|
 |
| ARSEN & MISTA
CANE |
"High Risk, High Reward"
Annihilation Ent. / ServnU151 (2005)
$10 - $12
Ocena:
|
|
- High Risk High Reward
- Take A Look f. Black C
- An That's Why
- Close 2 You f. Killa Keise
- Changes f. Sean-T
- Holla At Me
- Fall Back
- Breakin' Me Down
- In Here f. Game
- When I Slide Thru f. NBD
- Talk A Lot f. Jacka
- Dyin' 2 Live
- Don't Hold Back (Mista Cane solo)
- Signed Hype f. Young Dru
- Where Our Heart Remains (Arsen solo) f.
Trench Town Hustlaz
- Contact (Arsen solo)
- Respect Our Grind (Mista Cane solo) f. GAS
- I Miss You f. JT
|
|
Po wydaniu czterech wspólnych mixtape'ów i trzech solowych projektów, Arsen i Mista Cane nareszcie wydali pełnometrażowy album. Arsen ma w swoim dobytku jedną solówkę, a Cane dwie, ale ta z roku 2001 to mega lokalne podziemie. Więcej znajdziecie pod linkiem do PODOBNYCH. Cóż, "High Risk, High Reward" to album, na który fani tych dwóch białych raperów czekali z niecierpliwością. Co najśmieszniejsze album nie przyniósł im zysków. Nie chodzi o to, że się nie sprzedawał, ale po prostu sami artyści dawali go za pół darmo. Z tego, co pamiętam, to w okresie, gdy został wydany, na terenie Stanów przez pewien okres wysyłali go jedynie za koszta wysyłki. Teraz można go dorwać bez problemu na eBay'u, wciąż za niską cenę. Prawda jest taka, że nawet na lirykach albumu Cane nieraz mówi, że "dziś w Bay to nawet nowi, z dupy wzięci artyści, nie chcą rapować za darmo", a przecież sam przechodził z kumplem przez takie początki, że trzeba było wpierw wypromować swoje imię darmowym mixtape'em, a później ewentualnie chodzić z podniesioną głową. Anyway, przypomnę wam, że Arsen to koleś o młodym głosie i sporym potencjale. Cane równie mocno wyrobił już swój styl - monotonny głos i flow, ale jeśli muza jest odpowiednio "wielka" to i przez jego rap wyraźnie przemawiają emocje. Osobiście przepadam za tą dwójką raperów, która reprezentuje wschodnią i zachodnią część Bay (Cane - San Leandro, a Arsen najprawdopodobniej wschodnie San Bruno). Mimo, że album jest również lokalną twórczością, a jego promocja nie była przewidziana na wielką skalę, to powiem, że miło mnie zaskoczył jego poziom. Przede wszystkim sami raperzy utrzymują wysoki poziom na mikrofonie. Od strony produkcji otrzymujemy równie porządne wyniki. Muza oscyluje wokół klimatów lekkich, imprezowych, trochę smutnych / życiowych. Bity są dobre, a sample zazwyczaj szybko zapadają głęboko w ucho. Za kompozycje podkładów odpowiedzialni są: Davey D (spora większość, bo aż 11 piosenek), Rodzilla (2), Sean-T (2), One Drop Scott i E.Q. Dostajemy porządną liczbę piosenek, bo aż 18, z czego nie ma pośród nich kwiatków poniżej 3 minut. Ogólny poziom płytki jest trochę zróżnicowany, bo usłyszymy świetne hiciory (takie jak #4, #9, #12), spokojne, laidbackowe gówno (#5, #11), ale i kilka gorszych, wg mnie bez-klimatu, utworów (#8, #13, #16, #18). Podsumowując, mogę szczerze przyznać, że chłopaki mnie zaskoczyli, bo odwalili kawał porządnej roboty, zaprosili sporo znanych gości i poprosili o spoko muzę, jak na swoje możliwości i jedynie lokalną sławę. Lubię tych kolesi, bo od wydania pierwszego mixtape'a ich słucham, więc cenię ich pracę, ale wiem, że dla was może to być kolejny duet przeciętniaków. Domyślam się, że będziecie woleli sięgnąć po album większych gwiazd, takich jak San Quinn, Mac Dre, AP.9 czy Yukmouth, ale spróbujcie czasem dać szansę nowym kolesiom. A nuż wyjątkowo przypadną wam do gustu. Sprawdźcie ich twórczość.
|
| |