BABY BEESH
"On Tha Cool"
Dope House Records / Coy Ent. (2002)

$5 - $10
Ocena:
  1. Intro (Aw Naw)
  2. Feelin Me f. Russell Lee
  3. Vamanos f. Merciless & Jay Tee
  4. On Tha Cool f. DJ Kane & Drew
  5. They Don't Even Know f. Jay Tee & Don Cisco
  6. Posted Up
  7. Woy Oy f. Rasheed
  8. Dime Piece f. Russell Lee
  9. Too Many Things f. Grimm
  10. Short Skirts f. SPM
  11. Hydro Luv f. Russell Lee
  12. Yesterday
  13. On Da Go f. Ayana
  14. Head Hunta f. Powda
  15. Early In Da Morning
  16. In Motion f. Mr. Shadow
  17. bonus track f. Lucky Luciano
Jeden z niewielu raperów z Bay Area, którym udało się zabłysnąć na międzynarodowych listach przebojów i ekranach MTV, to Baby Bash z Vallejo. Latynoska gwiazda zdobyła serca fanów swoim krążkiem wydanym przez Universal Records w roku 2003 oraz późniejszymi pozycjami. Niewielu zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę raper debiutował o wiele wcześniej i to w dodatku jako Baby Beesh.

Pierwsze jego występy miały miejsce w połowie lat 90-tych (na "Playas Association Vol. 1" z '95 i "The Rumble" z '97). Później przyszedł czas na członkostwo w grupie Latino Velvet oraz dwie solowe płyty pod ksywą Baby Beesh. Wielu przeciętnych słuchaczy Bash'a nawet o nich nie słyszała, gdyż jego przygoda z wielką sławą zaczęła się dopiero pod skrzydłami Universal Records w roku 2003. Jego solową karierę otwiera krążek "Savage Dreams" z roku 2001, który wypromował South Park Mexican. Następnie ukazał się omawiany album "On Tha Cool". Niestety oba te projekty zostały zbezczeszczone, gdyż zabrano z nich sporą liczbę utworów i utrwalono na albumach, które raper nagrywał już jako Baby Bash. Generalnie na projektach tego chłopaka panuje straszny bajzel. Piosenki są risajklowane w przeogromnej ilości. Zaczęło się już niestety od "On Tha Cool", które powtórzyło utwór "Too Many Things" z "Savage Dreams". W tym samym roku na "Velvetism" pojawiły się również numery 3 i 5. Dramatu dopełniły "Feelin Me" i "Early In Da Morning", wykorzystane później na "Tha Smokin' Nephew" oraz utwory #4, #8, #10, #13 i #14 skopiowane na "Menage A Trois" z 2004. Na tyle jednak lubię Bash'a, że podchodzę do tego krążka jako do nowości i świeżości, bo to faktycznie tutaj zrodziły się późniejsze hiciory. Płyta jest utrzymana w spokojnym, laidback'owym klimacie, z którego raper jest znany. Chłopak jest w świetnej formie. Jego flow jest staranny, płynie po każdym bicie, układa naprawdę świetne rymy, a poza tym ma ciekawy głos. Prócz sprawdzonych utworów, takich jak "Feelin Me", "Vamanos" czy "On Tha Cool", usłyszałem tu całkowicie nowe i nie zasłyszane nigdzie indziej "Posted Up", "Hydro Luv" i "In Motion", które bardzo przypadły mi do gustu. Jest kilka kawałków, które może trochę odstają i jeden, którego w ogóle nie czuję - "Early In Da Morning", ale nie zachwiały jednak one wysokiej oceny. Do wspomnianego lekkiego klimatu przyczynił się nie tylko sam wokalista, ale również zastęp producentów: znakomity Happy P, a także Mario Ayala, Johnny Z, Big Ice & Oral Bee, Russell Lee, sam Baby Bash, Rence i E-Dub. Jeśli dopiero poznajecie Baby Bash'a to polecam zaznajomić się wpierw z jego starszymi pozycjami, którym tak naprawdę należy się połowa sukcesu odniesionego przez jego młodsze dzieła. Baby Bash to znakomity artysta, a "On Tha Cool" z pewnością potwierdza moją tezę. Sprawdźcie sami.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.
yukmauf@poczta.onet.pl
lethaface@wp.pl