|
 |
| BALLIN' ASS DAME |
"Get Rich Quick Schemes"
High Side Records (2001)
$10 - $12
Ocena:
|
|
- Hood Fellaz
- Livin' Life f. Cellski & Luni Coleone
- Fuck Wit' Me f. Big Hollis
- We Got Dat Work f. Hollow Tip
- Can I Ball
- Keep It Gangsta f. Hollow Tip & C-Bo
- Greed
- My Pedigree f. Male & Mic-C
- How We Ride f. J-Mack & Hollow Tip
- Sicc-N-High f. Brotha Lynch Hung
- Get Rich Quick Schemes f. Marvaless & Infamous
- I'm A Hustle f. Hollow Tip, Mic-C & Playa Shane
- Outta Control
- All 'Bout Da Papers f. Luni Coleone & X-Raided
- Money Makes The World Spin f. Gangsta Dre
- The Mobb f. Hollow Tip, Skee 64, Pieface, Mic-C, Bebay & Double O Smeb
|
|
Fani rapu z Sacramento na pewno kojarzą wytwórnię High Side Records. W latach 90'ych pod jej szyldem wyszły takie klasyki jak 3 pierwsze albumy Hollow Tip'a, debiut Young Ridah ("Look Who's Flossen"), kompilacja "The Streets Of Sacramento" lub krążek Mic-C pt. "Candyland". Szefem przedsięwzięcia był Ballin' Ass Dame, który na początku nowego milenium wydaje swoje pierwsze solo "Get Rich Quick Schemes".
Jak widać po trackliście, raper woli nagrywać kawałki z gośćmi, stąd też dostaniemy znikomą liczbę solówek. Usłyszymy za to dużo ludzi reprezentujących Sac-Town, w tym weteranów pokroju C-Bo'a, Brotha Lynch Hung'a, Luni Coleone'a, Marvaless czy Gangsta Dre. Rzecz jasna przewijają się także koledzy z wytwórni: Hollow Tip, Mic-C i Double O Smeb. Zazwyczaj w takich wypadkach mówię, że album jest przeładowany featuringami, a główny wykonawca ginie w ich natłoku, przez co w ogóle nie odnosi się wrażenia, że mamy do czynienia z solówką. Cóż, wszystkie powyższe stwierdzenia są prawdą i w tym przypadku, jednak występuje istotna różnica: jak dla mnie to zalety. Po prostu Ballin' Ass Dame nie przypadł mi na tyle do gustu, bym z wielką chęcią słuchał dużej liczby jego samotnych wystąpień. Artystę cechuje z lekka zachrypnięty głos i normalny, nie wyróżniający się z tłumu flow. W ponad połowie przypadków tytułowy raper zaszczyca nas jedynie jedną zwrotką na piosenkę, co jak dla mnie stanowi optymalną liczbę; nierzadko nawet refreny wykonuje kto inny. Nie chciałbym jednakże sprawiać wrażenia dużego antyfana Dame'a, gdyż jest on przyzwoity na mikrofonie, ale utwór brzmi ciekawiej, kiedy ktoś w nim towarzyszy. Produkcję w 100% odwalił Big Hollis, którego można bez problemu rozpoznać po jakże typowych dla niego piszczałkach w tle. O dziwo podkłady brzmią miło i ustrzegły się monotonii. Jeśli zaś chodzi o tematykę, to raczej żaden raper was tu nie zaskoczy; w zasadzie dostajemy w kółko to samo: pieniądze, hustlerka, seks, ulica i na koniec jeszcze trochę pieniędzy. Mimo oklepanych liryków, niewyszukanej muzy i niezbyt charyzmatycznego charakteru gospodarza, album prezentuje się porządnie. Z przyjemnością słucham całego krążka za wyjątkiem pierwszego kawałka, zwrotki Marvaless (nie wchodzi w bit) i X-Raided'a (też nie wchodzi w bit, poza tym chyba została nagrana przez telefon). Fanom rapu z Sacramento jak najbardziej polecam.
|
| |