NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Blanco, Messy Marv & The Jacka
Jonestown
Guerrilla Ent. (2010)
good good good half good


Recommended reviews

01. Cyanide
02. Notorious
03. The Truth f. J-Diggs
04. Draped
05. Windows Up
06. Jealousy
07. Greed f. Yukmouth
08. Sacrifice
09. Redemption
10. Ambition
11. Korruption f. Lee Majors
12. Revelation


English review

In 1978 almost a thousand people from Peoples Temple led by Jim Jones committed mass suicide taking a cyanide. The incident took place in the north-west parts of Guyana in South America, later called the Jonestown. The name of the mentioned leader was already used by one of the New York, Harlem rappers. Bay Area representatives have also decided to take the advantage of the story of their infamous countryman, which eventually resulted in a collaboration album by three artists: Blanco from the Yay Boyz, Messy Marv and The Jacka of the Mob Figaz.

The cd entitled "Jonestown" seems to refer to the tragic incident quite deeply. I'm guessing that the graphic artwork used on the cover shows "the massacre" which hosts brought to the party, leaving behind nothing but drunk or stoned bodies and empty cups. The project is opened by a cut named exactly as the poison used for the suicides. Honestly I couldn't find any other references to the year '78, as for instance the lyrical side of the cd includes typical rap topics and nothing that could tell us something more about the thrilling events from the past. The trio mainly speaks about themselves, how great and tough they are; about chicks, clothes, loyalty towards streets and homies, money and goods. Even the form of lyrics (rhymes, metaphors etc.) isn't really unique. Only Blanco stands out from the rest as he tends to bring more sick and raw verses, full of obscene words, for example:

[...] take your girl, take your wife
Not to care if I take your life
Might say shit that you ain't gon' like
Like I'm gonna fuck your bitch but I ain't gon' bite
I fucked your girl, yeah, so what?
Fuck that broad, I slap that slut


I'm almost sure that you've also noticed a very simple, monosyllabic rhymes which the rapper uses in most of the lines. Blanco's lyrics might seem far from ambitious, yet on the other hand they're catchy and bring lots of fun into this record. What's more, he moves through every beat with smoothness, easily switches his style when the rhythm and the melody changes, modifies his young, a bit harsh voice and emphasizes rhymes. I'm even more glad, because he performed as fine as his fellow rappers or even better. Messy and Jacka are already legends and you can't complain about their flows - you can either like them or not. What they've presented on "Jonestown" is a good, decent rap, yet I hear kind of a musical burnout. Their delivery is nice, but they didn't surprise me with anything new and original. What's worse, I've recognized one recycled verse from Jacka; there might be even more.

Speaking about the production I have to admit it's a polished and melodious product. 12 beats were brought by well-known musicians: Erk The Jerk (3), Bedrock (3), Rawsmoov (2), Traxamillion, Droop E, CMT and King Al Hefner. They've created colorful and professional melodies characterized by loud bass lines kept in mild and slower tempos. A few of the instrumental backgrounds had that typical sampled tunes, which gave the whole album more laidback sound. Unfortunately after I listened to the album for a couple of times, I realized that the songs are quite similar to each other and the album lacks more distinctive cuts. Lyrically, vocally and musically there are no better or worse tracks - all are equally good, but none of them will amaze you. Theoretically the meeting of such veterans as Messy Marv and The Jacka with a pinch of fresh air (Blanco) should guarantee a set of slappers, which this album misses. I highly doubt there will be another cd with the same artists on it, but I definitely look forward to hearing the upcoming solo album by Blanco.

Props go to people from Guerrilla Entertainment for sending the cd for the review.

Polish review

W 1978 roku prawie 1000 osób należących do sekty Świątyni Ludu, przewodzonej przez Jim Jonesa, popełnia zbiorowe samobójstwo, zażywając cyjanek. Zdarzenie miało miejsce na terenach północno-zachodniej Gujany w Ameryce Południowej nazwanych później Jonestown. Imię założyciela wspomnianego kultu przywdział już nawet jeden z raperów z nowojorskiego Harlemu. Reprezentanci Bay Area również postanowili wykorzystać historię niesławnego rodaka, stąd też kolaboracyjny album trzech artystów znad Zatoki: Blanco z zespołu Yay Boyz, Messy Marva i The Jacki z grupy Mob Figaz.

Płyta zatytułowana "Jonestown" wydaje się na pierwszy rzut oka wyraźnie nawiązywać do tragicznych wydarzeń sprzed lat. Zgaduję, że motywy wykorzystane na okładce i rozkładance miały pokazać masakrę, jaką gospodarze zgotowali na imprezce, po której pozostały jedynie zwalone ciała pijanych bądź naćpanych ludzi, porzucone na podłodze usłanej plastikowymi kubkami po drinkach. Krążek otwiera utwór zatytułowany nazwą wspomnianej wcześniej trucizny. Dalszych odniesień do roku 78 możemy szukać ze świecą, gdyż poruszana tematyka to typowa, znakomicie wszystkim znana już rapowa papka. Chłopaki opowiadają przede wszystkim o samych sobie - jacy to oni nie są wspaniali, najlepsi, najtwardsi; o laskach, które na nich lecą; o ciuchach, które noszą; o lojalności i oddaniu wobec ulicy i ziomków; o miłości... do pieniędzy. Nawet wydanie, forma jaką przybrały teksty artystów, nie są w żaden sposób odmienne. Jedynie Blanco lubuje się w nieco bardziej chorych i bezpruderyjnych zwrotkach, gdzie nieraz usłyszymy mocno niecenzuralne wersy, jak np.:

[...] take your girl, take your wife
Not to care if I take your life
Might say shit that you ain't gon' like
Like I'm gonna fuck your bitch but I ain't gon' bite
I fucked your girl, yeah, so what?
Fuck that broad, I slap that slut


Zapewne rzuciły wam się w oczy również proste, jednosylabowe rymy rapera, które występują w większości jego zwrotek. Z jednej strony artysta prezentuje mało ambitne teksty, ale z drugiej stanowią one ciekawe urozmaicenie i wprowadzają odrobinę zabawy. Co więcej, Blanco świetnie porusza się po kolejnych bitach, swobodnie dostosowuje się do melodii i rytmu, modyfikuje swój młodzieńczy, nieco zachrypły głos i podkreśla co ważniejsze rymy. Tym bardziej to cieszy, gdyż chłopak wypadł naprawdę dobrze, jeśli nawet nie lepiej, na tle swoich starszych stażem kumpli. Messy i Jacka to starzy wyjadacze, którym nie można wiele zarzucić - albo się ich lubi, albo nie. To, co zaprezentowali na "Jonestown", to poprawny rap, w którym osobiście dostrzegam nutę zawodowego wypalenia. Ich wersy są porządne, ale nie zaskoczyli mnie zupełnie niczym. Co więcej, rozpoznałem tu jedną risajklowaną zwrotkę Jacki, a podobno nie jest jedyna.

Pod względem czysto muzycznym trafił się nam dopracowany i dźwięczny produkt. Odpowiedzialnymi za 12 podkładów są w większości znani producenci: Erk The Jerk (3), Bedrock (3), Rawsmoov (2), Traxamillion, Droop E, CMT i King Al Hefner. Spod ich rąk wyszły barwne i doszlifowane melodie, które charakteryzują się porządnymi bitami; zagrane raczej w umiarkowanych bądź wolniejszych tempach. Instrumentalne pętle nieraz posiadają typowe samplowane nuty, co nadało płycie lżejszej atmosfery. Niestety po kilkukrotnym przesłuchaniu albumu doszedłem do wniosku, że piosenki są do siebie podobne i brakuje mi tu wyróżniających się utworów. Ani tematycznie, ani wokalnie, ani też muzycznie nie ma tu gorszych bądź lepszych kawałków - wszystkie są równie porządne, ale nie powalają z nóg. Teoretycznie spotkanie takich legend jak Messy Marv i Jacka, z domieszką świeżego Blanco powinno zagwarantować zestaw genialnych hitów, których niestety mi tu brakuje. Wątpię, by przyszłość zgotowała drugi projekt w takim składzie, ale z pewnością wyczekuję zapowiadanej solówki Blanco.

Podziękowania dla przedstawicieli wytwórni Guerrilla Ent. za podesłanie płyty do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (1):
By whoa on 15 September 2010
lmao @ this review!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.