NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Fury Figeroa
Method 2 Tha Madness
XL Entertainment (2010)
good good good good good


Recommended reviews

01. Madness (skit)
02. Manifesto
03. 'Dis Shit Knockz f. Ross Rock & Jesse James
04. Wut U Want f. Jonny Rockz
05. Blo Dem Treez
06. Git Wit 'Dis
07. So Real (remix) f. Dre Nitty & Dee Boi
08. Fresh Alwayz f. Yung Heck & Young Kcaz
09. Westside f. Ross Rock
10. Who Fuckin Wit 'Dis f. Yun-Gun
11. Fuck Yall f. Dre Nitty
12. Dose Of Da Funk f. S.B. & C-Smoke
13. Flippin' Da Scripture
14. Who U Be?
15. Hey! f. Krypto
16. Hell Nah f. Y-Dresta & Yun-Gun


English review

I honestly think that next to Yun-Gun the most known 831 area code, central Cali representative is Fury. Well, it doesn't necessarily mean that he's widely recognized, he's simply less underground than other artists from this region. Let me remind you his discography: he debuted in 2002 with "Talk Is Cheap" (as S-Fury) together with the fellow rapper/producer King. His first solo work - "Ferocious" - came out two years later. Joint collaboration with Yun-Gun ("Cali Crookz") was yet another milestone, while the second solo titled "Typhoon Hoggin'" dropped in 2009, however only in digital format. July 2010 brings the currently reviewed record "Method 2 Tha Madness" - fortunately eye-catching units were pressed.

This time as Fury Figeroa he serves you yet another portion of peculiar sounds. First two albums were dominated by fast flows (sometimes reminding of Young Droop) and mild or slow paces, plus street type of production with hard, disturbing vibes. Even though the "Ferocious" solo wasn't filled with such dark, underground 90's melodies as "Talk Is Cheap" was, there are still quite evident musical similarities between them. Those of you who have already got used to these sounds and expect more of them, may feel disappointed. Mainly due to the fact that Fury definitely slowed down. He raps in a rather regular fashion, speaks clearly and only occasionally spits out words with the speed of a machine gun. However he didn't forget about great rhythmicity, emotions and polished rhymes. Generally Fury quite often tends to come up with such word combinations and voice tone that non-trivial parts of his verses can be memorized pretty easily. Just have a look at the superb hook from "Manifesto":

The manifesto
Got the west flow
Check those credentials
Let's go, we get dough
Got the best dro
In the hood, in the ghetto


Since I've already mentioned the opening "Manifesto" cut, I need to emphasize that this is indeed a musical masterpiece. Background sounds consist of something like a chorale mixed with "The Lord Of The Rings" battlecry (similar to Nas' "Hate Me Now"), great and peculiar samples. In other words the production will most probably be surprising to hitherto fans. I have even come upon several negative opinions, stating that presented beats are weak, used to be way better, Fury should return to previous style etc. I definitely do not share these views. Truth is, rapper brought something different than usual to the table; however it is refreshing, untypical and above all polished. Get ready for vibrating bass lines and tremendous drum hits - it's been long since I heard so distinct beats! You will also receive a couple of musical "experiments". I namely mean guitar samples (electric as well) on four tracks, piano, sometimes even scratches together with hard, dark sounds or pipes. The variety is pretty rich, yet thanks to that each and every joint is unique and can later on be recognized only after a couple of notes. What's interesting, that was mainly Fury himself who handled the production (11 songs). The remaining ones were brought by Young Deniro, Aldojha and Indecent Da Slapmaster. Fury is a talented artist, so it's a pity that he left so little solo material. The majority of the titles were filled with guest appearances, which ultimately didn't let the rapper present anything more personal. Unfortunately most of the subjects comprise of rather typical schemes like threats, putting oneself above the rest, smoking, picking up on chicks, representing the city etc. To summarize, the artist won't tell you anything new on "Method 2 Tha Madness", but he undoubtedly provides a huge dose of entertainment that includes great vocal, crafty word-plays, catchy hooks and outstanding music. The change of flow proved that he's versatile and can easily adapt to new challenges. I do encourage you to get familiar with this release.

You can purchase the hereby project at Amazon. Peep the artist's MySpace page.
Fury, thank you for providing a copy for the review.

Polish review

Wydaje mi się, że obok Yun-Guna najbardziej znanym reprezentantem okręgu 831 w centralnej Kalifornii jest Fury. Co wcale nie oznacza, że jest powszechnie kojarzony, jedynie mniej podziemny niż reszta wykonawców z tego regionu. Na pewno nie zaszkodzi przypomnieć dyskografii artysty: zadebiutował w 2002 u boku Kinga (jeszcze jako S-Fury) duetem "Talk Is Cheap". Pierwsze solo - "Ferocious" - pojawiło się dwa lata później. Kolejnym kamieniem milowym był wspólny projekt z Yun-Gunem ("Cali Crookz"), a druga solówka o tytule "Typhoon Hoggin'" światło dzienne ujrzała w 2009, ale niestety tylko w formacie cyfrowym. Lipiec roku 2010 przynosi omawiany krążek "Method 2 Tha Madness" - ten się na szczęście doczekał miłego dla oka tłoczenia.

Tym razem jako Fury Figeroa serwuje wam kolejną porcję nietypowych brzmień. Na pierwszych dwóch albumach dominował szybki flow (momentami podpadający pod Young Droopa), średnie lub wręcz powolne tempa, a do tego produkcja w ulicznym, ciężkim, niepokojącym stylu. Co prawda solo "Ferocious" nie było aż tak przepełnione podziemnymi dźwiękami typowymi dla lat 90. co "Talk Is Cheap", niemniej jednak w warstwie muzycznej występowały ewidentne podobieństwa. Ci z was, którzy zdążyli już się przyzwyczaić do tego typu klimatów i oczekują teraz powtórki z rozrywki, mogą się rozczarować. Głównie ze względu na fakt, iż Fury zdecydowanie spowolnił. Rapuje zazwyczaj w umiarkowanym tempie, mówi wyraźnie i już tylko sporadycznie wypluwa z siebie wybrane fragmenty z prędkością automatu. Nie zapomniał jednakże przy tym o świetnej rytmiczności, emocjach i dopracowanych rymach. Fury w ogóle dosyć często w taki sposób zestawia słowa, odpowiednio moduluje ton głosu, że wcale niebanalne fragmenty piosenek zapadają w pamięć dość szybko. Spójrzcie na poniższy świetny cytat z refrenu "Manifesto":

The manifesto
Got the west flow
Check those credentials
Let's go, we get dough
Got the best dro
In the hood, in the ghetto


Skoro już mowa o otwierającym płytę kawałku "Manifesto", to muszę nadmienić, iż jest to wg mnie istna perełka pod względem muzycznym. Na podkład składa się bowiem coś w stylu chorału (podobny do Nasowgo "Hate Me Now") i towarzyszące mu przepiękne, osobliwe dźwięki. Produkcja dla dotychczasowych fanów będzie więc najpewniej sporym zaskoczeniem. Wręcz spotkałem się z wieloma opiniami, że zaprezentowane tu podkłady są biedne, kiedyś były lepsze, Fury powinien nagrywać do czego innego itp. Zdecydowanie się z takimi poglądami nie zgadzam. Fakt, raper przyrządził sobie co innego niż dotychczas; jednakże wg mnie wyszedł z tego obronną ręką. Nastawcie się na wibrujące basy i potężne uderzenia perkusji - dawno nie słyszałem tak masywnych bitów. Pojawia się tu także sporo "eksperymentów" muzycznych. Mam na myśli sample gitary (również elektrycznych) w czterech utworach, pianino, czasami również scratche połączone z ciężkimi, mrocznymi dźwiękami oraz piszczałkami. Zróżnicowanie niewątpliwie jest spore, ale dzięki temu każdy kawałek brzmi oryginalnie i da się rozpoznać raptem po paru pierwszych taktach. Co ciekawe, to głównie Fury zmontował sobie całą produkcję (aż 11 piosenek). Za resztę odpowiadają Young Deniro, Aldojha i Indecent Da Slapmaster. Fury to utalentowany artysta, szkoda więc, że pozostawił tak niewiele solowego materiału. Większość tytułów wypełniono gośćmi, co też zapewne przeszkodziło raperowi zaprezentować coś bardziej osobistego. Niestety większość tematów obejmuje raczej klasyczne motywy w stylu pogróżek, stawiania siebie ponad resztą, jarania, podrywania, reprezentowania miasta itd. Podsumowując, Fury raczej nie powie na "Method 2 Tha Madness" nic odkrywczego, ale niewątpliwie zapewnia iście pokaźną porcję rozrywki uwzględniającą dopracowany wokal, doszlifowane rymy, wpadające w ucho refreny i nietuzinkową muzykę. Zmieniając z lekka styl, artysta udowodnił swą wszechstronność i swobodę, z jaką dostosowuje się do nowej muzyki. Zachęcam do zapoznania się z tym albumem.

Możecie kupić niniejszą płytę na Amazonie, a artystę najlepiej odwiedzić na profilu MySpace.
Fury, dzięki za udostępnienie albumu do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.