NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Vell
Vel-O-City
Arraignment Entertainment (2004)
good good good good half


Recommended reviews

01. Home Of The Playaz
02. How I Ride
03. Tuck & Roll f. Justice
04. You Too Boy! f. Steady Mobb'n
05. Town Nigga
06. My Chevrolet
07. Gladiator
08. Lets Start Fuckin f. J Stalin & Justice
09. All I Knew
10. Mad At Her Dude
11. The Wild West f. J Stalin & Justice
12. Who Am I
13. Throw Away


English review

I'm surprised how easily average or weak rappers release albums in large numbers and make them widely available. On the other hand I'm worried that so many good artists still stay underground and sell locally. Vellqwan was never a celebrity, as not too many people from outside of western Oakland know his name. None of his projects is popular; they've never even received credit they deserve. But you could at least look them up in the search engine and make sure that they exist, check the tracklist or the cover. However the "Vel-O-City" album cannot be more underground than it is right now: there's no information on it on the Internet; at least I couldn't find any.

When I miraculously managed to snatch "Vel-O-City", the first thing that struck me was its title. Velocity means speed but you get a great word play at the same time. Second glance at the cover and you may see that rapper decided to shorten his name and just go with "Vell". I'm not sure whether it was reasonable, as he already was more or less known as "Vellqwan". I don't fully know how this album should be placed as far as chronology is concerned, because there was also "Rebellious" that dropped in 2004. So it is his second or third solo endeavor. In comparison to the rebellious and savage style from the same year or the dark debut from 1998, current release presents something entirely different. Vell doesn't scream no more and doesn't surround himself with the gloomy atmosphere. It is a record that originated in the Bay Area and represents it to the fullest. Beats were made by known producers and even though Vellqwan obtained diversified production it so soaked up with the northern Cali game, that more people should pay attention to it. Generally, for the vast majority of the album the music itself is decent and original. What is more, hooks are interesting and really catchy, as even after a few days I'm able to repeat almost all cuts. In conclusion I think that that's the thing that describes a good cd. Not only nice impression being made while listening to, but also a specific scent that can be felt after you've already put it back on the shelf. How does Vellqwan go with these more light beats? Truth needs to be told, this guy is a really untapped talent; he's still underground, but should be on the top. He's got a deep voice (sometimes reminds me of 2Pac), flows perfectly on each track and eventually writes such lyrics that catch one's attention due to content and rhymes. What makes the album even better are 3 classic titles in the row: "Town Nigga" - exceptionally dark, but rich in samples Oakland anthem; "My Chevrolet" - calm and a little fast-paced car tribute; "Gladiator" - comparing Oakland streets to Roman Colosseum and citizens and their lives to gladiators who fight for their life. I'd also like to point out the heart-touching masterpiece "Throw Away", where Vell exposes his feelings. I'd like to thank following people for the very polished production: Lee Richard, Mekanix, DJ Daryl, Lev Berlak, Opm1 and BL. Summing up, "Vel-O-City" is a very good album and it should visit your audio system every time you need a warranty of hearing something solid. Another advantage is a large number of solos (9), but guests also come correct. Unfortunately I've seen this cd only twice for sale, generally it's hard to get.

In the end I'd like to give special thanks to one of the producers. BL, I still owe you for this album, your help will not be forgotten. As a matter of fact you produced my favorite cut on the entire project.

Polish review

Dziwi mnie, z jaką łatwością przeciętni lub słabi raperzy wydają płyty w dużych nakładach i sprawiają, iż są ogólnodostępne. Z drugiej natomiast strony niepokoję się, że tak wielu dobrych artystów wciąż pozostaje w ścisłym podziemiu i wypuszczają albumy jedynie lokalnie. Vellqwan nigdy nie należał do tych popularnych wokalistów, gdyż poza zachodnim Oakland zapewne niewiele osób go kojarzy. Żaden z jego projektów nie osiągnął sławy (ba!, nawet nie zdobyły należnego uznania), ale przynajmniej można było sprawdzić w sieci, iż taka a taka pozycja istnieje, zerknąć na tracklist bądź okładkę. Jednakże płyta "Vel-O-City" pobiła chyba wszelkie rekordy bycia podziemną: w necie nie ma o niej żadnych informacji. Przynajmniej ja nie mogłem znaleźć.

Kiedy cudem udało mi się dorwać "Vel-O-City", to uderzył mnie ten tytuł i długo nie chciał opuścić mego umysłu. Zważywszy, że velocity znaczy po angielsku "prędkość", to powstaje znakomita gra słów. Drugi rzut oka na okładkę i widać, że tym razem raper postanowił podpisać się skróconym imieniem: "Vell". Nie wiem, czy miało to jakiś większy sens, skoro jako taką sławę zdążył sobie wyrobić będąc "Vellqwanem". Nie do końca wiem, jak omawiany album wpisuje się w chronologię, gdyż w 2004 wyszedł również krążek "Rebellious". Zatem mamy do czynienia z drugim lub trzecim solo rapera. W porównaniu do "rebelianckiego" i nieokrzesanego stylu z tegoż samego roku bądź ciężkiego i mrocznego debiutu, omawiana pozycja prezentuje coś zgoła odmiennego. Chłopak na dobre porzucił wrzaski i epatowanie przytłaczającą, pełną grozy atmosferą. Do rąk dostajemy pozycję ściśle wywodzącą się i pięknie reprezentującą ulice Bay Area. Za podkłady wzięli się znani producenci i Vellqwan otrzymał co prawda różnorodne bity, ale są one po brzegi przesycone typowymi, zatokowymi brzmieniami, co też powinno przyciągnąć większą liczbę słuchaczy. Generalnie przez grubą większość albumu muzyka prezentuje się porządnie i zapada w pamięć. Dodatkowo ułożono niezwykle ciekawe i wkręcające refreny, sprawiające, iż nawet po kilku dniach bez problemu potrafię zanucić prawie wszystkie kawałki. Dochodzę do wniosku, że właśnie to cechuje dobrą płytę. Nie tylko miłe wrażenia towarzyszące odsłuchowi, ale również taki "posmak" chodzący za tobą przez jakiś czas. Jak Vellqwan spisuje się na lżejszych podkładach? Trzeba przyznać, że chłopak to naprawdę nieodkryty talent, wciąż wydający podziemne pozycje, kiedy powinien być na topie. Posiada głęboki głos (momentami przypomina 2Pac'a), pięknie wkomponowuje się w każdą piosenkę, a do tego pisze teksty, które zarówno przykuwają uwagę swą treścią, jak i oryginalnością rymów. O sile albumu decydują także trzy perełki pod rząd, zdecydowanie genialne nagrania: "Town Nigga" - wyjątkowo mroczna, ale bogata w sample reprezentacja Oakland; "My Chevrolet" - spokojny i skoczny utwór o samochodzie; "Gladiator" - porównanie ulic Oakland do koloseum w Rzymie, a mieszkańców i ich życia do gladiatorów, toczących pojedynki na śmierć i życie. Poza tym zwracam również uwagę na mistrzowskie, ale także chwytające za serce "Throw Away", gdzie Vell wylewa swe smutki. Za bardzo dopracowaną produkcję chciałbym podziękować następującym osobom: Lee Richard, Mekanix, DJ Daryl, Lev Berlak, Opm1 i BL. Podsumowując, "Vel-O-City" to bardzo dobry album i z przyjemnością słucham go sobie, kiedy chcę mieć gwarancję czegoś naprawdę porządnego. Na dodatkową korzyść działa spora (9) liczba solowych kawałków, ale goście spisują się niczego sobie. Niestety widziałem ten krążek może ze 2 razy na sprzedaż; generalnie trudno go dostać.

Chciałem na koniec złożyć jeszcze dodatkowe podziękowania jednemu z producentów. BL, mam u Ciebie wciąż niespłacony dług wdzięczności za zorganizowanie "Vel-O-City". Tak na marginesie, to stworzyłeś podkład do mojego ulubionego kawałka.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (3):
By mr.Adolf on 16 December 2016
the ' Above the Feds ' Album is NOT from Vell-Vellione-Vellquan. He presents the Album and is the Executive Producer. he has a few guest raps on the album . Thats it.
By khamenei on 08 March 2010
Sippy, I don't know whether you had a chance to listen to Above The Feds carefully, but it doesn't sound like Vell's album at all. It had at most 2 verses by him and that's it. The core of the ATF are people that are completely unknown to me. Any help with this one?

Other than that I really don't know the time lines of solos, if you say it's the 5th one, it is possible. However it still has a "2004" written on the back cover. Same as "Debra Mattie Son". That's strange.
By Sippy on 07 March 2010
Nice review! Wouldn't mind pickin this up! Rebellios was his 2nd effort - Wolfhouse Records if i recall! He got recognized through workin wit Young Lay & Anthony Lee etc out the V.. His classic '98 album '17 Rounds' is what got him out there.. A bit like Phyasco/X.O in their click (also from Oakland) never got due attention. This is his 5th effort I'm sure. 2nd album was Rebellious, 3rd album was Above The Feds (rap duo), his 4th is Gemini. He had a mixtape after, then dropped this, and now has another heater 'Debra Mattie Son'. 1.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.