NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Thugzy
Da Hood Boy
Gritty Minded Recordz (2010)
good good half good good



01. Da Hood Boy
02. Hustlin'
03. All I Need f. Dante Thomas
04. How We Do It f. Chingo Bling
05. Land Of Tha Roguez
06. Stunn Lyke This
07. Rydin Solo
08. In Da Hood
09. Big Rick Da Pimp (skit)
10. To Da 'Flo f. Rickey J. & Goose
11. Fire Up
12. Aye, Shawty
13. Like G'z Do f. San Quinn
14. Street Contact f. Jay Dee & Goose
15. Skandoz
16. In My Ryde
17. U.T.I. (Unda Tha Influence)
18. This Iz Lyfe f. Goose & Klutch
19. Stay Fly f. Goose, Rickey J. & MDB
20. To Walk Lyke This f. Loc Geeta & Jay Dee
21. Xcessory


English review

East Palo Alto in northern California had never impressed with an overwhelming number of rappers, while icons from this city could be counted on one hand. What's more, there's barely any homeboy rap representatives, so the young artist by the name of Thugzy would definitely be an exception. He debuted with an underground compilation called "The Samples Vol. 1" that dropped in 2004, while his first solo project entitled "G Status" was released three years later. 2008 brought his sophomore album "Ghetto Ballin" and after a 2-year long hiatus he came back with a third solo installment. Apparently the reviewed "Da Hood Boy" has sold in more than 10,000 digital copies on the first 3 days after its premiere. You should also know that Thugzy started collaborating with overseas musicians from all over the world, while his fan base has reached countries from other continents, which could be confirmed by the fact that the official website of his label - Gritty Minded Recordz - was translated to 8 different languages, including Polish. If you'd like to learn more about the artist we recommend you to check out the interview conducted by BayUndaground staff in May 2010.

"Da Hood Boy" is the third project from this 23-year old EPA representative and - as previous cds - the artist released it under his own label. What is more, he did almost everything on this album with his own hands: artwork graphics, production, mixing, mastering and obviously writing lyrics and rapping. Thugzy is undoubtedly a multi-skilled man, a self-sufficient music machine. It is inevitable though, when having such a wide range of talents, that some of them are better than others. The host of the reviewed project is best at graphic creations and as a vocalist, especially when he brings some melodious RnB flavor to his flow. Yes, that's correct, Thugzy is not only the charismatic and rough young voice that you'll hear on 20 tracks, but also the soft, delicate one that appeared on almost half of the choruses. He usually spits his lines in rather faster tempos with audible emotions in them. Unfortunately his flow seems to be quite non-rhythmic, a bit sloppy, as the rapper focused mainly on expressing his passion and feelings, while forgot about the elementary rules like following the beat and putting rhymes where they supposed to be. It's not a habit though, as you can also find professionally cooked pieces, for instance a hook from "Skandoz":

I got bitches and I got hoes
Little do you know
You ain't gotta holding me
I replace your ass
Quicker than we met
This the Bay mack
That you trynna test


Speaking of the choruses it would be a sin not to mention a really brilliant ones delivered by Thugzy in a melodious way, which would be "Land Of Tha Roguez, "Rydin Solo", "Xcessory" and the quoted one from "Skandoz". Lyrically the artist fits the genre's trends, yet you won't find gangbanging themes in his music, which some of you could expect from the homeboy rapper. The Boy from the Hood will simply tell you about the life of a young player, including stories about his relationships with girls, picking up on them, chilling at the clubs, drinking, smoking etc. In-between the lines you'll also hear a bit of street braggadacio. The songs are usually kept in rather faster tempos, which were forced by the club/hood lyrics. Most of the beats were based on similar set of samples and basses, so eventually they start to sound quite secondarily. Quite catchy and unique instrumental loops could be much more distinct and energetic if bass lines were stronger and louder, more like actual drums. The quality of the tracks was not only decreased by the drum hits, but also by mastering, which in my opinion could be a bit better. Thugzy is definitely a mine of skills and he has the makings of a multi-talented artist, yet he needs to polish some of his abilities; maybe let other musicians help him out with the next album. Quite possible that some die-hard northern California homeboy rap fans would give the reviewed project more stars.

You can grab yourself this album which is available in digitals on CD Baby and iTunes. Hard copies were also pressed and even hit the overseas stores.
Props to Thugzy for sending us cds for the review.

Polish review

East Palo Alto w północnej Kalifornii nigdy nie imponowało przytłaczającą liczbą raperów i na palcach jednej ręki można by wymienić ikony tego miasta. Tym bardziej ze świecą szukać tam znaczących reprezentantów tzw. homeboy rapu. Do wyjątków zalicza się z pewnością młody artysta i przedstawiciel wspomnianego gatunku Thugzy. Chłopak debiutował na podziemnej kompilacji "The Samples Vol. 1" wydanej w 2004 roku, a w trzy lata później nagrał swój pierwszy solowy projekt zatytułowany "G Status". Rok 2008 przyniósł jego drugi album ("Ghetto Ballin"), a z trzecią płytą raper powrócił po dwuletniej przerwie. Podobno recenzowane "Da Hood Boy" w pierwszych trzech dniach cyfrowej sprzedaży trafiło do ponad 10.000 słuchaczy. Wiemy również, że Thugzy rozpoczął współpracę z muzykami z innych kontynentów, a baza jego fanów rozciąga się po całym globie, o czym świadczyć może również fakt, że oficjalna strona jego wytwórni Gritty Minded Recordz została przetłumaczona na 8 języków, w tym również z pomocą BayUndaground na polski. Więcej o samym artyście możecie przeczytać w wywiadzie przeprowadzonym przez naszą ekipę w maju 2010 roku.

"Da Hood Boy" to trzecie dziecko, dziś (2011) już 23-letniego, reprezentanta EPA. Podobnie jak poprzednie krążki artysta wydał ten projekt we własnej wytwórni, a co więcej praktycznie wszystkie prace techniczno-nagraniowe wykonał sam. Począwszy od zaprojektowania grafiki, wyprodukowania podkładów, zmiksowania ich i zmasterowania, a skończywszy na obowiązkowym pisaniu tekstów i rapowaniu. Thugzy to niewątpliwie człowiek o multi-możliwościach, samowystarczalna maszyna do tworzenia muzyki. Wiadomo, że przy tak ogromnym wachlarzu umiejętności jedne okazują się bardziej opanowane od innych. Gospodarz omawianego projektu sprawdza się najlepiej jako projektant grafiki, ale i na płaszczyźnie wokalnej radzi sobie nieźle, a w szczególności, gdy dodaje swoim wersom lekkiego i melodyjnego powiewu RnB. Tak jest, Thugzy to nie tylko ten charyzmatyczny i nieokrzesany młody głos, który usłyszycie w zwrotkach na dwóch dziesiątkach utworów, ale również ten śpiewny, pojawiający się w prawie połowie refrenów. Standardowo chłopak wyrzuca dosyć emocjonalne zwrotki utrzymane w nieco szybszych tempach. Niestety dla mnie osobiście jego flow wydaje się nieco zbyt siermiężny i bardzo często nierytmiczny. Mam wrażenie, że raper skupił się jedynie na przekazywaniu uczuć, a zapomniał o pryncypiach gatunku, czyli poprawnym podążaniu za bitem i dostawianiu rymów w odpowiednich miejscach. Nie jest to reguła, bo i równie dobrze wychwycicie porządnie przygotowane i wpadające w ucho fragmenty, jak choćby zacytowany niżej refren ze "Skandoz":

I got bitches and I got hoes
Little do you know
You ain't gotta holding me
I replace your ass
Quicker than we met
This the Bay mack
That you trynna test


A propos refrenów to grzechem byłoby nie wspomnieć takich majstersztyków w wykonaniu Thugziego jak zwieńczenia zwrotek w "Land Of Tha Roguez", "Rydin Solo", "Xcessory" czy wspomniane "Skandoz". Lirycznie artysta nie odbiega daleko od narzucanych trendów gatunku, choć z drugiej strony nie wykazuje też gangowych koneksji, które mogłyby zasugerować jego powiązania z homeboy rapem. Chłopak z Dzielni opowie wam o typowych zmaganiach młodego gracza, w tym m.in. o związkach z kobietami, podrywaniu ich, imprezowaniu, chlaniu, jaraniu i innych przyjemnościach. Między wierszami nie zabrakło również typowego, ulicznego chwalipięctwa. Piosenki utrzymane są zazwyczaj w umiarkowanie szybkich tempach, które narzuciła opisana wyżej imprezowo-dzielnicowa tematyka. Produkcja w poszczególnych utworach opierała się w większości przypadków na podobnym schemacie bitów i sampli, przez co podkłady brzmią nieco wtórnie. Najbardziej szkoda mi ciekawych i oryginalnych pętli dźwięków, które w mocniejszym, bardziej wyrazistym wydaniu mogłyby stanowić smakowity kąsek. Niestety linie basów są na większości kawałków zwykłymi, słabymi pacnięciami, przez co utwory tracą na jakości brzmienia. A propos, nad masteringiem też warto byłoby popracować, bo zdaje mi się, że z piosenek można by wyciągnąć więcej mocy i energii. W Thugzym drzemie ogromny potencjał i spory zadatek na multi-talent, ale mam nadzieję, że w przyszłości da szansę pomóc bardziej doświadczonym artystom w pracy nad kolejnym projektem, aby ci z kolei mogli podzielić się swoimi spostrzeżeniami i uwagami. Bardzo możliwe, że zagorzali fani ulicznego rapu z północnej Kalifornii znacznie lepiej przyjmą tę pozycję.

Album można z łatwością dostać w cyfrowej postaci, chociażby na CD Baby lub iTunes. Tłoczone wydania też są dostępne, nawet na zamorskich włościach nieamerykańskich kontynentów.
Thugzy, dzięki za podesłanie krążków do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (1):
By Richi from Germany on 11 February 2011
i get my copie yesterday straight from thugzy and i must say its a great cd. i like it a lot!!!!
i give 4,5 starz :-)
much love!!!!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.