NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Snype & Young Vicious
No Sacrifice - No Victory
Shiesty Ridaz Productionz (2011)
good good good good good



01. Blow The Speakers Out
02. Countin Money f. CaliFoknMac
03. Fuck You!
04. Fight Muzik
05. How We Came Up
06. Hustle On The Block
07. Mobb Up
08. Nitemare Street
09. No Sacrifice, No Victory
10. On A Daily Basis f. Arsen
11. Rydaz Muzik
12. Dont Think You Wont None f. Loaded


English review

Despite the fact Shiesty Ridaz Productionz has quite a large discography the hereby "No Sacrifice - No Victory" article will be a virgin review from SRP catalog brought by BayUndaground staff. Thus I will let myself introduce you the hosts of the project and give you a little background. Snype was born in Oakland, lived in Antioch, recorded in San Diego and now resides in Vallejo, while Young Vicious (half Nicaraguan, half Palestinian) represents both Mission District, San Francisco in the 415 area code and South San Francisco in the 650 area code. The artists met in the first half of 2011 for a joint studio session to bring their second collaboration cd. So far fans could hear not only a group album "Crunchtime" from 2008, but also three solo records by Snype ("Shiesty Takeover" from 2007, "Million Dollar Hut" from 2010, "Gangsta Matik" from 2010) and two by Young Vicious ("Young & Hustle" from 2007, "Hustle Muzik" from 2010). What is more, except for performing, Snype is also a producer and a graphic designer.

So far I only had a chance to listen to solo projects by Vicious, which - despite my good intentions - don't really encourage for a further exploration. Unfortunately the rapper has no idea about the rhythm, as most of his verses are completely off beat. What is more, he often forgets to put a rhyme in a right place. It hasn't changed much since a four-year-old "Young & Vicious", while in my opinion such basic stumbles like the above mentioned should definitely not appear on a third solo album. It's a pity that the emcee fails technically, as his charismatic voice may have created a decent rap. Fortunately Snype saves duet's honor, smoothly moving through the beats. His voice may be even less emotional and passionate than his label's mate, yet he has no problems with fitting to the rhythm or a proper rhyme delivery. I really admire listening to his verses, but next to Young Vicious his talent blanches. What's worse, even the production couldn't cover YV's drawbacks, because it is simply average and in some cases even quite poor. First and foremost it features lame imitations of drums, so ultimately you won't hear any solid bass lines. What's more, the melodies don't seem to be that original, so they sound kind of secondary and don't make songs unique. The only exceptions are "Mobb Up" where heavier and raw samples gave it more street ambiance, and "How We Came Up" with a little bit more laidback production which fits the story. I regret to say that the only person responsible for the whole music was Snype himself.

The title motive of sacrifice and success appeared on a couple of tracks like for instance on the mentioned "How We Came Up" telling about hosts' music history, "Hustle On The Block" and "No Sacrifice, No Victory" about hard work and making money, and also in a self-explanatory "On A Daily Basis". Except for that you'll also hear a little braggadocio, representing the label and feelings towards music. It's a pity that rappers' passion did not transform into final effect of their joint effort, yet maybe it's only my contrary opinion. Nonetheless I recommend you to check out Shiesty Ridaz Productionz' artists. Maybe some of you won't catch a sight of these flaws.

The cd is available for instance on CD Baby. Also be sure to visit the official Snype's website.
Props to Snype for sending the album for the review.

Polish review

Pomimo dość obszernej dyskografii wytwórni Shiesty Ridaz Productionz omawiane "No Sacrifice - No Victory" będzie dziewiczą recenzją z katalogu SRP spisaną przez ekipę portalu, stąd też pozwolę sobie na słowo wstępu i prezentację gospodarzy projektu. Snype urodził się w Oakland, mieszkał w Antioch, nagrywał w San Diego, a obecnie rezyduje w Vallejo, zaś Young Vicious (pół Nikaraguańczyk, pół Palestyńczyk) reprezentuje zarówno Mission District w San Francisco w okręgu 415, jak i South San Francisco w okręgu 650. W pierwszej połowie roku 2011 artyści spotykają się na wspólną sesję studyjną, aby nagrać już drugi z kolei kolaboracyjny krążek. Dotychczas fani mogli usłyszeć nie tylko ich grupowy album "Crunchtime" sprzed 3 lat, ale także aż 3 solowe pozycje Snype'a ("Shiesty Takeover" 2007, "Million Dollar Hut" 2010, "Gangsta Matik" 2010) i dwa autorskie wydania Viciousa ("Young & Hustle" 2007, "Hustle Muzik" 2010). Oprócz czysto wokalnych zamiłowań Snype chwyta się również za komponowanie muzyki, jak i profesjonalne tworzenie grafiki.

Jak dotąd przyszło mi jedynie wysłuchać solowych projektów Viciousa, które pomimo szczerych chęci nie zachęcają do dalszej eksploracji i integracji z odtwarzaczem audio. Niestety raper nie ma bladego pojęcia o rytmice i melodyjności, ponieważ jego zwrotki w dużej mierze są kompletnie oderwane od wybijanego bitu. Co więcej, nierzadko zdarza się mu zapomnieć o postawieniu rymu we właściwym miejscu. Od czteroletniego "Young & Vicious" nie zmieniło się właściwie nic, a wydawać by się mogło, że na trzecim solowym albumie nie powinny pojawić się już tak prozaiczne buble. Szkoda, że chłopak technicznie zawodzi na całej linii, bo z jego nawet charyzmatycznym głosem można by stworzyć naprawdę porządny rap. Szczęście, że honor gospodarzy ratuje Snype, który z ogromną swobodą płynie po kolejnych podkładach. Możliwe, że jego głos jest mniej emocjonalny i namiętny niż kolegi z wytwórni, ale za to z wpasowaniem w rytm i poprawnym składaniem rymów nie ma najmniejszego problemu. Z przyjemnością słucham jego wersów, ale niestety bledną one w duecie z Young Viciousem. Gorzej, bo nawet produkcja nie zdołała przyćmić błędów tego drugiego. Z przykrością muszę przyznać, że podkłady należą do zwyczajnie przeciętnych, a czasem wręcz kiepskich. Pierwsze, co według mnie kole w oczy (tutaj akurat w uszy), to brak solidnego zarysowania linii basowych. W większości utworów nieudolnie imitowały one zwykłe uderzenia, a raczej pacnięcia. Poza tym same melodie wydają mi się być mało oryginalne, brzmią wtórnie i nie nadają piosenkom odpowiedniego klimatu. Do wyjątków mógłbym zaliczyć "Mobb Up", gdzie ostrzejsze i cięższe brzmienia od razu podpowiadają uliczną tematykę, oraz "How We Came Up" z nieco bardziej stonowaną i spokojniejszą muzą, pasującą do poruszanej historii. Przykro mi to mówić, ale za kompozycje podkładów należy obwiniać tylko i wyłącznie Snype'a, który odpowiada za stworzenie całej produkcji.

Tytułowy motyw poświęcenia i sukcesu przewinął się w kilku kawałkach, jak np. we wspomnianym "How We Came Up", opisującym muzyczne dzieje gospodarzy, "Hustle On The Block" i "No Sacrifice, No Victory" mówiących o ciężkiej pracy i zarabianiu kasy, a także w "On A Daily Basis" przedstawiającym szarą rzeczywistość. Poza tym usłyszycie trochę typowego chwalipięctwa, reprezentowania wytwórni i zamiłowania do muzyki. Szkoda niestety, że pasja chłopaków nie przekłada się na efekt końcowy ich wspólnej pracy, ale być może to tylko moje odczucie. Zachęcam mimo wszystko do sprawdzenia twórczości artystów z Shiesty Ridaz Productionz. Możliwe, że komu innemu nie będą przeszkadzały wskazane przeze mnie wady.

Album możecie kupić na przykład na CD Baby. Zachęcam również do odwiedzenia oficjalnej strony Snype'a.
Snype, dzięki za podesłanie albumu do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.