NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Sonny Boy Lokzter
Street Terror
Raza Loka Recordz (2010)
good good good good good


Recommended reviews

01. 4 Dem Gangstaz f. Hopie Lokz
02. Killa Califaz (2) f. Frankie Hood & Smokey
03. Hammer Down
04. 2 Hard 4 The Radio f. Mr. G & Baby Boy Ene
05. Game 4 Sale f. B-High & Kriminal
06. We Gotta Go f. Big Rigo & Kriminal
07. Pushin Weight f. Young Rich & Cisko
08. Like A Gangzta
09. Throw Yo Handz In The Air f. Lil G
10. Lowrida
11. Gettin Rowdy f. Droopy Lector
12. Heat I Brang f. Moo Moo
13. Street Terror
14. Live N Die N Tha Valley
15. Situation 559 f. Young Rich, Lil Chris, Droopy Lector & Kriminal


English review

I haven't been thoroughly following musical career of the 559 area code representative named Sonny Boy Lokzter. He hails from a town of Corcoran and from what I know has already released three solo albums: "Point Of No Return" (re-mastered version should be available soon), "Rock-N-Roll Gangzter" and the currently reviewed "Street Terror" that hit the store shelves in the end of 2010. Unfortunately I haven't had yet an opportunity to get familiar with rapper's previous endeavors, also due to the fact that they are pretty hard to get nowadays. Secondly, I have only stumbled upon two verses by Sonny as a guest appearance, therefore I had absolutely no idea what to expect. And I was surprised in a positive way.

I'm lost now, I don't know whether I've been listening to this music for too long, whether I'm getting older or simply bump too many various albums. But anyhow, I have an impression that northern California market is constantly being flooded with a piling amount of garbage. What's interesting, even these top notch artists are now capable of recording an incredible crap, such that it makes you think how they could be that great in the past. Nowadays it's very difficult to even find something noteworthy among tons of mediocre recordings. These days, when everybody and their mama showcase a professional video, people are attacked by cosmic sounds that are nowhere near a rap from, say, even 5 years back.

Sorry for this "music ain't what it used to be" type of introduction, but that's simply what I feel recently. And I mention that, because the hereby solo by Sonny Boy Lokzter managed to bring something... old. Yep, that's exactly what I meant! Not something new, but rather a thought-out step backwards, a nice blend of modern elements and a solid portion of classic material, which I feel a considerable lack of on the contemporary California scene. On one hand you'll receive a good ol' gangsta rap filled with representing one's turf, claiming XIV, being loyal to folks and territory. The artist uses various themes; songs are sometimes slow, dark in grimy, street style, typical for the West Coast ("Killa Califaz (2)", "Street Terror"). The other time you'll hear him touch on more melancholic notes, where images of gangster's life are confronted with visions of death, while the rapper shares his thoughts: what will people think of me when I'm gone? how will they remember me? despite doing wrong, did I leave enough good deeds behind me? These motives appear on "We Gotta Go" as well as "Live N Die N Tha Valley". In such cases music is obviously slow-paced, instrumental (superb guitar!) and well-prepared.

What's interesting though, you will mainly get songs with "older" vibes, which was mentioned earlier. About half of the tracks feature faster tempos, intensive drum hits and bass lines with for example a nice West Coast synth in the background. Please keep in mind that this dynamism has absolutely nothing in common with party-like, electronic sounds with techno feel that are nowadays so frequent on rap albums. The only modern exception is "Gettin Rowdy" with a Dirty South theme and a light, mundane, yet still mesmerizing and decent "Throw Yo Handz In The Air". Musical diversity was provided by people who should already be known to Central Valley fans: Young Rich, Lil G, Cisko, Kriminal, Smokey, Thugzy, Cruzito, Loser Garcia and M.K. Sonny Boy Lokzter himself is a solid artist. He's not great, however he does bring a considerable amount of polished music. Truth is he sometimes tends to come up with a played-out rhyme, but he will make it up to you in subsequent bars with interesting combos. He skillfully mixed a typical street delivery with entertainment and deeper thoughts about nature of life and death. He also invited a lot of guests representing various cities across the 559 area code, out of which the majority proved that the local music scene is indeed getting much better and noteworthy. "Street Terror" is a very solid album meant for people who long for a bit of 90's sounds. I honestly think that Latin rap fans should definitely check this one out, others can have a look at it as well, because it doesn't feature that many gang affiliation topics.



Polish review

Nie śledziłem dotąd zbyt uważnie muzycznej kariery reprezentanta okręgu 559 imieniem Sonny Boy Lokzter. Pochodzi on z miasta Corcoran i wydał bodajże dotąd trzy solówki: "Point Of No Return" (planuje się sprzedaż remasterowanej wersji wkrótce), "Rock-N-Roll Gangzter" i omawiane tutaj "Street Terror", które ujrzało światło dzienne pod koniec 2010 roku. Niestety nie miałem dotychczas okazji słyszeć poprzednich dokonań rapera, między innymi dlatego, że należą do dość rzadkich. Prawda też jest taka, że jak na razie natrafiłem na chyba tylko dwie zwrotki Sonny'ego w ramach jakichś gościnnych wystąpień, więc nie miałem absolutnie żadnego pojęcia, czego się spodziewać. I zaskoczyłem się pozytywnie.

Już sam nie wiem, czy to kwestia zbyt długiego obcowania z tą muzyką, starzenia się czy może przesłuchiwania za dużej liczby różnych płyt. W każdym razie odnoszę wrażenie, iż rynek północnej Kalifornii zalewa coraz więcej śmieci. Co ciekawe, nawet artyści, których dotąd ceniłem, potrafią nagrać niewiarygodny syf, aż człowiek się zastanawia, jak ten ktoś mógł kiedyś wydać taki świetny materiał. Wydaje mi się, że coraz trudniej wyłuskać coś dobrego w przypływie mułu. Dzisiaj, w czasach, gdy byle amator może poszczycić się całkiem profesjonalnym teledyskiem, zewsząd atakują nas kosmiczne dźwięki mające się nijak do tego, jak kiedyś brzmiał rap.

Przepraszam za ten wstęp w stylu "teraz nie nagrywają takiej muzy jak kiedyś", ale ostatnio towarzyszy mi podobny nastrój. A wspominam o tym dlatego, że omawianej solówce Sonny Boy Lokztera udało się dostarczyć coś... starego. Dokładnie tak! Nie coś nowego, a właśnie drobny krok w tył, udaną mieszankę nowoczesnych elementów z solidną porcją klasyki, której brakuje teraz na kalifornijskiej scenie. Z jednej strony dostaniecie klasyczny w swej wymowie gangsta rap, gdzie prym wiodą reprezentowanie dzielnicy, trzymanie z XIV, bycie lojalnym wobec ziomków i terytorium. Artysta przekazuje te treści w różny sposób; raz powoli, w mrocznym, brudnym, ulicznym stylu, jakże typowym dla Zachodniego Wybrzeża ("Killa Califaz (2)", "Street Terror"). Innym razem wpada w bardzo melancholijne nuty, gdzie obraz życia gangstera przeplata się z wizją śmierci, a myśli rapera krążą wokół tego tematu: co będą sądzili o mnie moi bliscy? jak będą mnie pamiętać? czy mimo czynienia zła zostawiłem po sobie wystarczająco wiele dobra? Te motywy pojawiają się w "We Gotta Go" oraz "Live N Die N Tha Valley". W tych kawałkach muzyka rzecz jasna jest powolna, a do tego instrumentalna (zajebista gitarka!) i bardzo porządnie wykonana.

Jednakże co ciekawe, najwięcej dostaniecie brzmień utrzymanych właśnie w starym stylu, o czym wspomniałem na początku. Około połowa kawałków to szybsze tempa, intensywne uderzenia bitów i basów, gdzie w tle przewija się np. mrukliwy syntezator. Miejcie na uwadze, że ten dynamizm nie ma absolutnie nic wspólnego z imprezowymi, elektronicznymi klimatami bliskimi techno, które coraz częściej panoszą się na płytach rapowych. Takim dość nowoczesnym wyjątkiem jest "Gettin Rowdy" z typowo południowym zacięciem i lżejsze, choć wciąż wkręcające i porządne "Throw Yo Handz In The Air". Różnorodność muzyczną zapewniły osoby znane w półświatku fanów nagrań z Central Valley: Young Rich, Lil G, Cisko, Kriminal, Smokey, Thugzy, Cruzito, Loser Garcia i M.K. Sam Sonny Boy Lokzter to przyzwoity artysta. Nie jest rewelacyjnym raperem, lecz dostarcza naprawdę porządną dawkę solidnego rapu. Fakt, czasami zdarzy mu się zarzucić jakiś oklepany rym, ale zrewanżuje się w najbliższych wersach kilkoma udanymi kombinacjami. Umiejętnie wymieszał typową uliczną treść z przyziemnym spędzaniem wolnego czasu oraz głębszymi myślami o istocie życia i śmierci. Do tego zaprosił dość dużo gości z okolicznych miast w okręgu 559, spośród których większość pokazała, iż scena muzyczna tego okręgu staje się coraz lepsza i stać ją na wiele. Podsumowując, "Street Terror" to naprawdę porządny album przeznaczony dla osób, które stęskniły się za nutką lat 90. w obecnych piosenkach. Uważam, że dla fanów latynoskiego rapu jest to pozycja godna uwagi, choć nie zaszkodzi, jak pozostali słuchacze też rzucą na nią okiem.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.