NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Twan Mac
Bad Newz Travelz Fast
Mixxmobb Productions (2010)
good good half good good


Recommended reviews

01. Can't Lose
02. Boss
03. Blackboy
04. Anytime Anywhere
05. Call Me Up f. Young Seed
06. Im Hungry
07. R.E.A.L. f. Phat Marcus
08. Why Dey Hatin
09. Wut It Do / Wut It Is
10. Keep Pushing
11. Baby Gurl
12. Ahead Of My Time
13. Mac Of The Year (Part 2)
14. Freaky Gurl f. Cali Kidd
15. Been Waiting


English review

I'm pretty sure that the majority of our readers hasn't heard of the artist named Twan Mac. I had trouble finding information on him, I only know that he hails from North Carolina, yet currently resides in Pittsburg in the 925 area code. I also won't be able to list his entire discography, because its major part consists of underground mixtapes. I'm certain that 2010 brought such projects as "Can I Rap Vol 1", "The Showcase 96" mixed by DJ Smoke and the currently reviewed "Bad Newz Travelz Fast".

In spite of an amateurish graphic artwork, the cd was released in a regular jewel case, with both covers, barcode, while the disc itself is a CD-R with a nice printing on it. Let me start off saying that "Bad Newz Travelz Fast" doesn't sound like a northern California rap. And I'm not familiar at all with North Carolina's music scene, so I have no idea whether it resembles vibes from this region either. Twan Mac's endeavors remind me of Dirty South. I particularly mean yelling flow, emphasizing rhymes and that characteristic rhythm. Well, artist's style is nowhere near Bay Area standards, even when you consider his accent only. The host is a decent craftsman, he can handle various melodies without any problems. On the other hand though the way he raps is monotonous in my opinion; it is true he puts a lot of emotions into his bars, yet after numerous songs filled with the same vocal it started getting a bit boring. I'm pretty sure it is connected with the fact that Twan doesn't have what it takes to perform on a hook. The majority of choruses consist of merely a couple of words, at most two lines, then they are repeated way too often and start irritating in the long run. On some tracks it is also emphasized by short, 12-bar verses (it became a standard to record 16 bars), which eventually makes you hear these trivial hooks more frequently than you'd really like to. If they were only catchy, making you bob your head, unfortunately neither their content nor rhymes charm in any way. Those few handled by R&B singers came out way better. Hersh's and Ajay's vocals sound really nice and it's a pity that these guys appeared on only 3 joints.

I've got to say though that Twan Mac cared for a diversified, polished and mesmerizing musical background. Unfortunately the vast majority of cuts have no production credits; I only know of input by Synthesis, J-Rum and the host himself. All remaining beats were most probably downloaded off the Internet. You will mostly hear mild tempos and various accompanying styles. Some cuts feature intensive hits, modern vibes and hyping-up, moving melodies. While sometimes you will receive a laidback rhythm with an instrumental leitmotiv (guitar on "Keep Pushing" or piano on "Been Waitin"), or even samples neatly taken from some old hits. Well, some beats could possibly have harder bass hits, yet overall I need to say that the production is of high quality. It's a pity though that it doesn't go hand in hand with with played-out themes and average rhymes. Twan Mac presented a very standard approach towards subjects, as you will mainly get self-presentation type of motives, joints about what he's done and what he's about to do - that he's always grinding hard, he's not planning to stop, that he's real and other rappers are fake, he's crushing the competition etc. And obviously a considerable amount of songs referring to sex, pimping and flirting with new chicks ("Anytime Anywhere", "Call Me Up", "Wut It Do / Wut It Is", "Mac Of The Year (Part 2)" and others).

In conclusion I think that Twan Mac needs to polish his craft. He does show emotions, but in the long run his recordings tend to be monotonous. What is more, he didn't surprise listeners with any sophisticated rhymes or themes. That's why I consider the vocal part mediocre. And unfortunately a good production didn't manage to make up for these losses.

Twan, thank you for providing the album for review purposes.



Polish review

Raczej większa cześć naszych czytelników nie słyszała dotąd o artyście imieniem Twan Mac. Nie znalazłem o nim za wiele informacji, wiem jedynie, że pochodzi z Karoliny Północnej, lecz obecnie mieszka w Pittsburgu. Nie będę też w stanie przytoczyć jego pełnej dyskografii, ponieważ jej przeważającą część stanowią podziemne mixtape'y. Na pewno w 2010 roku słuchacze mogli dorwać takie projekty jak "Can I Rap Vol 1", "The Showcase 96" miksowane przez DJ Smoke'a oraz omawiany w niniejszej recenzji "Bad Newz Travelz Fast".

Mimo bardzo amatorskiej oprawy graficznej płyta została wydana w grubym pudełku, z obiema okładkami, kodem paskowym, a dysk to CD-R z ładnym nadrukiem. Powiem wprost, "Bad Newz Travelz Fast" nie brzmi jak rap z północnej Kalifornii, a że nie znam sceny muzycznej Karoliny Północnej, to nie wiem, czy podobne brzmienia są typowe dla tego regionu. Mnie twórczość Twan Maca przypomina raczej południe Stanów. Mam na myśli przede wszystkim krzykliwy flow, przeciąganie słów pod koniec wersów i ten specyficzny rytm. Cóż, flow artysty w żadnym razie nie wpisuje się w kanony sceny muzycznej znad Zatoki, choćby nawet i przez sam akcent gospodarza. Twan Mac to przyzwoity rzemieślnik, poprawnie radzi sobie z zaserwowanymi melodiami. Choć z drugiej strony odnoszę wrażenie, iż jego styl jest dość monotonny; fakt, dużo w nim emocji, ale po kilkunastu piosenkach z prawie identycznym wokalem zacząłem odczuwać pewne znudzenie. Wynikło to również z faktu, że raper absolutnie nie ma pomysłu na refreny. Większość z nich składa się raptem z kilku słów, co najwyżej z dwóch linijek, ponadto powtarzane są zbyt często i na dłuższą metę zaczynają irytować. W niektórych piosenkach nakłada się to jeszcze na krótkie, 12-wersowe zwrotki (przyjęło się nagrywać 16-wersowe), przez co mało skomplikowane refreny pojawiają się zdecydowanie za dużą liczbę razy. Gdybyż one były jeszcze wkręcające i chciało się je powtarzać, ale niestety ani ich treść, ani rymy nie oszałamiają. Znacznie lepiej wypadają te nieliczne wykonane przez piosenkarzy RnB - śpiew Hersha i Ajaya wypada naprawdę świetnie i szkoda, że pokazali się tylko w 3 utworach.

Natomiast muszę przyznać, że Twan Mac zadbał o zróżnicowane, dopracowane i wkręcające tło muzyczne. Niestety przy większości kawałków w ogóle nie napisano, kto je stworzył; wiem tylko o wkładzie Synthesisa, J-Ruma i samego gospodarza. A cała reszta podkładów została najprawdopodobniej po prostu znaleziona gdzieś na sieci i wykorzystana na własny użytek. Produkcja prezentuje przede wszystkim średnie tempa, a zastosowane dźwięki zależą od przyjętej koncepcji. W niektórych kawałkach zdecydowano się na intensywne uderzenia, nowoczesne brzmienia i wkręcające, zachęcające do machania głową melodie. Innym razem dostaniecie spokojny rytm z instrumentalnym motywem przewodnim (gitara w "Keep Pushing" lub pianino w "Been Waiting"), czasami wręcz jakiś sampel zgrabnie wycięty ze szlagiera sprzed lat. Niewykluczone, że można by bity wzmocnić tu czy tam, ale ogólnie muszę przyznać, iż muzyka stoi na wysokim poziomie. Szkoda, że nie idzie w parze z wyświechtanymi tematami i mało odkrywczymi rymami. Twan Mac zaprezentował raczej bardzo standardowe podejście do tekstów, dostaniecie bowiem głównie te dotyczące siebie, własnych planów i poczynań - że ciągle ciężko pracuje, że nie zamierza przestać, jego liryki są prawdziwe, a innych koloryzowane, deklasuje konkurencję itd. No i oczywiście sporo piosenek poruszających sprawy seksu, podrywania i oczarowywania napotkanych lasek ("Anytime Anywhere", "Call Me Up", "Wut It Do / Wut It Is", "Mac Of The Year (Part 2)" i inne).

Podsumowując, uważam, że Twan Mac musi jeszcze swój fach doszlifować. Niby okazuje emocje, ale na dłuższą metę jego nagrania okazują się monotonne. Do tego nie zaskoczył słuchaczy wyszukanymi rymami (co w rapie jest wg mnie podstawą) ani pociągającymi pomysłami na piosenki. Wokalną stronę płyty uważam za co najwyżej przeciętną. I niestety dobrej muzyce nie do końca udało się odrobić te straty.

Twan, dzięki za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.