NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lil Toro
This Game Aint Nothin Nice
Nasty North (2011)
good good good half good


Recommended reviews

01. Game Ain't Nothin Nice f. Cucuy & Moska
02. Funk Season
03. Last 8 Yearz
04. Got Mo'Flava f. XO Creep & Lil Dee
05. Friendz 2 Foez
06. Round 12
07. Fatal Attractions f. Ono Loco
08. Don't Worry About Me f. Zipper Louie & Filthy Fill
09. Why We Live This Way f. Goofy
10. Authentic f. Ono Loco & Big Marco
11. R.I.P. Psycho f. Big Cholo, Ono Loco, Goofy, Cody, Lil Raider & Greeneyez
12. Real Life Shit f. Chango & J Hustle
13. Unda Sav f. Lil Raider & Loon Da Goon
14. Cali4nia North f. Ono Loco
15. Nasty f. Mac Reese, Lil Raider & Big Tone
16. Life We Choze f. Ono Loco & Young Loc
17. Wanted f. Lil Coner & Ono Loco


English review

Nasty North and Monster Grip labels that support homeboy rap music have already marked their places on northern California scene. Its squad mainly made of Latins out of Vacaville in the 707 area code brought over 20 official projects to the table. The finger-like "N" company recorded solos by Lil Raider, Ono Loco, Shotgun Rob, a few compilations and mixtapes, as well as the latest ones from Loot and Filthy Fill. Back in 2007 they released a brilliant group album by 200 Blk Locoz, which consists of Lil Raider, Ono Loco and Lil Toro. Speaking of which, this young and charismatic Latino from Vacas finally drops his own debut solo cd in June 2011 - the hereby "This Game Aint Nothin Nice".

Fast-spitted rap is rather a phenomenon on the Bay Area rap scene. The USA soil has its veterans of this genre, like for instance Bone Thugs-N-Harmony group from Cleveland or Twista from Chicago, while northern Cali turf isn't that rich in such artists. Well, truth is right now I can only think of Young Droop from Merced and T-Nutty from Sacramento as the two most recognizable ones, yet fans could also find rapid vocals in recordings by Woodie, C-Dubb or Fury, as well as lesser known homeboy representatives like Lil Wyno, Hurrikaine J, A.L.G. or C.V. Loc and Pain of Central Valley Grown. A quite narrow circle of such musicians is now also contributed by a Nasty North rapper named Lil Toro. This emcee consequently delivers fast-spitted verses and - what is even more important - he always keeps them rhythmical. I'm emphasizing it, because nowadays artists rapping over regular or even very slow paces lose the rhythm and go off beat. The author of the hereby project not accidentally calls himself a little toro, because he rips every track with a strength of a bull and a grace of a ballet dancer, delivering charismatic and emotional verses. The host tells about the title hard game, living a harsh life and carrying tough experiences. Among 17 cuts you'll find tracks describing jail time ("Last 8 Yearz"), false people ("Friendz 2 Foez"), sneaky women ("Fatal Attractions") or a dead homeboy ("R.I.P. Psycho"), but first and foremost you'll hear about representing one's turf and being real - in other words: a typical street shit.

A quick glance at the tracklist lets you notice that Lil Toro was supported by a whole bunch of guests, not only label's mates, but also a few recognizable homeboy figures like Lil Coner, Big Tone or XO Creep. Most of the invited artists presented at least a decent quality of rap, maybe except for poor performances by Cody and Greeneyez. Composers also had a significant impact on the final shape of the project; they are unfortunately not listed on the artwork. Nonetheless my predictions were confirmed and I can tell you that most of the beats (if not all) were done by a leading Nasty North producer by the name of Filthy Fill. Die-hard fans of Lil Raider's camp will consider the music on "This Game Aint Nothin Nice" familiar, because sample loops, melodies and the overall ambiance refer to other albums recorded along with Fill. On one hand his production is solid, consistent and soaked with street vibes, but on the other the quantity of it slowly wins with the quality. It's not even the fact that some of the cuts sound alike, but it's rather the way the were composed: flat bass lines and petite range of leading instruments. We should definitely thank the producer for catchy and polished beats on "Funk Season", "Friendz 2 Foez", "Round 12" or "Life We Choze", but at the same time he brought a really trashy one on "Nasty" and average on "Authentic", "Real Life Shit", "Wanted" and a couple of others. You should also notice that "Cali4nia North" song was taken off Ono Loco's "4th Generation: California D-Boy" solo cd. "This Game Aint Nothin Nice" project is surely a solid and interesting vocal craft, but its production brings nothing new to the rap table. Homeboy rap fans will probably like the whole album, but you may - just to me - feel a certain lack. I expect that upcoming products from Nasty North will be more sophisticated and polished, especially in the music layer.



Polish review

Obozy Nasty North oraz Monster Grip, promujące nurt homeboy rapu, zaznaczyły już swoje miejsce na kartach historii muzyki z północnej Kalifornii. Brygada składająca się przede wszystkim z Latynosów z Vacaville w okręgu 707 od początku istnienia wytwórni wypuściła na rynek ponad 20 oficjalnych projektów. Pod szyldem palczastego "N" ukazały się m.in. solówki Lil Raidera, Ono Loco, Shotgun Roba, kilka składanek i mixtape'ów, jak i również nieco świeższe autorskie krążki od Loota i Filthy Filla. W roku 2007 wydawnictwo nagrało także genialny grupowy album od 200 Blk Locoz w składzie: Lil Raider, Ono Loco i Lil Toro. Ten ostatni - młody, charyzmatyczny Latynos z Vacas - w czerwcu 2011 roku dorobił się solowego debiutu, recenzowanego "This Game Aint Nothin Nice".

Ogromną rzadkością na scenie zatokowej jest uprawianie rapu w nadzwyczaj szybkich tempach. Do amerykańskich ikon błyskawicznego flowu zaliczają się m.in. panowie z Bone Thugs-N-Harmony (Cleveland) i Twista (Chicago), a w Bay Area prędkościowców znajdziemy jak na lekarstwo. Ze znanych postaci przychodzi mi na myśl właściwie tylko reprezentant Merced imieniem Young Droop oraz T-Nutty z Sacramento. Fani gatunku mogą doszukiwać się zawrotnego wokalu również w materiale przygotowanym przez Woodiego, C-Dubba czy Fury'ego, jak i również mniej prominentnych muzyków, przedstawicieli homeboy nurtu jak np. Lil Wyno, Hurrikaine J, A.L.G. czy C.V. Loc i Pain z ekipy Central Valley Grown. Grono tych ostatnich - Latynosów - zasilił wspomniany reprezentant stajni Nasty North imieniem Lil Toro. Chłopak konsekwentnie dostarcza zwrotek w tempach nad wyraz raptownych, a co ważniejsze, znakomicie zachowuje przy tym melodyjność. Podkreślam ten fakt nie bez powodu, ponieważ dzisiejszymi czasy artyści rapujący nawet w umiarkowanych czy wręcz powolnych tempach gubią się w swych nieskomplikowanych linijkach, wypadając z rytmu niczym pijani sternicy za burtę. Autor niniejszego projektu nieprzypadkowo nazywany jest "małym bykiem", gdyż kolejne żwawe wersy obala z siłą tarana i jednoczesną gracją baletnicy, dostarczając charyzmatycznych i energetycznych zwrotek. Gospodarz recenzowanego albumu opowiada słuchaczom o tytułowej niełatwej grze, o ścieraniu się z szarą rzeczywistością, przeżywaniu trudnych chwil i szlifowaniu osobistego pancerza, kształtowanego pod palcami bezlitosnego kowala, jakim jest życie. Pośród 17 tytułów pojawiły się utwory o odsiadkach ("Last 8 Yearz"), fałszywych ziomkach ("Friendz 2 Foez"), przebiegłych laskach ("Fatal Attractions") czy zmarłym kamracie ("R.I.P. Psycho"), ale przede wszystkim o reprezentowaniu własnych ziem, byciu prawdziwym i twardym, czyli generalnie standardowy street shit.

Rzut okiem na spis piosenek pozwala stwierdzić, że Lil Toro wspierany był przez cały zastęp gości, nie tylko współtowarzyszy z wytwórni, ale również kilka rozpoznawalnych figur z homeboyowego półświatka jak Lil Coner, Big Tone czy XO Creep. Większość artystów zaprezentowała co najmniej przyzwoity poziom, może jedynie poza mizernymi występami Cody'ego i Greeneyeza. Istotny udział w niniejszym projekcie mieli również kompozytorzy podkładów, którzy niestety nie zostali wymienieni na łamach rozkładówki, jednakże moje podejrzenia potwierdził czołowy producent wytwórni Nasty North - Filthy Fill - odpowiedzialny, jeśli nie za wszystkie, to przynajmniej za większość bitów. Dla zagorzałych fanów obozu Lil Raidera muzyka na "This Game Aint Nothin Nice" stanowić będzie powtórkę z rozrywki, ponieważ sample, melodie i klimat wykazują słyszalne podobieństwa w stosunku do innych albumów wydanych we współpracy z Fillem. Z jednej strony twórczość wspomnianego beatmakera jest konsekwentna, całkiem solidna i prawie zawsze utrzymana w ulicznych rytmach. Niestety dziesiątki, jeśli nie setki podkładów zrodzonych pod palcami muzyka zaprowadziły go pod bramy wtórności, a tej na recenzowanym krążku znalazło się sporo. Nawet nie chodzi mi o fakt, że kilka utworów brzmi podobnie, ale raczej o sposób ich komponowania: wątłe linie basów i dość skromna baza dźwięków przewodnich. Na pewno brawa należą się producentowi za chwytliwe i dopracowane melodie w "Funk Season", "Friendz 2 Foez", "Round 12" czy "Life We Choze", ale jednocześnie biada mu za zmontowanie instrumentali w szczególnie tragicznym "Nasty" czy po prostu przeciętnych "Authentic", "Real Life Shit", "Wanted" i kilku innych. Warto jeszcze dodać, że utwór "Cali4nia North" pojawił się wcześniej na solówce Ono Loco. Projekt "This Game Aint Nothin Nice" to z jednej strony solidne i ciekawe rzemiosło wokalne, z drugiej zaś niewyróżniający się zestaw ulicznych melodii. Fanom latynoskich brzmień powinien w zasadzie przypaść do gustu, choć być może poczujecie - tak samo jak ja - niedosyt. Oczekuję, że następny produkt spod szyldu Nasty North będzie bardziej dopracowany i wyszukany, przede wszystkim pod względem muzycznym.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (1):
By Jose on 25 January 2012
Every song is a slapper! U gotta cop dis

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.