NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Brent Ogee
Multiple Personalities
Relentless Productionz (2008)
good good good good good


Recommended reviews

01. We Go Dumb
02. Bring You Dat f. Produk & Cin'atra
03. Makin Ya Slump f. M-Deuce & Mr. Revenues
04. Hello Ma Friend
05. Grindin f. Reallionaires
06. Mission To Marz
07. Bout Ta Blow f. Mr. Rossi, Overflow & F-Dux
08. Multiple Personalities
09. Munchies For A Flava f. Cin'atra
10. Live By Tha Sword
11. Below Tha Belt f. Mobb Tyght
12. Choosin Shoes f. Cin'atra
13. Cocanutz f. Produk & Eddy Boston
14. Classy
15. Nardy At Tha Party f. Eddy Boston
16. Make Em Go Delirious
17. Want It All
18. Keep It Tipsey
19. Dumb f. unknown people


English review

Here we have another chance to have a closer look at the Northwest scene, Seattle, Washington to be exact. I'm kind of familiar with Brent Ogee's music, because I've already had an opportunity to review his duet with Cin'atra titled "Poundin' Tha Pavement", released as a group Turf Grindaz (read the article). However I had completely no idea, that this cat has such a rich musical past. Please note that he's been studying music at Art Institute of Seattle. What is more, in 2003 he managed to found his own recording studio Relentless Productionz, the place where his first endeavors were created: solos "Relentless" and "Unshakable", other artists' projects, for example the ones by Eddy Boston, Moob Tyght, The Reallionaires and others. And obviously this is where the hereby third solo titled "Multiple Personalities" was born.

You can clearly hear Brent's long experience on the mic, because his verses are polished in many respects. First and foremost he's very smooth over all kinds of beats and always follows the rhythm impeccably. What is more, he puts lots of emotions into his bars, he knows very well where to come faster, emphasize a certain part or produce a strange noise. It's simply impossible to get bored while listening to his performances, he's not one of these dull guys whose tracks can only be differentiated by production. I obviously have to mention rhymes that were thought through and definitely surprise, which only makes my face smile when I hear such combos as goddess, Pocahontas, honest or credibility, celebrity, longevity. "Multiple Personalities" is mainly a thoroughbred entertainment, far from any gangsta/street related vibes with money, bitches and jewelry in the background. This white rapper focuses primarily on making a listener bob his head, repeat the hooks and turn up the volume, so the whole thing vibrates even better. That is why a significant part of the album contains hyphy sounds. Fortunately it is not that "stupid" or "retarded" one, where beats consist of merely half-assed electronic samples from somebody's Mac or PC. No, here Brent took care of solid bass lines and truly polished sounds in the background. As far as lyrics go you should mainly expect entertainment, parties, drinking, going dumb and other various manifestations of having fun.

There is also a considerable amount of sex related themes and that's where music gets more laidback, you've got a minute to catch a breath and a chance to listen to great hooks performed by such professionals as Mr. Rossi or M-Deuce. By the way, hooks are generally an asset - on one hand they are not simple at all, on the other they are pretty catchy, probably because they were skillfully matched with production and easily stand out from verses. I've got to give props to those responsible for the musical aspect of the cd, as they mainly prepared some nice, polished and diversified melodies. Funk Daddy handled almost the whole album (13 titles under his belt), leaving only 3 each for both Big Ice and Relentless Productionz. Well, there's got to be a moment when I start complaining. I'm not feeling beats used on "Bring You Dat" and "Choosin Shoez", they seem to be missing something; they irritate me to a degree that I simply skip these songs. Few (but still!) cuts should have some final touches, for instance "Cocanutz" could have fewer of these strictly hyphy sounds (those goddamn whistles). I won't deny that I'd rather have a bit more "meaty" content, a little bit more of seriousness. Brent Ogee knows how to record such joints, because he has already shown that on "Live By Tha Sword". However it doesn't change the fact that he provides a solid entertainment, sometimes even spectacular. I am absolutely in love with the last track (with a highly original title) "Dumb" that has everything it needs to be an all-time hit - great verses by all rappers, mesmerizing music, hook, sounds in the background... - it just begs to be put on repeat.

You can grab the cd on CD Baby, while more info on the artist can be found at BrentOgee.com, ReverbNation and Facebook.
Brent, thank you for providing the album for review purposes.

Polish review

Mamy oto kolejną okazję pochylić się nad sceną z północnego zachodu Stanów, z Seattle w Waszyngtonie, mówiąc ściślej. Brent Ogee jest dla mnie postacią znaną, ponieważ miałem wcześniej okazję recenzować jego duet z Cin'atrą pt. "Poundin' Tha Pavement", wydany pod szyldem grupy Turf Grindaz (czytajcie artykuł). Nie miałem pojęcia, że chłopak ma za sobą tak bogatą muzycznie przeszłość. Warto wiedzieć, że posiada wykształcenie muzyczne, które zdobył w Art Institute of Seattle. Ponadto już w 2003 założył swoje własne studio nagraniowe Relentless Productionz, gdzie powstały jego pierwsze przedsięwzięcia: solówki "Relentless", "Unshakable", projekty takich artystów jak Eddy Boston, Mobb Tyght, The Reallionaires i innych. No i oczywiście tam też stworzono niniejsze trzecie solo zatytułowane "Multiple Personalities".

Wyraźnie słychać wieloletnie doświadczenie Brenta, ponieważ jego zwrotki są dopracowane pod wieloma względami. Przede wszystkim niezmiernie płynnie porusza się po najróżniejszych podkładach i zawsze pięknie podąża za rytmem. Ponadto wkłada emocje w swoje wersy, znakomicie wie, kiedy przyspieszyć, położyć akcent na konkretną frazę, wydać niespodziewany odgłos - po prostu nie sposób nudzić się przy jego popisach, to nie jest jeden z tych nudziarzy, którego piosenki różnią się tylko muzyką. Muszę też rzecz jasna wspomnieć o rymach, które zostały przemyślane i zdecydowanie zaskakują, co tylko wywołuje uśmiech na mej twarzy - goddess, Pocahontas, honest lub credibility, celebrity, longevity. "Multiple Personalities" to przede wszystkim rasowa rozrywka, leżąca daleko od jakichkolwiek gangstersko-ulicznych brzmień z pieniędzmi, dziwkami i biżuterią w tle. Ten biały raper skupia się przede wszystkim na zmuszeniu słuchacza do machania głową, powtarzania refrenów i zrobienia głośniej, żeby całość niosła się jeszcze lepiej. W związku z tym dosyć znaczącą część albumu stanowią brzmienia spod znaku hyphy. Na szczęście nie tego biednego, gdzie podkłady składają się z półdebilnych sampli z kompa; tutaj zadbano o solidne bity i naprawdę dopracowane dźwięki w tle. W kwestii lirycznej spodziewajcie się zatem głównie rozrywki, opisu imprez, chlania, wydurniania się i najróżniejszych innych przejawów miłego spędzania czasu.

Znalazło się też sporo miejsca na tematy damsko-męskie, wtedy też muzyka staje się spokojniejsza, jest chwila na oddech i można wsłuchać się w świetne refreny wykonane przez takich profesjonalistów jak Mr. Rossi czy M-Deuce. Tak swoją drogą to refreny są ogólnie bardzo mocną stroną tegoż projektu. Z jednej strony nie są wcale prostackie, z drugiej zaś z łatwością wpadają w ucho, pewnie dlatego że umiejętnie zgrano je z produkcją, a poza tym znacząco wyróżniają się na tle zwrotek. Należą się podziękowania panom odpowiedzialnym za muzyczny aspekt płyty, gdyż w większości przygotowali naprawdę ciekawe, dopracowane, a do tego zróżnicowane melodie. Pierwsze skrzypce grał Funk Daddy (13 tytułów na koncie), a poza tym Big Ice (3) i Relentless Productionz (3). Oczywiście musi nastąpić ten moment, kiedy zaczynają się narzekania. Nie podobają mi się podkłady zastosowane w "Bring You Dat" i "Choosin Shoes", czegoś w nich brakuje; irytują mnie do tego stopnia, że przerzucam te piosenki. Niewielu (ale jednak!) kawałkom przydałby się drobny szlif, np. "Cocanutz" mogłoby mieć mniej takich stricte hyphy sampli (te durne gwizdki). Nie ukrywam również, że przydałoby się tu trochę więcej mięsistej treści, trochę więcej powagi. Brent Ogee umie nagrywać takie utwory, co pokazał choćby w "Live By Tha Sword". Nie zmienia to jednak faktu, że chłopak zapewnił naprawdę przednią rozrywkę, momentami mocno zajebistą. A całkowicie na łopatki rozkłada mnie wieńcząca album piosenka (o jakże oryginalnym tytule) "Dumb", w której wszystko stoi na najwyższym poziomie - zwrotki wszystkich raperów, hipnotyzująca produkcja, refren, dźwięki w tle... po prostu sama przyjemność.

Krążek możecie dorwać na CD Baby, a więcej informacji o artyście znajdziecie na BrentOgee.com, ReverbNation i Facebooku.
Brent, dzięki za podesłanie albumu do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.