NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Berner
The White Album
Bern One Ent. (2011)
good good good good good


Recommended reviews

01. White
02. Car Full Of Killers
03. Rubber Band Stacks f. Cozmo, Young Noble & Yukmouth
04. No Middle Man f. J Stalin
05. So Cold f. Cozmo & Killer Mike
06. Flyest Shit I Ever Smoked f. Corry Mo
07. For A Livin f. Killa Kyleon
08. Yoko f. Wiz Khalifa & Big Krit
09. I Can Make You Rich f. Freeze
10. Fed Hot Phone Line
11. Life That We Love f. J-Dawg & Rydah J. Klyde
12. So Much f. Stevie Joe & Philthy Rich
13. Anymore
14. Hard Headed
15. Liking How She Fuck
16. How It Goes f. Freeze
17. Yeah Daddy f. Equipto & Shag Nasty
18. Carry On f. Cozmo & San Quinn


English review

Latest projects from San Francisco rapper and entrepreneur by the name of Berner became, at least in my humble opinion, a synonym of technical perfection and proper marketing. I'm not referring to artist's craft in general on purpose, because eventually you'll find disadvantages and weak points in every musician (that's our ungrateful role as critics), yet once again I will emphasize that Bernie correctly chooses producers, guests and graphic designers. The emcee himself, which I've also mentioned while reviewing his other projects, smoothly moves with the beat and chooses nice rhymes. "The White Album" is after "Weekend At Bernie's" his second official solo album, nevertheless the artist has improved his skills, both vocals and marketing, recording over 10 collaboration projects with people like The Jacka, Ampichino, Messy Marv or Equipto.

One can hear and see that budget destined for this Frisco artist's projects is definitely far from modest. Of course it's a matter of taste whether fans will feel the music itself, yet all should definitely agree that Berner delivers the highest quality product and I'm not only talking about the white powder, but first and foremost pure sounds, catchy melodies and lyrics. "The White Album" features a set of 18 equally solid tracks kept in a soft and calm ambiance. Production and topics made songs more laidback, while voice and flow of the host gave it a bit of nonchalance and dispassion. The reviewed cd became more alive and vivid because of unique sample loops and distinct bass lines, while the whole production defined (not for the first time) a great part of final shape of the project. Keys were played by the inimitable Cozmo responsible for 7 cuts, while the rest was handled by Big Krit, Q Made The Beat, Corry Mo, Cyfyre, Biggz, Pakslap, Maki, Dregs One and Maxwell Smart. The music on the hereby project is simply great: mostly laidback and sometimes audibly sampled (e.g. #3 and #4 are remixes of 2Pac's and The Jacka's classics) and always kept on the highest quality level. Maybe it lacks a little bit more of energy, party/club type of vibes... but that's just how Berner does it. This kind of music tranquility turns into sadness, reflection and bitterness, which also speaks through rapper's lyrics. The host does not provide the most sophisticated rhymes, yet he makes them simple and catchy. Just take a look at the random quote:

I'm young and wild
I hardly smile
I'm in Ohio with Freeze
Moving his P'z
Watching his money pile
They can't believe where I'm at, I think they in denial
Another case drop, we didn't go to trial


I'm not sure whether my opinion hasn't been partially influenced by a subjectiveness (I simply like this rapper), yet I still think that Berner earned his fans and today's acclaim. I'm not only amazed by the professionalism which soaks through his albums, but also because of the fact he definitely stepped his rap game up. The artist constantly improves his endeavors and truth is it's not the first time he drops a great cd. The one thing I could stick to is a bit limited subject-matter. It's not that you'll hear played-out themes and typical rap clichés, yet rather stories the rapper has already told us on previous cds. A major part of "The White Album" refers to dope game, smuggling business, keeping money in shoe boxes and cold blood in your veins. You'll also hear about praising women, self-adoration or being addicted to material goods. A bit more ambitious stories were described on tracks like "So Much" talking about harms or "Carry On" which tells you not to give up. Quite a breath from dope related tracks was a set of songs in the end of the cd - "Liking How She Fuck", "How It Goes" and "Yeah Daddy" focusing on chicks and relationships. "The White Album" is a piece of solid rap, which in my opinion is an example of a really great project from the Bay Area scene; plus it's definitely a must-have for all Berner's fans.



Polish review

Projekty wychodzące spod palców rapera i biznesmena z San Francisco imieniem Berner stały się, przynajmniej w moim skromnym odczuciu, synonimem technicznej perfekcji i właściwego marketingu. Z premedytacją nie odnoszę się generalnie do twórczości artysty, bo i w końcu u każdego muzyka znajdziemy jakieś niedoskonałości (taka nasza niewdzięczna rola krytyków), ale z ogromną przyjemnością po raz kolejny podkreślę, że chłopak bezbłędnie trafia z doborem producentów, zaproszonych gości czy ekipą od grafiki. Sam Bernie, co już także zostało powiedziane przy okazji recenzji jego poprzednich albumów, w sposób nienaganny, ba! wręcz naprawdę dobry, składa rymy i swobodnie przemieszcza się wraz z melodią. "The White Album" to po "Weekend At Bernie's" dopiero druga oficjalna solówka rapera, niemniej jednak artysta wyrobił się na mikrofonie i posiadł ogromne umiejętności (nie tylko wokalne, ale i marketingowe) podczas nagrywania ponad 10 kolaboracyjnych krążków, wydanych w towarzystwie takich postaci jak The Jacka, Ampichino, Messy Marv czy Equipto.

Zarówno słychać, jak i widać, że budżet przeznaczany na wydawanie projektów artysty z Frisco nie należy do skromnych. Kwestią gustu pozostaje, czy sama muzyka podpasuje fanom, ale co do jednego z pewnością wszyscy powinniśmy się zgodzić: Berner dostarcza na rynek produkt najwyższej jakości i nie mam tu jedynie na myśli białego proszku, ale przede wszystkim czyste dźwięki, wpadające w ucho melodie czy chwytliwe teksty. "The White Album" to zestaw 18 porządnych i równych utworów, utrzymanych w spokojnych i stonowanych klimatach. Podkłady i tematyka nadały piosenkom zazwyczaj delikatnej atmosfery, której wtórował nieinwazyjny, z lekka beznamiętny głos i flow wokalisty. Rytmy recenzowanej płyty ożyły przede wszystkim dzięki oryginalnym samplom i mocnym basom, zaś cała produkcja stanowi (nie po raz pierwszy) spory wkład w końcowy efekt. Za konsolą zasiadał jak zwykle niepowtarzalny Cozmo z 7 bitami za pasem, a także Big Krit, Q Made The Beat, Corry Mo, Cyfyre, Biggz, Pakslap, Maki, Dregs One oraz Maxwell Smart. Muzyka na niniejszym projekcie jest po prostu świetna: spokojna, momentami wyraźnie samplowana (#3 i #4 to przeróbki klasyków 2Paca i The Jacki), ale zawsze na najwyższym poziomie. Być może zabrakło tu nieco więcej energii, skoczności, może nawet imprezy... ale właśnie taki jest Berner - laidbackowy i zdystansowany. Ten swoisty spokój przeradza się miejscami w smutek, zadumę czy gorycz, które przemawiają do słuchacza również przez teksty rapera. Chłopak być może nie tworzy najlepszych rymów, ale za to składnie je dobiera, przez co łatwo zapadają one w pamięć. Spójrzcie na pierwszy lepszy fragment wersu z recenzowanego krążka:

I'm young and wild
I hardly smile
I'm in Ohio with Freeze
Moving his P'z
Watching his money pile
They can't believe where I'm at, I think they in denial
Another case drop, we didn't go to trial


Nie wiem, czy moja opinia nie została po części wypaczona subiektywizmem (ja po prostu lubię tego gościa), ale uważam, że Bernie zapracował sobie na rzesze fanów i poklask, który dziś otrzymuje. Nie tylko chylę mu czoła ze względu na profesjonalizm, jaki spływa po jego albumach, ale również dlatego, że raper poprawił swój wokalny fach. Artysta nieustannie doskonali swoje przedsięwzięcia, choć to nie pierwszy jego projekt charakteryzujący się świetną jakością. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to nieco ograniczona tematyka. Nie tyle, że usłyszycie tu banały, ale raczej te same historie, które raper zaprezentował na poprzednich płytach. Spora część "The White Album" nawiązuje do narkotykowej gry, przemytniczego biznesu, przechowywaniu dużych ilości pieniędzy czy zachowywaniu zimnej krwi podczas realizacji niebezpiecznych zleceń. Znalazło się również miejsce na wychwalanie najpiękniejszych kobiet, samozachwyt czy dobra materialne. Nieco bardziej ambitne podejście do tematu zanotowałem jedynie w smutnym "So Much" o krzywdach czy sentymentalnym "Carry On" o sztuce przetrwania. Wyraźną odskocznię od handlu prochami zanotowałem pod koniec album, gdzie kawałki takie jak "Liking How She Fuck", "How It Goes" czy "Yeah Daddy" skupiają się głównie na kobietach. "The White Album" to kawał naprawdę porządnego rapu, który według mnie stanowi świetną prezentację muzyki znad Zatoki. Dla fanów Bernera to pozycja obowiązkowa.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.