NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Myth
Evolutionz
Untamed Muzik (2009)
good good half good good



01. 16 Barz
02. Back N' Action
03. War
04. Treat Me Bad
05. Get Em' Up f. Hollow Tip
06. What U Drinkn' On + bonus track
07. Wanna Hate
08. Spaceship f. Jay Pe
09. Like Whatt f. Jay Pe
10. Do It Like A Pimp
11. I'm A Munsta Pt.2 f. Jay Pe
12. Booty Booty
13. Cali f. Aubiss & Bree
14. I Do
15. Kwiktalkin'
16. Stomp f. Javarsonis & Mystery
17. Move f. T-Rock
18. Number 187 f. Jay Pe
19. What It Dew f. Jay Pe & Kapone
20. Tha Line Up f. Jay Pe, Aubiss, Javarsonis, D-Mac, Majezte, Cadillac Todd, Merc Monsta, Kaoz The Assassin, Blaze & Sydewayz The Yung G


English review

Merced representative named Myth appears on various rap albums for over a decade now; and yet he still remains a rather unknown artist. Most probably because most of the Central Valley cds he was featured on, are not that popular either. You can find his verses for instance on Lowdown's "The Dirty Dozen" from 2000, Lil Wyno's solo "Back With A Vengeance", A.L.G.'s of Darkroom Familia solo, Speedy Loc's debut and numerous Killa Valley Entertainment projects, like recordings by C-Dubb, Hurrikaine J, Kaoz The Assassin etc. This cat came out with his first cd titled "The Mythman Propheceez" back in 2006 and then after three years brought the hereby "Evolutionz".

Unfortunately I don't own Myth's debut, so it will be hard for me to point out the exact differences. Nevertheless I was surprised by the musical style presented over here on "Evolutionz", so I started looking for snippets of the previous one - available for free on the net. And generally speaking, there's a huge gap between these two albums. "The Mythman Propheceez" (at least from what I heard) seems more classic, with a significant West Coast flavor to it, with scarce party-like elements. While the currently reviewed solo is a horse of a different color - sometimes modern motives, echoes of hyphy movement and entertainment as a priority gained the upper hand. I unfortunately think that either Myth doesn't have the knack for recording jumpy, light, typical club-type joints or simply the provided beats are not that great. Indeed, I have very little reservations towards rapper's vocal skills. Well, maybe he used to spit out words a bit faster back in the days, but you will still get a lively tempo, plus he can still handle the rhythm properly and smoothly follow various melodies. However production was tailor-made for contemporary plastic, TV/pop times, when hardly anyone wants to be original, just makes whatever is trendy at the moment. I'm sorry to say so, but these are my impressions when I hear the entire middle part of the hereby album. More or less around "What U Drinkn' On" the overall level drops drastically and remains around dumbed-down subjects regarding visiting clubs, drinking, popping pills, being fly, watching strippers etc. I truly think that such songs as "Like Whatt", "Do It Like A Pimp", "Booty Booty" and others are just failed attempts to make a brisk, light-hearted, corny, hyphy hits. Some of them have certain predispositions, for example "Spaceship" with a mesmerizing hook, but still beats during verses are very limited and a rapper Jay Pe doesn't fit to this style at all. On the other hand "Cali" would be a pretty nice cut if it weren't for a horrible auto-tuned chorus that ruins everything. Production tends to feature feeble drum hits and weird cosmic samples or electronic sounds.

I've complained a lot on "Evolutionz", because so far I haven't associated Myth with party tracks. To be absolutely honest with you, I've got to say that they are all mediocre at most, mainly just weak. Fortunately there are 20 titles on this cd, so you'll also find other themes. I'm particularly feeling the very start and finish. The opening "16 Barz" as well as "Back N' Action" are really solid recordings, showing off Myth's talent and charisma. The other great cuts include "Stomp", harder "Number 187" and brilliant "Tha Line Up" that features 11 artists from the 209 area code, lacing you with eight and a half minutes of very good rap. As you can see, "Evolutionz" is an exceptionally polarized cd. Myth hasn't lost his talent, his verses still surprise with a way he easily and smoothly races through the beats, he still leaves behind polished rhymes. Nevertheless I have an impression, that the cat didn't think through the lyrical layer. Truth is, he didn't say anything interesting on the whole solo, bringing only played-out motives; how hard he is, how he's going to smother haters, hop in the club and snatch your girl, drink until he throws up... And - as I've already said - those attempts to record something for a party were a total disaster. I mainly blame production for it, as a matter of fact created in many cases by Myth himself; the other beats were also made by Aubiss, Kinna D, Mix N Spin, Javarsonis and Majezte. Well, I hope that next time the artist will stick to what he's doing best and stay away from dumbing pseudo-entertainment targeted at masses, which is handled better by other people.

Tony Lopez, thank you for sending out a copy for the review.

Polish review

Reprezentant Merced imieniem Myth pojawia się na najróżniejszych albumach rapowych już od parunastu lat, a mimo to wciąż pozostaje raczej podziemnym artystą. Pewnie dlatego, że większość płyt z Central Valley, na których zagościł, też nie należy do tych najpopularniejszych. Możecie doszukać się jego zwrotek choćby na albumie Lowdownu "The Dirty Dozen" z 2000 roku, na solo Lil Wyno "Back With A Vengeance", na solo A.L.G. z Darkroom Familii, debiucie Speedy Loca i wielu projektach Killa Valley Entertainment, np. nagraniach C-Dubba, Hurrikaine J'a, Kaoz Tha Assassina itd. Chłopak wydał swój pierwszy krążek pt. "The Mythman Propheceez" w 2006, a następnie po trzech latach przerwy ukazał się omawiany tutaj "Evolutionz".

Niestety nie posiadam debiutu Mytha, więc trudno będzie mi się do niego odnieść. Niemniej jednak zdziwił mnie styl muzyczny, na jaki raper zdecydował się na "Evolutionz", więc specjalnie posłuchałem okrojonych wersji piosenek, dostępnych za darmo na sieci. Generalnie rzecz biorąc, obie płyty artysty dzieli spora przepaść. Brzmienia na "The Mythman Propheceez" (przynajmniej z tego, co zasłyszałem) wydały mi się w miarę klasyczne, utrzymane w klimatach West Coastowych, z nielicznymi elementami imprezowymi. Natomiast niniejszy album to zupełnie inna para kaloszy, tutaj momentami nowoczesne motywy, echa ruchu hyphy i rozrywka jako priorytet wzięły górę. Niestety uważam, że albo Myth nie ma talentu do nagrywania skocznych, lajtowych, typowo klubowych kawałków, albo po prostu z zaserwowanymi podkładami jest coś nie tak. W rzeczy samej, do rapera i jego umiejętności wokalnych nie mam żadnych zastrzeżeń. Fakt, kiedyś może wypluwał słowa trochę szybciej, ale wciąż dostaniecie nieprzeciętne tempo, a do tego nienagannie wchodzi w bit i płynnie porusza się najróżniejszych melodiach. Jednakże co z tego, skoro produkcję uszyto na miarę dzisiejszych plastikowych, telewizyjno-popowych czasów, kiedy mało kto chce być oryginalny, tylko tworzy to, co jest obecnie modne. Przykro mi to mówić, ale takie mam właśnie odczucia, gdy słyszę cały środek omawianej płyty. Mniej więcej od utworu "What U Drinkn' On" poziom drastycznie spada i utrzymuje się na ogłupiających tematach dotyczących tylko odwiedzania klubów, chlania, łykania piguł, bycia zajebistym, oglądania striptizerek itp. Uważam, iż takie piosenki jak "Like Whatt", "Do It Like A Pimp", "Booty Booty" i inne to niestety mało udane próby stworzenia skocznych, leciutkich, słodziutkich, hyphy hitów. Niektóre z nich jeszcze mają jakieś predyspozycje, choćby "Spaceship" cechuje się bardzo wkręcającym refrenem, ale co z tego, skoro podkłady w zwrotkach są bardzo ograniczone, a raper Jay Pe w ogóle nie pasuje do tego stylu. Z drugiej zaś strony "Cali" to byłby całkiem niezły kawałek, gdyby nie obrzydliwy refren, w którym panuje autotune i w rezultacie przekreśla całość. Zazwyczaj na produkcję składają się liche uderzenia perkusji i jakieś dziwne kosmiczne sample lub elektroniczne dźwięki.

Ponarzekałem sporo na "Evolutionz", ponieważ dotychczas nie utożsamiałem Mytha z imprezowymi numerami. Będąc absolutnie szczerym, uważam, że wszystkie one są co najmniej mocno średnie, w większości po prostu słabe. Na szczęście na albumie znajdziecie aż 20 utworów, a pośród nich również trochę piosenek w innych klimatach. W zasadzie najlepiej prezentuje się wg mnie sam początek i koniec płyty. Otwierające "16 Barz" oraz "Back N' Action" to naprawdę solidne nagrania, pokazujące talent i charyzmę Mytha. Świetnie wypadł też "Stomp", cięższe "Number 187" i genialne, wieńczące całość "Tha Line Up", w którym pojawiło się aż 11 artystów z okręgu 209, zapewniających osiem i pół minuty bardzo dobrego rapu. Jak widzicie, "Evolutionz" to wyjątkowo spolaryzowany krążek. Myth nie stracił talentu, jego zwrotki wciąż zaskakują łatwością, z jaką pędzi po bicie, nadal pozostawia po sobie dopracowane rymy. Niemniej jednak odnoszę wrażenie, iż chłopak nie przemyślał w ogóle warstwy lirycznej. Tak na dobrą sprawę nie powiedział na całym solo nic ciekawego, w zasadzie same ograne motywy, jaki to jest mocny, jak stłamsi hatersów, wpadnie do klubu, poderwie twoją laskę, będzie chlał, aż się zrzyga... No i - jak już wspomniałem - absolutną porażką były dla mnie te mało udane próby nagrania czegoś pod imprezę. Winię za to przede wszystkim produkcję, którą w większości Myth sobie sam stworzył; podkłady serwowali również Aubiss, Kinna D, Mix N Spin, Javarsonis i Majezte. Cóż, mam nadzieję, że następnym razem artysta będzie się trzymał tego, w czym jest dobry, a omijał ogłupiającą, schlebiającą masom pseudorozrywkę, którą inni uprawiają lepiej.

Tony Lopez, dzięki za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By beachwood 209 on 15 April 2012
mythmaen...h8taproof!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.