NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





D Tha MC
The Mainstream Underground
Lionsdenn Studio (2010)
good good good half good


Recommended reviews

01. Feelin' Real Good
02. Let Me In
03. All I Hav In Me f. Marcy
04. What's In My Mind
05. Wack MC's
06. Same Ol' Thing f. Sean B.
07. Don't Push Me
08. Get It Right
09. Act A Fool
10. Don't Bother Me
11. You Know We... f. Conect & Q'M
12. Minorz To Tha Majorz f. Thurd
13. Freestyle
14. Champion
15. Fanbase
16. The Way It's Goin' Down In The Underground f. Hubba Rock, Mike White, Channel 20, Logic, PoeticCc Tha Prophet, J Cynical, Lyrical Dre, Young Blunted & Griffenstein


English review

Daniel aka D Tha MC hails from Merced in the 209 area code, but currently resides in Atwater. He's been recording music on the local scene for some time now, he has previously released only "The Movement" project created together with a long time friend Chris Mahoney. I will admit that I haven't had a chance to hear Daniel thus far; what's more, I have never seen him as a guest appearance on any cd, even though he is said to be featured on a few local endeavors. The cat founded his own Lionsdenn Studio and the first album to be recorded over there is the hereby "The Mainstream Underground". Pressed version is available in a mixtape format, i.e. slim case, CD-R with a printing on it and a one-piece front cover.

Inconspicuous cover and a mixtape format will make an actual musical content catch you slipping, if you expected something amateurish. At least this is what I felt and I once again confirmed myself in the belief that one shouldn't judge a book by its cover. D Tha MC (as the name suggests) records a mix of rap and hip-hop. He generally discards materialism and superficiality, you won't hear him talk about such trivial topics as glorifying riches, showing off goods or downgrading women. He talks in an interesting way about life's obstacles, problems, feelings ("What's In My Mind"), pleasures ("Feelin' Real Good") etc. He also found some place for dissing weak artists ("Wack MC's"), a track about fans ("Fanbase") and the one saying to leave him alone, when he tries to relax or get intoxicated ("Don't Bother Me"). On the one hand these are not typical street motives, on the other it is not "rapping about rapping" either, so typical for the East Coast hip-hop. The artist puts emphasis on thought out rhymes; and I'm glad he does, because people tend to forget about polysyllabic or double-worded combinations nowadays, while here they are pretty common. But don't expect some weird vocabulary from lost pages of a dictionary, just have a look at a more or less random quote that caught my attention:

Ooh wee, now that'a a good weed
Ooh wee, now that's a doobie
Think of a snacks like Shag and Scooby
Hop in the jacuzzi


So now you know that the lyrical aspect is very decent over here. However the host himself hasn't made that good impression on me - at first. And that is because the cd is opened by calm, too laidback songs. A bit later, when paces start getting faster, the rapper also puts more emotions and heart into his verses. A lot also depends on production and hooks, as they can sometimes work wonders - make you instantly remember a certain track and even put it on repeat. But there are also such joints where certain lacks ruin the whole thing. I didn't necessarily feel "Let Me In", "Act A Fool" with an irritating sound in the background and two verses with bars constantly ending with "mothafucka", as well as "Champion" with a kind of limited music. I like the balance in numbers between dynamic hits and lazy, laidback recordings. Truth is, I'm leaning more towards those harder ones, yet it's also nice from time to time to hear a melodious production with a soft sample in the background ("Minorz To Tha Majorz", "Freestyle"). The vast majority of beats were handled by rapper's associate named DeMarco, and these melodies are said to be one of his first attempts. Bearing in mind that he created 11 tracks and at the same time was a decisive factor in the overall feel and quality, I have to admit that he learns fast and did hell of a job. Remaining cuts were brought by Sozaye, Connected Music, Jah Rock, 40 Ounce King and Prolific. I can't pass by a noteworthy "The Way It's Goin' Down In The Underground", where among numerous performances you will hear people from the Prolific group and a couple of Oklahoma representatives.

All in all, if you are fans of strictly street shit and gangsta rap, then don't look for D Tha MC's debut. However if you enjoy also other subjects and at the same time don't expect looped instrumental samples and scratches in the background, the hereby cd may just be what you were searching for. What is more, you can find out without any problems, because the whole thing is available for free download at rapper's BandCamp page.

Tony Lopez, thank you for sending out a copy for the review.

Polish review

Daniel aka D Tha MC pochodzi z Merced w okręgu 209, ale obecnie mieszka w Atwater. Na lokalnej scenie rapowej tworzy już od jakiegoś czasu, wcześniej wydał jedynie projekt "The Movement" nagrany wraz z długoletnim kumplem Chrisem Mahoneyem. Przyznam szczerze, że nigdy dotąd nie miałem okazji słyszeć Daniela; ba, nawet nie widziałem go jako gościa na żadnej płycie, choć podobno pojawiał się na lokalnych przedsięwzięciach. Chłopak dorobił się własnego studia o nazwie Lionsdenn, a pierwszym albumem, jaki w nim powstał, jest omawiane tutaj debiutanckie solo "The Mainstream Underground". Ukazało się ono w formie mixtape'owej, tj. slim case, CD-R z nadrukiem i jednoczęściowa okładka.

Niepozorna grafika i sposób wydania sprawiają, że sama zawartość muzyczna staje się sporym zaskoczeniem dla kogoś, kto spodziewał się czegoś garażowego. Przynajmniej na mnie tak to wpłynęło i po raz kolejny utwierdziło w przekonaniu, że nie należy oceniać albumu po oprawie zewnętrznej. D Tha MC (jak zresztą sama ksywa wskazuje) tworzy na pograniczu rapu i hip-hopu. Przede wszystkim odrzuca materializm i powierzchowność, nie usłyszycie w jego tekstach tak typowych tematów jak gloryfikowanie bogactwa, przechwalanie się dobrami czy poniżanie kobiet. Chłopak w ciekawy sposób opowiada o życiowych przeciwnościach, problemach, uczuciach ("What's In My Mind"), przyjemnościach ("Feelin' Real Good") itp. Znalazło się też miejsce na pojechanie po słabych wokalistach ("Wack MC's"), kawałek o fanach ("Fanbase") i o tym, by zostawić go w spokoju, gdy ma ochotę się wyluzować lub zresetować ("Don't Bother Me"). Z jednej strony nie są to klasyczne uliczne motywy, ani też "rapowanie o rapowaniu", jakże typowe dla hip-hopu we wschodnim wydaniu. Artysta kładzie nacisk na przemyślane rymy; i chwała mu za to, coraz częściej niektórzy zapominają bowiem o wielosylabowych lub wielowyrazowych kombinacjach, a tutaj należą one do standardów. Ale też nie są to jakieś udziwnione słowa z tajnych stron słownika, rzućcie okiem na w miarę losowy fragment, który wpadł mi w ucho:

Ooh wee, now that'a a good weed
Ooh wee, now that's a doobie
Think of a snacks like Shag and Scooby
Hop in the jacuzzi


Wiecie już zatem, że strona liryczna stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Natomiast z początku sam raper jakoś mnie nie oczarował, a to z tego powodu, że płytę otwierają spokojne, wręcz rozleniwiające kawałki. Później, gdy tempa przyspieszają, raper też zaczyna okazywać więcej uczuć, wkładać więcej serca w swe zwrotki. Dużo też zależy od produkcji i refrenów, one potrafią czasami zdziałać cuda, gdyż momentalnie zapamiętuje się dany utwór i aż się chce go powtórzyć. A zdarzają się też takie tytuły, gdzie drobne niedopracowania przekreślają całość. Jakoś niespecjalnie urzekły mnie nudne "Let Me In", "Act A Fool" z denerwującym dźwiękiem w tle i dwiema zwrotkami kończącymi się na "mothafucka" oraz "Champion" z dość ograniczoną muzyką. Całkiem zgrabnie wyważono stosunek pomiędzy dynamicznymi uderzeniami, a spokojniejszymi, laidbackowymi nagraniami. Co prawda trochę bardziej mimo wszystko skłaniam się ku tym ostrzejszym, lecz miło też co pewien czas usłyszeć melodyjną produkcję z przyjemnym samplem w tle ("Minorz To Tha Majorz", "Freestyle"). Za podkłady odpowiada przede wszystkim znajomy rapera imieniem DeMarco, który podobno zaserwowanymi tu bitami stawiał swe pierwsze kroki w roli kompozytora. Mając na uwadze, że stworzył aż 11 utworów, a co za tym idzie niejako zadecydował o klimacie i jakości całego projektu, muszę przyznać, że chłopak szybko się uczy i odwalił kawał dobrej roboty. W pozostałych tytułach palce maczali Sozaye, Connected Music, Jah Rock, 40 Ounce King i Prolific. Warto również wspomnieć o świetnym "The Way It's Goin' Down In The Underground", gdzie wśród morza wystąpień usłyszycie ludzi z grupy Prolific oraz kilku reprezentantów sceny z Oklahomy.

Podsumowując, jeśli jesteście wyłącznie fanami ulicznego rapu lub brzmień spod znaku gangsta, to nie sięgajcie po debiut D Tha MC. Jeśli natomiast lubicie posłuchać też na inne tematy, ale nie oczekujecie równocześnie samych sampli i skreczy w tle, to omawiana tu pozycja wydaje się odpowiednia. Wg mnie raper dobrze wkroczył na scenę muzyczną. Co więcej, sami możecie się o tym przekonać, ponieważ niniejszy album dostępny jest za darmo do ściągnięcia ze strony BandCamp rapera.

Tony Lopez, dzięki za przekazanie płyty do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By merced 209 on 15 April 2012
Same Ol Thang is pretty dope! seen yall perform that song at partisan in Merced!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.