NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Marcus Weezy
Mobbofficial
Rebellion Recordz (2011)
good good good good half



01. Mobb Movement
02. Thatz The Bizness
03. OG Nigga
04. I'm A Beast
05. Tryin To Get It f. Blac, Mic Locc & PBZ The Slick
06. Let The War Begin f. Agerman & Dj
07. So Hood
08. The Real
09. Hustlaz f. Big Mel
10. Mobb Official
11. Ain't No Tellin f. Gorillapits
12. I Gotta Do
13. We Go Hard f. Mic Locc
14. Dime A Dozen f. Mic Locc
15. Sippin On Hen
16. Work It Out
17. Planet Of The Grapes f. Loot


English review

On one hand the shape of the contemporary Bay Area rap scene is made of veterans who's been in the game for many years and on the other thousands of amateurs who flood the market with countless music products. Well-known figures either use a time-tested recipes, recording a solid, yet sometimes repetitive material, or try to adjust to modern rap trends which results with a different outcome. Rookies, partially just wannabes who claim to be kings of their cities since their very first verse, intend to be unique, original and genuine. Whereas rap fans not only have to separate wheat from chaff, but are also exposed to risk of vicious marketing and its magic tricks that can turn anything into a gold. Except for a wilderness of greedy, so-called artists, there are also those who don't give a shit about rap fashion and simply do what they want, focusing on their own style. Part of these musicians has still something to offer, yet they sometimes release slept on projects. A few last years brought at least a couple of these "quiet surprises", which in my opinion would be "Attention To D.Tales" by D To Tha, "Handlebars" from E.Fields and "The Human W.I.L.L." from a Redding representative. "Mobbofficial", which has lately dropped into my hands, also turned out to be a real dime.

The author of the cd is named Marcus Weezy, who was raised in East Oakland and now resides in San Jose. Except for the reviewed solo the rapper has also brought two other albums: "Classified" recorded in 2006 along with Loot as Bay Area 51 duo and "Cali Hit Patrol" from 2011 brought with Blac. Both of these cds, as well as this one, passed unnoticed. I didn't have a chance to check out artist's previous releases, yet fortunately a solo endeavor entered my collection. Marcus Weezy is one of those artists who effortlessly spit verse after verse. He usually raps in a bit faster paces and has a mildly low pitched voice, which only seemingly appears to be ordinary. What really distinguishes Marcus is a melodious, smooth flow and very good rhymes. My respect doesn't only refer to a vocal layer, but once again I have to praise the host for considered and polished choruses, which in contemporary rap scene are treated harshly. Let me break in with another digression about an overall condition of rap. I've always assumed that a hook should be the foundation of a song, an element that listeners would repeat most easily, and at the same time it would provide a condensed resume of the whole track. Whereas nowadays artists turn choruses into garbage: a place, where you hear DJ scratching, quotes from old movies, one-two words looped infinitely or even an autotune. Maybe teenagers shaking their dreads really enjoy repeating dumb words like a mantra, but for more sophisticated rap enthusiasts a hook should be treated more seriously, just the way it was made by Marcus Weezy on "Mobbofficial". As a matter of fact you can check it out yourself - just watch the videos embedded in this article.

When it comes to production I will probably iterate myself again, yet if the beats are weak, the leading vocal won't carry the whole burden of project's success by itself. Marcus Weezy brought part of the production himself; the remaining was delivered by Shake and Big Dru. The trio of composers put into this album a lot of 90s flavor, putting here and there melodious pipes, heavy bass lines and faster tempos. The overall ambiance is soaked with solid, street mob type vibes. There are a couple of exceptions though, like for instance a bit more laidback "So Hood" or "Hustlaz", "Mobb Official" and "Dime A Dozen" with a bit weaker music, yet they haven't impacted the final rating that much. A set of 17 songs is filled with typical street topics: representing Oakland and San Jose, doing dirty businesses, macking, hustling and washing down issues with alcohol. All in all "Mobbofficial" has a lot to offer and has definitely joined the list of my favorites. You can get a digital version on iTunes, Amazon or CD Baby, while cd collectors will have to dig deeper to find a digipak copy. You can try to reach Marcus on Facebook or Twitter.



Polish review

Kondycję współczesnej sceny zatokowego rapu kształtują z jednej strony znane figury, które od lat brylują na kalifornijskich parkietach, a z drugiej - mrowie amatorów, zalewających rynek niestworzoną ilością muzyki. Weterani albo korzystają ze sprawdzonych receptur, nagrywając czasem nieco wtórny, acz solidny materiał, albo starają się dostosować do nowoczesnych trendów, co mniej lub bardziej im wychodzi. Żółtodzioby z kolei wydziwiają jak mogą, chcą być oryginalni i od pierwszych wersów ogłaszają się królami swoich miast. Natomiast fani rapu nie dość, że muszą oddzielić ziarno od plew, to jeszcze dodatkowo narażeni są na ryzyko przewrotnego marketingu, magicznych sztuczek i szarlatańskich chwytów, potrafiących z gówna zrobić na pozór smakowite danie. Obok dziczy przekrzykujących się wzajemnie i chciwych sławy "artystów", pozostają jeszcze ci, co w głębokim poważaniu mają najnowszą rapową modę i po prostu robią swoje, nie zważając na opinię publiki. Fakt, że i tu większość tym bardziej okazuje się nietrafionymi zakalcami, ale bywają też tzw. przespane projekty. Sięgając pamięcią najdalej kilka lat wstecz, do kolekcji cichych niespodzianek z pewnością zaliczyłbym takie krążki jak "Attention To D.Tales" od D To Tha, "Handlebars" w wykonaniu E.Fieldsa czy "The Human W.I.L.L." reprezentanta Redding. Nie mniejszym zaskoczeniem okazał się też projekt "Mobbofficial", który niedawno wpadł przypadkiem w moje ręce.

Autor płyty to Marcus Weezy, pochodzący ze Wschodniego Oakland, a dziś rezydujący w San Jose. Poza recenzowanym solo Marek ma na swoim koncie jeszcze dwie inne płyty: "Classified" z roku 2006, które wydał wraz z Lootem jako duet o nazwie Bay Area 51 oraz "Cali Hit Patrol" z 2011, nagrane z Blackiem; oba te krążki, podobnie jak omawiane "Mobbofficial", przeszły bez większego echa. Nie miałem co prawda okazji posłuchać wspomnianych pozycji z podziemnego katalogu rapera, ale na szczęście jego najnowsze dzieło trafiło do mojej kolekcji. A teraz o konkretach. Marcus Weezy to jeden z tych artystów, którzy bez większego wysiłku montują naprawdę solidne wersy. Chłopak zazwyczaj nawala w szybszych tempach i posiada umiarkowanie niski głos, tylko z pozoru wydający się pospolitym. To, co wyróżnia Marcusa to swoboda składania tekstów, skoczny flow i bardzo dobre rymy. Moje uznanie nie kończy się bynajmniej na samej warstwie wokalnej, choć gospodarza należy pochwalić również i nie po raz ostatni, za dopracowanie i przemyślenie ostatnimi czasy zaniedbywanego obszaru, a mianowicie refrenów. Pozwólcie, że znowu wtrącę małą dygresję na temat ogólnej sytuacji w rapie. Zawsze wychodziłem z założenia, że refren powinien stanowić fundament utworu, element, który słuchacze, będą najszybciej powtarzali za jego autorem, a jednocześnie w kilku linijkach zawrze sens całości. Natomiast dzisiejszymi czasy artyści nierzadko zamieniają refren w śmietnik: miejsce, w którym bezsensownie poskreczuje DJ, wrzuci się fragment starego filmu, zapętli jedno czy dwa słowa albo w najczęstszym (i najgorszym) wypadku zastosuje autotune. Pewnie dla małolatów machających dredami to fantastyczna sprawa powtarzać idiotyczne sekwencje jak mantrę, ale dla bardziej wymagających refren powinien być potraktowany nieco poważniej, właśnie tak, jak to uczynił Marcus Weezy na "Mobbofficial". Zresztą sami się przekonajcie, choćby słuchając dwóch zamieszczonych w artykule teledysków.

W temacie podkładów muzycznych pewnie powtórzę się nie po raz pierwszy, niemniej jednak jeśli produkcja szwankuje, to i najlepszy flow zbyt dużo sam nie zdziała. Sporą część bitów Marek przyrządził sam, a wspierali go także Shake i Big Dru. Trio kompozytorów nadało niniejszej płycie posmaku starej daty, wrzucając tu i ówdzie charakterystyczne dla lat 90. melodyjne piszczały, agresywne basy i szybsze tempa. Generalnie na krążku panuje umiarkowanie ciężki klimat utrzymany w solidnym uliczno-mobowym wydaniu. Rzecz jasna trafiło się kilka wyjątków, jak na przykład nieco lżejsze "So Hood" czy trochę gorsza muzyka w "Hustlaz", "Mobb Official" oraz "Dime A Dozen", ale nie wpłynęły one istotnie na ostateczną ocenę krążka. Na przestrzeni 17 kawałków Marcus dostarczył dawki typowo ulicznych tematów, które oscylowały wokół reprezentowania Oakland i San Jose, robienia brudnych interesów, wykorzystywania lasek, zarabiania kasy czy pochylania się nad smutkami w towarzystwie alkoholu. Podsumowując: naprawdę niewiele czego mogłem się czepić na płycie "Mobbofficial", która z pewnością trafi do grona moich rarytasów. Cyfrówkę można kupić na iTunesach, Amazonie lub CD Baby, a kolekcjonerom życzę powodzenia w poszukiwaniu tłoczonych wydań (w kartonowym digipaku). Możecie spróbować bezpośredniego kontaktu przez Facebooka lub ReverbNation.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.