NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Sammy P
Nuttin 2 Somethin
Game Tight Recordz (2007)
good good good good half



01. Oh
02. Summertime f. Jon Young
03. Come Fuck Wit Us f. Snoop Dogg & JT The Bigga Figga
04. Rida
05. Keep Ya Head Up f. Ty-Stick
06. Oh My God
07. Nuttin 2 Somethin
08. Big Boy f. Ty-Stick
09. Count On Me f. Jon Young
10. Family
11. That'z Hyphy f. Beeda Weeda & G-Bundle
12. Hustlin' f. JT The Bigga Figga
13. Northern Cali f. Beeda Weeda
14. Time 2 Shine


English review

Sammy P unfortunately belongs to those lesser known Bay Area rappers, I can bet that many northern Cali scene enthusiasts have not heard about this cat. It's partly due to the fact that he generally doesn't appear on other people's projects. But from 2013 perspective he released two solo endeavors: "Nuttin 2 Somethin" (2007) and "I Stay On My Grind" (2008). Back in 2010 we even had a chance to conduct an interview with him that was meant to promote his third solo "Beyond The Glory". Unfortunately it's still nowhere to be seen. Thanks to that conversation I came to know that Sammy was born and raised in East Oakland, then lived in Marysville, Wa and finally settled in Grass Valley in the 530 area code. In this review I'm going to focus on his debut album "Nuttin 2 Somethin".

You can easily miss this cd, because people tend to be skeptical towards rookie white artists. And there's a reason for it, because nowadays those who debut often have little to offer, and their style requires corrections and more experience. What's interesting, this doesn't refer to Sammy P. He threw himself in at a deep end with a full-length solo and only a couple of notable guest appearances (Snoop Dogg, JT and Beeda Weeda) that were meant to interest potential customers and possibly raise the bar. It turns out though that the cat didn't need them, his talent would easily let him carry the weight without their presence. The most convenient way for me to describe Sammy's voice and flow is to compare him to early Woodie - fast, charismatic, young, making you pay attention to those more important lines. I can already see how all East Co. Co. founder's die hard fans bash me, because I dared to put somebody beside him. If you don't believe me, listen to a couple of verses by this cat right here to see for yourself. Either way, the outcome is rather simple to me: Sammy is a very good rapper, as he smoothly flows over various rhythms, sometimes dynamically spits subsequent bars, puts much heart into his recordings and will often strike you with a good rhyme. What is more, he nicely blends classic rap motives with those more personal ones or at least less played-out ones, where he talks about overcoming hardships, reaching one's goals ("Oh"), not being discouraged by temporary problems ("Keep Ya Head Up"), and he even dedicates a track to his family ("Family"). If you consider more mundane stuff, you will get a little something about representing one's region ("Summertime", "Northern Cali"), praising women's charms ("Oh My God"), hard work ("Hustlin'"), a party slapper ("That'z Hyphy") and more. So basically there's a pretty wide variety of themes and I think that lyrics are an asset of the hereby cd.

I'm glad that they decided to keep the whole thing serious. A lot of songs are characterized by slow or mild paces as well as a piano or a guitar in the background. Thanks to that cuts are laidback, yet also not soft or melancholic, but rather deep, making you think about certain things. Calm feeling is also created by polished, catchy hooks (sometimes sung by Jon Young or Shavone), so you can easily memorize melodies of numerous jams. Lack of hard or mob sounds and no electronic vibrations, instead focusing on instruments make the entire production on "Nuttin 2 Somethin" really splendid. Huge props go to Young Dru, Jon Young, The Bigger Picture and Joe Kerr. It's also good to know that tracks generally last pretty long, usually over four minutes (ten out of fourteen titles). I mentioned before the known people who accompany Sammy. Paradoxically "Come Fuck Wit Us" with Snoop Dogg and JT is the worst recording on the album. Its simple, too repetitive and hence irritating music doesn't fit the project's style at all, and therefore stands out negatively. Unfortunately three good verses weren't able to save this song. The second exception from the overall concept is "That'z Hyphy"; rather mundane, but in contrary to the predecessor its beat is decent and catchy, so it manages to provide a good dose of entertainment. All in all, if you are looking for a more serious facet of rap interspersed with a bit of street lyrics, then search for Sammy P's debut - a really solid piece of work.



Polish review

Sammy P niestety należy do tych mniej znanych raperów z Bay Area, założę się, że nawet sporo entuzjastów brzmień z północnej Kalifornii mogło nie słyszeć o tym chłopaku. Na pewno ma to wiele wspólnego z tym, że trudno go znaleźć w ramach gościnnych wystąpień na albumach innych artystów. Sam natomiast z perspektywy 2013 roku wydał dwie solówki: "Nuttin 2 Somethin" (2007) i "I Stay On My Grind" (2008). W 2010 mieliśmy okazję przeprowadzić nawet z nim wywiad promujący trzecie solo "Beyond The Glory", które niestety do dzisiaj się nie ukazało. Dzięki tej rozmowie dowiedziałem się, że Sammy urodził się i dorastał we wschodnim Oakland, następnie mieszkał w Marysville, Wa, aż ostatecznie osiadł w Grass Valley w obszarze 530. W niniejszej recenzji omówię jego debiut "Nuttin 2 Somethin".

Łatwo można tę płytę pominąć, gdyż ludzie są raczej sceptycznie nastawieni do początkujących białych artystów. Nie bez powodu, debiutanci często mają bowiem mało do zaoferowania, a ich styl wymaga poprawek i większego doświadczenia. Co ciekawe, nie dotyczy to Sammy'ego P. Chłopak skoczył na głęboką wodę, z własną solówką i tylko kilkoma gośćmi (Snoop Dogg, JT i Beeda Weeda) w założeniu mających wzbudzić zainteresowanie i może podnieść ogólny poziom. W praktyce raper ich nie potrzebował, samemu z łatwością udźwignąłby ciężar bez nich, ponieważ jest utalentowany. Najłatwiej opisać jego głos i flow, porównując je do wczesnego Woodie'ego - szybki, charyzmatyczny, młody, potrafiący przyciągnąć uwagę do najistotniejszych fragmentów. Już widzę, jak zagorzali fani ojca East Co. Co. klną na mnie, że śmiem kogoś zestawiać z nim. Jeśli nie wierzycie, posłuchajcie kilku zwrotek Sammy'ego P, aby się przekonać. Morał dla mnie prosty: Sammy to bardzo dobry raper, z łatwością porusza się bowiem po najróżniejszych rytmach, czasami gwałtownie wypluwa kolejne słowa, wkłada serce w swe wersy i nieraz zaskoczy niebanalnym rymem. Do tego umiejętnie wymieszał na swym debiucie klasyczne rapowe tematy z tymi bardziej osobistymi lub po prostu nie tak ogranymi, w których wspomina o pokonywaniu trudności w dążeniu do celu ("Oh"), nieprzejmowaniu się chwilowymi porażkami ("Keep Ya Head Up"), a nawet dedykuje piosenkę swojej rodzinie ("Family"). Z bardziej przyziemnych rzeczy usłyszycie reprezentowanie regionu ("Summertime", "Northern Cali"), wychwalanie kobiecych wdzięków ("Oh My God"), ciężką pracę ("Hustlin'"), imprezowy hicior ("That'z Hyphy") i inne. Podsumowując, zróżnicowanie tematyczne jest dość spore i uważam teksty za mocną stronę niniejszego albumu.

Bardzo cieszy mnie fakt, że całość utrzymano w poważnej atmosferze. Sporo utworów cechują powolne lub średnie tempa, pianino w tle czy też gitara. Dzięki temu z jednej strony piosenki są spokojne, ale z drugiej wcale nie lekkie czy melancholijne, tylko głębokie, czasami skłaniające do myślenia. W budowaniu laidbackowego klimatu pomagają dopracowane refreny (nieraz śpiewane przez Jona Younga lub Shavone), łatwo wpadające w ucho, dzięki czemu szybko zapamiętuje się melodie poszczególnych kawałków. Brak ostrych czy ciężkich dźwięków oraz elektronicznych wibracji, a zamiast tego skupienie się na instrumentach sprawiły, że produkcja na "Nuttin 2 Somethin" prezentuje się wyśmienicie. Wielkie podziękowania należą się Young Dru, Jonowi Young, The Bigger Picture i Joe'emu Kerr. Warto ponadto wiedzieć, iż piosenki trwają generalnie długo, przeważnie powyżej czterech minut (dziesięć z czternastu tytułów). Wspomniałem wcześniej o znanych osobach towarzyszących Sammy'emu. Paradoksalnie utwór "Come Fuck Wit Us" ze Snoop Doggiem i JT to najgorsze nagranie na płycie. Jego prosta, zbyt powtarzalna, a przez to irytująca muzyka w ogóle nie pasuje do stylu solówki, wręcz wypada blado na tle reszty i niestety porządne zwrotki trzech artystów nie były w stanie uratować tej piosenki. Drugim wyjątkiem od ogólnie przyjętego modelu jest "That'z Hyphy"; dość proste w wymowie, ale w przeciwieństwie do poprzednika posiada całkiem przyzwoity, wkręcający podkład, więc zapewnia porządną porcję rozrywki. Mając na uwadze wszystko, co dotąd napisałem, jeśli lubicie bardziej poważne oblicze rapu przemieszane tylko nieznacznie z ulicznymi tekstami, to sięgajcie po debiut Sammy'ego P - kawał dobrej roboty.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.