NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Hollow Tip
Street Value
Mercenary Entertainment (2010)
good good half good good


Recommended reviews

01. Feelin Good
02. Super Fresh
03. Movin Packs f. J Stalin & 80 West
04. Riden Fo The West f. Marvaless & 80 West
05. Tearz
06. One Night Stand
07. Rap Star f. RC Loc
08. Raised In The Game
09. Beautiful Thing f. Mic-C & 80 West
10. Talkin That Shit f. T-Nutty
11. Street Value f. Young Sav & Lokee Smoke
12. Transporting f. Smigg Dirtee & Mic-C
13. Rise To The Top f. Nikateezy
14. New Stacks f. Bueno & Mic-C
15. Call Me
16. The Take Ova
17. North To South f. Devious
18. I Don't Care f. Tykoon
19. Deal Wit It


English review

2010 was in my opinion the worst year for Hollow Tip - one of the most known North Highlands, Sacramento rappers. This cat has been coming out with at least one project annually for a couple of years now, whether these were solos, compilations or collaborations with other artists (hopefully he won't decide to bring a mixtape). Even though the mentioned year was pretty fertile, every cd disappointed. I've once had a chance to review the compilation "Crime & Poverty" (read here), which obviously got a negative opinion. The second album from The Mercenaries titled "Mercenary Movement" has not yet been handled by our staff, yet I can already tell you that it is horrific when it comes to quality - the whole thing is very quiet and has a rather mediocre production. Now yet another album from 2010 joins these two - Hollow Tip's solo named "Street Value".

Yeah, I know I started off summarizing that it's not a good album, nevertheless I would like to mention the good sides first. They definitely include Hollow Tip himself. If you so far have not been at least a so-so fan of this artist, then the hereby cd won't make you change your mind, so there's no reason to look for it. The rapper still smoothly flows over various beats, emphasizing rhythm with each bar. What is more, he serves yet another portion of thought out, interesting rhymes which often consist of at least two words, for example "loud beast" / "wild streets" / "mouth piece". These combinations turn out to be significant in Hollow's recent endeavors, because he tends to be repetitive when it comes to themes, just raps about the same things all over again. When almost each and every track seems the same lyrics-wise, fresh, outstanding rhymes save the lyrical part of a song.

And now let's smoothly shift to flaws, beginning with the mentioned lack of originality in themes. Unfortunately almost all tracks on "Street Value" are identical - I've got hella money, I'm a mercenary, bitches want to hang out with me, I do a lot of business, was raised in these wild streets, represent Sacramento, blah blah blah... All of this is getting really boring in the long run and I truly have not found even a glimpse of any personal thoughts or interesting stories. The whole thing could have as well been performed by a different artist and hardly anyone could tell the difference content-wise; that's how generic these verses are. I feel it's a fatigue, Hollow Tip is too seriously dug in on his position. I am aware that the majority of the artist's material could fit the above scheme, but none to that extent. So far you could always find at least a couple of deeper songs on a cd, something about death, God or family. Whereas over here I could only stretch it to "Tearz" and "Raised In The Game".

Nevertheless still the most irritating part of the album is its production. Just as on "Crime & Poverty" - all beats (excluding two exceptions by Mr. Blap and Platinum Keez) were provided by a young cat Nikateezy. I don't know whether it's caused by the fact that he's recently begun and doesn't have greater experience, or simply due to completely different tastes, but bottom line is that I generally don't like his endeavors. What's worse, I truly think that they just don't fit Hollow Tip and stand nowhere near the melodies that you could hear on his solos thus far. This rookie composer does provide a lot of laidback vibes, you will even sometimes receive a piano, but it is almost always accompanied by a modern, electronic note, a strange, cosmic, irritating sound. Some tracks have feeble bass lines, the other ones feel completely tasteless, trite (especially the end of the project, starting with "Tha Take Ova"). Furthermore Nikateezy tends to throw in modified, moaning voices in the background (like "ah!" or "yeah!"), somewhat similar to what Kanye West or Rob Lo did a few years back. In my opinion it is horrific and just pisses off a listener. Ok, now I raved a bit about various aspects of "Street Value", but the truth is it's not a bad album; not a good one either. Let me put it like this: there's not one track that I feel compelled to skip, such that I can't stand. On the other hand though, there's no (not even one!) joint that I actually enjoy. In other words, "Street Value" is equally, utterly derivative, absolutely mediocre. And after listening to 19 average songs, you want to toss the cd. That's why I don't recommend you this solo, you will find at least a thousand better ones.

Polish review

2010 był wg mnie najgorszym rokiem dla Hollow Tipa - jednego z bardziej znanych raperów z North Highlands w Sacramento. Już od paru dobrych lat chłopak wydaje co najmniej jeden projekt rocznie, są to zarówno solówki, jak i składanki czy kolaboracje z innymi artystami (jeszcze tylko brakuje, by wydał mixtape; oby nie). Mimo że wspomniany rok był wyjątkowo urodzajny, każda płyta zawodziła. Miałem swego czasu okazję zrecenzować kompilację "Crime & Poverty" (czytaj tutaj), której rzecz jasna wystawiłem niepochlebną ocenę. Drugi album grupy Mercenaries pt. "Mercenary Movement" nie doczekał się jeszcze artykułu na naszej stronie, ale mogę wam zawczasu powiedzieć, iż poraża on choćby jakością samego materiału (całość jest cicha) i niewyszukaną produkcją. Do tego niezbyt szacownego grona dołącza omawiane, naste już solo rapera pt. "Street Value".

Tak, wiem, że zacząłem od podsumowania, iż płyta nie jest dobra, jednakże mimo to chciałbym na początku skupić się na zaletach. Do nich zdecydowanie zalicza się sam Hollow Tip. Jeśli dotąd nie byłeś choćby umiarkowanym fanem tego artysty, to niniejszy album na pewno tego nie zmieni, więc nie ma co poń sięgać. Chłopak nadal swobodnie płynie po najróżniejszych podkładach, każdym wersem pięknie wybijając rytm. A do tego serwuje kolejną porcję przemyślanych, niebanalnych rymów, na które często składają się co najmniej dwa słowa np. loud beast / wild streets / mouth piece. W jego twórczości okazuje się to bardzo istotną zaletą, w szczególności ostatnio, kiedy kisi się we własnym sosie i non stop rapuje o tym samym. Gdy każda kolejna piosenka pod względem tekstów zdaje się identyczna, to świeżutkie, zaskakujące rymy ratują warstwę liryczną.

I tym akcentem przejdźmy płynnie do wad, zaczynając od wspomnianej już wtórności tematów. Niestety prawie wszystkie kawałki na "Street Value" są identyczne - mam w pizdu siana, jestem mercenary, laski się za mną oglądają, prowadzę interesy, wychowałem się na dzikich ulicach, reprezentuję Sacramento... Te motywy przewijają się tu do wyrzygania i autentycznie nie doszukałem się choćby najmniejszego przejawu jakichś głębszych osobistych przemyśleń lub ciekawych historii. Całość mógłby zaśpiewać inny raper i nikt raczej nie doszukałby się nieścisłości; tak mocno ogólne są liryki. Czuję tu zmęczenie materiału, Hollow Tip za bardzo okopał się na swej pozycji. Zaznaczam, że zdaję sobie sprawę, że każda płyta artysty wpisuje się w powyższy schemat, ale żadna do tego stopnia. Dotąd zawsze można było znaleźć kilka poważniejszych utworów na płycie, coś o śmierci, Bogu czy rodzinie. Tutaj na siłę mogę podciągnąć pod to jedynie "Tearz" i "Raised In The Game". Niemniej jednak najbardziej irytującą wadą krążka i tak pozostaje produkcja. Tak jak na "Crime & Poverty" - całą oprawą dźwiękową (poza dwoma wyjątkami autorstwa Mr. Blapa i Platinum Keeza) zajął się początkujący chłopak Nikateezy. Nie wiem, czy wynika to z jego nieopierzenia i dopiero uczenia się fachu czy też po prostu z innych zamiłowań muzycznych, ale jego dokonania w ogromnej większości mi się nie podobają. A co gorsza, uważam, że po prostu nie pasują do Hollowa i mają się nijak do podkładów, które dotąd pojawiały się na jego solówkach. Młody kompozytor niby zapewnia sporo stonowanych brzmień, czasami pojawia się nawet pianino, ale prawie za każdym razem całości towarzyszy jakaś nowoczesna nuta, jakiś dziwny kosmiczny, irytujący dźwięk. Niektóre piosenki mają liche bity, a inne zdają się zupełnie bezpłciowe (końcówka płyty, począwszy od "The Take Ova"). Ponadto Nikateezy ma tendencję do wrzucania w tło zmodyfikowanych, jęczących głosów (jakieś "a!" lub "yeah"), które trochę przypominają chwyty Kanye Westa lub Rob Lo'a sprzed paru lat. Wg mnie wypada to tragicznie i tylko niepotrzebnie wkurza. Ok, trochę się wyżyłem na różnych aspektach "Street Value", ale prawda jest taka, że nie jest to zły projekt; ani dobry. Powiem wręcz tak: nie ma tu żadnego kawałka, którego czuję się zmuszony przerzucić, bo nie mogę go zdzierżyć. Ale nie ma też żadnego (ani jednego!) wyróżniającego się pozytywnie, takiej perełki. Innymi słowy, całość prezentuje jednakowy, wtórny, do bólu średni poziom. Po przesłuchaniu 19 mocno przeciętnych tytułów z rzędu człowiekowi się odechciewa. Dlatego też odradzam wam sięgania po tę pozycję, znajdziecie co najmniej tysiąc lepszych.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By TJ on 26 April 2013
Hollow strasznie przesadza z tym wydawaniem płyt. Przed chwilą wyszło Block Royalty i BLock Exchange a już mamy Rydah's & Hustla's i Transporters & Shooters które wychodzi niebawem. R&H przesłuchalem i mimo że nadal pieprzy to samo to chociaż muza jest lepsza niż na dwóch ostatnich. Tip ciągle gada jaki to on nie produktywny ale to się staje już męczące..słuchać ciągle tych samych rymów...

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.