NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Reek Daddy
Cuddy Bang
N.O.Y.B. Entertainment (2010)
good good good half good


Recommended reviews

01. Think About This Money
02. So International f. Sleepdank & Young Gasz
03. Take A Dose Of This
04. Lettin Off The Whole Clip f. Kada Mac, Fatal, 50 Keez & Stupid Swoop
05. All In The Mix
06. Handlin Suffa f. Mr. Blap
07. I'm So Gangsta
08. Live The Life f. Bad Business & Yak 8
09. Rude Boy
10. Cuddy Bang
11. Who That?
12. (skit)
13. Rit Now
14. Mr. Big Stuff
15. Hoodlum f. Yak 8
16. Cruzin 2gether
17. Street Nigga
18. I Miss My Cuddy
19. Knock Somethin Down f. Doey Rock & Iz The Thugsta
20. Ghetto Music f. Ol'E
21. She Miss Me


English review

Reek Daddy is a Crestside veteran. So far we've had an opportunity to review a solid number of his projects (read here), but recently in a rather random order. Due to that I think it's high time we summarized his hitherto endeavors. It all started off with an underground, unofficial cd "Gangsta Of The Year" way back in 2000, and soon after more came out: "Wreak Havoc", "25 To Life... On The Streets", "Reekalation" compilation, "Babbi Land", "Cutthoat Bizz", "Sawyer St. Mobb" collabo with Boss Hogg, "Super Thug", "Sacto 2 Da Crest" collabo with Mr. Skrillz, "Straight Pirate Type" and finally the hereby "Cuddy Bang" from 2010. Well well, eleven projects in eleven years, it's an average of one album per year - it is an outstanding score, which not too many rappers managed to achieve. Let's have a look what this, not that very young anymore, artist prepared for his fans this time around.

One can generally say that "Cuddy Bang" sounds similar to the way the cover looks. Which means slightly amateurish and rather unprofessional. However Crestside rap listeners shouldn't be bothered by that, because they either already feel Reek Daddy or try to ignore his recordings. I myself belong to the first group, appreciate his style and am glad that I can hear once a year another dose of his material. First and foremost: you won't get anything new on this one, the rapper talks about the same old subjects, presenting them in a bit mocking/funny way. He likes repeating certain key phrases that instantly make me recall quotes from other tracks, he tends to make stupid sounds or other onomatopoeias. But above all he always blends nicely with the beat, emphasizes rhymes and modulates his voice from time to time. Rhymes can sometimes be impressive, but also played-out at times, yet in general I consider them decent, bearing in mind that certain tracks are meant to be light and entertaining. Have a look at the below quote from a more or less random song to see what I'm talking about:

Everybody know real niggas get real dough
I'm a straight cutthroat, kick it like a steel toe
Will go, anywhere to get my loot
Come stompin' to your ghetto with my combat boots
I'll shoot out a holy shit out your entourage
Put my cannon to your dome and give your mind a massage
Mister instagator talkin' shit, incitin' a riot
I'll turn out your party, call me the uninvited
Got my weed and a backwood, now I'm 'bout to light it
Takin' over the whole boat, modern day pirate


The only real flaw of the album is its production. Well it is fortunately better than the one on the previously reviewed solo "Cutthoat Bizz", and maybe only a bit worse from "Straight Pirate Type". The beginning of this cd is very decent: outstanding, serious vibes with solid bass lines and catchy hooks etc. However the quality drops somewhere around "Rude Boy", where melodies suddenly become simpler and choruses start irritating (for many reasons) - they are sometimes too short, or filtered to a squeaky computerized voice. Then finally the finishing jams are of good quality again. Beats were prepared by Money Marc (4), Mac Cheeze (7), Secondhand Smoke (4), Mr. Blap, Shake Mayfield (2), Swampkat and Rydah. Yet another time it's been proved that it's not wise to put 20 tracks on your album, because at least five of them are going to be mediocre fillers anyway. Since I'm talking about disadvantages, it's also noteworthy that the second verse on "Livin The Life" for some odd reason got autotuned - neither was it needed nor useful. All in all, Crestside rap fans might enjoy "Cuddy Bang", even though it's objectively not a very good album, just decent, but since I like Reek Daddy's raps I enjoy bobbing my head to his verses, and only sometimes do I regret that the production was not stepped up.

Polish review

Reek Daddy to weteran z Crestside w Vallejo. Jak dotąd mieliśmy okazję zrecenzować dość dużo jego projektów (czytaj tutaj), ale ostatnimi czasy w raczej losowej kolejności. W związku z tym może przyszedł czas, by podsumować jego dotychczasowe dokonania. Zaczęło się od podziemnego i nieoficjalnego krążka "Gangsta Of The Year" w 2000 roku, po którym nadeszły takie albumy jak "Wreak Havoc", "25 To Life... On The Streets", składanka "Reekalation", "Babbi Land", "Cutthoat Bizz", kolaboracja "Sawyer St. Mobb" z Boss Hoggiem, "Super Thug", kolaboracja z Mr. Skrillzem "Sacto 2 Da Crest", "Straight Pirate Type" i w końcu omawiane "Cuddy Bang" z 2010 roku. No proszę, jedenaście projektów na przestrzeni jedenastu lat, jak w mordę strzelił średnio płyta na rok, więc zaprawdę wyśmienity wynik, którym niewielu artystów może się poszczycić. Zobaczmy, co tym razem ten niemłody już raper zgotował swym fanom.

Można pokrótce pozwolić sobie na wielkie uogólnienie, że "Cuddy Bang" brzmi tak, jak wygląda jej okładka. Czyli trochę amatorsko i raczej nieprofesjonalnie. Ale słuchaczom rapu z Crestside nie powinno to przeszkadzać, ponieważ albo polubili już Reek Daddy'ego, albo go omijają. Ja akurat należę do tej pierwszej grupy, doceniam jego styl i cieszę się, iż raz na rok mogę dorwać kolejną porcję nowego materiału. Po pierwsze i najważniejsze: nie usłyszycie tu nic nowego, raper porusza te same tematy co zwykle, przyprawiając je na trochę szyderczo-dowcipny sposób. Lubi powtarzać pewne utarte sformułowania, które akurat mnie przywołują natychmiast sieć skojarzeń z innych piosenek, wydaje czasem dziwne odgłosy czy inne onomatopeje. Jednakże przede wszystkim jak zwykle pięknie płynie z bitem, podkreśla rymy i lekko moduluje głos. A propos rymów, to te bywają mocne, bywają też przeciętne, ale ogólnie wypadają przyzwoicie, mając na uwadze, że niektóre kawałki z założenia mają być lekkie i chwytliwe. Rzućcie okiem na w miarę losowy fragment, by wiedzieć, o czym mówię:

Everybody know real niggas get real dough
I'm a straight cutthroat, kick it like a steel toe
Will go, anywhere to get my loot
Come stompin' to your ghetto with my combat boots
I'll shoot out a holy shit out your entourage
Put my cannon to your dome and give your mind a massage
Mister instagator talkin' shit, incitin' a riot
I'll turn out your party, call me the uninvited
Got my weed and a backwood, now I'm 'bout to light it
Takin' over the whole boat, modern day pirate


Uważam, że na niekorzyść albumu działa tylko warstwa muzyczna. Na szczęście jest ona znacznie lepsza niż na ostatnio recenzowanym przeze mnie "Cutthoat Bizz" i może odrobinę gorsza od tej ze "Straight Pirate Type". Początek projektu wypada porządnie: wyróżniające się, poważne podkłady z wyraźnymi bitami, rozpoznawalnymi refrenami itp. Jakość spada w okolicach "Rude Boy", gdzie melodie stają się proste, a refreny z różnych powodów zaczynają denerwować - raz są irytująco skąpe, innym razem przepuszczone przez filtr, który sprawia, iż brzmią, jakby śpiewało je dziecko. Na szczęście sama końcówka płyty prezentuje na powrót przyzwoitą jakość. Utwory zostały skomponowane przez Money Marca (4), Mac Cheeze'a (7), Secondhand Smoke'a (4), Mr. Blapa, Shake Mayfielda (2), Swampkata i Rydah. Kolejny raz nasuwa się wniosek, że nie warto wrzucać 20 piosenek, ponieważ i tak około 5 z nich to zapełniacze. W ramach omawiania niedociągnięć wypada jeszcze odnotować drugą zwrotkę z kawałka "Livin The Life", która z nieznanych powodów doznała autotune'a - ani to potrzebny, ani pożyteczny zabieg. Podsumowując, fanom rapu z Crestside "Cuddy Bang" może się spodobać, obiektywnie nie jest to bardzo dobry album, raczej przyzwoity, ale ponieważ lubię styl Reek Daddy'ego, to z przyjemnością macham głową do jego kolejnych zwrotek i tylko raz na pewien czas żałuję, że nie podrasowano produkcji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.