NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





J-Slim
Mixtape Vol.1: Back In Action
Moyers Music (2013)
good good good good good



01. Intro
02. Green Guys
03. 357 (Don't Like)
04. S.O.L.O.
05. 4 A Ride
06. On It
07. Rich Anthem
08. Got It
09. Got My Drugs f. Fox aka Thug Pimpin
10. Skwur'el
11. D.U.I. f. Jae Action
12. Da Bay
13. Alone
14. Leave


English review

Rapper by the name of J-Slim represents Hilltop, Richmond and is a member of Natural Born Players group. The hereby mixtape "Back In Action" is most probably his first more or less official project. The album was aimed first and foremost to the iPod generation and mp3's consumers, because its digital version can be easily bought at e-stores like iTunes, Amazon and the official J-Slim.com website (this one has it for the cheapest - only $4.99). CD collectors must be satisfied with a CD-R with simple printing on it, that was put into a slim case with a homemade cover. Despite initial skepticism I was quite positively surprised with J-Slim's debut joint.

The reviewed mixtape, similarly to thousands of other released everyday in the Bay Area, was supposed to present the talent and skills of its author. In most cases such projects repel listeners with its irritating features. Here - except for quite garage, low quality outer shape, which doesn't really influence the musical content - you will only find a few signs of a promotional product. The duration of tracks is rather short, because almost half of them don't last 3 minutes, while only one has reached the 4th minute, which in my opinion should be a standard length. I may also guess that production came from more or less legit sources and wasn't made specifically for this cd. Fortunately the beats don't sound as if they were already used on dozens of other mixtapes, but rather like a decent Northern California music. I find it rather difficult to name J-Slim's style with one word, except for the fact the rapper fancies spitting uncomplicated lines on slower tempos and he keeps the rhythm all the time. A part of cuts on "Back In Action" are mild, laidback sounds with casual lyrical layer. On those tracks the host uses typical themes like smoking weed, drinking good alcohol and spending time with a woman. The only place where J-Slim opened his heart and soul a bit wider is the last song called "Leave" where he speaks about the way of life and emphasizes the need of never-give-up attitude. The topics are kept simple and typical on the remaining titles where you'll repeatedly hear about representing rapper's town (Richmond) and the whole Bay Area. J-Slim also dedicates some of his lyrics to the presidents of the United States - of course those dead, printed ones. Coming back to the production layer it is also noteworthy that next to relaxing tunes you'll find heavier, more street vibes. I also enjoyed "Skwur'el", a good hyphy joint. One more thing about a technical side: the mastering was done perfectly, therefore the whole project sounds crystal clear.

Speaking about vocals, some critics would label J-Slim as an average, indistinguishable artist, because of his flat voice, unsophisticated flow and simple, predictable rhymes. Optimists (including the hereby signed) would find him more unique, due to catchy lyrics and proper way he follows the rhythm. I must admit that despite the poor quality wrapping, J-Slim's project encourages to give it a spin in the audio system, but only to fulfill your entertainment hunger. You can contact the artist through Facebook and Twitter or via MoyersMusic.com.

Props to the CEO of the label - KD Kaderra - for sending the cd for the review.

Polish review

Raper imieniem J-Slim reprezentuje podziemną scenę Richmond, a dokładniej dzielnicę Hilltop oraz należy do grupy Natural Born Players. Prezentowana płyta - "Mixtape Vol. 1: Back In Action" - to najprawdopodobniej pierwszy, mniej lub bardziej oficjalny projekt chłopaka z Rich City. Album przede wszystkim miał trafić do konsumentów cyfrowych wydań, ponieważ takowe bez trudu możecie nabyć m.in. na takich stronach jak iTunes, Amazon czy oficjalnej J-Slim.com (tu najtaniej, bo raptem za $4.99). Dla kolekcjonerów wytłoczono niewielki nakład CD-R'ów z najtańszym nadrukiem, które wrzucono do "chudego" pudełka z paskudną okładką. Z duszą na ramieniu i pesymistycznym nastawieniem całkiem pozytywnie zostałem zaskoczony, przesłuchawszy debiut J-Slima.

Recenzowany mixtape, jak tysiące innych wydawanych codziennie nad Zatoką, miał za zadanie zaprezentować umiejętności artysty z Rich Town. Najczęściej tego typu projekty zamiast zachęcać odpychają irytującymi cechami. Tu - poza dość ubogim zewnętrzem, które na szczęście nie wpływa na zawartość muzyczną - charakterystycznych znamion produktu promocyjnego jest naprawdę niewiele. Trochę denerwuje krótki czas poszczególnych utworów, ponieważ prawie połowa nie trwa 3 minut, a tylko jeden przekroczył (standardową jak dla mnie) granicę 4. Podejrzewam również, że wykorzystane podkłady pochodzą z mniej lub bardziej legalnych źródeł, a nie zostały przyrządzone specjalnie na okazję wydania niniejszej płyty. Na szczęście nie są to znane lub przeżute po stokroć nuty ze znanych szlagierów, tylko porządne melodie pachnące zatokowym klimatem. Trudno jednoznacznie sprecyzować styl J-Slima, poza tym, że raper w niespiesznych tempach montuje proste wersy i bezbłędnie płynie po rytmach. Część jego twórczości z "Back In Action" to spokojne, stonowane brzmienia z równie niezobowiązującą zawartością liryczną. W laidbackowych kawałkach artysta sięga po typowe zagadnienia i przede wszystkim opowiada o zażywaniu alkoholu, paleniu trawy i spędzaniu czasu z kobietami. Jedyne miejsce, gdzie J-Slim otworzył się nieco bardziej przed słuchaczami, to tak naprawdę ostatni utwór "Leave", gdzie w sentymentalny sposób prezentuje swoje podejście do życia oraz podkreśla potrzebę niepoddawania się. Tematyka powraca do rapowych standardów w pozostałych piosenkach, gdzie usłyszycie wielokrotnie o mieście rapera (Richmond) oraz całym obszarze Zatoki i Kalifornii. J-Slim dedykował również jeden kawałek prezydentom Stanów Zjednoczonych, rzecz jasna ich drukowanym podobiznom. Wracając do warstwy muzycznej, warto wspomnieć, iż obok relaksujących nut pojawiły się także cięższe, uliczne brzmienia, gdzie gospodarz zaprezentował się nie mniej porządnie. Całkiem nieźle wypadł również kawałek "Skwur'el" utrzymany w tonacji dobrego hyphy. Należy podkreślić doszlifowany mastering, który sprawił, że projekt brzmi naprawdę czysto.

W kwestii wokalnej jedni z pewnością posądziliby J-Slima o przeciętność i wtórność, gdyż jego barwa głosu i flow nie należą do wyróżniających się; ot, dość prosty sposób projektowania wersów, nieskomplikowane rymy i niewielka dawka emocji w szarawym głosie. Optymiści (w tym niżej podpisany) dostrzegą nieco więcej, choćby wpadające w ucho teksty i porządne wejście w bit. Przyznam, że pomimo garażowości oprawy krążek J-Slima zachęca do słuchania, ale wyłącznie dla zapewnienia niezobowiązującej rozrywki. Kontakt z artystą możecie nawiązać przez Facebooka lub Twittera, a także oficjalną stronę wytwórni MoyersMusic.com.

Podziękowania dla KD Kederra - szefa Moyers Music - za podesłanie krążka do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.