NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Berner and The Jacka
Border Wars
Liqz (2012)
good good good half good


Recommended reviews
More recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Thank You - Jacka, Liqz, Berner & Messy Marv
03. Iller Shit - Joe Blow, Lil Goofy, Fed-X & Lil Uno
04. I'm Throwed - Berner
05. Never Pull Over - Berner, San Quinn & Lil Goofy
06. On Dope - Berner & Lucky Luciano
07. State To State - Berner & Shoboat
08. Must've Been Love - Berner & Lucky Luciano
09. Frisco 2 Rosa - Berner, San Quinn & Liqz
10. I Smoke - Jacka
11. Real Payer - Berner, San Quinn & Jacka
12. No Answer - Berner, Lil Goofy & Jacka
13. Can't Hold It In - Berner, Cozmo, Willie Hen & Lucky Luciano
14. Players' Conversation - Rappin' 4-Tay, Ray Luv & Berner
15. You Know I'm High - Jacka, Liqz & Joe Blow
16. Spray Em - Jacka, Big Heez & Lil Goofy
17. Outro (skit)


English review

San Francisco rapper and businessman Berner has had a significant impact on the northern California music market. In the past few years he released a lot of really polished cds recorded together with well known Bay Area (ant not only) cats. Thanks to him you could grab two collaborations with Equipto, two with Jacka titled "Drought Season", two parts of "Blow" with Messy Marv as well as two installments of "Traffic" with Ampichino. Before the end of 2012 he also managed to come out with the third fruit of cooperation with The Jacka, the hereby "Border Wars".

Right at the start I need to tell you that I haven't had a chance to hear many Berner's projects (only two "Blows" with Messy Marv), so I have limited opportunities for comparison; the album will need to stand on its own. However there's one, important difference that I know of: unlike "Drought Season", there's no tight cooperation between the artists, as they have appeared together on only two tracks. Overall Jacka performed on six songs, while Berner on eleven. What's interesting, on "Iller Shit" you won't hear any of them. The biggest asset of "Border Wars" is its production. It just stuns! If you're into heavily instrumental, not sampled vibes, then you've just found yourself a good pick. Almost every cut features a piano, guitar, electric guitar or saxophone motive. The whole thing is kept in calm, laidback rhythms. Only few tracks don't follow this pattern: slightly half-baked, almost drumless (though melodious) "State To State" as well as reggae-like "I Smoke" with irritating keys in the background. Splendid music was provided by Roger Tschann, Stinje, Pakslap, Bandit, Cozmo, The Grill Studios, Down South Boys and C. Wrecka.

If you compare the vocal/lyrical layer to the great production, it doesn't impress that much. Slow tempos and lazy melodies obviously make artists' verses laidback too. And I think that not everybody felt comfortable in such convention, because I found considerably many frustrating appearances that distorted the rhythm, e.g. Jacka on "Thank You" and "I Smoke", Fed-X on "Iller Shit" or San Quinn on "Real Player". This is even more irritating, because I know that these people are Bay's cream of the crop, so I guess that mixing should be blamed for (verses were not matched to the beat). Such thing never happens to Berner though, who generally comes out really well. What is more, he serves thought out, non-trivial rhymes, which yet once again proves that he can easily compete with those who've been on the scene for several years now. I also enjoyed performances by the new cats Liqz and Lil Goofy, plus verses by Texas representative Lucky Luciano who was featured on three songs. Unfortunately numerous jams tell about everything and nothing. Lyrical content has often little in common with the hook, sometimes the title itself is specious. I hope I don't have to mention that there's hardly any mention of those "border wars", perhaps only "Spray Em" and "Never Pull Over" speak of trafficking. Berner talks a lot about various drugs, using, selling, and getting hella money out of it. You will hear about smoking, being the greatest, having a lot of cash, representing one's turf, paying homage to classic northern California rappers, constant hustle to achieve one's goals, occasionally somebody will share his feelings (great verse by Cozmo on "Can't Hold It In"). "Border Wars" is meant for fans of laidback, melodious, instrumental vibes, and I do enjoy the majority of the cuts on it. However I also hear those vocal/lyrical shortcomings. They are not terrible, but do affect the overall impression. Nevertheless it's obviously worthwhile to get familiar with this cd, Berner has once again laced us with another dose of solid rap.

Polish review

Raper i biznesmen z San Francisco imieniem Berner wywarł istotny wpływ na rynek muzyczny północnej Kalifornii. W ciągu kilku ostatnich lat wydał naprawdę sporo dopracowanych krążków nagranych wspólnie z gwiazdami zatokowej (i nie tylko) sceny. Dzięki niemu ujrzeliśmy dwie kolaboracje z Equipto, dwie z Jacką spod znaku "Drought Season", dwie części "Blow" z Messy Marvem oraz dwie odsłony "Traffic" z Ampichino. Przed końcem 2012 na półki sklepowe trafia trzeci owoc współpracy z Jacką, czyli niniejsze "Border Wars".

Na wstępie muszę wspomnieć, że nie słyszałem dotąd wielu projektów Bernera (raptem oba "Blowy" z Messy Marvem), więc mam ograniczone możliwości porównawcze; album będzie sam stanowił o sobie. Jednakże jest jedna, istotna różnica, jaką mogę wskazać: w przeciwieństwie do płyt "Drought Season" tutaj nie ma ścisłej współpracy między raperami, razem wystąpili bowiem jedynie w dwóch kawałkach. Ogółem Jacka zawitał tylko do sześciu piosenek, natomiast Berner aż do jedenastu; co ciekawe, w "Iller Shit" nie usłyszycie żadnego z nich. Największym atutem "Border Wars" jest produkcja. Ona po prostu olśniewa! Jeśli lubicie mocno instrumentalne, niesamplowane brzmienia, to trafiliście na nie lada gratkę. W prawie każdym utworze pojawia się motyw pianina, gitary, gitary elektrycznej lub saksofonu. Całość utrzymano w spokojnych, laidbackowych tonacjach. Na tym tle wyróżnia się niewiele tytułów: trochę niedopracowane, prawie bezbitowe (choć rytmiczne) "State To State" oraz reggae-podobne "I Smoke" z irytującymi klawiszami. Wyśmienitą muzykę stworzyli Roger Tschann, Stinje, Pakslap, Bandit, Cozmo, The Grill Studios, Down South Boys i C. Wrecka.

Na tle bardzo dobrej muzyki niestety nie najlepiej prezentuje się ogólnie warstwa wokalno-lirczyna. Niespieszne tempo i leniwe melodie sprawiają, że zwrotki artystów również są powolne. I chyba nie wszyscy w tej konwencji potrafili się odnaleźć, ponieważ zdarzają się denerwujące wystąpienia burzące rytm, choćby Jacka w "Thank You" i "I Smoke", Fed-X w "Iller Shit" czy San Quinn w "Real Player". Denerwuje to tym bardziej, gdyż przecież wiem, iż ci artyści to jedni z najlepszych w Bay, więc potknięć należy się raczej doszukiwać na etapie montażu (niedopasowanie nagranych zwrotek do bitu). Omawiana przypadłość nigdy nie zdarzyła się Bernerowi, który generalnie wypada bardzo dobrze. Ponadto serwuje przemyślane, niebanalne rymy, toteż po raz kolejny udowadnia, że może stawać ramię w ramię z tymi, co są już na scenie od dłuższego czasu. Ładnie zaprezentowali się nowi gracze Liqz i Lil Goofy, a także reprezentant Teksasu Lucky Luciano, który zagościł aż w trzech piosenkach. Sporo kawałków niestety jest o wszystkim i o niczym. Treść ma niekiedy niewiele wspólnego z refrenem, czasami sam tytuł jest jedynie pretekstowy. Nie muszę chyba mówić, że nie ma tu mowy o jakichś "granicznych wojnach", chyba tylko "Spray Em" i "Never Pull Over" traktują o przemycie towaru. Berner sporo gada o najróżniejszych narkotykach, o zażywaniu i sprzedaży i zarabianiu na tym kupy kasy. Usłyszycie o jaraniu, byciu zajebistym, forsiastym, reprezentowaniu swojego terytorium, oddaniu hołdu kultowym artystom z północnej Kalifornii, ciągłej pracy, by osiągnąć wyżyny życia, z rzadka ktoś podzieli się swoimi uczuciami (świetne wystąpienie Cozmo w "Can't Hold It In"). Dla fanów spokojnych, melodyjnych i instrumentalnych brzmień "Border Wars" to łakomy kąsek; i mnie też się większa część piosenek podoba. Jednakże widzę tu kilka niedociągnięć wokalnych, nie jakichś strasznych, ale mających wpływ na ogólne wrażenie. Mimo to oczywiście warto sięgnąć po tę płytę, Berner dostarczył bowiem kolejną porcję bardzo solidnego rapu.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (2):
By Bart on 10 September 2013
Jacka idzie w ilość zamiast w jakość. Ostatnio co pierdnę, to on wydaje z kimś projekt: z Lee Majorsem, Double-OO, M Dot 80, Guce'em, z Blanco bodaj 3... masakra.
By Marekk on 10 September 2013
Jak na moj gust ta plyte polozyl Jacka... Spadek jego formy wcoz postepuje.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.