NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Big Chuco
California Bear
Drunk Funk (2007)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. It Dont Stop (remix)
03. California Bear
04. Blowin Up The Spot
05. Nothing On Me f. Don Peri
06. Tanqueray f. D-Smoov
07. Escupiendo Juego
08. Aztec Queen
09. Look Out Weekend
10. Drunk Funk Interlude (skit)
11. Them Cars f. Privilege & Mobstarz
12. The Way Of Life f. Expose, Uglii, Brown Huero, Citric & Mr. 21
13. Game Face f. Gennessee & Phame
14. The Block Is Mine f. Privilege & Gennessee
15. They Go
16. Bring The Heat f. Gennessee
17. Chuco Haterz (skit)
18. What's My Name
19. Cartel De Cali Phone Call (skit)
20. Outro (skit)
21. Out Of Thizz World - Privilege & Mobstarz


English review

Big Chuco doesn't really belong to those recognizable or famous Bay Area artists, however his music history and the music itself definitely deserve rap fans' attention. This Latin emcee represents Berkeley in the 510 area code and debuted over 20 year ago! with a tape titled "Barrio Funk" recorded along with Mr. Bago as Brown Skin Artists. Then he went off the radar for over a decade and came back in 2004 with a solo project called "Lifestyle Of A Young Veterano". In 2005 Criminal Records took a dusted release from BSA duet in its hands to repressed it in a CD format with a changed name - "Street Stories". Three years later the mentioned San Jose stable worked with Big Chuco for the second time to record a full Spanish, self titled album by Cartel De Cali (Mr. 21, C-Locs and Big Chuco). Fans finally receive a sophomore solo release, which similarly to debut one dropped under Drunk Funk.

"California Bear" is an essence of Big Chuco's craftsmanship; in other words it is an album which perfectly presents all skills of this B-Town resident. If you so far haven't had a chance to get familiar with his talent, I must tell you that he's characterized by an emotional, passionate voice and flow which I could easily recognize in the crowd of other contemporary artists, not only due to his timbre but mainly because of his audible Spanish insertions. His Chicano style is manifested through Spanish rhymes, verses or whole tracks (like for instance "Escupiendo Juego"). I personally love when homeboy rap - or its mild version (like "California Bear") - is soaked with Latin attributes. The reviewed project does not only feature host's superb stylization, but also a set of solid, lively melodies. For the most part the album is indeed lively, because beats are kept in faster tempos complimented with summertime flavor and an intense, vivid instrumental layer. Especially the first half of the cd features laidback joints, where not only production, but also topics refer to pure entertainment. Get ready for a considerable dose of self-bragging themes (both applying to scene and streets), representing Berkeley and the whole Bay turf, making money and dissing haters. Also expect to hear a tribute to a beloved woman ("Aztec Queen"), English gin ("Tanqueray"), whips ("Them Cars") and the art of mean mugging ("Game Face"). The production is a bit more street-like somewhere after the half-way point, where Spanglish party/BBQ gives up its place to heavier bass lines and raw sounds, hence songs like "The Way Of Life", "Game Face", "The Block Is Mine", "Bring The Heat" or "Out Of Thizz World". Th only exceptions in the second half are self-explanatory "What's My Name" and a street hyphy "They Go".

Every track was not only blessed with a great delivery from the host, but also most of his support, by which I mean guest rappers (on stanzas and choruses) as well as producers. I'd particularly like to praise performances by Gennessee, Privilege, Mobstarz and RnB artists like Clos-B and Angel (who brought a couple of clean and professional hooks). The beats where mainly cooked by the mentioned Privilege who's responsible for 10 cuts. The remaining songs were done by Bado, Expose, Retrospective, Playa P and Rama. "California Bear" is a piece of polished, catchy Chicano street rap kept in a melodious atmosphere. If you're convinced to get it go to CD Baby for hard copies (only 7 bucks) or download it from spots like iTunes and Amazon.



Polish review

Big Chuco wcale nie należy do grona rozpoznawalnych czy rozchwytywanych artystów z Bay Area, natomiast jego historia muzyczna oraz sama twórczość z pewnością zasługują na atencję fanów rapu znad Zatoki. Latynos reprezentuje Berkeley w okręgu 510 i debiutował 21 lat temu! taśmą pod tytułem "Barrio Funk" nagraną wespół z Mr. Bago jako Brown Skin Artists. Później zniknął z radaru na ponad 10 lat, by w 2004 roku powrócić z solowym projektem zatytułowanym "Lifestyles Of A Young Veterano". W 2005 wytwórnia Criminal Records wzięła na warsztat zakurzony album duetu BSA i na świeżo wytłoczyła go na płycie pod zmienionym tytułem "Street Stories". W trzy lata później wspomniana stajnia z San Jose po raz drugi zaprosiła Chuco do współpracy, by nagrać hiszpańskojęzyczny samozwańczy projekt Cartel De Cali (Mr. 21, C-Locs i Big Chuco). Entuzjaści autorskich nagrań Chuco w końcu doczekują się jego drugiej solówki, która - podobnie jak debiut - ukazuje się pod szyldem firmy Drunk Funk.

"California Bear" to według mnie esencja twórczości Big Chuco; innymi słowy to krążek, który skutecznie prezentuje wszystkie talenty reprezentanta B-Town. Jeśli dotychczas nie mieliście okazji zaznajomić się z jego umiejętnościami i stylem, przypomnę, że chłopak (choć już nie tak młody) charakteryzuje się emocjonalnym, pełnym pasji głosem; bez problemu rozpoznałbym go w tłumie innych, współczesnych artystów, nie tylko ze względu na barwę wokalu, ale przede wszystkim na wyraźne naleciałości hiszpańskojęzyczne. Chuco nadaje na latynoskich falach, co oznacza, że rymowanie hiszpańskich słów jest na porządku dziennym, a nieraz zdarza się, że i całe wersy lub piosenki (m.in. "Escupiendo Juego") są w rodzimym języku. Osobiście uwielbiam, gdy homeboy rap lub - jak w przypadku "California Bear" - jego łagodniejsze wydanie, naszpikowany jest dodatkowymi atrybutami spod meksykańskiej granicy. Na niniejszym projekcie oprócz fantastycznej stylizacji gospodarza otrzymacie dawkę porządnych, skocznych melodii. Nie bez przyczyny pozwoliłem sobie nazwać klimat "California Bear" jako skoczny, ponieważ większość utworów utrzymana jest w szybszych tempach, którym towarzyszą energetyczne podkłady pełne atmosfery lata. W szczególności pierwsza część płyty nasiąknęła laidbackową nutą, gdzie zarówno muzyka, jak i tematyka odnoszą się do spokojnych, niezobowiązujących treści. Nastawcie się na sporą dawkę przechwałek (zarówno scenicznych, jak i ulicznych), reprezentowania dzielnicy, Berkeley i całego obszaru zatokowego, pomnażania banknotów z prezydenckimi podobiznami czy obsmarowywania hatersów. Spodziewajcie się również usłyszeć dedykację dla ukochanej kobiety ("Aztec Queen"), angielskiego ginu ("Tanqueray"), samochodów ("Them Cars") i meanmuggingu, czyli uprawiania sztuki strzelania min w określonych sytuacjach ("Game Face"). Podkłady nabierają bardziej ulicznych tonacji mniej więcej od półmetka albumu, za którym hiszpańska imprezka ustępuje miejsca grubszym bitom i groźniejszym dźwiękom, stąd też utwory takiej jak "The Way Of Life", "Game Face", "The Block Is Mine", "Bring The Heat" czy "Out Of Thizz World" należą do tej ostrzejszej części projektu. Na ochłodzenie emocji w drugiej części wpadła piosenka "What's My Name", w klimatach samochwalczych oraz "They Go" w oprawie ulicznego hyphy.

W każdym kawałku gospodarz wypadł naprawdę porządnie, tak samo zresztą jak większość supportu, tj. wykonawcy gościnnych zwrotek i refrenów oraz producenci podkładów. Warto w tym miejscu pochwalić wielokrotne występy Gennessee, Privilege i ekipy Mobstarz, a także artystów RnB: przede wszystkim Clos-B i Angel Georecha, którzy przyrządzili kilka naprawdę melodyjnych i czystych refrenów. Za instrumentalną warstwę recenzowanego krążka odpowiadał przede wszystkim wspomniany już Privilege, odpowiedzialny za 10 bitów, a także wspomagający go Bado, Expose, Retrospective, Playa P i Rama. "California Bear" to kawał dopracowanego i wpadającego w ucho rapu z pogranicza latynoskich klimatów w uliczno-imprezowym wydaniu. Tłoczone krążki można złowić za 7 dolców na CD Baby, a cyfrowa edycja dostępna jest m.in. na iTunesach i Amazonie.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.