NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Conspiracy & Yung Puppz
The Clock Is Tickin
Bloc Monster / BMC (2013)
good good good half good


Recommended reviews

01. Test Me f. Big Oso Loc
02. Can't Phaze Me f. Mr. Kee
03. Do You Really Wanna f. Sneaks & Kaos
04. Hittaz f. Slim Gutta
05. Ridin Low
06. Killa 4 The Scrilla f. Doja Clik & Kaos
07. Doggy Style f. Sneaks
08. We Wit' It
09. Ride With You f. Big Tone
10. Nor Cal Livin f. Sandman
11. Red Bandanna Cholo's f. B-Loc
12. My Actions f. Lil Goof & Snoop


English review

It is almost natural to complain about the contemporary shape of rap, including the one that is recorded in northern California. Elder fans often say "rap ain't the same no more", while youth's taste is effectively distorted by trashy stylization created by TV and social media. I've recently read on Siccness board about the condition of rap scene and differences between its current state and the one from two decades back. Most of opinions, which I also share, related to a dump that was built on solid foundations of quality music recorded in Golden Years, while only a few posts mentioned advantages like easier access to albums or a wide range of genres and styles. You might be confused reading this article, asking "why the hell do you support Bay Area rap when you don't like it?!". Well, truth is we run BayUndaground.com to separate the sheep from the goats and let you know what's worth your time and money. I must admit that it is quite a challenge to find a really good project nowadays, however there are a couple of labels that regularly bring quality stuff. Except for stables like DLK, Sacred Muzic, 454 Life or partially Livewire, homeboy rap listeners should also recognize Bizness Men Corporation which also supplies the market with valuable music. BMC gathers 831 area code representatives like Conspiracy, Sneaks, Slim Gutta or Sandman. These guys started to cook decent meals a few years ago and since then dropped a sack of tasty cds. There's another one to fill their discography - a hereby collaboration project "The Clock Is Tickin" recorded along with Yung Puppz. By way of introduction I must add that Puppz, similarly to his comrades from BMC has also managed to deliver a precious pack of projects (read articles).

My judgment might seem a bit subjective because at this moment I own almost all albums by Conspiracy, while none from Puppz (well, except for this one here). Nonetheless I'm aware that he's a solid artist, which was also proved on this project; but first things first. "The Clock Is Tickin" is a set of 12 new songs with a typical Norteno flavor: hood stories and scraps dissing wrapped up in street, raw sounds. Tales presented by hosts are well known, however the way they were told gave a fresh look into them. Expect to hear about street savages, their merciless ways of getting money and surviving in Monterey county turfs. Most of the titles describe a picture of a gangster life, while only a couple were dedicated to relationships with women: "Do You Really Wanna", "Ride With You" with a softer message and "Doggy Style" with that loutish taste in it. I personally wanted to get more concrete and sophisticated content, which only appeared on the last track ("My Actions"), where authors explained their bad deeds with genuine, life experiences.

With reference to vocal layer and artists' flows my attention was mostly focused on Conspiracy, who in my opinion is a bit more distinctive than Puppz. BMC rapper regularly spits solid lines and smoothly follows the rhythm, plus his timbre of voice is distinguishable: a mixture of nonchalant melodiousness (a la Philthy Rich) with a twist of unusual insertions (it seems like he changes "s" to "sh"). As a result both his verses and hooks made me bob my head front to back. Yung Puppz nicely contrasts with this flow, because he's characterized by a rather low-pitched voice and raw, almost emotionless way of spitting words. He easily fits the tunes, yet is not that melodious as Conspiracy.

"The Clock Is Tickin" is also a great demonstration of producers skills of the mentioned BMC artist. Conspiracy delivered 7 beats, while the remaining were brought by King and Lil Joe. The music itself presents a decent, but not an excellent level. Most, if not all of the tracks, have that audible computer sounds, yet fortunately not that typical and flat. Catchy sample loops refer to 90s vibes (ex. "Can't Phaze Me") and West Coast tunes (ex. "My Actions"), while the overall street, heavy ambiance guaranteed a solid, coherent atmosphere. I'd only put more power into bass lines, which are rather flat and vague. If you're a homeboy rap fan you should appreciate the hereby project, whereas those of you who're looking for clean, mainstream cuts will be definitely disappointed.



Polish review

Generalnie przyjęło się narzekać na współczesny kształt rapu, w tym także tego z północnej Kalifornii. Starsi fani nierzadko wypowiadają słowa "to już nie to samo co kiedyś", a gust najmłodszych słuchaczy skutecznie spaczony został plastikową stylizacją kreowaną przez stacje telewizyjne i media społeczne. Ostatnio czytałem wypowiedzi na jednym z amerykańskich rapowych forów, gdzie dywagowano właśnie nad kondycją sceny i różnic pomiędzy jej dzisiejszym stanem, a tym sprzed dwóch dekad, ze Złotych Lat. Większość opinii, które bezwzględnie podzielam, traktowało o śmietniku powstałym na solidnych niegdyś fundamentach porządnej muzyki, zaś raptem kilka wskazywało na zalety m.in. takie jak łatwy dostęp tudzież szeroki wachlarz gatunków i stylów. Pewnie gros z Was, czytających ten pseudofelieton, pomyśli teraz "to po kiego grzyba prowadzić portal o zatokowym rapie, skoro się go nie lubi?!". Spokojnie, póki nam serca i czasu starczy życie na BayUndaground.com nie zginie, a co do sensowności promowania nurtu spod mostu Golden Gate, to właśnie po to między innymi jesteśmy, żeby oddzielać ziarno od plew. Przyznaję, że obecnie trzeba się mocno nagimnastykować, żeby dorwać dobry projekt, aczkolwiek kilka obozów regularnie dostarcza wysokiej jakości towaru. Obok wytwórni takich jak DLK, Sacred Muzic, 454 Life czy po części Livewire, należy wymienić również stajnię BMC, systematycznie tworzącą wysokiej jakości produkty. Bizness Men Corporation zrzesza reprezentantów okręgu 831, a należą do nich m.in. Conspiracy, Sneaks, Slim Gutta i Sandman. Chłopaki od kilku lat przyrządzają dania z kuchni homeboy rapu, a każdy ich krążek to co najmniej smakowita uczta. Nie inaczej jest w przypadku kolaboracyjnego albumu "The Clock Is Tickin" wydanego wespół z Yung Puppzem. Tytułem przydługiego wstępu dodam, że Puppz, podobnie jak koledzy z BMC, ma na swoim koncie kilka równie udanych projektów (czytaj recenzje).

Poniższa opinia wydać się może nieco zniekształcona, ponieważ na tę chwilę posiadam prawie wszystkie projekty Conspiracy'ego, zaś Yung Puppza właściwie dopiero co poznałem. Skądinąd wiem, że chłopak to solidny rzemieślnik, co potwierdziło się na niniejszym krążku. Ale po kolei. "The Clock Is Tickin" to zestaw 12 nowych utworów o typowym zabarwieniu nortenowskim: dzielnicowe opowieści i bluzgi na scrapas oprawione w uliczne, dość toporne dźwięki. Historie przytaczane przez gospodarzy znane są już nam aż nadto, chociaż forma, w jakiej je zaprezentowano, pozwala na nowo ich wysłuchać. Spodziewajcie się zatem dawki ostrej znieczulicy na brutalne życie, bezlitosnych sposobów zdobywania pieniędzy i chęci przetrwania, dziejących się na ziemiach hrabstwa Monterey. Gruba większość piosenek traktuje właśnie o gangsterskim życiu, pogoni za pieniądzem i porachunkach, a do tematycznych wyjątków należy kilka utworów poświęconych relacjom z kobietami: "Do You Really Wanna", "Ride With You" - w łagodnym wydaniu, oraz "Doggy Style" - w ostrej, wręcz chamskiej odsłonie. Osobiście zabrakło mi tutaj bardziej konkretnych i wyszukanych treści, które wybiórczo popełniono w jednym z ciekawszych tytułów - wieńczącym projekt "My Actions", gdzie autorzy tekstów dowodzą słuszności swych złych uczynków doświadczeniami z przeszłości.

Co do wyczynów wokalnych i samego flowu prowadzących projekt, moja uwaga skupiała się przede wszystkim na bliższemu mi Conspiracy'emu, który wg mnie jest bardziej wyrazisty niż Puppz. Przedstawiciel ekipy BMC regularnie montuje solidne wersy, bezproblemowo płynie po bitach, a jego głos i sposób rapowania są naprawdę fantastyczne: mieszanka nonszalanckiej melodyjności (a la Philthy Rich) z nieco "świszczącymi" smaczkami (czy tylko ja mam wrażenie, że chłopak zamienia "s" na "sz"?). Zarówno jego zwrotki jak i refreny wprowadzają moją głowę i prawą nogę w stan błogiego zapomnienia, czyli rytmicznego machania i tupania. Yung Puppz dobrze kontrastuje z energetycznym, nieco młodzieńczym głosem kompana, ponieważ charakteryzuje go raczej niska barwa głosu i toporny flow; toporny w tym sensie, że brak w nim wyrazistszych emocji. Raper swobodnie przemieszcza się po wersach, natomiast nie jest już tak melodyjny jak Conspiracy.

"The Clock Is Tickin" to także całkiem niezły pokaz umiejętności producenckich wspomnianego przed momentem artysty z Korporacji Biznesmenów, ponieważ ten zasilił album w 7 podkładów; pozostałe nuty skomponowali King i Lil Joe. Muzyczna warstwa prezentuje dobry, choć nie doskonały poziom. Większość, jeśli nie wszystkie piosenki mocno pobrzmiewają techniką komputerową, choć ta została porządnie wykorzystana. Wpadające w ucho sample, czasem nawiązujące do lat 90. ("Can't Phaze Me") i typowych westcoastowych brzmień ("My Actions") oraz przeważający ciężki klimat zagwarantowały spójny, gangstersko-uliczny obraz. Szkoda, że linie basów nie zostały mocniej zaznaczone, ponieważ w wielu utworach usłyszymy jedynie ich "płaskie", bezpłciowe imitacje. Fani homeboy rapu docenią niniejszą pozycję, natomiast jeśli oczekujecie czystych, mainstreamowych melodii oraz rozrywki - nie tędy droga.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.