NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





D Tha MC
3D The Album
Lionsdenn (2013)
good good good half good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Feel Tha Bass & Get Outta My Way
03. Put Ya Hands Up
04. W-Ballz f. Sidewayz
05. Let It Flow
06. Confident f. Q'M
07. I Live It & I Spit It
08. Gettin' High
09. Seeing Is Decieving
10. Run You
11. Evole
12. All I Needed Was A Family
13. Better Place
14. Give And Take
15. Is There Anybody Out There?
16. Sucka Fa Love


English review:

You've probably heard about a rapper named D Tha MC... from our website. This Merced representative debuted on the California scene back in 2006 with a duet project released along with Chris Mahoney ("The Movement"), four years later he came back with a first solo cd ("The Mainstream Underground"), while in 2012 he dropped another one ("Life Support"). 2013 brings rapper's fourth project, a third solo to be exact - titled "3D The Album". By the way, I must tell you that during my long term experience with rap from Northern/Central California neither did I notice Daniel's appearances on other rappers' projects nor big figures from Sunny State have been featured on his songs. The above doe not necessarily mean that music by lesser known artists is worse. Let's see how it was in D Tha MC's case and his three-dimensional album.

You won't need 3D glasses to watch the hereby product; your ears wide open would be just fine. The host brings you an entertaining yet conscious rap music and casual hip-hop. More or less it means that among 16 tracks you'll find a lot of mild vibes and pleasing sounds, not much of vulgar lyrics, but a great deal of self bragging confessions, a bit of personal stories and a few club-type anthems. Let's hold up for a minute right here and let me reveal my feelings that came up when I've originally listened to first two songs. "Feel Tha Bass & Get Outta My Way" opens the cd with a simple beat and uncomplicated vocals. Flat, soundless bass line leads to question "what bass am I supposed to feel?". Plus that minimalistic instrumental layer, slow flow, unsophisticated rhymes and lyrical braggadocio speak for the track itself. The next one - "Put Ya Hands Up" - with another plain production, almost irritating melody and a cliche chorus, didn't help its predecessor, leaving a distaste and an impression that the whole album might be not so interesting. Fortunately it appears that #2 and #3 are totally different from the remaining cuts, plus with time those two kind of grown on me. Let's focus on the other songs, because they seem much more appealing. In fact every track since "W-Ballz" deserves at least a decent rating. Not that I want to flood the review with superlatives, but the overall impression is really good. First off all solid beats, often emphasized with strong bass lines and catchy, melodious sounds make me want to listen to this album. Nevertheless, vocal plays the first fiddle in rap; the production takes the steer when the vocal layer is wack. D Tha MC has a calm voice that he frequently modifies, giving it a pinch of emotions and colors. He fancies spitting simple rhymes, although you might catch him with a surprisingly unconventional set, like for instance "all of ya'll / Mardi Gras". What's clearly audible is that he also has that manner of prolonging rhymes and emphasizing them too excessively, which eventually might be a bit irritating.

Themes might not be so diversified as the production, but I'm glad to hear that next to being the king of the mic ("Feel Tha Bass & Get Outta My Way", "Put Ya Hands Up"), reppin' real shit ("I Live It & I Spit It"), eating competition for breakfast, spitting lyrical terrorism ("Confident") and praising hip-hop ("Run You"), you'll also find more sophisticated topics. In fact the whole second part of the album features concrete stories: "Gettin' High" - telling you how a simple joint can clear your mind and delete all your problems, "Seeing Is Deceiving" - about fakes and snakes, and not believing in everything what other people say, "Evole" - about adapting to changes, "All I Needed Was A Family" - about growing up in a foster home, "Better Place" - focusing on poverty, misery and a view of a better tomorrow, "Is There Anybody Out There?" - asking the world if it cares about us at all. I fell almost confused hearing such deep thoughts in Daniel's lyrics, while knowing that he can also spit so unimaginative content like on the first two tracks. The host was accompanied by Tony Rush - the producer - for the whole time (except for one beat by Chris) and Marcy, a female RnB artist who delivered a couple of melodious choruses. You should also hear about a couple of additional facts about this project. Half of the songs last less than 3 minutes, with 1 track below 2 minutes. Physical copies of the album were pressed on a CD-R with a professional printing that was put into a cardboard envelope. "Give And Take" features a remixed sample from an original soundtrack to "Requiem For A Dream" (later also used in one of the trailers of "Lord Of The Rings" trilogy).

D Tha MC came out decent, however I feel like he unnecessarily tries being cool and keeps his music too entertaining and mainstream, instead of keeping it 100% real. I hope that one day his music will hit the top chart, yet on the other hand I would prefer him to record more personal and sophisticated music, instead of putting party-type of flavor into it. If you'd like to purchase the album online... well, best would be to contact D Tha MC directly, for instance via Facebook. The album should be available on iTunes in the beginning of 2014.

D Tha MC, thank you for sending the album for review.

Polish review:

O raperze imieniem D Tha MC najpewniej słyszeliście... z naszej strony. Ten reprezentant Merced w okręgu 209 zadebiutował na kalifornijskiej scenie w 2006 roku projektem wydanym wespół z Chrisem Mahoneym ("The Movement"), następnie w 2010 powrócił z pierwszym solowym krążkiem ("The Mainstream Underground"), a w dwa lata później wydał kolejny ("Life Support"). W "pechowym" roku XXI wieku ukazuje się jego czwarty produkt, a trzecie solo - omawiane "3D The Album". Dodam, że na przestrzeni wieloletniego doświadczenia z rapem z północno-środkowej Kalifornii, ani nie zanotowałem żadnych wystąpień Daniela na płytach innych artystów, ani też wielkie figury Słonecznego Stanu nie zawitały w piosenkach chłopaka z podziemia. Powyższe wcale nie musi oznaczać, że twórczość mniej znanego autora będzie niegodna uwagi. Sprawdźmy, jak jest w przypadku D Tha MC i jego "trójwymiarowego" albumu.

Okularów bynajmniej nie potrzebujecie żeby oglądać niniejszy produkt, wystarczą Wam uszy szeroko otwarte. Bohater opowieści reprezentuje gatunek z pogranicza rozrywkowego, acz przemyślanego rapu oraz niezobowiązującego hip-hopu. Oznacza to mniej więcej tyle, że pośród 16 utworów znajdziecie mnóstwo spokojnej muzyki i przyjemnych dźwięków, mało wulgarnych tekstów, zaś sporo samochwalczych wyznań, co nieco osobistych historii i garść durnowatych, parkietowych hymnów. Pozwólcie jednak, że przywołam na wstępie odczucia, które towarzyszyły mi po odsłuchaniu dwóch pierwszych utworów. "Feel Tha Bass & Get Outta My Way" otwiera krążek minimalizmem muzycznym i prostotą wokalną. Płaskie, wręcz bezdźwięczne basy od razu rodzą pytanie, jaki to ja bas mam poczuć, hę? Do tego dołożone dwa sample na krzyż, powolny flow, proste rymy i samozachwyt liryczny... Kolejny kawałek - "Put Ya Hands Up" - z nieskomplikowanym podkładem, wręcz irytująco prostą linią melodyjną i banalnym refrenem, wcale nie pomógł swemu poprzednikowi, pozostawiając niesmak w uszach i wrażenie, że cały album może być naprawdę ciężki do zgryzienia. Na szczęście #2 i #3 znacząco różnią się od pozostałych, choć z biegiem czasu przyzwyczaiłem się do nich i dziś już tak mocno mi nie przeszkadzają. Skupmy się jednak na dalszej części krążka, ponieważ ta wydaje się znacznie bardziej ciekawa. Właściwie od "W-Ballz" każda piosenka zasługuje na co najmniej porządną ocenę. Może superlatywami bym ich tak od razu nie obsypywał, ale jest naprawdę nieźle. Przede wszystkim solidne podkłady, nieraz bardzo mocno podkreślone linie basów, wprowadzające w tupot dźwięki i ogólna melodyjność piosenek powodują, że chce się ich słuchać. Niemniej jednak nie na tło a na wokal zazwyczaj zwraca się w rapie uwagę. D Tha MC posiada przyjemy, wręcz ciepły głos, który nierzadko moduluje, dodając szczypty przejęcia i zabarwienia emocjonalnego. Chłopak lubuje się raczej w prostych rymach, choć potrafi zaskoczyć nietuzinkowym zestawieniem, jak np. all of ya'll do Mardi Gras. Posiada także manierę przeciągania rymów i nadmiarowego ich podkreślania, co w efekcie czasem może irytować.

Tematycznie może nie jest tak kolorowo jak muzycznie, ale cieszy mnie, że obok bycia mistrzem mikrofonu ("Feel Tha Bass & Get Outta My Way", "Put Ya Hands Up"), tworzenia najprawdziwszej muzyki ("I Live It & I Spit It"), zjadania konkurencji na śniadanie i uprawiania lirycznego terroryzmu ("Confident") oraz oddawania hołdu dla hip-hopu ("Run You"), znalazło się miejsce na bardziej oryginalne treści. Właściwie to cała druga połowa płyty to konkretne opowieści, począwszy od "Gettin' High" (o tym, jak zwykły joint potrafi rozwiać problemy i troski), a dalej "Seeing Is Decieving" (o zakłamanych personach i o tym, byś nie wierzył ślepo w to, co mówią inni), "Evole" (o nadążaniu za zmianami i dostosowywaniu się do nich), "All I Needed Was A Family" (o dorastaniu w rodzinie zastępczej), "Better Place" (o lepszym jutrze i rozmyślaniu nad biedą, nędzą i niszczeniem świata), "Give And Take" (o skubańcach i spryciarzach) i "Is There Anybody Out There?" (o tym, czy świat przejmuje się naszym bytem). Aż dziwi mnie to, że artysta, który sięga głębiej w swoich tekstach i zachęca słuchacza do myślenia, rozpoczyna album od przemielonej po stokroć hip-hopowej papki dla niewymagających mas. Gospodarzowi przez cały czas towarzyszył Tony Rush odpowiedzialny za wszystkie podkłady (poza jednym od Chrisa), a także Marcy, artystka o przemiłym głosie, która wystąpiła gościnnie (zresztą nie po raz pierwszy) w kilku refrenach. Warto również wspomnieć parę technicznych faktów i ciekawostek. Połowa piosenek nie przekroczyła granicy 3 minut, a jedna nawet nie dotarła do drugiej. Album ukazał się w kartonowej, przyzwoicie zmontowanej kartonowej kopercie, do której wrzucono CD-Ra z porządnym nadrukiem. W kawałku "Give And Take" wykorzystano sampel z oryginalnej ścieżki dźwiękowej do filmu "Requiem Dla Snu", którą później odświeżono jeszcze w jednej z zajawek "Władcy Pierścieni".

D Tha MC ciekawie zaprezentował się na tym projekcie, choć mam wrażenie, że niepotrzebnie stara się być cool i próbuje trafiać do szerszego grona słuchaczy. Życzę mu, żeby jego twórczość w końcu ujrzała jaśniejsze światło, ale z drugiej strony wolę, żeby nagrywał bardziej wyszukane utwory, sprzedawał przemyślane i osobiste historie, a nie powtarzał skoczne, bezsensowne hasła, które miałyby porwać tłumy fanów. Nie udało mi się znaleźć internetowego sklepu, który posiadałby w sprzedaży "3D The Album", ale możecie spróbować bezpośredniego kontaktu z artystą, np. przez Facebooka. Album powinien pojawić się na iTunsach na początku 2014 roku.

Daniel, dzięki za podesłanie płyty do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.