NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





DraMatiQue
Kill The Game Mixtape
Newborn Records (2012)
good good good good good



01. Intro
02. A Star Is Born
03. Life Is Like A Dream
04. Dime A Dozen f. Ase Card & Lucrative
05. Kill The Game
06. I'm The Guy
07. Neva Let Go
08. Knock, Knock f. Young Jess & Official
09. Afterlife f. Ghost Clique & Haze
10. PaperChasin' f. Young C.E.O.z
11. When I Move
12. I Need Luv
13. LemonFace f. Corey Drums & Petey Popoff
14. Swaggeriffic
15. Insanity
16. Say Sumethin' f. Hersh
17. MurderGram (I Be Killin' Em)
18. Outro


English review:

Today BayUndaground critics explore a local mixtape from an unknown (at least to me) artist by the name of DraMatiQue. This guy comes from Toledo, Ohio and currently resides in Sacramento's Rancho Cordova. If it weren't for the rapper himself I would probably still be unaware of his existence, because until he sent out me this cd I had not have a chance to hear or even notice a single performance by him. DraMatiQue names "Kill The Game" his debut, although truth is he also recorded a duet project with Ben Flowz titled "Rise Of Tha True MC's" in 2008, yet from the perspective of time he stopped treating that record seriously, plus he's not in touch with Ben Flowz anymore. The reviewed mixtape is available for free in digital version on DatPiff, while hard copies - a poor quality CD-R with printing (it has already started to rip off) put into a slim case with one-side cover - were distributed hand to hand and out of trunk.

When in the beginning of the new millennium people started making mixtapes, its shape and content evolved significantly. Back in the days it was a rule to use jacked beats, usually known from TV / radio stations or those from free Internet sources, yet nowadays mixtapes often include original production. Some projects with mixtape stamp on them are characterized (it slowly changes) by short tracks (1-2 minutes), while half or even most of them are available for free download. Some of the artists invite DJ's (usually radio ones) who - completely pointlessly (at least in my opinion) - throw in scratches, loops, this is a DJ... exclusive mark or other worthless stuff. The hereby project is unfortunately one of those products where DJ whatever-his-name-is did a musical profanation. I'm not saying this without a reason, because if it wasn't for him (and low quality mastering) this album could get a huge set of stars. To be done with it I'll start off with the album's flaws. In major part of songs DJ looped the beginning of them, which means that the first minute (more or less) of the track is played twice - what for? I have really no idea. DJ threw a couple of scratches here and there which also have no musical value to me. Complaints should be also supplemented by an amateurish mastering. I'm not saying that there wasn't any, because someone is even mentioned in credits, yet - what's usual for mixtapes - the clarity of sound leaves much to be desired.

If you were tolerant and patient enough to go through the upper paragraph, then you deserve to hear about DraMatiQue's skills. First thing that caught my attention was rapper's technical preparation: he smoothly goes over each and every beat leaving a whole lot of splendid rhymes behind. I was truly surprised how easily an up-and-coming, unknown, underground emcee builds stacks of unique and catchy sets of rhymes. A completely random line brings us something like baddest whip / status is or be cool / c-tru / freak you. DraMatiQue leaves no doubt that writing lyrics is a piece of cake for him and he discovers more rhymes than many other recognizable artists. Just check out two quotes:

Yep, Im the boy in the club with the ego
Swag be on point mean mug like I'm evil [...]
One on one freak show, say she wanna creep slow
VIP section and we sippin' on mohitos
Conversation deep though, I just wanna freak yo
She the type of girl I that I probably won't keep though
Everywhere that we go, chicks be all on me though [...]
Number one stunna gotta live by the credo

We got the knock, knock
Spit that fire that will make your whole block hot
Got connects like a wi-fi hot spot


I could give you more examples, but our readers complain about the length of the reviews (shit, it's already too long) so I have to hurry up. Topics on "Kill The Game" fit the standards of contemporary rap: being a king of the block, picking up the baddest chicks and making money - that's what you'll mainly hear. My attention was caught by a few more interesting positions like "Life Is Like A Dream" which says that your life is just the way you make it, an extremely touching "Neva Let Go" that reminisces family members (mother, older brother and father) or "LemonFace" about the art of mean-mugging. Overall the themes are something more than just your average contemporary rap content so they give DraMatiQue another praise. Next to the host you'll hear a lot of local artists out of which major part perform at least decently, if not great.

The production is also solid, however its makers were not listed on the album; at least BayUndaground.com will reveal the names responsible for music: Kajmir Royale, Stompboxx Music, U-Neek Beats, Beats Planets, Ryan Leslie, Id Labs Beats, DreamScheme Productions, Soul Theory Productions and Black Light Music. Like I've mentioned earlier - if it wasn't for the mastering the beats could be described with something more sophisticated than just "decent", but it sounds like a shadow of the instrumental background. If you listen closely you hear fat bass lines and melodious, mild samples. A part of tracks would definitely fit TV needs, while cuts like "Life Is Like A Dream", "Insanity" or "Neva Let Go" are softer. I must admit that my first impression of "Kill The Game" was very bad (due to irritating DJ and lousy mastering which stole this project at least a whole star), however DraMatiQue himself amazed me with his lyrical skills and could claim rookie of the year 2013. Congrats!
The whole material is available for free download on DatPiff. You can also find DraMatiQue on Facebook, Twitter, ReverbNation and SoundCloud.

Thanks to DraMatiQue for sending the cd for the review.

Polish review

Na komentatorski stół trafia dziś lokalny mixtape od nieznanego mi jak dotąd artysty imieniem DraMatiQue. Chłopak pochodzi z miejscowości Toledo w stanie Ohio, a dziś rezyduje i reprezentuje Sacramento, a dokładnie Rancho Cordova. Gdyby nie on sam, to pewnie nadal bym nie wiedział o jego istnieniu, ponieważ nie miałem okazji ani usłyszeć ani nawet zanotować wystąpień tego rapera, do czasu, gdy podesłał mi niniejszy projekt. Sam muzyk nazywa "Kill The Game" swoim debiutem, choć de facto ma na swoim koncie jeszcze duet wydany wespół z Ben Flowzem pt. "Rise Of Tha True MCs" z roku 2008, ale z perspektywy czasu przestał traktować dziewicze nagrania poważnie; zresztą kontakt z Ben Flowzem też się urwał. Recenzowany mixtape jest dostępny w darmowej wersji cyfrowej na serwisie DatPiff, a fizyczne kopie - lichej jakości CD-R z nadrukiem (zaczął mi się już obdrapywać), wrzucony do smukłego pudełka (slimcase) z jednoelementową wkładką / okładką - nie pojawiły się bynajmniej w sklepach.

Od momentu gdy na początku nowego milenium zaczęto tworzyć mixtape'y, ich kształt i znamiona mocno ewoluowały. Niegdyś standardem było korzystanie z darmowych podkładów lub używanie tych z telewizyjnych szlagierów, ale ostatnimi czasy nierzadko można znaleźć mixtape z oryginalną produkcją. Część projektów ze stemplem "mixtape" charakteryzuje się (powoli się to zmienia) krótkimi czasami piosenek (1-2 minuty), a co najmniej połowa, jak nie większość, dostępna jest za friko w empetrójkach na Internecie. Niektórzy artyści zapraszają na swoje mikstaśmy DJ'ów (najczęściej radiowych), którzy - zupełnie wg mnie niepotrzebnie - dorzucają swoje 5 groszy w postaci skreczy, zapętlonych po stokroć this is DJ ... exclusive czy zbędnej gadaniny. Niniejszy projekt to niestety właśnie jeden z tych produktów, gdzie jakiś tam dyskdżokej dokonał muzycznej profanacji. Podkreślam ten fakt nie bez powodu, ponieważ gdyby nie on (i mierny mastering) to recenzowana płyta mogłaby otrzymać pokaźny zestaw gwiazdek. Żeby mieć to z głowy, zacznę właśnie od wad "Kill The Game". W grubej większości kawałków DJ zapętlił początek piosenki, co dla niewtajemniczonych w "sztukę" didżejską oznacza ni mniej ni więcej jak odtworzony dwukrotnie fragment piosenki - od kilkunastu sekund nawet do minutowego kawałka. Zabieg ten ma dla mnie rzecz jasna zerową wartość, a wnosi jedynie irytację i rysuje mi na czole wielki znak zapytania - "po chuj?! - pytam. Psujmaster dorzucił jeszcze kilka skreczy tu i ówdzie, co okazało się dla mnie równie idiotycznym dodatkiem. Do narzekania należy dołożyć jeszcze półprofesjonalny mastering; nie twierdzę, że go nie było, ponieważ nawet kogoś tam wymieniono w "creditsach", natomiast jak to na mixtape przystało, czyszczenie klarowności dźwięków pozostawia wiele do życzenia.

Jeśli udało Wam się przebrnąć przez akapit biadolenia, to w nagrodę zasłużyliście na fragment wychwalający DraMatiQue'a, ponieważ ten przyniósł memu sercu naprawdę sporą dawkę radości i uznania. Pierwsze co rzuca się w uszy, to porządne przygotowanie techniczne rapera. Chłopak bez najmniejszego problemu zasadza się na każdy napotkany bit i jedzie z nim jak torreador z bykiem. Na większą atencję zasługuje jednak zasób rymów, jakim posługuje się artysta. Najbardziej zaskakujące jest to, że gość jest w końcu amatorem, początkującym, nieznanym emcee, o którym - przyznajcie - mało kto z Was słyszał. A tu proszę bardzo, autentycznie losowy zestaw rymów i już dostajemy baddest whip / status is, a kawałek dalej be cool / c-tru / freak you. DraMatiQue nie pozostawia wątpliwości, że pisanie tekstów to dla niego chleb powszedni i z kolejnymi, zgranymi ze sobą wersami radzi sobie jak stary wyjadacz. Na potwierdzenie dwa cytaty:

Yep, Im the boy in the club with the ego
Swag be on point mean mug like I'm evil [...]
One on one freak show, say she wanna creep slow
VIP section and we sippin' on mohitos
Conversation deep though, I just wanna freak yo
She the type of girl I that I probably won't keep though
Everywhere that we go, chicks be all on me though [...]
Number one stunna gotta live by the credo


We got the knock, knock
Spit that fire that will make your whole block hot
Got connects like a wi-fi hot spot


Znakomitych rymów mógłbym tu jeszcze przytoczyć co niemiara, ale ludzie narzekają na długość artykułów, więc muszę się streszczać. Tematycznie "Kill The Game" nie odstaje od standardów współczesnego rapowego produktu: większość piosenek osadzona jest w ramach samozwańczego królowania na scenie, podrywania najfajniejszych lasek i robienia kasy. Uwagę przykuwają ciekawsze pozycje jak "Life Is Like A Dream" mówiące, że życie jest dokładnie takie, jakim je czynisz, niesamowicie wzruszające "Neva Let Go" o wspominaniu zmarłych członków rodziny (mama, starszy brat i tata) czy "LemonFace" o ulicznym wykrzywianiu ryja. Poruszane treści - jak na obecne trendy - zawyżają średnią zawartych w rapie spersonalizowanych opowieści, więc należy się za nie gospodarzowi kolejna pochwała. Obok DraMatiQue'a pojawiają się kolejne ksywki, spośród których (oprócz Ase Carda) żadna nic mi nie mówi, natomiast prawie każdy z zaproszonych kumpli spisał się co najmniej dobrze.

Równie solidnie wypadli ludzie odpowiedzialni za produkcję; co prawda nie wymieniono ich nazwisk na skromnej oprawie graficznej, ale przynajmniej na BayUndaground.com zostaną odnotowani: Kajmir Royale, Stompboxx Music, U-Neek Beats, Beats Planets, Ryan Leslie, Id Labs Beats, DreamScheme Productions, Soul Theory Productions i Black Light Music. Gdyby nie wspomniany wcześniej mastering, to o muzyce można by powiedzieć znacznie więcej niż tylko "porządna", ale niestety podkłady zdają się być jedynie tłem i to w dodatku nieco zabrudzonym. Czujni entuzjaści powinni jednak usłyszeć dobre linie basów oraz wpadające w ucho spokojne, ale zarazem melodyjne sample. Pod telewizyjny nurt załapałaby się większa część utworów, natomiast do bardziej relaksacyjnych należą "Life Is Like A Dream" oraz "Insanity", a nutę sentymentalną na pewno zauważycie w "Neva Let Go". Muszę przyznać, że moje pierwsze wrażenie na temat "Kill The Game" było kiepskie, ze względu na irytującego DJ'a oraz mierny mastering, za które bezlitośnie odejmuję całą gwiazdkę; natomiast sam DraMatiQue zasługuje wg mnie na miano rookie of the year 2013. Brawo!
Kompletny materiał dostępny jest za darmo na DatPiff. Poza tym DraMatiQue figuruje na Facebooku, Twitterze, ReverbNation i SoundCloud.

Podziękowania dla DraMatiQue'a za podesłanie krążka do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.