NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Spice 1
187 He Wrote
Zomba (1993)
good good good good half


Recommended reviews

01. I'm The Fuckin' Murderer
02. Dumpin' Em In Ditches
03. Gas Chamber
04. 187 He Wrote
05. Don't Ring The Alarm (The Heist) f. Boss
06. Clip & The Trigga
07. Smoke'Em Like A Blunt
08. The Murda Show f. MC Eiht
09. 380 On That Ass f. Prodeje & Havikk The Rhimeson
10. Mo' Mail
11. Runnin' Out Da Crackhouse
12. Trigga Gots No Heart
13. Trigga Happy
14. RIP
15. All He Wrote (skit)


English review

The name Spice 1 should definitely be known to Bay Area rap fans. This Hayward representative started his music career in the beginning of the 90s, while fame came together with the early records. The artist is still making music and dropping albums, yet since we have one pf his older releases on the reviewers table let's rewind like 20 years back. For those of you who don't know, the rapper was born in Corsicana, Texas and his stage name is the acronym of "Sex, Pistols, Indo, Cash, Entertainment". Spice 1 debuted in 1991 with an underground 7-track deep cd titled "Let It Be Known", but it was the self titled long play from '92 released under Jive Records (Zomba Recordings) that made him popular. "187 He Wrote" is - at least for me - one of the most interesting albums from this California rap veteran.

I don't have too many physical cds from the early 90s, maybe because it was the time I was barely reaching the table, but I daresay it was also a breakthrough time, when rap artists quit using oldschool, funky beats and started playing with heavier, more sophisticated instrumental production; which by the way provided for the success of the Bay Area "Golden Years". "187 He Wrote" features a set of 14 tracks (plus outro) kept in mild tempos with solid bass lines, melodious guitar and piano. A few songs have slower paces followed by stronger sounds with fat drums and low guitar strings served by Rob Funksta Bacon, whereas other cuts include more vivid and lively piano and synth strings. A brilliant production was delivered by E-A-Ski, Mentally Blunted, Too Short, Prodeje, Ant Banks, EC Eiht, Johnny Z and Xtra Large.

No matter the rhythm and pace, Spice 1 smoothly follows the beat and spits verbal perfection. I'm not only thinking about amazing verses, but also splendid choruses, where next to half sung insertions he also serves his own, labeled meal with a twist of reggae. The title - "187 He Wrote" - didn't come out of nowhere, because the host most willingly would tell stories about guns, killing spree, threats and various methods of hater elimination. Savage lyrics are wrapped in various themes: "Don't Ring The Alarm" tells the story of a bank robbery, "Runnin' Out Da Crackhouse" is a tale about a drug spot, while "RIP" is a tribute to all dead homies. Regardless the topic every song is soaked with aggressiveness and roughness. In the long run it might seem monotonous, yet fortunately the artist unveiled stories in various sceneries. Spice 1 is not only a great rap writer, but also emcee, because he easily recognizes the rhythm, pace and music, spitting verses in faster tempos and with audible emotions. For an authentic street / gangsta rap fan the reviewed album shouldn't be anything new, but for those of you who are searching for the roots of real rap from the Bay "187 He Wrote" is a must-have.

Polish review

Dla słuchaczy rapu znad Zatoki imię Spice 1 z pewnością nie powinno być obce. Ten reprezentant Hayward rozpoczął swoją muzyczną karierę na samym początku lat 90., a prawdziwą sławę przyniosły mu przede wszystkim wczesne projekty. Artysta do dziś nagrywa i wydaje albumy, ale przy okazji recenzji "187 He Wrote" cofnijmy się o ponad 20 lat. Dla zaciekawienia czytelników wspomnę, że raper urodził się w Teksasie, w miejscowości Corsicana, a jego ksywka to akronim od "Sex, Pistols, Indo, Cash, Entertainment", czyli po naszemu "seks, giwery, trawka, kasa i rozrywka". Spice 1 debiutował w 1991 roku podziemnym siedmiopiosenkowcem zatytułowanym "Let It Be Known", ale dopiero samozwańcze pełnometrażowe solo z 92 wydane pod szyldem Jive Records (wytwórnia-córka Zomby) przyniosło większy blichtr. "187 He Wrote" to - przynajmniej wg mnie - jeden z najciekawszych albumów weterana z Kalifornii.

Nie posiadam zbyt wielu projektów z pierwszej połowy lat 90., a sam w tamtych czasach ledwo dosięgałem stołu, natomiast śmiem twierdzić, że był to przełomowy okres, w którym twórcy rapu zaczęli odchodzić od mocno oldschoolowych i funkowych bitów, a chętniej chwytali za cięższe, znacznie bardziej rozbudowane instrumentalne podkłady; co zresztą m.in. stanowiło o sukcesie tzw. Złotych Lat Bay Area. "187 He Wrote" to 14 kawałków (plus outro) utrzymane w klimatach umiarkowanych temp, solidnych basów, melodyjnej gitary i pianina. Kilka piosenek ubranych zostało w wolniejsze, a co za tym idzie cięższe dźwięki, gdzie prym wiodły tłuste uderzenia i gitara o niskich tonacjach, obsługiwana przez Rob Funksta Bacona, natomiast w innych utworach znalazło się więcej miejsca dla skocznych linii pianina i piszczał. Za muzyczną stronę projektu odpowiadali E-A-Ski, Mentally Blunted, Too Short, Prodeje, Ant Banks, EC Eiht, Johnny Z i Xtra Large.

Bez względu na rytm Spice 1 kapitalnie majstrował przy wokalnej warstwie; nie mam tu wyłącznie na myśli świetnie zmontowanych zwrotek, ale również arcyciekawe refreny, gdzie obok na poły śpiewanych wstawek raper serwuje również - flagową w swoim wydaniu - odmianę reggae. "187 He Wrote" nie bez powodu właśnie tak nazwano, ponieważ gospodarz najchętniej opowiada o swoim uzbrojeniu, żądzy zabijania, groźbach kierowanych do wszystkich, którzy mu się sprzeciwią, i przeróżnych metodach unicestwiania swoich wrogów. Dla niewtajemniczonych (w końcu czytają nas nie tylko mieszkańcy Stanów, ale i całego świata) paragraf 187 w Kodeksie Karnym USA dotyczy popełnienia morderstwa. Brutalne teksty oprawione są na różne sposoby: w "Don't Ring The Alarm" ułożono je w historię o napadzie na bank, w "Runnin' Out Da Crackhouse" w opowieść o akcji w narkotykowym spocie, a w "RIP" w hołd do zmarłych ziomków. Jednakże gdziekolwiek się spojrzy, Spice 1 obnosi się ze swoją bezpardonowością, brutalnością i perfidią. Na dłuższą metę mogłoby się to wydać nieco monotonne, ale dobrze, że artysta odsłania ten sam temat w różnych sceneriach. Wspomnę jeszcze, co w sumie może zabrzmieć banalnie i niepotrzebnie, że Spice 1 fantastycznie rozpoznaje rytm i płynnie zasuwa z kolejnymi rymami, zazwyczaj wypluwając je w szybszych tempach, w towarzystwie emocji i podniesionego głosu. Dla fanów prawdziwego ulicznego rapu niniejszy krążek nie powinien stanowić nowości, a dla żółtodziobów poszukujących korzeni muzyki znad Zatoki "187 He Wrote" jest pozycją obowiązkową.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (3):
By Steve on 23 October 2018
My name is Steven Bedford I manage Interstate Tax, rapper from Chattanooga, Tennessee. He recently just signed with Spice 1 and got distribution deal with Empire. https://www.hiphopweekly.com/single-post/2018/08/08/Legend-Spice-1-Creates-a-Southern-Division-of-His-Record-Label-and-Signs-Interstate-Tax
By warren on 23 February 2014
Jesli chodzi o spice 1 to moje ulubione plyty to 189 he wrote, Amerikkkaz nightmare oraz 1990-sick cieżko wskazać tę numer 1!:D Z niecerpliwością czekam na nowe 3 płyty Spice 1 o których wspominał bedąc w Poznaniu!:)
By SMOKE IN HALATION on 21 February 2014
wreszcie kilka recenzji spice'a ,mnie osobiście najbardziej podchodził album '1990-Sick' z 95 roku,a z tego co się orientuję bedą kolejne wydawnictwa...

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.