NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lil Coner and C-Locs
Smile Now, Cry Later
M.A.E. Muzic / Connected Inc. (2008)
good good good good half


Recommended reviews
More recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Northern Gang
03. I Remember f. Keek Dogg & Mr. Nacho
04. Gang Related f. Big Tone
05. Been Around
06. Mama Said
07. We Hoodstarz f. Lil Raider
08. Do Ur Thang f. Ace Of Spits
09. Pistoleroz f. Young Capone
10. Let Her Go f. Mr. 21
11. Gangsta 2 Gangsta
12. Smile Now Cry Later
13. Find A Way f. Traficante
14. These Are The Talez f. Big Oso Loc & Keek Dogg
15. Crazo
16. The Ones Who Know f. Tito B


English review

When I write these words it's 2014 and both Lil Coner and C-Locs are already well-known homeboy rap artists putting it down for northern Cali. In 2008 they released a joint project "Smile Now, Cry Later" and I'd like to take this opportunity and summarize their hitherto endeavors. If you are interested only in the review of the hereby cd, feel free to skip to the next paragraph. Undoubtedly a Decoto representative Lil Coner has a longer rap record. The first time I noticed him on late Speedy Loc's debut (who is often mentioned in Coner's lyrics) "Cali Thuggin" from 2001. His initial solo "Mama Tried" came out two years later. He then focused on presenting various compilations; you could see his name on the covers of rather mediocre "Balled Out", its successor subtitled "Silver & Black", "Connections" and a better "Balled Out: Hard Hood Classics". He dropped his second solo "Child 'Hood'" (read the review) in 2007. When it comes to the San Jose resident C-Locs, his earliest appearance I could find dates back to 2000 on "Shark Tank Compilation". In upcoming years he started releasing comps under his own M.A.E. Muzic record label which resulted in "Thugoholic" in 2002, "Hoodstarz" in 2006 as well as "Season Vetz" in 2007. He was also often networking with another known San Jose stable named Criminal Records which led to recording a collabo project Cartel De Cali together with Mr. 21 and Big Chuco. This introduction turned out to be so long that it's going to get its own summary: you can clearly see that both artists have a very solid experience, and I always appreciate joining forces on such a high level.

Since both Lil Coner and C-Locs have been on the scene for quite a while, they do not follow the most trends, i.e. modern, techno-like sounds. Their recordings are often mellow, melodious, sometimes even laidback, but at the same time explicit, deep and rooted to the streets. Background has been dominated by piano and guitar, while hooks usually feature women singing, yet the album as a whole is far from carefree summertime. I mean a slightly ominous piano, a nice, serious guitar and both hosts lacing you with lyrics filled with Spanish add-ons. Gangbanging/Norteno claiming themes include the likes of "Northern Gang", "Gang Related" and "These Are The Talez" - interesting pastiche of Too Short's "Freaky Tales", yet content wise definitely closer to Woodie's "Talez Of A Killa". You will also find songs about street life hardships ("Do Ur Thang", "Pistoleroz"), adversities ("Mama Said") or enjoying a moment despite constant problems (titular "Smile Now Cry Later"). A very calm "Let Her Go" seemingly tells about a dumped woman, but it's one of those songs that actually refers to guns and why they had to be ditched after a more serious incident. Whereas a laidback "Gangsta 2 Gangsta" speaks about relationships, a love to a female and confrontation with her father, who doesn't like his daughter's boyfriend's gangsta life, yet he himself also used to live like that. The whole project is dominated by slow or mild tempos, and only "Crazo" - an ode to drinking and having fun - breaks this rule. The detailed production was provided mostly by Gabereal (affiliated with M.A.E.), but Dopey, Lil Coner and Keek Dogg also had their small share.

When it comes to flows, experience does the thing, because both hosts - and guests as well! - provided a whole lot of splendid verses. Lil Coner indeed shows little emotion, but it blends really well with the served beats, plus he writes memorable lyrics and truly good rhymes. At the same time it's kind of a pity that C-Locs lacks better word combinations. His rhymes are more predictable, but he makes up with charisma and engagement. The reviewed album is a solid piece of a very good rap. If you like hard, yet melodious and sometimes calm, laidback northern Cali Latin vibes, then you need to take a look at this one. Veterans are still a significant factor on the scene, especially when there are hardly any projects like "Smile Cry, Now Later": uncontaminated with electronics and the latest rage of mainstream rap.

Polish review

Gdy piszę te słowa, mamy 2014 rok i zarówno Lil Coner jak i C-Locs należą do znanych reprezentantów homeboy rapu z północnej Kalifornii. W 2008 wydali wspólny, omawiany tutaj projekt "Smile Now, Cry Later" i chciałem przy okazji spróbować podsumować ich dotychczasowe dokonania. Jeśli interesuje was tylko moje zdanie o płycie, to skaczcie do następnego akapitu. Niewątpliwie Lil Coner, reprezentant Decoto, ma ich na koncie więcej. Pierwszy raz zauważyłem go na debiucie zmarłego niestety Speedy Loca (któremu często w swych tekstach oddaje hołd) pt. "Cali Thuggin" z 2001 roku. Debiutował natomiast dwa lata później solówką "Mama Tried". Następnie przyszła kolej na prezentowanie najróżniejszych składanek i w ten sposób ukazały się raczej przeciętne "Balled Out", jej druga część z podtytułem "Silver & Black", "Connections" i już lepsze zwieńczenie serii "Balled Out: Hard Hood Classics". W 2007 wydał swoje drugie solo "Child 'Hood'" (czytaj recenzję). Jeśli zaś chodzi o pochodzącego z San Jose C-Locsa, to jego pierwszych kroków doszukałem się w 2000 roku na składance "Shark Tank". W kolejnych latach zaczął natomiast wydawać kompilacje we własnej wytwórni M.A.E. Muzic i w ten sposób ukazały się "Thugoholic" w 2002, "Hoodstarz" w 2006 i "Season Vetz" w 2007. Przez cały ten czas dość mocno współpracował z inną dość znaną wytwórnią z San Jose: Criminal Records, czego owocem było nagranie projektu Cartel De Cali razem z Mr. 21 i Big Chuco. Niniejszy wstęp okazał się na tyle długi, że doczekał się podsumowania; mianowicie widać jak na dłoni, iż obaj artyści mają solidne doświadczenie i zawsze z chęcią witam tego typu połączenie sił.

Mówiąc oględnie, Lil Coner i C-Locs to nie świeżaki na scenie, których bawią nowoczesne, kosmiczne dźwięki. Ich piosenki są najczęściej spokojne, melodyjne, może czasami wręcz laidbackowe, ale przy tym dosadne, pełne głębi i nierzadko mocno uliczne. W tle dominują pianino i gitara, a refrenach często usłyszycie śpiew kobiet, ale daleko całości do lekkiej beztroski. Mam na myśli to lekko niepokojące pianino i poważną, nastrojową gitarę, a do tego gospodarzy układających teksty przepełnione hiszpańskimi wstawkami. Do gangowo-nortenowych klimatów z pewnością zaliczają się "Northern Gang", "Gang Related" i "These Are The Talez" - zgrabny pastisz "Freaky Tales" Too Shorta, który w swej wymowie jest natomiast znacznie bliższy "Talez Of A Killa" Woodiego. Znalazły się też ogólne opisy niełatwego życia ulicznego ("Do Ur Thang", "Pistoleroz"), przeciwności losu ("Mama Said") czy też cieszenia się chwilą mimo ciągłych problemów (tytułowe "Smile Now Cry Later"). Ciekawie wypada bardzo spokojny kawałek "Let Her Go", mający przypominać historyjki o porzuconej kobiecie, ale kolejny raz chodzi tak naprawdę o giwerę, którą należy wyrzucić po poważniejszym incydencie. Z kolei "Gangsta 2 Gangsta" to również mocno laidbackowy utwór o miłości do kobiety i konfrontacji z jej ojcem, z któremu z jednej strony nie podoba się gangsterskie życie uwodziciela, z drugiej zaś sam takie swego czasu wiódł. Całość utrzymano ogólnie w powolnych i średnich tempach, a od tej reguły odstępuje jedynie "Crazo", czyli oda do chlania i dobrej zabawy. Podziękowania za dopracowaną produkcję płyną do przede wszystkim do Gabereala (zrzeszonego z M.A.E.), ale swój drobny udział mieli także Dopey, Lil Coner i Keek Dogg.

Jeśli chodzi o czysto wokalną stronę albumu, to jednak doświadczenie robi swoje, więc gospodarze - oraz goście! - wykonują swoją robotę po prostu wyśmienicie. Niby Lil Coner okazuje mało emocji, ale świetnie pasuje do zaserwowanych podkładów, układa zapadające w pamięć teksty i naprawdę dobre rymy. No właśnie szkoda, że C-Locsowi zabrakło ciekawszych kombinacji słownych. U niego rymy są raczej bardziej przewidywalne, ale nadrabia charyzmą i zaangażowaniem. Omawiany album to kawał bardzo dobrego rapu. Jeśli lubicie ciężkie, lecz melodyjne, a czasami spokojne i nastrojowe latynoskie brzmienia z północnej Kalifornii, to musicie zerknąć na ten krążek. Weterani wciąż mają dużo do powiedzenia na scenie, w szczególności, kiedy wychodzi coraz mniej projektów takich jak ten: nieskażonych przez elektronikę i najnowsze mainstreamowe trendy.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By Gangster de $an Jo on 29 July 2014
Tight ass album, good shit

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.