NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Berner
Drugstore Cowboy
Taylor Gang (2013)
good good good good good


Recommended reviews

01. Come On
02. Racin'
03. Wax Room f. Nipsey Hussle
04. Week Ago
05. Never Know f. Styles P & Cozmo
06. So Lonely f. J Stalin, Husalah & Freeze
07. Ready 2 Die f. Big Krit & Z-Ro
08. Bad 4 Ur Health
09. Livin' f. Smiggz
10. Ugh f. Ty Dolla Sign & Problem
11. Mainey f. Husalah & Roach Gigz
12. $ Signs f. Trae Tha Truth
13. Highway f. AK & Belo
14. Rodeo f. Baby Bash & Ty Dolla Sign
15. Me & You f. Suga Free
16. Advice f. Wiz Khalifa
17. All f. Chevy Woods
18. Smoked Out
19. (skit)


English review

If you are a fan of contemporary Bay Area rap then the name of Berner should at least ring a bell. For those of you who got stuck in the old school or simply have just begun discovering California's talents I will shortly describe Bernie's hitherto music career. He debuted back in 2007 with a solo CD titled "Dirty Sneakers... Plenty Ways To Get It", which has already featured a lot of recognizable figures from the rap game. Same year brought a collabo album with Equipto and a mixtape called "You Got Rich Without Me!", while next years gave life to three joint projects with The Jacka, two with Messy Marv, two with Ampichino, one with San Quinn, one more with Equipto, two solos and a DVD; 14 music projects in 6 years. In 2011 we had a chance to conduct a quite thorough interview with Berner (read here), in which the rapper reveals his recipe for a solid album: production and packaging. Indeed beats and exterior of his projects have always been an advantage of his material. Nonetheless in the beginning of his rap adventure critics picked his flows to pieces and the number of haters was much bigger than fans. It changed quite fast though, when people started to appreciate Berner's projects. Listeners turned a blind eye to his rather average flow and enjoyed fantastic quality of other aspects. Berner polished his verses, they became more melodious, yet still kept the constant tone.

Major part of rapper's albums dropped under his own record label - Bern One Entertainment - however in the beginning of 2012 he joined Taylor Gang stable, founded and run by Wiz Khalifa. The fruit of their mutual work was so far Berner's solo called "Urban Farmer" (read the review) which in my opinion was similarly solid to artist's previous releases. The hereby "Drugstore Cowboy" is the second baby brought to life under the TG label. At first glance it looks like another masterpiece: shining digipak, Cozmo on the beats, big names among features... everything what's needed for an album to be solid. Unfortunately after sometime a thought popped in my mind: I've heard those melodies and I know those stories. It's not only the production, but also Berner as an artist and a song writer. I know that it is either you love him or hate him and that's just who he is and what he represents. Anyway, the first half of the project is kept in a steady, sometimes even drowsy ambiance. You will hear crystal clear mastering and soft, nice samples over well known tales about the drug game, street business, living day by day, smoking weed and being a recognizable figure. The other half is quite similar, yet a bit of confusion was delivered on cuts like "Ugh", "Mainey", "Rodeo" and "Me & You". The music on those four cuts is either too party or too sweet, plus some choruses are too simple for me. The project ends with two tracks that feature extremely sleepy beats, so instead of desiring to play the CD once again I'd rather pick other projects from this SFC rapper. Don't take me wrong, I'm not saying that "Drugstore Cowboy" is a weak album, but it's far from top quality of "The White Album" or "Drought Season" series. I must also note that Berner's resources for rhymes seem to run dry. Just take a look at a randomly picked quote:

All I see is dolla signs
When I look in these pretty girl's eyes
The money gets me high
If you want a pack then you better get in line
I ain't pickin' up unless it's 10 at the time


Coming back to the production: except for the mentioned Cozmo you'll also hear music composed by CyFyre, Nima Fadavi, Tha Bizzness, DJ Mustard, Trend, Ty Dolla Sign, Stinje, E Dan and Sledgren. Being a fan of Berner's music I must say that I'm a little bit disappointed with this one, buy hey! every cloud has a silver lining, because now I can appreciate other projects from him much more.



Polish review

Jeśli jesteście fanami współczesnych rapowych brzmień znad Zatoki to imię Berner nie powinno być wam obce. Tym, którzy ugrzęźli w starej szkole lub po prostu dopiero zaczynają odkrywać diamenty kalifornijskich kopalń, nakreślę pokrótce karierę muzyczną Berniego. Chłopak zadebiutował w 2007 roku solowym krążkiem zatytułowanym "Dirty Sneakers... Plenty Ways To Get It", na którym już wtedy pojawił się spory tłumek znanych postaci zatokowej sceny. W tym samym roku ukazał się jeszcze projekt nagrany wespół z Equipto oraz mixtape zatytułowany "You Got Rich Without Me!", a w kolejnych latach posypały się jeszcze trzy albumy z The Jacką, dwa z Messy Marvem, dwa z Ampichino, jeden z San Quinnem, jeszcze jeden z Equipto, dwie solówki oraz DVD; w sumie 14 muzycznych albumów na przestrzeni 6 lat. W 2011 roku udało nam się namówić rapera do całkiem rzeczowego wywiadu (czytaj tutaj), w którym między innymi zdradził swój przepis na dobry album: produkcja i opakowanie. Faktycznie, jest dokładnie tak, jak mówi autor swoich dzieł - podkłady i zewnętrze projektów były zawsze atutem jego materiału. Niemniej jednak na początku przygody z rapem fani podchodzili do jego twórczości z nie lada rezerwą, a liczba hatersów przewyższała znacznie adoratorów. Dość szybko się to zmieniło, gdy ludzie zaczęli doceniać produkty ulepione przez chłopaka z San Francisco. Słuchacze przymykali oko na dość przeciętny flow artysty, by cieszyć się w pełni z fantastycznej oprawy jego krążków. Z czasem Berner nabrał wprawy i sposób jego rapowania stał się śmielszy, bardziej wpasowany w rytm, choć nadal charakteryzujący się tą samą, niezmienną nutą.

Większość albumów artysty wyszło pod szyldem jego własnej firmy - Bern One Ent., ale na początku 2012 roku Berner dołączył do stajni Taylor Gang, założonej i prowadzonej przez Wiz Khalifę. Owocem wspólnej pracy była jak dotychczas solówka "Urban Farmer" (czytaj recenzję), która według mojej opinii wpasowała się mniej więcej w jakość swoich poprzedniczek. Niniejsze "Drugstore Cowboy" to drugie dziecko zmontowane z wytwórnią TG. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dostajemy kolejny majstersztyk: lśniący digipak, Cozmo za konsoletą, gwiazdy na ficzersach... nic tylko szczerzyć japę i machać głową! Niestety po sporym cyklu odsłuchań "Drugstore Cowboy" naszła mnie myśl, że to wszystko już było, że znam już te bity, te pomysły na piosenki, nuty i melodie. Nie chodzi mi jedynie o produkcję, ale o całokształt Berniego. Wiem wiem, taki już jest, to jego styl i "either you love it or hate it". Co zatem znajdziemy na recenzowanym krążku? Pierwsze połowa albumu jest utrzymana w jednostajnej, mocno stonowanej, momentami wręcz sennej atmosferze. Przeważają czyste dźwięki i spokojne podkłady, a w treściach znajdziemy jak zwykle pełno dilerki, biznesu, życia z dnia na dzień, jarania i wybujałego ego. Dalej jest podobnie, choć nieco zamieszania wprowadzają takie kawałki jak "Ugh", "Mainey", "Rodeo" i "Me & You", gdzie kuleją przede wszystkim muzyka (zbyt imprezowa lub zbyt cukierkowa) i prostackie refreny. Projekt zamykają dwa kawałki o paskudnie usypiającej produkcji, które zamiast wprowadzić mnie w relaksujący nastrój, spowodowały, że mam ochotę sięgnąć po inne projekty spod rąk Bernera. Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że "Drugstore Cowboy" to słaby projekt, ale na pewno nie jest to klasa "The White Album" czy serii "Drought Season". Dodam, że zasoby liryczne artysty też jakby się wyczerpały. Nie dość, że czerpie z tych samych studni z tematyką, to jego rymy wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Rzućcie choćby na losowo spisany fragment jego zwrotki:

All I see is dolla signs
When I look in these pretty girl's eyes
The money gets me high
If you want a pack then you better get in line
I ain't pickin' up unless it's 10 at the time


Na koniec, choć trochę wyrwane z kontekstu (ale kij z tym), lista odpowiedzialnych za podkłady: wspomniany Cozmo, CyFyre, Nima Fadavi, Tha Bizzness, DJ Mustard, Trend, Ty Dolla Sign, Stinje, E Dan, Sledgren. Jako fan Bernera nieco się zawiodłem na tym projekcie, ale hej! nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - teraz bardziej doceniam inne krążki jego autorstwa :).


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.