NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Montana Montana Montana
Really Not A Rapper
925Five / T-Team Records (2014)
good good half good good



01. Straight To The Money f. Philthy Rich
02. Happy Stackin f. D-Lo
03. Race Horse f. J-Diggs
04. Im The Man
05. Montana Montana
06. World Wide Mob f. Joe Blow, AP.9, Messy Marv & Fed-X
07. Kilo
08. West Coast Bad Boy f. San Quinn & J Stalin
09. Speed Boat f. J-Diggs
10. Go For You
11. On My Grind f. Expoze & HD
12. My Issue


English review

Montana Montana Montana is perhaps the most impractical stage name I've ever heard of. The artist hails from Bakersfield, he used to go by the name of Pezzy Montana and you can still find songs under that name on-line. However - if I'm not mistaken - he did not release anything official back then, and his debut project is the hereby "Really Not A Rapper", presented by the well known Vallejo representative J-Diggs.

I won't deny, my first impressions of this cd were highly negative. I saw nothing but flaws and I had no desire to listen to it again, but I was forced to by the reviewer's obligation and conscientiousness. And I'm glad I did that, because it is in fact not a bad album, just unbalanced, but I was blinded by those shortcomings. Namely first two tracks feature autotune, only a little on "Straight to the Money", but more way more on "Happy Stackin" whose production is a rather simple medley of southern yelling and Bay Area hyphy. Uncomplicated music can also be found on "Im The Man". Whereas "Montana Montana" on the one hand has good production, but the artist is very chaotic, repeats the same lines here and there, is overall unable to create a coherent, rhythmical verse. What is more, "Go For You" has in fact only one verse by Montana (half of which is a slow and boring talking over a beat), and then it's only a woman singing. Lastly "On My Grind" doesn't have much to offer than HD's appearance, as the rest seems to be a long hook repeated over and over again, just by different people.

As you can see, I complain a lot, but fortunately there are bright sides as well. Montana is a decent artist, he comes up with non-trivial rhymes and often has a lazy, pimpish style, the overall effect is nice. Among diversified production you can find a calm "World Wide Mob" with piano in the background, classic West Coast vibes like "On My Grind" or "West Coast Bad Boy", a bit laidback "Speed Boat" as well as light-hearted, slightly hyphy "Race Horse" that features flute sounds. Unfortunately I can't tell you who did the beats, as nobody's mentioned in the credits. As far as styles go you will find extreme cases over here, which probably won't appeal to everyone. It seems as if Montana wanted to record a little something for everybody (and he managed to pull it off to a certain degree); or showcase his versatility, that he's capable of recording various material. If you consider lyrics you will definitely find a lot of pimping, taking money out of hoe's ass, getting money, selling drugs, but there's also a a track about cars and even something that leans towards a love story. I hope the summary is clear: too wide variety made it an average album. It's a rather important factor, because you can find mediocre projects where all songs simply go in one ear and out the other. Whereas over here I truly doubt that one person will digest both mainstream, TV-like pulp as well as thoroughbred West Coast mob shit. A couple of places do need final touches, corrected melodiousness here and there and getting rid of a few repeated lines. However bearing in mind that there are a couple of really solid joints, I can see that Montana will release something interesting, more balanced in the future. In the meantime, have a look at "Really Not A Rapper", maybe you will enjoy more jams than I did.

You can learn more about the artist on the official website, ReverbNation and Twitter
Montana, thanks for providing a review copy.



Polish review

Montana Montana Montana to chyba najbardziej niepraktyczna ksywa rapowa, o jakiej słyszałem. Artysta wywodzi się z Bakersfield, a wcześniej występował pod aliasem Pezzy Montana i wciąż po sieci krążą tak podpisane piosenki, ale - o ile się nie mylę - nic oficjalnego wtedy nie wydał, a debiutanckim projektem jest omawiane tutaj "Really Not A Rapper", prezentowane przez znanego reprezentanta Vallejo, czyli J-Diggsa.

Nie będę ukrywał, że moje pierwsze wrażenia z obcowaniem z tą płytą były negatywne. Widziałem same wady i nie chciało mi się po nią ponownie sięgać, a zmusiły mnie do tego jedynie recenzencki obowiązek i skrupulatność. I dobrze, że to zrobiłem, bo krążek na szczęście nie jest zły, tylko nierówny, ale niestety mnie te niedociągnięcia natychmiast rzucały się w uszy. Mianowicie w dwóch pierwszych kawałkach pojawia się autotune, akurat w "Straight to the Money" mniej, ale już dość intensywnie w "Happy Stackin", które jeszcze cechuje się dość prostą mieszanką południowego skandowania z zatokowym hyphy. Niezbyt wyszukana muza występuje także w "Im The Man". Z kolei "Montana Montana" pod względem muzycznym wypada akurat bardzo dobrze, ale artysta jakoś chaotycznie rapuje, powtarza pewne wersy, co ogólnie nie tworzy spójnej, rytmicznej całości. Ponadto "Go For You" składa się tak naprawdę z jednej zwrotki Montany (z czego połowa to powolne i nudne gadanie do bitu), a potem to tylko śpiew kobiety. I ostatecznie "On My Grind" nie ma wiele do zaoferowania poza wystąpieniem HD, reszta wydaje się być w kółko powtarzanym refrenem, bo słyszę prawie cały czas to samo, tylko w wykonaniu różnych osób.

Jak widzicie, trochę ponarzekałem, ale na szczęście znajdą się i dobre strony. Montana najczęściej rapuje przyzwoicie, układa niebanalne rymy i prezentuje olewający, pimpowy styl, co ma pewien klimat. Pośród zróżnicowanej produkcji można znaleźć spokojne "World Wide Mob" z pianinem w tle, west coastowe, klasyczne w brzmieniu "On My Grind" i "West Coast Bad Boy", trochę laidbackowe "Speed Boat" i lekkie, trochę hyphy, z fujarką w tle "Race Horse". Niestety nie podam osób odpowiedzialnych za bity, ponieważ nikogo nie wymieniono w rozkładówce. Klimatycznie zdarzają się tutaj naprawdę skrajne przypadki, co pewnie nie wszystkim będzie odpowiadać. Brzmi to tak, jakby Montana chciał stworzyć coś dla każdego (i pewnie się to do pewnego stopnia udało); albo też pokazać, że jest elastyczny i potrafi nagrywać w najróżniejszych stylach. Jeśli chodzi o zakres tematów, to sporo tu pimpowania, wyciągania kasy z lasek, zarabiania pieniędzy, sprzedawania dragów, ale też trafiła się piosenka o samochodach i nawet coś zahaczającego z lekka o miłosną opowieść. Mam nadzieję, że wynika to z powyższego: album jest średni ze względu na zbyt duże zróżnicowanie. To akurat całkiem ważne, gdyż zdarzają się projekty przeciętne, gdzie po prostu każdy utwór wpada jednym uchem, wypada drugim. Tutaj zaś mniej więcej połowa mi się podoba, a połowa nie. Wątpię, by jednej osobie podeszły zarówno telewizyjne popłuczyny jak i rasowy, zachodni mob shit. W kilku miejscach wypadałoby całość doszlifować, popracować nad rytmicznością i usunąć kilka zbyt często powtarzanych linijek. Jednakże mając na uwadze, że trafiło się tu kilka naprawdę dobrych tytułów, czuję, że w przyszłości Montana może jeszcze coś ciekawego, bardziej spójnego wydać. Tymczasem rzućcie okiem na "Really Not A Rapper", a nuż wam podejdzie więcej kawałków niż mi.

Więcej o raperze dowiecie się na oficjalnej stronie, ReverbNation i Twitterze
Montana, dzięki za podesłanie albumu do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.