NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





B-Dawg
The Legacy Continues
Menace 2 Society (2014)
good good good good half


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Spray'Em Down f. Shadow & Lil Toro
03. I'm A Beast
04. Be Able To Blast f. Young A.Z. & Laced
05. Only You f. Doc 9
06. Pain On The Block f. Shadow
07. One Stop Shop f. A-Wax
08. Keep It Pushing
09. Money Motivated
10. I Love The Game f. Shadow & Lil Dee
11. Plotting On A Hater f. Young A.Z.
12. Watch Us Lose It f. Shadow & Lou-E-Lou
13. Lay'Em Down f. B-Legit & Tito B
14. I Don't Know Who To Trust
15. Acting Like A Bitch f. Lil Raider & Lil Ro
16. Speak On My Name f. Lou-E-Lou & Shadow
17. Murder On My Mind f. C-Locs & Shadow


English review

While writing the hereby review a trivial, yet horrifying thought popped in my head. I always refer to rappers' previous records, so I naturally took B-Dawg's debut album "Scarz N Stripez" (read the review) to compare it with his sophomore solo. I was sure that his first project dropped not that long ago, that it is still steaming from getting out of the rap oven, but I checked the release date and there was a 7-year long hiatus between those cds. Damn, that son of bitch called time is running hella fast; or maybe I'm just getting old. Anyway, B-Dawg is an Antioch representative that homeboy rap fans should associate with Yoc Town's most known figures - Woodie and Big Tone. He took his first rap steps under the wings of East Co Co father (rest in paradise) and you could hear him on all parts of "Northern Expozure" series. After Woodie's death, B-Dawg started collaborating more closely with the CEO of Sav It Out Records, who quite naturally and respectfully continues Woodie's legacy. The mentioned B-Dawg's debut solo ("Scarz N Stripez") was released under Big Tone's record label. It was a very solid project, sounded just as I expected, both when it comes to vocals as well as production delivered by leading Sav It Out beatmaker - Kev Knocks.

Fans had to wait 7 years for a sophomore solo project from this Antioch rapper. The long hiatus was interspersed by scarce appearances on other, mostly homeboy, rappers' projects. In the end of 2013 the Yoc Town representative joined forces with Porterville artist Doc 9 to release their joint material titled "Ghetto Sickness" (read the review). Not even a year later the hereby solo hit the stores. "The Legacy Continues" was released by Menace 2 Society - the man behind "Northern California Gangsters & Thugs" compilations. Even though it is another record label, it doesn't really influence B-Dawg's music, style or the overall quality. "The Legacy Continues" is titled like that for a reason; the album is made of 16 songs that are all kept in a homogeneous, street ambiance, a modern version of old East Co Co tracks. B-Dawg has once again proven that rapping is a piece of cake for him; sometimes it even sounds as if he was doing it carelessly. Some listeners claim that his flow is boring and if it wasn't for great beats he would vanish among other, better rappers. Well, I might even agree with this opinion partially, however I consider B-Dawg's flow rather original than monotonous. As far as vocals go he met my expectations (it's probably a matter of taste), while lyrically he should fit to needs of most gangsta rap fans. He usually spits street stories that are circulating around guns, money, loyalty, haters and life problems; there are also a couple of don't-fuck-with-us type of tracks.

Success of B-Dawg's project should indeed not only be attributed to himself, but also (similarly to his previous albums) to a lot of other people: those who carry the microphone and those who mess with the beats. Speaking of which, this time the production was delivered by Kev Knocks and another homeboy beatmaker - Filthy Fill. I must admit that until I heard the hereby cd I would say that Kev Knocks' and Filthy Fill's music are completely different from one another, because Kev's beats have always been filled with softer tones, referred to Woodie's times and mainstream sounds from Big Tone's latest albums, while the Vacas beatmaker played simple, yet catchy samples that were featured on all Lil Raider's projects. Here the work of both artists blends nicely and creates a perfect picture; if it wasn't for credits I couldn't say which track is whose. The whole production has that street type of flavor, with a little bit of gangsta twist here and there; you'll also hear a few cuts with typical Yoc Town tunes as well as sentimental, peaceful vibes. More delicate taste was brought by Levitti and Davina who brought melodious hooks on a couple of tracks; even B-Dawg himself did one chorus where he mixed singing and rapping ("I Don't Know Who To Trust"). If you asked me which of the two solos is better, I couldn't tell, really. My first thought was "Scarz N Stripez" is more colorful, musically diverse, yet the more I listen to the this one the more I appreciate solid vocal delivery and perfect music.



Polish review

Przy okazji pisania niniejszej recenzji naszła mnie przerażająca myśl, dotycząca nieubłaganie przemijającego czasu. Oceniając muzyczne krążki, naturalnie odnosimy się do poprzednich dzieł z dorobku danego artysty i nie inaczej było w tym przypadku. Wydawało mi się, że poprzedni - debiutancki - projekt B-Dawga wyszedł przecież tak niedawno, a tu zaskoczenie, bo reprezentant Antioch wypuścił "Scarz N Stripez" (czytaj recenzję) w 2007 roku! Dałbym sobie rękę urąbać, że to było maks kilka lat temu. Dobra, mniejsza o przegrane zakłady i niedoszłe kikuty. B-Dawg to raper, którego fani tzw. homeboy rapu powinni kojarzyć przede wszystkim z klimatami Woodiego i Big Tone'a - czyli dwóch najbardziej rozpoznawalnych muzyków z Antioch w okręgu 925 we wschodniej części Bay Area. U boku tego pierwszego B-Dawg stawiał wczesne kroki, ponieważ jego dziewicze oficjalne zwrotki mogliśmy usłyszeć na klasycznej już dziś, otwierającej pokaźną serię kompilacji "Northern Expozure". Muzyk prezentował swoje umiejętności na każdej kolejnej części składanek wydawanych pod szyldem East Co Co. Po śmierci legendy z Yoc Town, B-Dawg zaczął bliżej współpracować z Big Tone'em, który w naturalny i pełen szacunku sposób przejął schedę po zmarłym koledze. Pod skrzydłami założyciela wytwórni Sav It Out B-Dawg wydał swoje długo wyczekiwane debiutanckie solo - wspomniane "Scarz N Stripez". Album okazał się fantastyczny i zawierał dokładnie to, czego po B-Dawgu oczekiwałem, a w dodatku producencką stroną zajął się solidny rzemieślnik z kuźni Sav It Out imieniem Kev Knocks.

Siedem lat przyszło fanom B-Dawga wypatrywać za jego drugim solo. Czas oczekiwania studziły rzadkie gościnne występy na krążkach artystów związanych ze światkiem homeboy rapu. Na przełomie 2013 i 2014 roku reprezentant Antioch połączył siły z ziomkiem z Porterville imieniem Doc 9 i wydał wspólny projekt zatytułowany "Ghetto Sickness" (czytaj recenzję). Niespełna rok później ukazało się niniejsze "The Legacy Continues", tym razem zwieńczone logo Menace 2 Society - człowieka od składanek "Northern California Gangsters & Thugs". Kolejna zmiana parasola, pod którym rozkwita B-Dawg, nie miała znaczenia ani wcześniej ani teraz, ponieważ zarówno jego styl, flow jak i ogólny klimat nie zmieniły się prawie w ogóle. "The Legacy Continues" nie bez powodu nosi taki; album zawiera bowiem 16 piosenek utrzymanych w jednolitej, bynajmniej nie monotonnej atmosferze znakomicie nawiązującej do latynoskiego rapu z Antioch. Sam gospodarz po raz kolejny udowodnił, że rap to dla niego bułka z masłem; czasem nawet mam wrażenie, że wyrzuca wersy od niechcenia. Skądinąd wiem, iż niektórzy uważają jego flow za nudny, twierdząc, że gdyby nie porządne podkłady, chłopak byłby zginął w tłumie. Być może coś w tym jest, ale osobiście traktuję rap B-Dawga za bardziej osobliwy i oryginalny aniżeli monotonny. Wokalnie spełnia on moje oczekiwania - to pewnie po części kwestia gustu, natomiast lirycznie powinien odpowiadać na potrzeby fanów gangsta rapu. Chłopak serwuje zazwyczaj uliczne opowieści, upstrzone wątkami z giwerą, kasą, lojalnością, hatersami czy życiowymi problemami, które uzupełniają ostrzejsze samochwałki w klimatach "nie zadzieraj z nami".

Sukces B-Dawga być może faktycznie powinniśmy zawdzięczać tylko po części jemu samemu, ponieważ na tym jak i poprzednich dwóch projektach chłopak wspierany jest przez rzeszę kompanów: zarówno tych dzierżących mikrofon jak i maestrów od bitów. Tym razem za instrumentalne tło odpowiadał nie tylko Kev Knocks, ale również inny homeboyowski producent - Filthy Fill. Jeszcze do niedawna powiedziałbym, że bez problemu odróżniłbym produkcję Kev Knocksa i Filthy Filla, ponieważ ten pierwszy przyzwyczaił mnie do klimatycznych, stonowanych wibracji typowych dla klimatów Woodiego lub mainstreamowych szlagierów z nowszych pozycji Big Tone'a, zaś beatmaker z Vacas stawiał na swoich podkładach charakterystyczne, wkręcające stemple z syntezatora. Na omawianym projekcie twórczość jednego i drugiego płynnie się wymieszała i zupełnie straciłem poczucie, gdzie kończy się kompozycja Kevina a zaczyna Filla. Muzyka została w całości utrzymana w ulicznych klimatach, miejscami w stylu mocniejszego gangsta, gdzie indziej z domieszką fantastycznych sampli a la stare dzieje Yoc Town, rzadziej z nutą sentymentalnego spokoju. A propos - melodyjności i stonowanych nut dodały również gościnne występy Levittiego i Daviny; zresztą nawet sam B-Dawg potrafił udanie zanucić refren ("I Don't Know Who To Trust"). Zapytacie mnie pewnie, która z solówek B-Dawga jest lepsza. Serio - nie wiem. Pierwsza myśl była taka, że na "Scarz N Stripez" więcej się działo, ale im więcej słucham niniejszej pozycji i im bardziej skupiam się na muzyce i tekstach, tym bardziej doceniam solidność tego projektu.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (3):
By TJ on 05 May 2015
Cieszy mnie twoje zrozumienie:) Jest dokładnie tak jak piszesz. Nie jestem fanem homeboy rapu i nie śledzę tej sceny lecz patrząc z boku ta płyta jest dla mnie na co najwyżej trójeczkę. Z tego co się u was dzieje na stronie już bardziej bym się skłaniał w kierunku Big Tone'a...może kiedyś złapię jakąś płytę od niego...
By Bart on 05 May 2015
Jestem całkowicie w stanie zrozumieć, że B-Dawg Ci nie podszedł, bo nie jest to obiektywnie dobry raper. Sam go lubię, ale nie mógłbym go słuchać za często, no i wolę jak ma sporo ficzersów na płycie ;].
By TJ on 05 May 2015
Próbowałem dać szanse temu kolesiowi ale nic z tego nie wyszło. B-Dawg kompletnie niczym mnie nie przyciąga. Produkcja wydaje się w porządku choć mam wrażenie że szybko by mi się znudziła. Jak to mówią, different strokes for different folks...

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.