NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Myth & Krack present
The Feast
Demented Muzik / Untamed Muzik (2015)
good good good good good



01. The Feast (Intro)
02. H8erproof
03. Wild Out f. Crooked I & Royce Da 5'9
04. We Got It f. Krizz Kaliko
05. Keep Mobbin
06. Here We Go Now
07. Trespassers f. K-Young
08. Misfits f. Javarsonis
09. Pussy f. Majezte & Sean B.
10. Go Bad f. Hollow Tip
11. P.I.M.P. f. Majezte & Cadillac Todd
12. West Coast Livin f. Big Moe & Javarsonis
13. Rambunctious
14. Killuminati
15. Coitus
16. Pull Up f. Jay Pe
17. Lyrikalmurda
18. Move f. T-Rock
19. Demented 4 Life
20. Carnage


English review

It's been over 15 years since you could hear Myth for the first time. Back in the days this Merced representative appeared on projects from Lowdown crew - a Latin mega group that was mainly made of 209 area code gangster rappers. A bit later (early years of the new millennium) he also recorded with Killa Valley Entertainment, for instance as one of the creators of "Jack'n 4 Beatz" project or a guest on many other releases from this label. Finally the year of 2006 brings his debut solo titled "The Mythman Propheceez"; 3 years later he drops the sophomore solo - "Evolutionz" (read the review). Ever since fans had to demonstrate a lot of patience, as there weren't that many even single verses by Myth in the last few years. Eventually the beginning of 2015 breeds an unexpected, new album recorded along with Krack. I already thought that it will be a throwback project, a re-union of two former Lowdown members (there was rapper named Kracc who was also featured on a Lowdown material). It turned out that it was a different artist though and right after the first listen I realized that I wasn't disappointed with his delivery. Let's see what these Merced representatives have hidden underneath the zombie cover.

The beginning of the cd is a real pleasure for ears: brilliant introduction with a production based on a thrilling, well known motive from "Requiem For A Dream" soundtrack (also featured on a trailer to the second part of "Lord Of The Rings"), lively and vivacious "H8erproof" and savagely rough "Wild Out". On the fourth track my excitement cooled down, because "We Got It" happened to be a TV type of anthem with that entertainment/pop/autotune into it - not really my taste. Myth himself said that the album included something for everyone; and that's true. "The Feast" is indeed a kaleidoscope of different rap themes: haters (#2), representing West Coast (#12) and the label (#19), word massacre (#17), sex (#9, #15), getting money out of women's ass (#11), whips (#16) and so on. The same applies to the production layer, because the music goes hand in hand with the topics, yet not in all cases as I'd expect; like for instance a cheerful and melodious tune about watching a girl's coochie. The instrumental part of the project was partially delivered by the hosts, because Myth did 9 beats, while Krack 3 more; the remaining cuts were produced by Javarsonis, Freddy Machete, Epistra, K-Young, Majezte, Ricky Rich and Aubiss. Overall the quality of music is solid, but in my opinion it is far from typical Bay Area sounds. Expect to hear some piano notes (mostly in faster paces), some cosmic samples (mainly delivered by Myth) or a live guitar and percussion (in "Wild Out"). Some beats are uneven though, simply not entirely my style; for instance "Rambunctious" with its too fast and too vivid tune, or "Coitus" and "Killuminati" with too lazy and monotonous music. On the one hand I can understand that the project has been made so diverse to catch attention of even more fans, yet on the other there's a risk, that no one will be fully satisfied. Me personally, I'd give anything for an album full of anthems like "Wild Out", "Keep Mobbin" or "Lyrikalmurda".

Let's check out what project's vocal layer looks like. Myth wasn't a surprise to me, because I knew his original flows from older releases (mainly Lowdown and KVE). If you didn't have a chance to hear him rapping you should be at least intrigued. Myth delivers in up-tempo and the tone of his voice is rather high and energetic. Sometimes rapper's youthful voice plus fast flows make his verses hard to understand (at least to me, as English is not my native language). Anyway, I always have to find some flaws; nobody's perfect, haha. All in all Myth is a pro, a charismatic and solid craftsman. On the contrary I was completely unaware of what to except from Krack, because I didn't know he existed until then. I feel like not all of you will agree with me, but in my opinion this rapper rules, first and foremost because of his lyrical and rhyming skills. Here'a a little teaser of what he does:

This is street G shit
Sit back and peep it
Get your 6-pack plus your weed lit
I mean it
Can't be discrete
Trynna keep it a secret
Gotta let you know about these wicked flow that we spit
Hollow Tip with the Mythmean and Krack
Leaving bloody tracks
From the Valley up to Sac
So if you want to find us homie this is where we at
Where we always carry gats
Not your ordinary cats
[...]
Hit you up with another classic one
And you can't fuck with me, I'm like the Catholic nun
Plus I got these bad habits, but man, it's fun
I'm demented as they come, Charles Manson son


The way Krack spits - the above quoted as well as other - lines is rather simple, you might even think that he emphasizes rhymes too hard, while the overall level of emotions is low. Nevertheless the rapper has that "something" (maybe it's only the rhymes) that makes me listen to him with a true pleasure and full attention. Well, with that said you already know that the hereby album should definitely be the feast for those of you who expect to hear something more unique on the microphone, diverse beats and topics. Among 20 songs there are brilliant tracks as well as a bit worse, yet I'm pretty sure it's one of those albums I would gladly pick from my collection to listen to in the future.

Polish review

O raperze imieniem Myth mogliśmy usłyszeć już przeszło 15 lat temu; reprezentant Merced pojawił się bowiem na projektach Lowdownu - latynoskiego obozu zrzeszającego gangsterskich raperów z obszaru 209. Nieco później (wczesne lata nowego milenium) nagrywał również pod szyldem Killa Valley Entertainment, choćby jako jeden z głównych uczestników projektu "Jack'n 4 Beatz", ale również jako częsty gość na innych płytach tejże wytwórni. Dopiero rok 2006 przyniósł jego debiutanckie solo zatytułowane "The Mythman Propheceez", a 2009 kolejne - "Evolutionz" (czytaj recenzję). Od czasów drugiego krążka fani artysty musieli wykazać się sporą cierpliwością, bo nawet pojedynczych zwrotek było w ostatnich latach jak na lekarstwo. Wreszcie początek 2015 roku przynosi niespodziewany, nowy album Mytha, nagrany wespół z raperem o imieniu Krack. Już myślałem, że nastąpił powrót do przeszłości i Myth nawiązał kontakt z kompanem ze starych czasów, również związanym z Lowdownem, który występował pod ksywką Kracc. Okazało się jednak, że to inny artysta, czym - po przesłuchaniu niniejszego projektu - wcale się nie zmartwiłem. Zobaczmy zatem, co chłopaki z Merced ukryli pod okładką z zombie.

Początek płyty to autentyczna uczta dla uszu: intro zrodzone na bazie wkręcającego, teatralnego podkładu ze ścieżki dźwiękowej do filmu "Requiem Dla Snu" (później wykorzystanej także w trailerze do drugiej części "Władcy Pierścieni"), skoczne i porywające "H8erproof" oraz bestialsko ostre "Wild Out". Przy czwartym numerze moje recenzenckie podniecenie nieco opadło, ponieważ "We Got It" to mocno telewizyjny szlagier z nutą sielanki i autotune'a - nie do końca moje klimaty. Zresztą sam Myth powiedział, że na tym albumie "każdy znajdzie coś dla siebie". "The Feast" to istny kalejdoskop rapowych wątków: o wspomnianych hatersach (#2), o reprezentowaniu Zachodniego Wybrzeża (#12) i swojej ekipy (#19), o lirycznym terroryzmie (#17), o seksie (#9, #15), o wyciąganiu kasy z lasek (#11), o samochodach (#16)... Podobnie jest po stronie muzycznej, ponieważ w zależności od tematyki zmienia się rodzaj podkładu, choć nie wszędzie tak, jakbym się tego spodziewał (np. w wesołe, skoczne podśpiewywanie w "Pussy", które za każdym razem mnie idiotycznie cieszy). Za producencką warstwę odpowiadali w dużej mierze sami gospodarze, ponieważ Myth skomponował 9 kawałków, a Krack 3; w pozostałych mieszali Javarsonis, Freddy Machete, Epistra, K-Young, Majezte, Ricky Rich i Aubiss. Ogólnie trzeba powiedzieć, że muzyka stoi na wysokim poziomie, choć raczej daleko jej do typowych zatokowych brzmień. Dostajemy sporo pianina (zazwyczaj w szybszych tempach), trochę kosmicznych sampli (najczęściej od Mytha), a nawet brzmienie elektrycznej gitary i perkusji (w "Wild Out"). Na terenie podkładów jest jednak nieco wyboiście: czasem zbyt skocznie i za szybko jak dla mnie ("Rambunctious"), a czasem wręcz przeciwnie - zbyt ospale i zwyczajnie nudno ("Coitus", "Killuminati"). Z jednej strony rozumiem autorów projektu, ponieważ poprzez różnobarwność kierują swoją twórczość do szerszej publiki, ale z drugiej mam wrażenie, że przez to żadna z grup fanów nie będzie w pełni usatysfakcjonowana. Ja osobiście dałbym się poćwiartować za album pełen samych takich kąsków jak "Wild Out", "Keep Mobbin" czy "Lyrikalmurda".

Wsłuchajmy się zatem w wokalną część "The Feast". Flow i głos Mytha nie był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nadal charakteryzują go wysoka, młodzieńcza barwa oraz szybkie tempo wyrzucania wersów. Miejscami jego linijki są przez to ciężkie do zrozumienia (przeze mnie, Polaka), ale poza tym drobnym dyskomfortem jestem bardzo zadowolony z jego wystąpień. Charyzma, rytmiczność i zapał towarzyszą mu na każdym kroku, a tego właśnie zawsze oczekuję od raperów. Kompletnie nie wiedziałem natomiast, czego spodziewać się po Kracku, ponieważ "The Feast" jest projektem, który poinformował mnie o jego istnieniu. Być może będziecie mieli inne zdanie na jego temat, ale jak dla mnie koleś wymiata; przede wszystkim ze względu na serwowane rymy - majstersztyk; tylko spójrzcie na kawałek jego tekstów:

This is street G shit
Sit back and peep it
Get your 6-pack plus your weed lit
I mean it
Can't be discrete
Trynna keep it a secret
Gotta let you know about these wicked flow that we spit
Hollow Tip with the Mythmean and Krack
Leaving bloody tracks
From the Valley up to Sac
So if you want to find us homie this is where we at
Where we always carry gats
Not your ordinary cats
[...]
Hit you up with another classic one
And you can't fuck with me, I'm like the Catholic nun
Plus I got these bad habits, but man, it's fun
I'm demented as they come, Charles Manson son


Sposób, w jaki wyrzuca powyższe i inne wersety, jest dość prosty, czasem nawet można pomyśleć, że zbyt dosadnie podkreśla rymy, a sinusoida emocjonalna jest mocno spłaszczona. Niemniej jednak Krack ma to coś (może to wyłącznie jego zasób rymów), co powoduje, że każdej jego linijki słucham z wielką uwagą i nieskrywaną radością. Dwóch kompletnych rzemieślników, porządna muzyka i spory kalejdoskop tematów - czego chcieć więcej? Oczywiście pośród 20 utworów znalazły się zarówno perełki, jak i nieco gorsze kawałki, ale generalnie projekt zaliczam do bardzo udanych i z chęcią będę poń sięgać z regału.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (1):
By Brian on 18 June 2015
Album is bangin!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.