NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Big Chuco
Oldie But Goodie
Drunk Funk (2014)
good good good half good


Recommended reviews

01. Oldie But Goodie
02. Its Official f. Keek Dogg & Mike Dogg
03. Dubz In The Air f. Omeezy & Bullet G
04. Mexican Hustle f. Omeezy
05. Big Boys f. Big Oso Loc
06. Sippin On Modelo
07. So Much Juego f. Keek Dogg & Omeezy
08. Bocinas Pegan Duro
09. Trust Your Struggle f. Hex & Gennessee
10. Dedicated
11. Picture On My Wall f. Gennessee
12. Barrio Love f. Lowryder Hyna
13. Lowrider Girl f. Keek Dogg
14. Mi Tesoro
15. For My Gente


English review

"Oldie But Goodie" is the third solo from a Latin artist out of Berkeley named Big Chuco. The rapper originally marked his name in the rap history back in '92 when he recorded "Barrio Funk" along with Mr. Bago. Later he released: "Lifestyles Of A Young Veterano", "Street Stories" (the re-edition of "Barrio Funk"), "California Bear", "Cartel De Cali" (all Spanish album made with Mr. 21 and C-Locs) and "Pineapples And Pinatas" (duet with Keek Dogg). First of all I must say that there are significant differences between all his solo projects; probably mainly due to long time gaps between them. Chuco runs his own label called Drunk Funk, but it is more of a trademark than a stable promoting a whole line-up of other rappers.

The hereby cd is made of rather calm and laidback tracks, however the beginning of the album features more lively ones and even some heavier vibes. You'll hear funky melodies on the opening, title song, a bit of a party flavor on #2 and #6, street entertainment and representing on #5 and #8... While the second half is much slower and softer, so expect to hear love tracks or family anthems. Production definitely fits song concepts, so majority of it is relaxing and peaceful. The only cut that will make you mean mug and stomp your feet is "Big Boys". It doesn't mean though that the beats are weak, they are just smooth and mild. With the exception of "Lowrider Girl" - it is simply too soft and far from rap standards I'm used to; too much sweetness in it. Some of the songs lack heavier and more distinct bass line, while some instrumental loops are quite simple and alike, but I guess that was the idea to make the whole thing kind of constant and moderate. The beats were provided by Malki Beats, Vybe Beatz, Superstar O, Ninesix, Gennessee and a few others.

Coming back to Chuco's previous solo albums, there is definitely one common feature to all of them - Spanish motives. Here you'll receive even 3 full tracks in this language. I personally find it very unique and catchy, especially when it is delivered by an experienced emcee like Big Chuco. Speaking of which, his verses are always filled with loads of emotions and that characteristic accent that makes him unrepeatable. The vocal layer was supported by other rappers and RnB artists like Aztec, Drew (of Gwap City Ent.) and Mikey Sincero. Like I said before, "Oldie But Goodie" includes a set of tracks kept not only in mild musical atmosphere, but also lyrical, hence you won't find any hardcore gangsta type of shit in here (maybe only a dont-fuck-with-us version of it). Chuco is constantly glorifying his feelings toward the most important people in his life: his comrades ("For My Gente"), true and solid chicks ("Barrio Love, "Lowrider Girl", "Mi Tesoro"), a beloved sister ("Picture On My Wall") and his own kids ("Dedicated"). Other songs focus on money, hard working and aiming for life's goals. This cd is definitely the most calm, yet most mature Chuco's project thus far. I recommend this one to all of you who fancy laidback tracks mixed with a bit of singing and passionate lyrics.



Polish review

"Oldie But Goodie" to trzecia solówka latynoskiego reprezentanta z Berkeley imieniem Big Chuco. Chłopak postawił swój pierwszy znacznik na kartach historii już w roku 92, kiedy nagrał "Barrio Funk" wespół z Mr. Bago. Później ukazały się kolejno: "Lifestyles Of A Young Veterano", "Street Stories" (re-edycja "Barrio Funk"), "California Bear", "Cartel De Cali" (album w całości nagrany po hiszpańsku z Mr. 21'em i C-Locsem) i "Pineapples And Pinatas" (z Keek Doggiem). Od razu zacznę od tego, że wyraźnie słychać różnice pomiędzy trzema solowymi wydaniami rapera; pewnie w dużej mierze wynikające ze sporej odległości czasowej pomiędzy premierami poszczególnych krążków. Warto dodać, że Chuco to jeden z konsekwentnie niezależnych artystów; ma co prawda własną markę (Drunk Funk), ale to raczej szyld aniżeli obóz zrzeszający grupę jakichś tam artystów. Niemniej - patrząc choćby na kolaboracyjne projekty - chłopak jest uznawany i szanowany w środowisku, przede wszystkim homeboyowskim.

Niniejszy krążek zawiera zestaw przede wszystkim spokojnych i stonowanych kawałków, choć na początku płyty przeważają bardziej skoczne, a czasem mocniejsze uderzenia. Takim sposobem usłyszycie funkowe rytmy w tytułowym i otwierającym utworze, nieco imprezki i skoczności w kolejnym #2 i #6, ulicznej rozrywki i reprezentowania w #5 czy #8. Później rytmy i tempa znacznie zwalniają, przez co króluje laidbackowa, a miejscami nawet pościelowa czy rodzinna atmosfera. Co do samej muzyki można powiedzieć, że jest dostosowana do klimatu, bo raczej żaden bit (może poza "Big Boys") nie powoduje, że masz ochotę ostro machać głową lub wystukiwać rytm. Nie oznacza to, że podkłady są kiepskie, po prostu są "łagodne". W "Lowrider Girl" to aż do bólu, bo cukierkowość (również wokalna) przekroczyła granicę dobrych obyczajów rapowych. Basom i instrumentom brakuje nieco wyrazistości i różnorodności, ale pewnie taki był zamysł. Za produkcję odpowiadali Malki Beats, Vybe Beatz, Superstar O, Ninesix, Gennessee i kilku innych.

Fani na pewno znajdą co najmniej jedną cechę wspólną wszystkich trzech solówek artysty: hiszpańskie wstawki. Tutaj nawet w postaci trzech nieanglojęzycznych piosenek. Mnie osobiście ten wokalny mix bardzo odpowiada, tym bardziej, że sam gospodarz to doświadczony i dobry emcee, więc w obu wersjach wypada znakomicie. Chuco buduje ciekawe, wpadające w ucho wersy, gdzie słyszalne są emocje i unikatowy akcent. Artystę wspierali inni raperzy oraz piosenkarze RnB: Aztec, Drew i Mikey Sincero. Tak jak wspomniałem wcześniej, "Oldie But Goodie" składa się z zestawu utworów utrzymanych nie tylko w stonowanych barwach muzycznych, ale również tematycznych i lirycznych. Nie ma tu ostrej gangsterki (jeśli już to wydanie w klimatach samochwałki i nie-zadzieraj-z-nami) ani bluzgów na tych czy tamtych. Jest zaś gloryfikowanie uczuć i ważnych dla Chuco osób: kumpli ("For My Gente"), solidnych lasek ("Barrio Love", "Lowrider Girl", "Mi Tesoro"), ukochanej siostry ("Picture On My Wall") i własnych dzieci ("Dedicated"). W innych kawałkach znalazło się też miejsce na motyw pieniądza czy ciężkiej pracy i dążenia do zakładanych celów. "Oldie But Goodie" to na pewno najbardziej spokojna i jednocześnie najbardziej dojrzała płyta Big Chuco. Polecam tym, którym nie przeszkadzają wstawki RnB, spokojna muzyka i otwarte teksty o miłości do rodziny.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.