NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Louieville Slugga & Brotha Bro
Grind House
Cali Kid / Above All Entertainment (2015)
good good good half good


Recommended reviews

01. Chop Shop Intro (skit)
02. In My Mind
03. Grown Man Thang f. Sleepdank
04. Streets Keep Callin Me f. Zar The Dip
05. Grind House
06. Say What You Say
07. Playas Ball f. Mak Erv
08. Classic f. Buddah Tai
09. Verbal Abuse f. Courtesy 1 & T-Luni
10. Let Me Know f. Buggy
11. Ciroc f. Brodie Mac
12. (skit)
13. Anna Mae
14. Hangover f. Mak Erv
15. Can You Dig It f. Mac Reem & Mak Erv
16. Jealous Girl f. Buggy & Rich The Factor
17. Brand New f. Topp
18. Crash & Burn f. CO
19. You A Customer f. Courtesy 1


English review

Louieville Slugga and Brotha Bro are Oakland veterans with years of experience, albeit they are not particularly known for any classic projects. Back in the 90's Brotha Bro was affiliated with the 415 group, while Louieville was a member of Children of Sin. He also has two solos under his belt: "All Work No Play" (2000) and "Welcome To Louieville" (2010) as well as a collabo project with Treechoppa titled "Street Slapz Vol. 1". Other than that the hosts have already recorded one joint cd in 2012 titled "LBMD: Louieville & Brotha Bro Makn Dollaz" (read the review). After three years they're back with the hereby sequel: "Grind House".

I was wondering how one can categorize music recorded by those two Oakland representatives, but it's not an easy task after all, it eludes quick classification. The hosts are so long in the rap game that they don't really go with the times, they don't jump on the most recent pop/electronic bandwagon, they rather stick to a classic formula known for its hard street raps with slumping, ear-catching vibes. You will find some threats and brags, but it's not gangsta rap. On a few occasions will you hear about drinking alcohol ("Ciroc", "Hangover"), but certainly not a party/club type of rap. "Grind House" is more of a mature insight into one's life and surrounding reality, insight of men who know their priorities and can tell important things from irrelevant. But these are still men hungry for more money, so they do talk about grinding hard, hustling and street businesses, because you need to keep your family fed ("Streets Keep Callin Me"). They emphasize it's about the paper, so paying haters any attention is simply a waste of time, same with chasing women, grown men have more significant tasks to focus on ("Grown Man Thang"), and if you're new to the game, you probably know close to nothing ("Brand New"). There are also tracks revolving around love and sex: "Jealous Girl" and "Let Me Know".

Grown man, big bucks, get your money up
Quit hatin' and focus on your mail route
I'm an OG runnin' shit, this is my house
So get the fuck out
You on some hoe shit
While you wastin' time, I'm on my grind gettin' mo' chips
Loose lips sink ships, Titanic
I do what I do and these suckas can't stand it


Even though I mentioned the theme of the tracks, it's not really that distinct. You will often find out that only one verse and a chorus actually refer to the title, while the rest is a classic medley of everything and nothing. Louieville and Brotha Broski handle the mics well, Louie even sounds juvenile compared to Broski's low and hard voice. They usually easily blend with various rhythms, whether fast or slow. The majority of beats (13 out of 17) were prepared by Louieville himself and I need to admit that he did a hell of a job. He skilfully mixed classic approach - hard bass lines, phat sounds, sometimes instruments in the background - with modern touches. Fortunately there's more of that traditional West Coast flavor than cosmic vibrations; those were used only on few jams, modestly. Every now and then you will notice a memorable element like a sound of a comb on "Can You Dig It", looped vocals or southern yelling on "In My Mind". I don't necessarily dig all the tracks, especially a few on the second half: "Crash & Burn" and "Jealous Girl". I was also let down by some that initially impressed me - "Say What You Say" and the titular "Grind House" - as they finish way quicker than they should. Remaining production was brought by Ugly Fingers, Brodie Mac and Tone Capone.

I won't deny, I do have problems with verbalizing my exact thoughts on this album (that's partially why it took me a few months to write this review). I've listened to the cd numerous times now and I know it's at least decent, solid, but for some reason it doesn't truly bang. Everything seemingly is in the right place, but then I feel there's something missing; if I only knew what. Maybe more sophisticated rhymes (although the ones portrayed in the above quote are quite good, but you can also find more played out bars), or more memorable lyrics, more hard-hitting punch lines? I still bump Louieville's and Brotha Bro's first project ("LBMD") from time to time, and the hereby "Grind House" is of the same quality, so I guess it will re-visit my deck in the future regularly. Give this one a spin, it's worth it, as it has most probably again gone under the radar for most Bay Area rap fans.

Louieville, thanks for sending in a review copy.



Polish review

Louieville Slugga i Brotha Bro to weterani z Oakland, obaj mają za pasem lata doświadczenia, aczkolwiek nie są znani z jakichś szczególnie klasycznych projektów. W latach dziewięćdziesiątych Brotha Bro był powiązany z grupą 415, a Louieville z Children of Sin. Ma ponadto na koncie dwa solowe projekty: "All Work No Play" (2000) i "Welcome To Louieville" (2010) oraz współpracę z Treechoppą pt. "Street Slapz Vol. 1". Poza tym gospodarze nagrali już razem jeden duet w 2012 zatytułowany "LBMD: Louieville & Brotha Bro Makn Dollaz" (czytaj recenzję). Po trzech latach powracają z niniejszym sequelem "Grind House".

Zastanawiałem się, jak łatwo zaszufladkować muzykę tworzoną przez tych reprezentantów Oakland, ale nie jest to wcale łatwe zadanie, wymyka się ona bowiem szybkim klasyfikacjom. Chłopaki są już tak długo na scenie, że jakoś specjalnie nie idą z duchem czasu, nie rzucają się na najnowsze trendy promujące mieszanki popowo-elektroniczne, raczej wciąż trzymają się starej, sprawdzonej receptury tworzenia ulicznego rapu z mocnymi, wpadającymi w ucho brzmieniami. Znajdziecie tu trochę pogróżek i przechwałek, ale to nie jest gangsta rap. W niejednej piosence usłyszycie o zamiłowaniu do picia ("Ciroc", "Hangover"), ale to też nie imprezowo-klubowy rap. "Grind House" to bardziej dojrzałe spojrzenie na własne życie i otaczającą rzeczywistość, spojrzenie ludzi, którzy znają swoje priorytety, potrafią odróżnić rzeczy istotne od błahostek. Ale są to wciąż ludzie głodni kasy, więc dużo też mówią o ciężkiej pracy, haslerce i ulicznych interesach, bo przecież trzeba zapewnić swojej rodzinie byt ("Streets Keep Callin Me"). Niejednokrotnie podkreślają, że liczy się forsa, hejterzy mogą się ganiać, przejmowanie się tym to strata czasu, latanie za dupami również, dorosły człowiek ma ważniejsze sprawy na głowie ("Grown Man Thang"), a jeśli jesteś nuworyszem na rapowej scenie, to wielu rzeczy jeszcze nie ogarniasz ("Brand New"). Pojawiły się też motywy z pogranicza miłości i seksu: "Jealous Girl" i "Let Me Know".

Grown man, big bucks, get your money up
Quit hatin' and focus on your mail route
I'm an OG runnin' shit, this is my house
So get the fuck out
You on some hoe shit
While you wastin' time, I'm on my grind gettin' mo' chips
Loose lips sink ships, Titanic
I do what I do and these suckas can't stand it


Niby popisałem trochę o tematyce, ale nie zawsze jest ona tak wyraźna, jak wskazywałby na to mój opis. Często tylko jedna zwrotka i refren mają ścisłe nawiązanie do tematu, a potem już leci klasyczna mieszanka o wszystkim i o niczym. Louieville i Brotha Broski radzą sobie dobrze na mikrofonach, a Louie wręcz brzmi młodzieńczo przy głębokim i cięższym głosie Brotha Broskiego. Z reguły płynnie poruszają się zarówno po tych powolnych, spokojnych podkładach jak i szybszych. Za ogromną większość melodii (13 z 17) odpowiada sam Louieville i muszę przyznać, że wykonał kawał świetnej roboty. Umiejętnie zmieszał klasyczne podejście - czyli mocne basy, grube dźwięki, czasami instrumenty w tle - z nowoczesnymi możliwościami. Na szczęście więcej tu tradycyjnego klimatu Zachodniego Wybrzeża niż kosmicznych dźwięków; te wykorzystano naprawdę w niewielu piosenkach, i to z umiarem. Pojawiają się czasami zapadające w pamięć zabiegi: odgłos grzebienia w "Can You Dig It", zapętlone wokale w tle, południowe skandowanie w "In My Mind". Nie podeszła mi produkcja w kilku kawałkach, w szczególności tych z drugiej połowy płyty: "Crash & Burn" i "Jealous Girl". Zawiodłem się też na dobrze zapowiadających się "Say What You Say" i tytułowym "Grind House", gdyż kończą się zdecydowanie za szybko. Za konsolą zasiadali również Ugly Fingers, Brodie Mac i Tone Capone.

Nie ukrywam, mam problem ze zwerbalizowaniem swoich myśli co do tej płyty (dlatego też napisanie tekstu zajęło mi parę miesięcy). Płytę przesłuchałem wielokrotnie i wiem, że jest przyzwoita, solidna, ale z jakiegoś powodu nie powala. Niby wszystko jest na swoim miejscu, a jednak czegoś mi tu brakuje; żebym tylko wiedział czego. Może bardziej wyszukanych rymów (akurat te pokazane w powyższym cytacie wypadają spoko, ale zdarzają się bardziej ograne fragmenty) albo zapadających w pamięć tekstów, dosadniejszych puent? Po pierwszy wspólny krążek Louieville'a i Brotha Bro'a ("LBMD") sięgam z przyjemnością do dziś, a omawiane tu "Grind House" wydaje mi się na tym samym poziomie, więc pewnie jeszcze nie raz wróci do sprzętu. Sięgnijcie po niego, na pewno warto, a najpewniej znowu przemknął pod radarem dla wielu fanów rapu znad Zatoki.

Louieville, dzięki za podesłanie albumu do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (4):
By Bart on 11 October 2015
Hania a Ania ;].
By TJ on 11 October 2015
Tak tamten ma "h" na końcu heh...ale to różnica prawie żadna...
By Bart on 11 October 2015
Na rapie ze wschodu się nie znam ani trochę, więc nie wiedziałem. Ale Wikipedia mówi, że tamten się pisze "Sluggah". Czy też wymiennie?
By TJ on 10 October 2015
Nie wiem czy się orientujecie ale Louieville Slugga ma taką samą ksywkę co członek klasycznego składu OGC. Nie wiem kto był pierwszy ale początkowo mocno się zmieszałem jak zobaczyłem ten alias hulający po Zachodnim Wybrzeżu..

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.