NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Smiley aka Sykotik
Sick N Deranged EP Volume 2
5150 Musick (2015)
good good good half good


Recommended reviews

01. Korpsez f. Doomzday Dkay
02. Cross Me f. Skitzofrenik & Skarekrow
03. Far From Regular f. J-Ville
04. We N The Streetz f. Big Tone & Lil Milo
05. Our Madness f. Skarekrow & Goph
06. Death Addict - Skarekrow


English review

Just right after the first part of an EP-series Smiley comes back with another volume of "Sick N Deranged". For those of you who're unfamiliar with the rapper's name I'll remind that he delivers a mixture of horrorcore and homeboy rap. He's consequently been bringing projects full of texas-chainsaw-massacre type of shit for a couple of years; speaking of which, Smiley is currently living in Texas, yet he comes from Central Cali - Le Grand in the 209 area code to be exact.

The second EP released under 5150 Musick perfectly alludes to its predecessor, because of its music / lyrical content, number of tracks and dark, disturbing cover artwork. This time you won't find any solo song from the host, but there is one from his comrade by the name of Skarekrow. Truth is, his track - the final one called "Death Addict" - is the only cut that doesn't fit the rest of the titles, maybe because it is simply inferior; plus it seems kind of monotonous due to no chorus and that pastiche, flat beat. Its lyrics on the other hand smoothly follow directions given by previous tracks, because Krow forthright emphasizes his affiliation with the sick part of Sacramento rap scene. The other songs have a lot more to offer when it comes to instrumental setting: #1, #4 and #5 are heavy and gloomy, #2 has that mainstream flavor to it, while #3 features that east coast type of bass line. "We N The Streetz" echoes with the sound of old, classic anthems from Woodie and East Co Co projects. You'll hear a lot of high piano tones and well played bass lines, so overall the production is well done (there are no credits on the album though). The lyrical layer is full of twisted and insane stories about dead people, post mortem visions and et cetera. Except for the scenes copy/pasted from horror movies, you'll get threats, reppin' one's turf and a metaphoric tale about being a social freak. Next to Smiley you'll hear a lot of guest artists out of which I'd like to point out Dkay, Big Tone, Lil Milo and Goph for extra solid verses, as well as J-Ville for super melodious lines, which made me hum one of the choruses:

The way I'm thinking is far from a regular
If you got a problem with me, homie what you're waiting for?
Life is a bitch and Ima be the one raping her


"Sick N Deranged" volume two is - similarly to the first part - a piece of a well done horrorcore / homeboy rap, with minor flaws - like for instance poor mastering here and there. It's a pity that a good thing comes to an end, but hey! there are supposed to be five EP's in total. We'll see.

Props to Smiley for sending out the cd.

Polish review

Dosłownie chwilę po ukazaniu się pierwszej części serii EPek Smiley'ego przychodzi kolej na drugą odsłonę "Sick N Deranged". Przypomnę na wstępie, że Smiley to ziomek reprezentujący muzykę z pogranicza obłędu, horroru i homeboy rapu. Od kilku lat konsekwentnie dostarcza na scenę projekty z mocnymi akcentami rzeźni i bezpardonową nawijką w stylu teksańskiej masakry piłą mechaniczną; tak a propos, to Smiley obecnie rezyduje właśnie w Teksasie, choć wywodzi się z centralnej części Kalifornii - miasteczka Le Grand w okręgu 209.

Druga EP-ka wydana pod szyldem 5150 Musick znakomicie nawiązuje do swojej poprzedniczki, począwszy od mrocznej okładki, przez liczbę piosenek, aż po samą zawartość muzyczno-liryczną. Tym razem pośród sześciu kawałków nie wystarczyło miejsca na żadną solówkę gospodarza, natomiast ustąpił on miejsca swojemu kumplowi imieniem Krow, który zamyka krążek trzyminutowym, monotonnym utworem. "Death Addict" akurat jako jedyny odstaje od reszty, trochę przez brak refrenu i jednostajny flow artysty, a trochę przez pastiszową, nie do końca pasującą muzykę. Tematycznie natomiast trzyma fason, ponieważ Skarekrow godnie podkreśla swoją przynależność do chorej części sacramentowskiej sceny rapu. W pozostałych piosenkach podkłady są ciekawsze: w #1, #4 i #5 nieco cięższe i mroczniejsze, zaś w #2 bardziej mainstreamowe, a w #3 wręcz eastcoastowe (w szczególności ze względu na charakterystyczne bity). Fantastycznie zagrano melodie w "We N The Streetz", gdzie słychać echo dawnych lat i starych płyt Woodiego. Przeważają wysokie tonacje pianina, ale nie zabrakło też dobrych i solidnych linii basów, więc muzycznie krążek trzyma poziom. W tekstach usłyszycie powtórkę z rozrywki; o ile krew i mord można nazwać rozrywką: trochę fantazjowania o zabijaniu, pośmiertnych wizjach, kolegowaniu się z truposzami itp. Obok obrazów żywcem wziętych z horroru dostaniemy także pogróżki, reprezentowanie i zadumę nad życiem oraz opowieść o byciu społecznym odmieńcem, wydaną w wampirycznej metaforze. Z zaproszonych gości warto pochwalić Dkay'a, Big Tone'a, Lil Milo i Gopha za solidny warsztat, a także J-Ville'a za melodyjność, która spowodowała, że wciąż kołacze mi się po głowie kawałek refrenu:

The way I'm thinking is far from a regular
If you got a problem with me, homie what you're waiting for?
Life is a bitch and Ima be the one raping her


Wolumen drugi "Sick N Deranged" to podobnie jak część pierwsza kawał dobrego horrorcore / homeboy rapu, z nieco niedoszlifowaną warstwą masteringu tu i ówdzie. Szkoda, że to co dobre szybko się kończy, ale hej! podobno ma być 5 części tych minikrążków. Poczekamy, zobaczymy.

Smiley, podziękowania za podrzucenie krążka.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.