NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





C-Dubb presents
The Mob Hour 2
Eighty 8 Muzik (2015)
good good good good good


Recommended reviews

01. Its The Mobb Squad - C-Dubb, Reece Loc & Tha Boi P
02. Ridin - Seff Smokes & Cheech
03. My Addiction - S.B.
04. Cali Connected - Boogie Locs, Unknown & Tweety
05. Realist Shit I Ever Wrote - C-Dubb & Hollow Tip
06. Q.D.C.H. - Mac Reese
07. Get Active - Optimiztiq & Hex
08. Grind My Gears - Killa Gabe, Yung Trim & C-Dubb
09. Way 2 Vicious - Reece Loc & Tha Boi P
10. Rain - No Face Phantom
11. My Whole Life - C-Dubb, Seff Smokes & Reece Loc
12. Xtra Mannish - Little Bruce & C-Dubb
13. 20 Calendars - C-Dubb, Reece Loc & Tony Snow
14. Godzilla - T-Loc
15. I Wanna Be Paid - C-Dubb & Young Droop
16. Ride Till - T-Nutty, Celly Cel & C-Dubb
17. Erythang 4 Sale - C-Dubb, Siyeed & Masyah
18. A Hunnid Moves - Mozzy & C-Dubb
19. The Life I Chose - 87D
20. No Bizniz - K-Rino, Blvck Native, Dizz & No Face Phantom
21. Lurkin - Greg Double & Tony Snow
22. I Get It On - Luni Coleone, Hex & DJ 40oz
23. I Keep It Mobbie - Yonko G


English review

I have to admit that while writing this article my collection of cds from a Sacramento representative C-Dubb has huge gaps. Long time ago I was quite up-to-date with this Oak Park artist and I can clearly remember my fascination with one of his first releases called "Networkin" that was recorded along with RITZ back in 2002. I'll just remind you that the rapper debuted in 1997 with a tape titled "Kalifornia: Home Of The Body Bag"; later a whole list of projects came out: solos, duets (with Relly Rel, Young Loc, Kazz, S.B., Mac Reese, Huero Locon or the already mentioned RITZ), group albums (with such figures as X-Raided or Gangsta Reese), compilations and "best ofs". If I'm not mistaken there are so far 28 releases from C-Dubb, including the debut tape and 2 cds with recycled songs; I personally have listened to maybe a third of that. Other than standing in the booth with a microphone C-Dubb has also done a lot of beats, which is his another skill, hence in the middle of 2015 "The Mob Hour" arrived to the table. The second installment with his producer achievements drops just few months later.

If you're familiar with the musician you probably know that he's consequently making "mobb music", which is sort of a tribute to its creators from the 90's. The "mobb" has soaked into almost everything that comes out from C-Dubb; just take a look at the titles of his albums: Project Mobb, Mob Hits, Certified Mobb Muzik, Forever Mobb, Mobb Bizniz, The Mobb House, One Time 4 Tha Mobb, Mobbery N Progress, Mob Mentality, The Mobb Hour. Speaking about the "mobb" audible in CW's beats it's far from the original sounds made during Golden Years of Northern California rap; truth is there's just no one nowadays doing it like it was done back in the days. Nevertheless C-Dubb is trying to bring the old school wisdom and mix it with modern equipment, hence not only will you hear electronic versions of classic pipes and drums, but also pastiches of some old tracks, for instance by Mac Mall ("My Addiction") or 2Pac ("Realist Shit I Ever Wrote"). As I said before, "The Mob Hour 2" features nothing but production from C-Dubb, which is clearly audible on most of the tracks. The artist uses distinctive marks which make his music very characteristic, yet quite repetitive at the same time. Unfortunately I feel like after producing hundreds of beats C-Dubb is composing same tunes all over again. I'm not sure about the previous cds, but this one here is full of very similar vibes. Half of the project sounds quite alike and therefore derivative. You must forgive my irritation, but I'm a true C-Dubb fan and it's just my high expectations that make me complain so much about this project. Coming back to the matter: the album is actually more than an hour of mobb music made of vivid and lively melodies, as well as heavier anthems ("Grind My Gears", "Way 2 Vicious" or "Godzilla") and laidback cuts ("Ridin'", "Rain", "Erythang 4 Sale").

Except for the host, who was featured on 10 songs, only few other artists: left multiple performances: Reece Loc with 4 appearances and Hex, Tha Boi P, Tony Snow, No Face Phantom, Seff Smokes with 2 appearances each. The artists presented on the hereby release are more or less known people not only from California (northern part of it of course), but also Colorado or Oregon. I'm not sure if it's about my attitude towards the production, but I feel the vocal layer is quite the same; I mean - nothing special. Well C-Dubb himself spits verses like it's a piece of cake for him; he's experienced, that's for sure, it is just a matter of taste whether you'll like his unique delivery, which is sometimes very cheerful, melodious and lively. The rest of the rappers did a decent job, however no one really stands out. Unfortunately some of the best tracks appeared to be featured on other releases as well, therefore you'll hear #1 and #9 on "Tryin' To Get A Bucc" by Reece Loc & Tha Boi P, #6 on "Shady Cases & Bullet Casing Vol. 1" by Mac Reese, #3 on "My Addiction" by S.B., #13 on "20 Calenders", #15 on "One Time 4 Tha Mobb" and #18 on "The Mob Hour" (part one) - all three by C-Dubb. Recycled songs were completely unnecessary, as there would've been enough tracks anyway. Well, I just hope that if there is another installment of the series, it will be more diverse (musically) and free of previously released cuts.

Props to Unknown for sending out the cd.



Polish review

Nie będę ukrywał, że pisząc ten artykuł, jestem mocno do tyłu z twórczością reprezentanta Sacramento imieniem C-Dubb. Kilkanaście lat temu z uwagą śledziłem poczynania artysty z Oak Park i pamiętam, że długo jarałem się jedną z jego pierwszych płyt - nagranej wspólnie z RITZ-em "Networkin". Wspomnę tylko, że raper debiutował de facto w 97, gdy ukazała się jego kaseta zatytułowana "Kalifornia: Home Of The Body Bag". Później były solówki, duety (z takimi postaciami jak Relly Rel, Young Loc, Kazz, S.B., Mac Reese, Huero Locon czy wspomniany już RITZ), grupowe projekty (m.in. u boku takich figur jak X-Raided czy Gangsta Reese), kompilacje i składanki z odgrzewanymi hitami. W sumie udało mi się naliczyć aż 28 projektów C-Dubba, włączając w to jego debiutancką kasetę oraz dwa krążki ze znanymi szlagierami; osobiście miałem okazję usłyszeć może 1/3 z tego. Warto dodać, że właściwie od samego początku kariery artysta nie tylko występował jako emcee, ale również jako producent, stąd też w połowie 2015 roku ukazuje się pierwsza część "The Mob Hour" - składanki prezentującej umiejętności kompozytorskie C-Dubba. Kilka miesięcy później artysta powraca z niniejszym "The Mob Hour 2".

Wspomnę jeszcze, że muzyk - w końcu wychowanek Złotych Lat 90. - konsekwentnie nazywa swoją twórczość "mobb music", co ma w pewnym sensie nawiązywać do produkcji z tamtych lat; słychać to zarówno w tekstach jak i w samych tytułach płyt - tylko spójrzcie: Project Mobb, Mob Hits, Certified Mobb Muzik, Forever Mobb, Mobb Bizniz, The Mobb House, One Time 4 Tha Mobb, Mobbery N Progress, Mob Mentality, The Mobb Hour. Co do samych bitów CW to z pewnością daleko im od piszczał, "żywych" instrumentów i niepowtarzalnych nut montowanych przeszło dwie dekady temu; dziś po prostu nie ma już nikogo, kto by tak grał. C-Dubb natomiast (przynajmniej tak mi się wydaje) pragnie przenieść stare nawyki na nowoczesny grunt; zresztą na niniejszym krążku mamy tego bardzo namacalną próbkę w postaci pastiszowych podkładów w "My Addiction" (oryginalnie od Mac Malla) i "Realist Shit I Ever Wrote" (oryginalnie od 2Paca). Jeśli już przyglądamy się produkcji na "The Mob Hour 2" - bo ta stanowi trzon projektu - to z zamkniętymi oczami można odgadywać, że bity w każdym kawałku robił właśnie C-Dubb. Artysta ma tak wyrobioną batutę kompozytorską, że w większości utworów usłyszymy charakterystyczne dla jego twórczości sample i linie basów. Niestety mam wrażenie, że producent z Sacramento zafiksował się na amen w świecie swojej partytury i trudno mu złożyć jakiś odmienny dźwięk. Nie wiem, jak poprzednie krążki z ostatnich lat dyskografii artysty, ale na recenzowanym tutaj albumie co najmniej połowa piosenek brzmi bardzo podobnie; oczywiście oceniając wyłącznie muzykę. Co gorsza, (o ironio) dostajemy aż 23 kawałki, więc motywów na to samo kopyto jest do obrzygania. No dobra, przesadziłem; musicie wiedzieć, że lubię C-Dubba i bardzo cenię jego twórczość (raczej tę starszą), więc rozumiecie, że moja irytacja bierze się jedynie z wygórowanych oczekiwań. Wracając do meritum, jak się okazuje ponad godzinna sesja mobbowej muzy zawiera sporą dozę skocznych melodii, ale również kilka nieco cięższych (np. "Grind My Gears", "Way 2 Vicious" czy "Godzilla") i bardziej laidbackowych (m.in. "Ridin'", "Rain", "Erythang 4 Sale").

Pośród wokalistów, obok gospodarza goszczącego w 10 kawałkach, wielokrotnie pojawiła się raptem garstka: Reece Loc w 4 utworach, a po dwa razy Hex, Tha Boi P, Tony Snow, No Face Phantom i Seff Smokes. Artyści występujący na niniejszym materiale to mniej lub bardziej znani ludzie nie tylko z północnej części Kalifornii, ale również z Colorado czy Oregonu. Nie wiem, czy to przez zawód związany ze wspomnianymi podkładami, ale warstwa wokalna też jakoś mnie wyjątkowo nie zachwyciła. Sam C-Dubb to rzecz jasna doświadczony rzemieślnik i wypluwanie wersów to dla niego bułka z masłem; kwestią gustu pozostaje jednak jego charakterystyczny flow, który czasem trąci nutką farsy i wesołości. Z pozostałych artystów nikt szczególnie się nie wybił, co nie oznacza, że panowie nie dostarczyli porządnych zwrotek. Już chciałem pochwalić któryś lepszy utwór, a tu jak na złość okazało się, że mamy (o zgrozo) dodatkowo do czynienia z risajklami, których znajdziemy aż 6: #1 i #9 z "Tryin' To Get A Bucc" (Reece Loc & Tha Boi P), #6 z "Shady Cases & Bullet Casings Vol. 1" (Mac Reese), #3 z "My Addiction" (S.B.), oraz #13, #15 i #18 z poprzednich krążków C-Dubba ("20 Calenders", "One Time 4 Tha Mobb" i "The Mob Hour Vol. 1"). Zupełnie niepotrzebnie wepchnięto te powtórki, bo utworów jest aż nadto. No nic, chyba trzeba skończyć ten krytyczny słowotok; mam jedynie nadzieję, że C-Dubb doda nieco kolorytu do swoich podkładów, podrasuje linię basów i kolejna część serii będzie bardziej solidna.

Podziękowania dla Unknowna za podesłanie krążka do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (3):
By TJ on 23 June 2016
Nie będę wracał do tego gorzkiego tematu:) Z tą oceną zgadzam się jak najbardziej:)
By Bart on 22 June 2016
Haha, a co, wg Ciebie rozdajemy za wysokie noty?
By TJ on 21 June 2016
Klikając na recenzję aż się bałem że dostanie 4 lub 5 gwiazdek ale widzę że się opamiętaliście:)

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.