NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





C-Smoke
Dedication Ta Da Souljas
X.L. Entertainment (2016)
good good good half good


Recommended reviews

01. Airborne (Intro)
02. Let Them Angels Sing
03. Until The Day That I Die
04. Motivates Me
05. Rep That Mida f. Ross Rock
06. Wade In The Water (Midtro)
07. Thug Thang
08. Heavy Metal f. Rubba Tung
09. Ride N Get It f. Dee Boi
10. Pick Ya Side f. Fury
11. I Dont Know About You
12. Dedicated (Outro)


English review

I feel that for the last few years (or even longer) rap genre, including Bay Area scene, has been delivering the same type of shit all over again. Perhaps not all products are wack, but simply most of the songs, cds, beats, covers, titles etc. are yet another hoary old chestnut. The few exceptions represent niche and underground rap streams that are not following the most popular trends and take risk to deliver something unique. Among such artists you may find C-Smoke reppin' 831 area code. He seems to be a new cat, because I have only found his previous performances on the latest albums by Fury and an EP project by Ross Rock. His debut solo is called "Dedication Ta Da Souljas" and was released under XL Entertainment thanks to Fury, who was also responsible for the whole production here.

As mentioned above, C-Smoke's solo is definitely far from a copy or imitation of well known rap schemes. You won't find here any typical entertainment, no party songs or club anthems; you won't experience braggadocio or king-of-the-city type of lyrics; don't expect RnB choruses, autotune filters (thank God!) or remixing old, classic beats. Smoke Dog however will take you on the journey to his soldier's world full of personal thoughts, strict rules, loyalty and ruthlessness. Among 9 songs (intro, midtro and outro are short a capella skits) you'll hear the rapper ask God for forgiveness, speak about down-to-earth dilemmas and describe things that motivate him in life. Except for the above the artist is also glorifying his city and the whole West Coast.

Now it's time to focus on C-Smoke's flow, because it deserves a separate paragraph. Since the very first lines the rapper brings nothing but a unique, inimitable mixture made of high pitch voice, distinct enunciation and an emotional way of fast spitting rhymes. In other words he's definitely one of a kind 831 representative. My first impression - when C-Smoke came on a beat - was more than positive and surprising, but after a few listens it seemed a bit schematic; despite original vocals, in the end C-Smoke's flow appeared to be looped in the routine (yes, I know, I always have to pick holes in something).

Let's get back to Fury, who - except for a decent verse - produced a whole sack of extraordinary beats. Overall the project presents quite a homogeneous ambiance, nevertheless the production is diverse. You'll hear some cosmic samples that remind me of the first two albums by Game Insane (#2), a bit more laidback track with a live guitar (#4), heavier sounds (#8), some classic underground music with a taste of Gemini and Yun-Gun debut projects ("Casualties Of Life", "16 Shots Bloc 2 Bloc") and a catchy, great vibe on "Pick Ya Side". In conclusion, C-Smoke and Fury duo is definitely far from an average rap release; question is whether an average rap fan will appreciate something different than a nicely packed "bling bling" mush with typical entertaining lyrics?

Props to Figeroa for sending the cd for the review.



Polish review

Od kilku lat towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że rap, w tym również scena Bay Area, tłoczy na rynek podobny szajs. Nie tyle, że wszystkie produkty są kiepskie, ale po prostu piosenki, płyty, bity, okładki, tytuły... wszystko to po prostu kolejne, odgrzewane kotlety. Właściwie do wyjątków zaliczają się reprezentanci niszowych klimatów, którzy bynajmniej nie należą do zbyt popularnych artystów. Jednym z takich swoistych ewenementów, odstających nieco od standardów i nurtu, na którym płynie większość raperów, okazał się debiutancki projekt muzyka o ksywie C-Smoke. Koleś reprezentuje okręg 831, a jego wcześniejsze występy udało mi się odnotować raptem na kilku nowszych albumach Fury'ego oraz EP-ce Ross Rocka. Temu pierwszemu zresztą zawdzięcza wydanie niniejszej płyty, ponieważ ukazała się dzięki wytwórni XL Ent., a za wszystkie podkłady odpowiada nie kto inny jak właśnie Fury.

Nawiązując do wstępu artykułu, C-Smoke i jego "Dedication Ta Da Souljas" z pewnością nie kopiują trendów panujących obecnie w rapowym biznesie. Nie usłyszycie tutaj typowej rozrywki, skocznych melodii i imprezowych refrenów; nie doświadczycie klubowej atmosfery i wszędobylskiej beztroski; nie spodziewajcie się również śpiewnych wstawek RnB, autotune'a (dzięki Bogu!) czy remiksowania znanych szlagierów. Smoke Dog dostarcza natomiast osobistych przemyśleń i patrzenia na świat przez pryzmat żołnierskich reguł, lojalności wobec swoich pobratymców oraz bezlitosnego oblicza ulic Kalifornii. Pośród 9 utworów (intro, midtro i outro to krótkie przerywniki w wersji a capella) znalazło się również miejsce na prośbę do Boga o przebaczenie za grzechy, na dylematy o tym, co ważne tu na ziemi czy też na opis tego, co motywuje artystę do działania w życiu. Oprócz powyższego gospodarz poświęcił też ze dwa kawałki swemu miastu i "jedynej właściwej stronie" (West Coast!).

Osobny akapit tej recki należy się niewątpliwie stronie wokalnej. C-Smoke od pierwszych wersów dostarcza słuchaczom unikatowych linijek, ponieważ jego głos i flow to mikstura nie do podrobienia: wysoki, starannie wyostrzony głos oraz momentami nieco szybszy i z pewnością emocjonalny flow udowadniają, że ziomek z obszaru 831 to nie lada oryginał. Moje pierwsze wrażenie było fantastyczne, kiedy nawijka Smoke'a poleciała przez głośniki. Niestety po kilku odsłuchaniach projektu doszedłem do wniosku, że w jego wersy wkrada się wyraźny schemat i pomimo ciekawej konstrukcji wokalnej C-Smoke wpada w rutynę (tak, tak, zawsze muszę szukać dziury w całym).

Wrócę jeszcze na koniec do wkładu Fury'ego, który poza dobrą zwrotką pozostawił garść pasujących do nietuzinkowego gospodarza bitów. Pomimo iż płyta stanowi zwarty produkt, to mamy tu do czynienia z producencką różnorodnością. Pośród podkładów usłyszycie kosmiczne sample przypominające mi pierwsze dwa krążki grupy Game Insane (#2), spokojniejsze klimaty z lekką, żywą gitarą (#4) oraz mocniejsze, heavymetalowe brzmienia (#8); będzie też kawałek (#7) nawiązujący podkładem do starych, garażowych produkcji z solo Geminiego "Casualties Of Life" i świetna, wkręcająca muza w "Pick Ya Side". Podsumowując: duet C-Smoke i Fury to definitywnie żaden odgrzewany kotlet; tylko czy przeciętny odbiorca rapu jest gotów na coś więcej niż ładnie opakowany bling bling z łatwą do strawienia zawartością liryczną?

Podziękowania dla Figeroi za podesłanie płyty.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.