NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Fat Steve -N- Big Oso Loc
Around Our Way
Higher Records (2005)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Big Boyz
03. Lets Go
04. L-O-C-O - Big Oso Loc
05. Around Our Way - Fat Steve
06. Its The Struggle
07. Steppin Up Our Game
08. Get It On
09. Gorilla Slump
10. Unforgiven - Big Oso Loc
11. My Life - Fat Steve
12. California


Fani latynoskiego rapu z Bay Area znakomicie znają Big Oso Loc'a. Ten reprezentant południowego Fremont wdarł się na scenę z bezpardonowymi zwrotkami i wyśmienitymi płytami. Postanowił przystać na ofertę Higher Records i nagrał wspólny album z innym artystą z Fremont - Fat Steve'em. Ten drugi wciąż pozostaje w ścisłym podziemiu, pomimo debiutu "We Comin'". Pseudonimy artystów nie są czczą gadką - Oso jest naprawdę wielki, a Steve gruby, więc można było się spodziewać (dosłownie) wypasionego projektu.

Niestety pierwsze wrażenie z obcowania z albumem pozostawia mieszane odczucia. Mam na myśli prostą, amatorską okładkę, a także kiepskiej jakości oprawę graficzną (na tylnej okładce widać piksele). No cóż, takie uroki lokalnych wydań. Na szczęście sam materiał zawarty na "Around Our Way" nie ma nic wspólnego z zewnętrzem. W ucho od razu wpadają dopracowane, czyste i klimatyczne dźwięki. Latynosi nie dali się ponieść nowoczesnym trendom, gdzie królują szybkie tempa, lekka muza i przyjemny klimat. Produkcja w całości wykonana przez Plot'a to naprawdę wysokiego poziomu brzmienia nawiązujące do tych, z których Zachodnie Wybrzeże jest znane, czyli wyraźnie zarysowane bity, średnie tempa i wkręcające sample. Raperzy przy tym znakomicie wpasowali się w klimat, nagrywając zwrotki bezbłędnie pasujące do poszczególnych kawałków. Ostry i niedźwiedzi, a czasami ciężki głos Oso Loc'a najczęściej zadowoli każdego fana gangsta rapu. Towarzyszy mu przy tym Fat Steve, który rapuje trochę spokojniej, ale prezentuje się bardzo porządnie - znacznie lepiej niż na nieudanym debiucie. Nie będę ukrywał, że (przynajmniej wg mnie) słychać ewidentną przepaść między oboma artystami. Big Oso Loc rapuje znacznie bardziej charyzmatycznie, ma lepsze teksty i niebanalne rymy. Nie można tego niestety powiedzieć o Stefanie, który z reguły wali dość oklepane formułki. Jednakże piękna muza pozwala przymknąć na to oko. Tematyka albumu nie zaskoczy raczej nikogo, bo dostajemy tradycyjną reprezentację (swoją drogą bardzo dobrą) południowego Fremont, Bay Area, ale także całej Kalifornii i Zachodniego Wybrzeża. Poza tym opowieści o życiu, ulicy i szeroko pojętej "wielkości" duetu. Chłopaki umówili się, że na tym projekcie nie będzie mowy o gangach, więc sprawy dotyczące wielkiego N słychać jedynie z rzadka pomiędzy wierszami. Podsumowując, uważam, iż projekt prezentuje się bardzo porządnie, ale Big Oso Loc przyćmił wystąpienia Fat Steve'a. Niestety solówki tego drugiego trochę odstają na tle innych utworów. Niemniej jednak fani rapu ze wschodniej części Bay muszą się zaopatrzyć w tę pozycję, bo od początku do końca słucha się jej wyśmienicie. Polecam.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (1):
By SMOKE IN HALATION on 27 February 2011
Żeczywiście zajebista płytka ma coś w sobie że super się jej słucha całkiem inny klimat niż dotychczas, co do wytwórni Higher Records to chyba niczego innego od tej pory nie wydali a szkoda.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.