NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





San Quinn
I Give You My Word
Done Deal Ent. / Rider Ent. (2004)
good good good half good


Recommended reviews

01. Northern California
02. Going All Out
03. Hardway f. E-40
04. Butterfly (By My Side)
05. Pop Off f. Keak Da Sneak & Juvenile
06. Mask Cracked
07. Lavishness
08. Deep End
09. Flow Down f. Bailey
10. High Light
11. Real Playaz f. Willie Hen
12. Sav Boys f. C-Bo & Killa Tay
13. What You Made Me Do
14. Daddy Song
15. Thugs
16. Gangsta Touch f. Phats Bossi
17. Smiling Faces
18. Greatness (Gangsta Prayer)


English review

San Francisco has got its own representatives worthy front pages of magazines and BET or MTV interviews. Next to stars like JT The Bigga Figga and Messy Marv we've got San Quinn who booked his place in the front row in the early 90's. He debuted while being a kid and from that time his music career inseparably goes with successes. The truth is fans consider his first recordings to be the greatest, yet the new millennium didn't steal his charizma or dedicated listeners. The man from Fillmoe is back once again with another solo endeavor entitled "I Give You My Word".

The issue is you have to like San Quinn's style to appreciate his projects. This black artist has a very unique voice and flow which in my opinion haven't changed that much for years. Some may call him an old man, who's spinning family stories instead of rapping. Well, I won't disagree that his microphone moves are kind of slow and soft. Quinn is rapping off beat from time to time, yet I'm not taking it as a vital disadvantage. What's more, the sound of his voice may bore some listeners, but his fans find it pleasant. What makes his rap that great are for sure his lyrics. He's not rapping about pimping bitches or going dumb in the club, as he's got a loving wife and two sons and treats his family right. His lyrics refer to life and representing northern California. "I Give You My Word" project is kept in a laidback atmosphere: soft beats and nice lyrics. The majority of beats was brought by Tone Capone, but also One Drop Scott, Icy Mike Beats and Cozmo did a few. Well known producers did not let me down, but their music is not mainstream or "big". They made the beats softer so they could fit to Quindo's vocals. For all San Quinn's fans this will be a must, but if you've never really felt this Fillmoe vet you could be a little disappointed.

Polish review

San Francisco ma swoich reprezentantów godnych pierwszych stron magazynów czy wywiadów na BET i urban MTV. Zaraz obok takich postaci jak JT The Bigga Figga lub Messy Marv swoje miejsce zabookował już na początku lat 90-ych San Quinn. Młodziutki raper wydał debiut mając zaledwie 16 lat i od tego czasu jego kariera szła w parze z sukcesem. Prawdą jest, że za klasykę nieodzownie uważa się jego pierwsze nagrania, aczkolwiek nie stracił on werwy ani fanów w nowym milenium. Człowiek z Fillmoe powrócił po raz kolejny z nowym solo "I Give You My Word".

Na początek kwestia podstawowa: San Quinn'a po prostu trzeba lubić, by docenić jego projekty. Ten czarny artysta ma cholernie osobliwy głos i flow, który wg mnie nie zmienił się ani trochę przez te kilka grubych lat. Niektórzy mogą go nazwać starcem, który miast rapować, snuje opowieści o rodzinie i spokojnym życiu. No cóż, nie będę przeczył, iż jego ruchy na mikrofonie są lekko przyćmione, jakby kalekie. Quinn czasem zapomina o bitach i rapuje zupełnie obok nich, ale to już leży w jego stylu i osobiście traktuję ten zabieg jak jego wyróżnik, a nie brak umiejętności. Dodatkowo barwa jego głosu mogłaby zanudzić niejednego słuchacza, acz dla nieprzeciętnych odbiorców jest swoistym smaczkiem. Trybikiem poruszającym całą skomplikowaną maszynerię tej postaci, są teksty. Należy wspomnieć, że San Quinn ma żonę i dwójkę synów. Nie rapuje o dziwkach ani o robieniu z siebie idioty na masce fury. Jego liryki odnoszą się zwyczajnie do życia i reprezentowania ulic Kalifornii. Płyta "I Give You My Word" utrzymana jest w wyżej opisanej konwencji - spokojne kawałki, laidback'owe bity, stonowane teksty. Na klawiszach w większości grał Tone Capone, a wspomogli go One Drop Scott, Icy Mike Beats i Cozmo. Znani producenci nie zawiedli, choć przyznam, że ich muzyczne dzieła nie są "potężne", wkręcające ani zaskakująco świetne - ot, takie lekkie melodie pasujące w sam raz do wokalu San Quinn'a. Dla fanów ojca Fillmoe będzie to pozycja nienaganna, jednakże niezachwyceni jego poprzednimi projektami z pewnością nie wpadniecie w trans słuchając tego krążka.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.