NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Mr. 21
Devil's Advocate
Criminal Records (2006)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Same Same
03. N.Cal14nia
04. Behind Bars
05. Teal Town Soldados f. Traficante, C-Locs & Tekpot
06. 2 The Heart f. Traficante
07. Gangsta
08. Devil's Advocate
09. Bitches Love A Criminal
10. Trampeezee
11. After Laughter
12. Outro (skit)


English review

Criminal Records consisting of a few Latin artists can be called a well known label from San Jose nowadays. One of its members is Mr. 21, who debuted with "The Most Hated" classic cd released along with Traficante. In 2004 he dropped his first solo album "Mexican Phobia" and two years later he's back with a sophomore "Devil's Advocate" project.

Almost half of decade passed since Dos XX times, however Mr. 21 hasn't changed much. His previous records were saturated with heavy flow and harsh voice, which was a mixture of a delicate hoarse, inborn aggression and anger with a characteristic Spanish way of spitting out words. Overall this artist has a great potential and he puts it to use. He can easily rap over any pace and creates original rhymes. What distinguishes "Devil's Advocate" from his last solo are slower and heavier tracks, more low-key music and a bit stronger, yet humdrum flow. Not that anything from these aspects could've somehow decreased the rating of the album, however I'm just trying to show you that "Devil's Advocate" is a totally different cd from "Mexican Phobia". His debut solo was louder, more mainstream and less of a street type. On the second one we'll hear almost a 100% Mr. 21's solo with a few exceptions from CR fam and a C-Locs' verse. One of the first things we notice is a short tracklist, which is in my opinion kind of a main disadvantage of this cd. 12 titles, only 10 songs, which last about 35 minutes, are definitely not enough. Luckily we don't get any recycled tracks and all songs are holding high quality level, so I'm listening to the cd from start to the very end. The album is opened with a brilliant, melodious track with an RnB chorus, which is a great imitation of The Game's song called "Start From Scratch". Most of the next tracks are heavy sounds with deep street themes: representing San Jose and the whole Northern Cali, gangsta stories and tales from behind bars. Only three last tracks tell us about women: once with obscene lyrics, when calling them bitches and filthy hoes, and somewhere else we can hear Mr. 21 telling us he fell in love once. These last songs could've been mingled with other anthems and that is probably the main reason the ending of the cd is worse than a beginning. The production on "After Laughter" is too sweet as for CR level, plus it lasts just a little over 2 minutes. #9 and #10 also have some little defects, but I'm not really sure what should be blamed: choruses or beats. Nonetheless "Devil's Advocate" is a solid piece of work. The overall album's vocals are perfectly complemented with production. As usually, we receive beats from Tekpot (6), 2 from Big Reed, while Greg G and C-Locs produced two other. Generally the album is great, yet I'm feeling insufficiency mostly because of a short tracklist. Recommended, but it's not easy to put your hands on it.

Polish review

Criminal Records to dzisiaj dosyć znana wytwórnia z San Jose, do której należy kilku latynoskich artystów, między innymi Mr. 21, który debiutował płytą "The Most Hated" wydaną wespół z Traficante. W 2004 roku zadebiutował krążkiem "Mexican Phobia", a w dwa lata później otrzymujemy drugi - "Devil's Advocate".

Od czasów Dos XX upłynęła połowa dekady, a Mr. 21 niewiele się zmienił. Jego poprzednie występy były wręcz przesycone ciężkim flowem i mocnym głosem - coś z pogranicza lekkiej chrypki, wrodzonej agresji i złości, z nutą hiszpańskiej naleciałości w sposobie wypowiadania słów. Generalnie Latynos ma spory potencjał i potrafi go wykorzystać. Z pełną swobodą płynie przez każdy bit i układa ciekawe rymy. Delikatne odchylenie, które odróżnia "Devil's Advocate" od poprzednich projektów, to wolniejsze tempa, bardziej stonowana muzyka i jakby trochę nudniejszy, może bardziej dosadny flow rapera. Nie mówię, że coś z tych zmian destruktywnie wpłynęło na ocenę albumu, ale pragnę tylko zaznaczyć, że dostajemy do ręki zupełnie inny klimat niż na "Mexican Phobia". Wspomniany debiut był jakby głośniejszy, bardziej mainstream'owy, a mniej uliczny. Na drugim solo Mr. 21 występuje praktycznie sam, za wyjątkiem 3 wystąpień ludzi z wytwórni Criminal i zwrotki C-Locs'a, również reprezentującego latynoską scenę SJ. Na wstępie dość mocno rzuca się w oczy krótki tracklist, który faktycznie jest jedną z poważniejszych wad krążka. 12 tytułów, w tym raptem 10 piosenek, które trwają niecałe 35 minut, to zdecydowanie za mało. Na szczęście nie dostajemy żadnych risajkli, a utwory są utrzymane na równym, mocnym poziomie, więc nie ma mowy o przerzutkach. Album rozpoczyna ciekawy, melodyjny kawałek z RnB w refrenie, naśladujący pomysł The Game'a z piosenki "Start From Scratch". Kolejne kawałki, praktycznie do samego końca, to mocne i hardkorowe brzmienia o tematyce ulicznej: reprezentowanie miasta i Północnej Kalifornii, opowieści gangsterskie i historie zza więziennych krat. Trzy ostatnie piosenki mówią o kobietach - raz z nieskrywaną perfidią nazywając je dziwkami, szmatami, ladacznicami, a kiedy indziej raper przyznaje się, że bez nich świat byłby gorszy i opowiada nawet jak się zakochał. Szkoda, że ustawiono je pod rząd, zamiast wymieszać, ale nie to akurat powoduje, że końcówka delikatnie odstaje od reszty. Produkcja w "After Laughter" jest zbyt cukierkowa jak na klimaty kryminalnej wytwórni, a w dodatku piosenka trwa niecałe 2,5 minuty. Numery 9 i 10 też mają jakieś małe defekty, choć nie wiem, czy to kwestia refrenów, czy także podkładów. Niemniej jednak "Devil's Advocate" to kawał dobrej roboty. Może właśnie to Mr. 21 chciał uzyskać - komplet najlepszych piosenek wybranych spośród kilkunastu, które z pewnością nagrał na ten album. Strona wokalna znakomicie odnalazła się dzięki robocie producentów. Tradycyjnie dostajemy bity od Tekpot'a (aż 6), a także 2 od Big Reed'a i po jednym od Greg G i C-Locs'a. Wszystko pięknie, ale jednak czuję niedosyt przede wszystkim z powodu znikomej liczby utworów, a dodatkowo zrodzony z faktu, że lubię słuchać rapu z Criminal Records, którego nigdy nie za wiele. Polecam, choć dostać jest niełatwo.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.