NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Young Dalley
Never Say Die
Connected Inc. / Higher Records (2005)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. They Can't Break Me
03. Real Life f. Pretty Black, Jacka & K-Loc
04. No Other Way f. Mac Mall & Ray Luv
05. Never Say Die
06. Puff Wit' Us f. Fat Steve, Plot, Mac Mall, Goldie Gold & JT The Bigga Figga
07. The Blocks f. Fat Steve
08. Slide In Silence f. Plot
09. Continue The Struggle f. Plot
10. Why Do I Feel This Way f. Fed-X & Pretty Black
11. When We Step Up In The Club f. Plot & Filthy Fonz
12. No Other Way Remix f. Jim Jones & Ruffian


Dalley to młody artysta z Fremont we wschodniej części Bay Area. Nie jest on znanym piosenkarzem, a jego raperski staż rozpoczął się praktycznie w roku wydania debiutanckiego solo "Never Say Die". Higher Records i Connected Inc. musiało wydać sporo kasy, by wesprzeć omawiany projekt mainstreamowymi nazwiskami i pomóc wykreować imię Dalleya na rynku muzycznym Północnej Kalifornii.

Już na samej okładce podkreślany jest wielki producent Dr. Dre, gwiazda ze wschodu Jim Jones i rozpoznawalne figury znad Zatoki: Mac Mall, JT The Bigga Figga, Goldie czy członkowie grupy Mob Figaz. Trochę śmiać mi się chce, bo nie wierzę, by Dalley kumplował się bliżej z którymkolwiek z nich, choć mogę się oczywiście mylić. Wydaje mi się, że po prostu wykupił ich zwrotki i bity, co nawet (może sobie wkręcam) słychać w tekstach, gdzie żaden ze znanych gości nie mówi "me and Dalley" czy czegoś w tym stylu. Nie twierdzę, że to źle mieć weteranów na płycie, bo wiadomo, że przyciągnie to oko niezdecydowanych słuchaczy, ale uważam, że scena latynoska w Bay ma swój styl, który jest z definicji undergroundowy i trochę bardziej garażowy niż "wielki". Osobiście wolałbym usłyszeć Young Dalleya na długiej, co najmniej 75% solówce, a nie czterdziestopięciominutowym projekcie przepełnionym featuringami. Mówię tak, gdyż polubiłem Dalleya od pierwszych wersów i doceniam jego styl, choć nie każdemu musi się on podobać. Słychać, że chłopak jest młody, bo i głos mówi sam za siebie. Raper czuje się znacznie lepiej w wolniejszych tempach, gdyż jego flow to raczej proste układanie rymów, ale ma w sobie charakterystyczną nutkę, po której można łatwo go zapamiętać. Jak wspomniałem, album jest trochę przykrótki, bo dostajemy raptem 11 piosenek, w czym jeden remix, no i generalnie dość mało samego wokalisty, bo tylko 2 solówki. Tak też najchętniej wyrzuciłbym z płyty zwrotki dwóch bardzo kiepskich raperów - Fat Steve'a i Plota, którzy w sumie wystąpili aż 6 razy ;/. Album nie jest zaskoczeniem, jeśli skupić się na tekstach, bo te są raczej mało wyszukane. Dostajemy typowe wersy o ulicznym życiu, tym kto jest w nim prawdziwym graczem, a kto fałszywą dziwką, standardy imprezowe i podkreślanie vipowskiego statusu. Tymczasem produkcja brzmi naprawdę zachęcająco. Wydawcy płyty nie pokwapili się o dokładne przyporządkowanie beat makerów do danych tytułów, ale wiemy, że muzę tworzyli wspomniany Dr. Dre (skądinąd wiadomo, że wyprodukował "Real Life"), Keek Dogg, Lee Majors i Highwayz. Prawie każdy utwór ma wkręcające, wielkie sample i przyzwoite bity, więc płyty pod względem czysto muzycznym słucha się bardzo przyjemnie. Dodatkowo w dwóch refrenach swoją obecnością zaszczycił nas Keek Dogg z 14 Calibra, pozostawiając klimatyczne RnB. "Never Say Die" z pewnością nie można nazwać rasowym latynoskim produktem i poza nadmiarem gościnnych występów słuchacza dość mocno irytuje znikoma liczba piosenek, niemniej jednak Dalley posiada talent, który miejmy nadzieję lepiej wykorzysta w przyszłości.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.