NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lil Raider
Tha Nasty North
Monster Grip (2004)
good good good half good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Monster Grip Man f. Young Dru & Shotgun Rob
03. The Tears That I've Cried
04. Nasty North f. Zipper Louie & Nuce
05. Nothin f. Shotgun Rob
06. I Love Smoke'n
07. Alert & Alive f. Shotgun Rob
08. I Don't Give A Fuck (skit)
09. Will I Die Go To Hell f. Monkey Love
10. Bounce Dip f. Shotgun Rob
11. So Long f. Shotgun Rob
12. Same Old Questions f. Loot
13. Save My Soul f. B-Wild & Shotgun Rob
14. Stay A Little Longer f. Shotgun Rob


Vacaville w obszarze 707 to miasto, które do pewnego czasu nie miało żadnych reprezentantów liczących się na scenie Bay Area. Zmienił to Lil Raider i jego lokalni kompani. Mały Latynos i jego ekipa zapoczątkowali wzmożony ruch na rapowym rynku w Vacaville. Debiut Lil Raider'a nie dał jeszcze upragnionej sławy chłopakom z Nasty North Records, niemniej jednak dziś stanowi ciekawą i pożądaną pozycję dla kolekcjonerów.

W roku 2004 Raider był nic nieznaczącą postacią, pozostającą w ścisłym podziemiu rapowej sceny latynoskich klimatów z Northern Cali. Dopiero 2-3 lata później przyszła sława. Wydając pierwszą część "Tha Nasty North", Lil Raider był nieokrzesanym raperem, choć w jego przypadku nie miało to negatywnych skutków. Jak na pierwszy projekt to chłopak wykazał się sporym profesjonalizmem zarówno w kwestii wokalnej jak i strony technicznej wydania albumu. Dostajemy skromną, aczkolwiek wystarczającą liczbę piosenek - 12. Krążek rozpoczyna się mocnym uderzeniem z gościnnym wystąpieniem gwiazdy obszaru 707 - Young Dru. Już po niewielkiej dawce rapu od Raider'a możemy stwierdzić, że Latynos jest stworzony do nagrywania muzyki. Jego głos jest dość mocno zachrypnięty i bardzo charakterystyczny. Flow zaś jest przepełniony emocjami, utrzymany zazwyczaj w szybkim tempie i poprawny technicznie. Wybiegając w przyszłość, zdradzę, że Raider popadnie w dość niefortunną (zresztą umyślną) przypadłość gubienia rymów, czego tutaj nie zaznamy w żadnym z wersów. Chłopak swoim debiutem pragnął przekazać wszystko to, co leży mu na sercu i o czym myśli, czyli o niczym innym jak o forsie, kobietach, zabawie, ale i niebezpiecznej sytuacji na ulicach oraz niepewnej przyszłości. Te dość przeciwne bieguny poruszanych historii łatwo znajdują odbicie w towarzyszących podkładach. Wszystkie bity stworzył Razor Ray, który w przyszłości już nie współpracował z ekipą Nasty North. Producent w odpowiedzi na napisane liryki układał wyraźnie mocniejsze lub spokojniejsze melodie. Te ostrzejsze i zazwyczaj bardzo dobre kawałki to "Monster Grip Man" czy "Alert & Alive". Warto podkreślić, że zarówno Razor Ray jak i Lil Raider świetnie poradzili sobie w tych smutniejszych sferach, o czym przekonać się możemy słuchając "Will I Die Go To Hell" czy "So Long". Są jednak powody, dla których zmuszony byłem obniżyć nieco ocenę krążka. Wspomnieć trzeba kilka utworów, którym brakuje klimatu i lepszej muzyki, a szczególnie irytuje mnie "Save My Soul", które nieraz zasługuje na przerzucenie. Może już na wyrost, ale jako krytyk dodam, że Razor Ray używa zwykłych syntezatorów i słychać w każdym następnym kawałku, że muzę robił ten sam gość. Niemniej jednak zarówno wokalista jak i producent zasługują na pochwałę i fanom latynoskich klimatów radzę zaopatrzyć się w ten produkt - dziś trudno dostępny. Na koniec dodam, że "Tha Nasty North" i następny projekt Raider'a "Pirate Music" to jedyne dwa znane mi projekty, nienawiązujące do gangsterskich klimatów skierowanych wyraźnie ku znienawidzonym surenos.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.