NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Shotgun Rob Corleone
Hood Rhymes
Monster Grip Records (2004)
good good good good good


Recommended reviews

01. Shotgun Rob
02. Begg'n Ass Bitch
03. Why The Good Die Young
04. Beautiful Brown Women
05. I'm Sorry
06. Look Son
07. I Want That Shit
08. Show Me The Chonies
09. When I'm On The Block
10. Fatal Thoughts f. Young Wheeze, Zipper Louie & Joker
11. Take'em Wit Me
12. Bitch Ass Mutha Fuckaz
13. Talk'n Shit
14. Put Here To Do This
15. Cow Town Bound f. Lil Raider & Zipper Louie


Pamiętam jak dziś, że okładka "Hood Rhymes" zawsze mnie intrygowała. Rzadko, ale jednak, widywałem tę płytę na eBayu, ale nie bardzo wiedziałem, co to za koleś ten Shotgun Rob. Po kilku latach, gdy Lil Raider poruszył latynoską sceną miasta Vacaville, okazało się, że Rob to reprezentant tegoż właśnie miasta i wytwórni Monster Grip / Nasty North. Jego debiutancka płyta wyszła w 2004, czyli w czasie, gdy nortenowska scena w Vacas jeszcze raczkowała. Podobnie zresztą jak sam Shotgun Rob.

Pewnie nie jestem jedyną osobą, która zakupiła "Hood Rhymes" po okładce i koneksjach rapera z poważaną wytwórnią z okręgu 707. Niestety okazuje się, że to nie wystarczyło, by wydać porządny projekt. Shotgun reprezentuje ulice Vacaville, choć jego debiut jest bardziej autorski niż uliczny. Facet porusza sporo osobistych tematów, spośród których przynajmniej połowę można by nazwać dojrzałymi. W swoich utworach opisuje miłość i uczucia do kobiety czy też syna. W innych przeprasza swoich bliskich za popełnione błędy. Nie, żeby Rob był jakimś mięczakiem, bo obok potulnych miłosnych tribute'ów usłyszymy seksualne wulgaryzmy i groźne przechwałki. W sumie to tematyka należy do niewielu zalet tego projektu. Sam Shotgun Rob nie prezentuje się tu jakoś nadzwyczajnie. Jego głos jest głęboki, lekko zachrypnięty, a flow raczej powolny. Co więcej, raper bardzo często stosuje nagłe przerwy między wyrzucanymi wersami; coś a la Too Short, ale w przypadku Roberta zabieg ten nie brzmi zbyt profesjonalnie i umyślnie. Wniosek: mam wrażenie, że chłopak nie czuje się w rapie do końca swobodnie. Mniejsza już nawet o samego wokalistę, bo słyszałem gorszych MC. Przeciętnego muzyka uratować może zazwyczaj doskonała produkcja. Niestety na tym polu jest również sporo defektów. Podkłady podobają mi się może w kilku utworach (np. w #1, #3 czy #5), ale większość kawałków ma kiepską produkcję, którą opisałbym jako mało klimatyczną, bezpłciową, niezbyt profesjonalną. Towarzyszą nam zarówno cięższe klimaty - jak w otwierającym tracku czy "I Want That Shit" - ale natkniemy się także na sporo spokojniejszych podkładów. Album pogrążyły dodatkowo utwory z pogranicza farsy i laidbacku, które zostały nagrane z przymrużeniem oka (#2, #14 i #15). Szkoda, że na debiucie Shotguna pojawiło się tak mało gości, bo spora liczba dobrych raperów z Vacaville może uratowałaby honor tego krążka. A tu jak na złość aż 13 solówek, gdzie jedynie Zipper Louie zaszczycił nas występami w kilku refrenach. Nadmienię tu jeszcze imię głównego producenta - Razor Raya - który odpowiadał za większość podkładów. Tylko ostatni utwór skomponował Zipper Louie. Koniec końców Shotgun Rob nie miał zbyt udanego startu. Jego debiut nie jest nawet przeciętny, ale sam Shotgun Rob jeśli podszlifuje swój flow, może nagrać w przyszłości coś lepszego. Na to też liczę.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.