NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





W.I.L.L.
While I Live Life (415-530)
Ritten Reality Records (2005)
good good good half good


Recommended reviews

01. Intro
02. Against Me Now f. J Jamz
03. Tryin 2 Make Endz Meet
04. Issues
05. Stay Loaded
06. Best Of Me f. Grahve
07. Something's Wrong f. Faction
08. Give It 2'em f. Y.B.
09. Bitch Ass MC's
10. Never
11. Sorry
12. Ask Me No ?'s
13. Tool Box
14. Eye 4 An Eye
15. My Life f. A-Yum
16. Can't Trust Th@ f. Grahve
17. Like This...
18. Outro


English review

530 area code rap scene in northern California has scarcely anything to offer. If truth be told no rapper has ever bubbled from this region. Those who are indeed recording something are doing their thing in a strict underground and cannot impress you with a wide discography. It is probably due to the fact that small cities, far from being labeled as metropolises, dominate in the mentioned area. Latin rap fans may have heard of such artists as Nimfo or Carillo (R.I.P.). Hopefully W.I.L.L. hailing from Redding will make a change. He debuted in his independent label Ritten Reality Records back in 2005.

It's hard to tell solely by the cover that "While I Live Life (415-530)" is a rap cd, therefore it's easy to miss it. In actual fact it's hard to miss something that underground, as this album is only available locally and in selected on-line spots. W.I.L.L.'s debut is more of a product that you look for on purpose. And I encourage you to do so, because he's a talented artist with a lot to offer. This white rapper more often than not smoothly flows on the served beats and leaves behind a solid dose of emotional verses, whose lyrics definitely stand out from typical patterns. W.I.L.L. is not a gangsta, street thug or a pimp, so don't expect to hear yet another portion of braggings or stories of how many women were hit. Instead you'll learn more about problems ("Issues") of a young and ordinary citizen who tries to make ends meet ("Tryin 2 Make Endz Meet") in a supposedly beautiful - due to lakes and surrounding mountains - but also dark and vicious town of Redding ("Like This..."). Generally the cd is soaked with personal stories and feelings of the host. The large number of solo tracks serve the purpose, as featured guests appeared only on 6 cuts out of 18. Rapper also deals with haters, weak MCs and disses the hell out of the local police in the great "Ask Me No ?'s". We are accompanied by a gloomy, depressing and sorrowful production that creates a peculiar mixture of anger, helplessness and irritation. My top picks are the ones composed by Young Hanabal, 9 overall. Other than that you'll get beats done by Grahve (6), DJ On The One (2) and Pretty Tone. Please note though, that music has a slight underground feel to it. In other words it's not crystal clear and one can hear a couple of flaws. However it also has its charm and you will stumble upon such perfect tracks as the mentioned above "Tryin 2 Make Endz Meet", "Ask Me No ?'s" or "Give It 2'em" as well as "Sorry". On the other hand the very end of the album turns out to be a little disappointing (nothing really stands out) and I always feel a little hunger then. Moreover I completely didn't feel the "Best Of Me" that has an irritating east coast vibe. All in all "While I Live Life..." is a very decent and at the same time promising project. Underground rap fans should lay their hands on it; what is more, W.I.L.L. won't keep you waiting for too long and is going to release more quality material in the nearby future.

Polish review

Scena rapowa okręgu 530 w północnej Kalifornii ma niezmiernie mało do zaoferowania. W zasadzie nie wypłynął stamtąd dotąd żaden raper. Ci, co nagrywają, tworzą w ścisłym podziemiu i nie mogą się poszczycić bogatą dyskografią. Zapewne wynika to z faktu, że w tym obszarze dominują raczej małe miasta, którym daleko do miana metropolii. Warto nadmienić tu takich undergroundowych wykonawców jak Nimfo czy Carillo (R.I.P.). Niewykluczone, że sytuację zmieni W.I.L.L. pochodzący z Redding, który zadebiutował we własnej niezależnej wytwórni Ritten Reality Records w roku 2005.

Po okładce trudno poznać, że mamy do czynienia z płytą rapową, więc niezmiernie łatwo omawiany album przeoczyć. W zasadzie zagalopowałem się, trudno mówić o przeoczeniu tak podziemnego krążka, dostępnego właściwie tylko lokalnie lub w wybranych miejscach w internecie. Debiut Willa to raczej produkt, na który się trafia, gdy się go poszukuje. A zachęcam was do tego, jest to bowiem artysta nieprzeciętny i mający sporo do zaoferowania. Ten biały raper w większości przypadków pięknie płynie po podkładach i pozostawia po sobie solidną dawkę nacechowanych emocjonalnie zwrotek, których tematyki w żadnym razie nie można zaliczyć do banalnej. W.I.L.L. to nie gangsta, thug czy pimp, więc nie oczekujcie kolejnej porcji pogróżek lub sprawozdań z zaliczania napotkanych panienek. Usłyszycie natomiast trochę o problemach ("Issues") szarego, próbującego związać koniec z końcem ("Tryin 2 Make Endz Meet") obywatela niby pięknego, bo otoczonego górami i jeziorami, ale równocześnie mrocznego miasta Redding ("Like This..."). Ogólnie krążek przesycony jest osobistymi relacjami i odczuciami artysty, a pomaga w tym duża liczba solowych piosenek, ponieważ goście pojawili się raptem w 6 tytułach na 18. Raper rozprawia się także z haterami, słabymi wokalistami, a w świetnym skądinąd "Ask Me No ?'s" nie pozostawia na lokalnej policji suchej nitki. Towarzyszy nam przy tym ciężka, dołująca i przygnębiająca produkcja, w znakomity sposób tworząca swoistą mieszankę smutku, gniewu i irytacji. Najbardziej podeszły mi do gustu utwory skomponowane przez Young Hanabala, a pojawiło się ich aż 9. Oprócz niego sporo grzebał tutaj Grahve (6) oraz DJ On The One (2) i Pretty Tone. Warto jednak pamiętać, iż muzyka odznacza się lekkim podziemnym brzmieniem. Chcę tym samym powiedzieć, że nie jest ona czysta i wykonana bezbłędnie. Jednakże ma to również swój urok i trafiają się istne perełki pokroju wspomnianych już wyżej "Tryin 2 Make Endz Meet", "Ask Me No ?'s" czy też "Give It 2'em" albo "Sorry". Z drugiej zaś strony sam koniec albumu jakoś specjalnie nie oczarowuje i pozostawia pewien niedosyt; ponadto w ogóle nie podoba mi się "Best Of Me", gdzie podkład pobrzmiewa wschodnimi naleciałościami. Niemniej jednak "While I Live Life..." to bardzo przyzwoity a zarazem obiecujący projekt. Fani podziemnych nagrań mogą śmiało się w niego zaopatrzyć, tym bardziej że W.I.L.L. nie osiądzie na laurach i w przyszłości nagra jeszcze niejedną dobrą płytę.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.