NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Game Insane
Brainstorm
GI Productz (2006)
good good half good good


Recommended reviews

01. Brainstorm - LOE & T-One
02. Face Lift - T-One & Mub
03. Tell Me Somethin' - Mub, Royalty, Ram-C-Note, LOE & T-One
04. International Networkin' - T-One & USO
05. We 2 Boss - LOE, T-One & Mub
06. Tranquility - T-One
07. Genius Ideaz - T-One, Mub, Royalty & LOE
08. Invincible - T-One, K-Rino & Mub
09. This Planet - T-One, Mr. Maja & LOE
10. 20/20 - Mastamind & T-One
11. My Way - T-One & First Degree The D.E.
12. Contemplationz - Mub & T-One
13. Innovate - T-One
14. Season Finale - T-One, Mr. Maja, Mub & LOE


English review

Milpitas in northern California is a Santa Clara county's town in the 408 area code, which comparing to other Bay Area rap cities barely has a rap scene. The only artists who represent this place and at the same time are known beyond it are independent emcees from Game Insane group.

The GI team debuted in 2002 with an unusual, yet a solid self titled long play album. After a year they released an EP called "Trunk Tight", which partly held the level of their previous project. In fact their first rap appearance was on "City On The Hush" compilation which featured their track called "Awake The Sleepaz". Then they also had their 5 minutes on "B.A.R.T. To The 91Siccness" double album with "Money And Game" song. In 2006 the GI Productz are back with their third release entitled "Brainstorm". Before the full length album hit the stores the group made some buzz on the streets with an official single "Tell Me Somethin'" which promoted the cd. In my opinion it is one of the worst tracks from "Brainstorm", but nonetheless the song reached many peoples' ears which was its main purpose. What's more, their sophomore LP features professional graphics from Essquebed Media and a booklet with artists photos, which encourage you to buy the project.

Those of you who did not have a chance to hear rap musicians from Milpitas should note that they present an unusual and original style. From the beginning of their career they've been recording a modern and innovative rap with a distinguishing electronic sounds, but not that trashy ones! Often do they rip the mic in a faster pace, especially when it's held by T-One. Members of GI are also clearly recognizable by their different voices. The band's diversity was broadened with the sick and gloomy atmosphere from the "Trunk Tight" EP. "Brainstorm" still refers to their primary tendencies, yet it's not that fresh and unique anymore. It is still soaked with electro/synth vibes and rappers' flows haven't changed that much. T-One, who's an unwritten leader of the crew, delivers verses in a faster tempo and fills them with his young and charismatic voice. He appeared on every track including 2 solos. The rest of the members performed irregularly; Mub was featured on half of the songs, yet I have to admit that I was really impressed with his rap. His voice seamed to be even deeper and more distinct than before, plus he smoothly moves through the beat so you can listen to him with a real pleasure. Neither did LOE disappoint me as he left 5 decent verses. The least contribution had Mr. Maja, who appeared only twice but with a nice delivery. The vocal site of this project is kept on the high level, but unfortunately it is not that good when it comes to the beats. The whole production was created by T-One, who occasionally made it reproductive and secondary. We'll usually hear synth melodies, which sometimes sound familiar or just similar to one another. Like I said before, "Tell Me Somethin'", which is supposed to represent the whole cd, makes it odd and lowers the overall grade. The single includes an unsophisticated tune and too lively pace. There are obviously tracks like #2, #8, #10, #11 or #13 with a very decent production, yet it's far from the ones composed on Game Insane's debut album. Same average level refers to lyrics. We can't deny artists' talents, as they form original rhymes and metaphors, but it loses its value when used on featureless and dull topics. Most songs talk about being original and different plus a few typical cuts about the rap game and business. I regret that great vocals were partly wasted by not so good production and plain themes. Game Insane has got a huge potential, which might have been strongly exploited on their previous releases. "Brainstorm" is unluckily a step backwards in their music career. You might get yourself a copy, yet I recommend you to grab GI's debut project first.

Polish review

Milpitas w Kalifornii to mieścina należąca do hrabstwa Santa Clara w okręgu 408, która na tle innych placówek rapowych w Bay Area wypada bardzo słabo. Śmiem twierdzić, że nie wypada w ogóle, a jeśli już wypada, to wziąć się jej do roboty i popracować nad zasileniem szeregów reprezentacji. Honor wątłej, aczkolwiek istniejącej sceny rapowej tegoż miejsca ratuje grupa Game Insane.

Ekipa GI debiutowała w roku 2002 dość nietypowo brzmiącym, ale solidnym pełnometrażowym albumem. W rok później wypuściła EP-kę o tytule "Trunk Tight", która w znacznym stopniu utrzymywała poziom z pierwszego krążka. W rzeczywistości ich pierwsza styczność ze sceną muzyczną miała miejsce w roku 2001, kiedy to utwór "Awake The Sleepaz" pojawił się na kompilacji "City On The Hush". Później wystąpili jeszcze na składance "B.A.R.T. To The 91Siccness" z nowym kawałkiem "Money And Game". Po kilku latach przerwy powrócili na scenę z trzecim projektem nazwanym "Brainstorm". Chłopaki z Game Insane, przed wypuszczeniem longplaya, wdarli się do rozgłośni radiowych i półek sklepowych z oficjalnie wydanym i tłoczonym singlem "Tell Me Somethin'", który w moim odczuciu jest niestety bardzo kiepski, zbyt wyszukany i skoczny. Niemniej jednak tym ruchem narobili sporo szumu. Dużo pracy włożyli też w samą oprawę recenzowanego krążka, a mianowicie wrzucili ją w całkiem zgrabną grafikę, zafundowaną przez Essquebed Media, a nawet pokwapili się o wydrukowanie kilkustronicowej książeczki ze zdjęciami artystów.

Przypomnę, że styl, jaki dotychczas prezentowali muzycy z Milpitas, był pod każdym względem wyjątkowo oryginalny. Od początku swojej kariery tworzyli bowiem coś na kształt nowoczesnego rapu, wyraźnie pobrzmiewającego elektroniką, ale nie tą kiczowatą! Do tego dorzucali swoje wyraźne i charakterystyczne głosy, rozprawiając się z mikrofonem nieraz w bardzo szybkich rytmach. Dodam, że na płytę "Trunk Tight" wdarł się dodatkowo chory i mroczny klimat, który tym bardziej uwypuklił ich odmienność. "Brainstorm" nawiązuje do narzuconych wcześniej trendów, choć nie wszystkich, a forma wykonania nie jest już tak świeża jak na poprzednich dziełach zespołu. Album dźwięczy elektroniczną muzą, a wokalistów nadal można rozpoznać po ich głosach. T-One, którego śmiało możemy nazwać liderem kapeli, posiada młody, charyzmatyczny głos, który najczęściej usłyszymy w żwawszych tempach. Raper wystąpił w każdej piosence, w tym nagrał dwie solowe. Pozostali członkowie grupy pojawiali się w kratkę lub nawet rzadziej. Mub zaprezentował się w połowie utworów, ale muszę przyznać, że wywarł na mnie spore wrażenie. Od czasów poprzednich nagrań jego głos jeszcze bardziej się pogłębił i nabrał konkretniejszego wyrazu. Bez problemu płynie po bitach i z przyjemnością się go słucha. Nie zawiódł również LOE (5 zwrotek), który przypomina nieco Muba. Najmniej, bo raptem 2 razy, uraczył nas porządnymi wersami Mr. Maja. Ten nigdy jakoś specjalnie nie przytłaczał liczbą swoich wystąpień, ale zawsze prezentował wysoką klasę. Wokalnie jest naprawdę ciekawie, gdyż o nudzie, w odniesieniu do barwy głosów nie ma mowy. Niestety nie jest już tak kolorowo, gdy przyjrzeć się produkcji. Ta, w całości wykonana przez T-One'a, momentami zdaje się wtórną. Towarzyszą nam zazwyczaj melodie z syntezatorów, które gdzieniegdzie są do siebie podobne. Puszczę już w niepamięć wspomniany singiel, którego tempo i minimalizm muzyczny po prostu odstraszają. Wprawdzie są kawałki, gdzie podkłady wprawiają słuchacza w miły nastrój (#2, #8, #10, #11 czy #13), ale niestety daleko im do niepowtarzalnej produkcji z samozwańczego krążka GI sprzed lat. Równie wyboiście jest pod względem poruszanej tematyki i samych tekstów. Z jednej strony wydawać się może, że artyści są lirycznie utalentowani, gdyż często stosują nietypowe rymy, metafory i niebanalne przemyślenia. Fakt, brzmi to przyzwoicie i z klasą, ale co z tego, jeśli używa się takiej formy do bezpłciowej problematyki. Raperzy opowiadają o byciu oryginalnym i niepowtarzalnym, o współpracy i konkurencji na scenie muzycznej, a przede wszystkim przechwalają się i szpanują innością. Właściwie nic odkrywczego czy ujmującego. Żałuję, że dobry i naprawdę ciekawy flow tejże formacji został przyćmiony przez wtórność podkładów i mało konkretne tematy poruszane w tekstach. W Game Insane drzemie spory potencjał, który zresztą był całkiem rozbudzony na początku ich kariery muzycznej. "Brainstorm" to niestety krok do tyłu w ich ekstrawaganckiej stylistyce. Na pewno warto sięgnąć po ten projekt dla samego zapoznania się z zespołem, choć lepszym doświadczeniem będzie spotkanie ich na debiutanckim krążku.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.