NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Enemigos
Agony & Ecstasy
CB Entertainment (2009)
good good good good half


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Hard Inda Paint - Gangsta Reese
03. E.A.S.T. f. Silence Loc
04. Lil' Slice
05. Ryte On Tyme - Convic
06. Home Comin'
07. Invested
08. CDz Like "D"
09. Nutts In Dey Poccet
10. R U Single?
11. 408 Riderz
12. Take My Word
13. Arsonists
14. They All Say
15. So Sweet f. Critic
16. The Yard - Convic
17. Mayno
18. Degrees Of Growth
19. Attitude
20. Left Coast f. Silence Loc, Critic, Magruff Muttley, Stone Age & Scrilla Mac
21. E48 Out (skit)


English review

Enemigos is a duo consisting of San Jose representatives: Gangsta Reese and Convic. The first one should already be known to elder rap listeners for his membership in the Full Clip crew with such cds as "Who'z Ridin" and "The 2nd Chamber". He debuted back in 2002 with a solo titled "Full Metal Jacket" and even released a sophomore half solo, half collection "East Side Stories Vol. 1" a year later. Convic on the other hand - from what I know - has only appeared as a guest on other people's projects including Brown Factor from Crazy Times Records or even the recent "Killa Sharks 4".

For the last 6 years Reese took a music hiatus, recording only a single verse here and there, so you may treat the "Agony & Ecstasy" as sort-of a come back; a classy and serious one. You can notice from the gates that rapper put much work into his most recent endeavor, both vocally and lyrically. He follows the rhythm with an ease, even if it turns out to be a dynamic one (like in "They All Say"). I remember that he used to miss a beat sometimes or have some other minor problems, but out here he showed nothing less than professionalism. The same can be said about Convic, whom I haven't had an opportunity to hear on so many tracks so far. You can recognize him by a very deep, low-pitched voice and a flow that might seem emotionless at first glance. I need to admit that I was surprised with his performances; the way he smoothly flows on all beats, polished lyrics with thought-provoking punch lines, interesting rhymes and word plays. The lyrical content is of great importance and one of the strongest aspects of the album. Both artists indeed recorded many tracks that are about something more than yet another repeat of typical bragging and representing one's turf. You'll hear songs about growing up ("Degrees Of Growth"), dwelling in prison ("The Yard"), younglings taking credit for somebody else's achievements ("Take My Word"), praise of independent hustle ("CDz Like 'D'"), real ode to old school cars ("So Sweet") as well as pulling cards of weak and phony emcees ("Hard Inda Paint").

Y'all some MySpace rappers, I don't see your shit in store
Selling burnt CD-Rs, talking 'bout you gon' blow
Your fan base is your mama and the bitches that have your babies
You's a back seat rider, on the Internet talkin' crazy


There are obviously also a couple of tracks with traditional themes including the home town San Jose, sex, women, rap game, but they were handled in such a fresh and finely chiseled fashion that turned out to be pretty impressive too. A notable part of "Agony Ecstasy" has been played by Filthy Rich, the producer who is responsible for the vast majority of tracks; only 4 were made by Gangsta Reese, Convic, Assassin and Hynote Ent. One could think that the cd will be monotonous in the long run, as the cd as a whole requires almost 80 minutes of your attention (I remind you that there are 19 full-length cuts!), yet he managed to come up with something original almost each time. Generally music has nothing in common with the contemporary northern California standards, so don't expect to hear anything that even resembles hyphy mannerism. Therefore the most keen will be enthusiasts of classic west coast vibes, the ones with hard sounds, heavy bass lines and medium pace. It is also important to note that that there are a few distinct samples in the background, that enrich the production in a subtle way. On top of that you'll get catchy hooks (great performances by Shea) and various add-ons like occasional scratches. To conclude, Enemigos recorded an impressive material, a mixture of back to basics with facilities of modern technology. I strongly recommend this album to all fans of 90's rap and to the ones who are not fond of party-like slappers. "Agony & Ecstasy" is in my humble opinion one of the best releases of 2009.

Reese, thanks for networking and providing the album for the review.

Polish review

Enemigos to duet, który tworzy dwóch reprezentantów z San Jose: Gangsta Reese i Convic. Ten pierwszy słuchaczom z dłuższym stażem powinien być znany z członkostwa w zespole Full Clip, mającego na koncie krążki "Who'z Ridin" i "The 2nd Chamber". Raper zadebiutował w roku 2002 solówką "Full Metal Jacket", a w rok później wydał pół składankę, pół solówkę "East Side Stories Vol. 1". Convic natomiast - o ile mi wiadomo - pojawiał się dotąd jedynie jako gość na innych projektach, chociażby na Brown Factor z Crazy Times Records, czy też niedawno na kompilacji "Killa Sharks 4".

Reese od 6 lat sporadycznie udzielał się na scenie, można zatem uznać omawiane "Agony & Ecstasy" za swego rodzaju come back. Należy przy tym od razu dodać, iż w naprawdę dobrym stylu. Widać, że artysta przyłożył się zarówno do warstwy wokalnej jak i lirycznej. Bez najmniejszego kłopotu podąża bowiem za rytmem, nawet gdy jest on nadspodziewanie szybki (np. "They All Say"). Pamiętam, że kiedyś zdarzało mu się opuścić jakiś bit lub zaliczyć kilka innych drobnych potknięć, tutaj natomiast uprawia swój fach iście wzorcowo. Wtóruje mu przy tym Convic, którego nie miałem dotąd okazji słyszeć w tak pokaźnych ilościach. Rapera cechuje niezmiernie głęboki głos i flow na pozór pozbawiony emocji. Przyznam, że zadziwił mnie swobodą, z jaką porusza się po podkładach, a także dopracowanymi tekstami, wyszukanymi rymami i grami słownymi. Zresztą warstwa liryczna to kolejna mocna strona projektu. Obaj artyści nagrali dużo piosenek traktujących o czymś więcej niż tylko powtórka z typowych pogróżek i reprezentowanie swej okolicy. Dostaniemy kawałki o dorastaniu ("Degrees Of Growth"), więzieniu ("The Yard"), młodych, przypisujących sobie czyjeś zasługi ("Take My Word"), pochwałę niezależnego nagrywania ("CDz Like 'D'"), prawdziwą odę do oldschoolowych samochodów ("So Sweet") czy też demaskowanie słabych i fałszywych wokalistów ("Hard Inda Paint").

Y'all some MySpace rappers, I don't see your shit in store
Selling burnt CD-Rs, talking 'bout you gon' blow
Your fan base is your mama and the bitches that have your babies
You's a back seat rider, on the Internet talkin' crazy


Rzecz jasna sporo też tu tradycyjnej tematyki jak utwory o rodzinnym San Jose, kobietach, seksie czy rapowej grze, ale podane zostały one w sposób na tyle świeży i dopracowany, iż prezentują się naprawdę bardzo porządnie. Nieodłącznym elementem "Agony & Ecstasy" jest także producent Filthy Rich, który skomponował przytłaczającą większość kawałków; raptem 4 zrobili Gangsta Reese, Convic, Assassin i Hynote Ent. Mogłoby się wydawać, że popadnie w monotonię, o co nietrudno przy tylu tytułach (przypominam, że album ma aż 19 pełnowymiarowych piosenek!), ale udało mu się prawie że na każdym kroku wprowadzić jakieś oryginalne elementy. Generalnie muzyka ma niewiele wspólnego z obecnymi kanonami z północnej Kalifornii, nie uświadczycie tu nic co chociaż przypominałoby skoczne brzmienia spod znaku hyphy. Dlatego też najbardziej zadowoleni będą miłośnicy klasycznych brzmień z zachodniego wybrzeża, tych utrzymanych głównie w ciężkich klimatach z niespiesznym bitem. Warto też nadmienić, iż w kilku utworach pojawiły się wyraźne sample z klasyki muzyki, które najczęściej w subtelny sposób wzbogacają produkcję. Do tego dochodzą dopracowane refreny (świetne występy RnB w wykonaniu Shea) i najróżniejsze dodatki jak sporadyczne modyfikacje głosów czy scratche. Podsumowując, Enemigos nagrali bardzo dobry materiał, który jest niejako powrotem do korzeni, lecz otrzymanym przy pomocy dobrodziejstw obecnej technologii. Polecam w szczególności fanom rapu z lat 90. oraz osobom stroniącym od imprezowych klimatów. "Agony & Ecstasy" to mym skromnym zdaniem jedna z najlepszych płyt roku 2009.

Reese, dzięki za współpracę i zapewnienie albumu do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.