NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Eldorado Red
East Side Rydah Vol. 1
Southwest Federation / Liqour Barrell (2006)
good good good half good


Recommended reviews

01. Da Champ Is Here
02. I'm In The Streets
03. El Dawg
04. Love, Life, War (skit)
05. Love, Life, War f. Undaflow
06. Mafia Rules (skit)
07. Mafia Rules
08. Hustler's Wife (skit)
09. Hustler's Wife
10. Niggaz Gone Die
11. Call From Rick Rock (skit)
12. Cold Hand Tailz
13. Soldier Till The End f. Mega Man


English review

It's almost impossible for BayUndaground.com to talk about projects recorded by the artists outside of northern or central California. Yet if you even come by one you can be sure it is not featured on our website without a reason. The very few exceptions will now also include a solo album by Atlanta, GA representative Eldorado Red titled "East Side Rydah Vol. 1". If I'm not mistaken it's not the same Eldorado Redd (with double "d") from Atlanta, whose discography is much wider.

To make Eldo even more non-Bayish I'll tell you that he was born in New York's Harlem and was also living in Alabama. Yet it is not the first time when we mention his name, here at BayUndaground spot. He was already featured on Balance's mixtape and Federation's projects. In fact it is the Fairfield trio, who let Red record his debut album under their belt. "East Side Rydah Vol. 1" was released by Southwest Federation and what's more, it was Rick Rock himself who dealt with the production. It was fortunate for Eldorado to hook up with people from the Bay, as if it wasn't for them he might have not caught my attention. First glance at the album and I received a clean artwork by San Francisco art master - Shemp of Photo Doctor Graphics. Then I threw the cd into my stereo system and realized that it's not only looking good, but also sounds more than decent. El Dawg doesn't seem to have that typical east coast flow or Dirty South flavor. His voice is kind of usual, yet decent - low pitched with a bit of harshness and freshness. Technically he gave us a nice dose of professionalism. Although the strength of his debut lies beyond the booth, closer to producer's console. A very solid and distinct beats were mostly delivered by Rick Rock as he composed 8 of them. His music is characterized by loud bass lines, original sample loops and live instruments. The music itself varies from heavy hood anthems like "I'm In The Streets" (with Stres on the hook) or "Niggaz Gone Die" to more delicate and soft vibes like the one on "Hustler's Wife". There are also Reef's blueprints, as he created a great beat on "Soldier Till The End". Those of you, who not only enjoy the pleasure of music itself, but also search for ambitious lyrics, can be sure to hear more than your average rap message. Throughout 9 songs Eldo was able to talk about his feelings, himself (all the best things), street stories and more. You'll also get a loutish anthem ("Cold Hand Tailz") which touches upon Eldo's chicks - a very decent pastiche of Too Short's "Freaky Tales". It's a pity that there are only 9 tracks, as after only 35 minutes of music (without including skits) the listener might feel unfulfilled. The question remains - should Bay Area rap fan pick up a cd by a non-California artist? Personally, I think since Federation put their effort to support this boy, you might give him a chance as well. Maybe one day he'll move to the West Coast.

Polish review

Rzadkością jest, by ekipa BayUndaground komentowała bądź recenzowała projekty spoza ścisłego obszaru północnej lub centralnej Kalifornii. Jeśli jednak zechcecie podważać naszą wierność i lojalność wobec rapu zatokowego, bo znajdziecie odstępstwa od naszego spaczenia, to gwarantuję, że ten odizolowany przypadek nie znajdzie się na portalu bez powodu. Wyjątkiem od twardej reguły jest chociażby zaprezentowany krążek "East Side Rydah Vol. 1" nagrany przez Eldorado Reda, reprezentanta południowo-wschodniej części USA - Atlanty w stanie Georgia. Nie pomylcie go tylko z Eldorado Reddem (przez 2 "d"), też z Atlanty, który ma znacznie bogatszą dyskografię.

Żeby było śmieszniej, Eldo urodził się w nowojorskim Harlemie, a pomieszkiwał także w stanie Alabama - wszystko na Wschodzie, gdyby ktoś pytał. Niemniej jednak jego imię niepierwszy raz pojawia się na naszej stronie, gdyż występował już gościnnie m.in. na projektach Federation i mixtapie Balance'a. To właśnie fairfieldowska Federacja wzięła Reda pod swoje skrzydła i dała szansę nagrania debiutanckiego solowego krążka. "East Side Rydah Vol. 1" ukazało się bowiem m.in. dzięki wytwórni Southwest Federation, a co więcej, za konsolą producencką rządził i rozgościł się wygodnie Rick Rock, jeden z bardziej rozpoznawalnych zatokowych beatmakerów. Eldorado miał naprawdę sporo szczęścia, że trafił na takich, a nie innych ludzi, bez których jego album niekoniecznie zdobyłby moje uznanie. Na wejściu otrzymałem bowiem zachęcającą otoczkę artystyczną w wykonaniu niezastąpionego Shempa z Photo Doctor Graphics. Wrzuciwszy krążek do sprzętu, okazało się, że El Dawg prezentuje się całkiem nieźle i wcale nie ciąży nad nim fatum eastcoastowego flowu czy naleciałości nurtu Dirty South. Chłopak nie wyróżnia się z tłumu pod względem barwy głosu, gdyż ta oscyluje wokół umiarkowanie niskiego tembru, wciąż pachnąc lekką, młodzieńczą nutą. Technicznie emcee prezentuje się przyzwoicie; może i nawet lepiej niż dobrze. Siłę jego debiutu wzmocniła jednak znacząco produkcja, która dodała płycie uroku, mocy i wyrazistości. Wspomniany już przeze mnie Rick Rock skomponował tu bowiem aż 8 podkładów, które charakteryzuje intensywne bicie basów, oryginalne sample i nieraz także wykorzystanie instrumentów. Produkcja, a tym samym klimat piosenek, waha się od potężnych i ciężkich utworów w stylu "I'm In The Streets" (ze Stresem w refrenie) czy "Niggaz Gone Die", aż po delikatne i stonowane "Hustler's Wife". Wspomnę, że prócz Ricka odciski palców pozostawił Reef, komponując świetny podkład w "Soldier Till The End". Dla bardziej ambitnych, szukających w muzyce nie tylko urokliwych dźwięków i miłych głosów, ale także treści, dodam, że Eldo zadowala przekazem. Na niewielkiej przestrzeni (raptem 9 piosenek!) opowiedział o sobie (same najlepsze rzeczy), o uczuciach i niebezpiecznych ulicznych akcjach. Znalazło się też miejsce na chamski kawałek traktujący o napotkanych w życiu laskach - genialny pastisz "Freaky Tales" Too Shorta. Szkoda właśnie, że utworów jest tak mało, bo człowiek naprawdę czuje niedosyt po przesłuchaniu niecałych 35 minut (odejmując czas poświęcony zbędnym skitom). Teraz pytanie: czy po całkiem obiecujący album rapera spoza Kalifornii powinni sięgnąć fani Bay Area? Myślę, że skoro Federation poświęciło swój czas i pracę, by pomóc chłopakowi, to Wy także możecie dać mu szansę; być może któregoś dnia przeprowadzi się nad Zatokę i będzie występować na ścisłej, kalifornijskiej scenie.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.