NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lefty
And Then There Was... Lefty
Deep Sleep Records (2010)
good good good good good


Recommended reviews

01. 41530 f. LSE, Pistol Cee & Sleepy (22B)
02. Dopefiends f. LSE
03. Celebrating f. LSE
04. Change Of Thought
05. On Fire
06. Country Hoe
07. She Got It f. Sleepy (22B) & Loco Sin Freno
08. Tailgating f. Cuddie Cut & Mateo Net
09. Best Friend f. Sleepy (22B)
10. Don't Be Scared f. LSE
11. Drive Me Crazy f. Sleepy (22B)
12. Like Us
13. Wiggle f. LSE
14. Dirty Five Thirty f. LSE


English review

Deep Sleep Records is a young, yet very enterprising label which mostly signs homeboy rappers. We've already had a chance to meet people like Pistol Cee, Lil Duce (R.I.P.), Cuttyboy or Redrum, as they released over 5 official projects. The majority of their previous music referred to gang affiliations / street life and unique, psychedelic themes. The beginning of 2010 brings label's latest album - a debut cd by Lefty, who's been featured on Redrum's sophomore solo, "Strangulation IV" and "No Suckas" compilations.

You may think that Lefty's vocal craft would not be too professional due to lack of experience on wax; and ultimately the whole album would turn out to be a failure. I must admit that I bought "And Then There Was... Lefty" just after it was available in pre-sale at CD Baby and I didn't even bother to listen to the snippets. After I heard his verses on "Dear Satan" I believed that his solo would be at least good and worth my money - and I wasn't mistaken. I didn't regret my rash decision as I received a very interesting project from the 530 area code representative. Lefty's biggest advantages are his flows and voice, which sound fresh, energetic and hoarse. His verses are filled with emotions and are spit in rather fast tempo, which he can easily switch to a slower one. I was expecting to get a lot of thought-provoking and deep lyrics on this release, after what was heard on Redrum's latest solo. The reviewed album is yet not that specific and original int erms of lyrics as "Dear Satan", but it has its moments where Lefty shares his personal thoughts. You'll definitely find them on tracks dedicated to rapper's life and his experiences with women and close friends. However the majority of the material is touching on typical street topics like representing Northern Cali, especially the 530 and 415 area codes, where most of the Deep Sleep members are from. After I listened to the cd more and more I started feeling not fully satisfied with the lyrical side. There are of course a few ambitious tracks like the one called "Change Of Thought" talking about Lefty's ex-girlfriend, but it's minority. The overall level of the album is definitely raised by host's delivery, which is full of accurate metaphors, relevant rhymes and catchy choruses, which might be depicted by one from "Change Of Thought" track:

You've been a crazy bitch
Got me goin' crazy with your craziness
I'm hating this
How you got feeling anxiousness
I'd rather die than be with you for the rest of my life
I've changed my mind, I ain't tryna have that for wife


The equally vital role in the project's quality was played by guests and the producer - Sleepy (22B). The composer delivered all of the beats and what's more, he also did the mastering and the artwork. It is not the first time for Sleepy to prepare the whole music for the album as he's already supported Deep Sleep Records on their previous releases. His production is very original and professional, yet the one he did on this cd wasn't in my opinion as great as the one presented on solo projects by Redrum or Pistol Cee. Anyway, the music on "And Then There Was... Lefty" is still good and typical for street rap from Northern Cali. Unfortunately it's missing more distinct bass lines and sophisticated samples, as some of the beats sound similar to one other. Maybe it's the fact that I was expecting to hear the musical masterpiece, after what I've experienced on previous DS albums. I'll also add that there's a mistake in the tracklist - songs 5 and 6 are switched, which has been corrected in the listing provided above. Overall the debut album by Lefty is a very solid piece of rap, mostly thanks to rapper himself and his undoubted vocal talent. "And Then There Was... Lefty" is a decent release that should find its place in every Deep Sleep Records fan's cd collection.

Polish review

Wytwórnia Deep Sleep to młody stażem, aczkolwiek prężny obóz reprezentantów homeboy rapu, który zdążyliśmy poznać dzięki dokonaniom m.in. takich osób jak Pistol Cee, Lil Duce czy Redrum. Dotychczas mieliśmy okazję usłyszeć albumy z typowo gangowym materiałem bądź specyficznym, psychodelicznym rapem. Na początku roku 2010 stajnia wydaje pełnometrażową, oficjalną solówkę nowego emcee o ksywie Lefty. Chłopak zdążył pojawić się raptem na kilku projektach, w tym na drugim krążku Redruma oraz na kompilacjach "Strangulation IV" i "No Suckas".

Wydawać by się mogło, że wokalny kunszt Lefty'ego zostanie zachwiany przez znikomy bagaż doświadczenia, a przez to jego płyta okaże się niewypałem. Przyznam się Wam, że kupiłem krążek "And Then There Was... Lefty" w chwilę po tym, gdy pojawił się przedsprzedażowo w internetowym sklepie CD Baby. Nie pokwapiłem się nawet, by sprawdzić zajawki któregoś z utworów. Wystarczyło bowiem usłyszeć jego kilka zwrotek na albumie "Dear Satan", które po prostu wbiły mnie w fotel. Nie pożałowałem swojej pochopnej decyzji, dzięki której do rąk trafił nie lada interesujący materiał od reprezentanta okręgu 530 w północnej Kalifornii. Rapera charakteryzuje bardzo oryginalny głos i flow, które są ogromnymi zaletami recenzowanej płyty. Barwę wokalu określiłbym jako lekko zachrypniętą, ale równocześnie młodzieńczą. Kolejne wersy wyrzucane z gardła artysty przepełnione są zaś nieskrywanymi emocjami, a i nierzadko dodatkowo podkreśla je zmianą tempa nawalania, które zazwyczaj jest umiarkowanie szybkie. Po jednoznacznych, głębokich lirycznie zwrotkach na albumie Redruma spodziewałem się powtórki na jego własnym debiucie. Omawiany krążek nie jest już tak mroczny i ciężki jak ww. wydania, ale wciąż posiada bardzo osobiste elementy. Przejawiają się one przede wszystkim w utworach poświęconych życiu rapera, jego doświadczeniom z kobietami i przyjaciółmi. Większość materiału odnosi się jednak do reprezentowania norte i północnej części Kalifornii, a w szczególności ulic okręgów 530 i 415, skąd pochodzi znaczna część osobistości z Deep Sleep Records. Po bliższym zapoznaniu się z debiutem rapera doszedłem do wniosku, że zabrakło mi tu jednak trochę bardziej ambitnych historii. Oczywiście znalazło się tu miejsce na tematycznie wyjątkowe utwory, takie jak choćby "Change Of Thought", opowiadające o byłej dziewczynie artysty, ale stanowią one mniejszość. Poziom albumu podnoszą dodatkowo teksty gospodarza, w których nie brakuje ciekawych porównań, dobrych rymów i wpadających w ucho refrenów, na dowód czego przytaczam jeden ze wspomnianej wyżej piosenki:

You've been a crazy bitch
Got me goin' crazy with your craziness
I'm hating this
How you got feeling anxiousness
I'd rather die than be with you for the rest of my life
I've changed my mind, I ain't tryna have that for wife


Równie istotną pracę, obok dokonań rapera, włożyli zaproszeni goście i producent - Sleepy (22B). Wspomniany beatmaker skomponował wszystkie podkłady, a co więcej, to także on odpowiadał za mastering i grafikę. To nie pierwszy raz, gdyż to głównie on wspomagał od strony muzycznej większość albumów z wytwórni Deep Sleep Records. Sleepy stworzył porządną produkcję, choć napewno nie jest już ona tak dobra jak na ostatnim dziele Redruma czy solówce Pistol Cee. Zaprojektowane dźwięki odpowiadają kanonom ulicznego rapu z północnej Kalifornii, ale brakuje im wyrazistości, a przede wszystkim lepszych uderzeń basów. Podkłady w niektórych utworach są do siebie dość podobne, co najbardziej wpłynęło na obniżenie końcowej oceny projektu. Jest nieźle, ale najprawdopodobniej przez to, że nastawiałem się na muzyczny majstersztyk, mój zachwyt został nieco przygaszony. Dodadam jeszcze, że do spisu piosenek na albumie wdarł się mały błąd: piosenki 5 i 6 są zamienione, więc poprawną wersję widzicie powyżej. "And Then There Was... Lefty" to z pewnością kawał porządnego rapu, który najwięcej zawdzięcza samemu wokaliście. Jako debiut album spełnił swoje zadanie i porządnie prezentuje się na tle pozostałych wydań wytwórni.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.