NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





E-Moe
Never Quit
Pay$tyle Music / T.O.E. (2008)
good good good good half


Recommended reviews
More recommended reviews

01. Never Quit
02. Trippin' That I Rap
03. Do My Own Thang
04. Never Quit
05. 2 The Bone f. D Unique
06. They Call Me Major
07. Anymore
08. Bigger They Come, Harder They Fall
09. I'm Just Ah N.I.G.G.A.
10. U Gotta Change f. Duecie Nickels
11. Cherish The Day
12. U Betta Have A Gun
13. That's Game f. Double O Smeb
14. Purple Treez
15. Stay N Side
16. Wake Up f. Mouthpeace
17. Sac 2 Germany f. Unlieutenant & KM
18. I'm Ah Hustlah f. Stuntin' Boyz
19. Without Music


English review

"Never Quit" is a third solo album by a black Sacramento representative named E-Moe. He should already be known to Brotha Lynch's music fans, as his debut was released under Siccmade label. Then it was time for Emmanuel to bring his own record company to life and come up with his second project called "Once Again" in 2006. Two years later Pay$tyle Music drops yet another great cd by E-Major.

Both of his previous releases proved that this Sac Town artist is self-sufficient. He can definitely handle the solo venture, not only because he runs his own label, but due to the fact that he produces most of the music himself. You should also know that this one as well as his older cds weren't overfilled with guest appearances. "Never Quit" includes 13 solo songs, so if you haven't had a chance to get familiar with E-Moe's craft this album should give you the image of his abilities - both vocal and productionwise. Among 19 beats 12 were delivered by him, while the rest was done by C-Dubb, BC, Primal, Jaxon and Maddson. The music background had a primary influence on the album's overall quality level, which is solid all the way through. From the very beginning you'll hear softer and pleasant beats, which are powerful and intense at the same time. I'd categorize most of them as mob and street type with a bit of laidback tone. The heavier production with faster pace is only featured on a couple of very first tracks that include titles like "U Better Have A Gun" or "Sac 2 Germany", which are still very melodious though. The major part of songs are kept in slower tempos with nice vibrations, that make you stomp your feet and bob your head. E-Moe's music is yet in no way club or party type; it reminds me more of a golden Bay Area years - back to 90's. It's also worth to mention such tracks as "Anymore", "Cherish The Day" and "Wake Up" which are sort of pastiches of classic hits by Sade, Rose Royce and Harold Melvin. These, let's say, "remixes" are definitely unique and are not just simple copies of their original versions.

The very impressive production was not wasted, as E-Moe is also a talented emcee. His polished craft mainly speaks through sophisticated rhymes, mature lyrics and natural flow. However I sometimes feel as if there were not enough emotions and charisma in his vocals. He is often changing the tone of the voice, but it's more of a habit when he emphasizes the rhymes. "Never Quit" serves a decent set of themes, starting off with more than one story about the tough path of a musician's career, feelings towards rap and player haters in the game. We'll even hear E-Moe say that his life wouldn't be like this if it weren't for the music ("Without Music"). Some deeper and more personal thoughts can also be heard in songs like "2 The Bone" or "Anymore" where he openly speaks about love and other emotions to a woman. I also felt a great pleasure while listening to "Cherish The Day" and "Wake Up" that praise the joy of everyday life. You should know that E-Moe adores smoking weed and he expressed it especially in "Purple Treez". Decent and not that usual lyrical side was completed by brilliant production and pleasant vocals as well as delicate RnB performances. Speaking of the track listing itself, we receive 19 songs, out of which intro (2 minutes long) and outro (5 minutes long) are single-verse cuts with singing, talking and instrumentals. Same thing refers to #12 and #14, marked on the back cover as interludes. Finally I must also tell you about E-Moe's overseas collaborations, which are noticeable in "Sac 2 Germany" recorded with two rappers out of Berlin. It's a pity that this Sacramento artist still remains more of an underground musician than a mainstream star. He deserves bigger fame for what he brings to the rap table.

Emmanuel, thank you for putting our website on your project's artwork. That means a lot to us.

Polish review

"Never Quit" to trzeci solowy album nagrany przez E-Moe'a, czarnego reprezentanta Sacramento. Raper powinien być znany przede wszystkim fanom lynchowskiego obozu spod znaku Siccmade, gdyż jego debiut ukazał się właśnie w tej wytwórni. Później przyszedł czas na własną firmę nagraniową, która dopiero po pięciu latach wydaje jego drugi projekt. W 2008 ukazuje się kolejny porządny krążek od E-Majora.

Poprzednie dwie płyty artysty udowodniły, że chłopak jest całkowicie samowystarczalny, a co więcej, potrafi stawić czoła solowym przedsięwzięciom. Nie tylko ze względu na fakt, że prowadzi niepodległą wytwórnię, ale głównie przez to, że w większości sam komponuje muzykę. Należy zauważyć też, że zarówno omawiany, jak i starszy materiał, nie jest przesycony gościnnymi wystąpieniami. "Never Quit" zawiera aż 13 solowych utworów E-Moe'a, więc jeśli nie mieliście dotychczas szansy zapoznać się z jego kunsztem, to recenzowana pozycja powinna dać wam jasny obraz jego zdolności - zarówno tych wokalnych, jak i producenckich. Tu, pośród 19 tytułów, sam stworzył aż 12. Przy pozostałych maczali zaś palce C-Dubb, BC, Primal, Jaxon i Maddson. Zaprezentowane podkłady miały ogromny wpływ na ogólny klimat i poziom projektu, który jest co najmniej dobry i bardzo równy. Od początku towarzyszą nam lekkie i przyjemne, ale jednocześnie stanowcze i mocne brzmienia w stylu mob bądź street z nutą laidbacku. Wyraźnie cięższe melodie przebijają się jedynie w kilku pierwszych utworach oraz w "U Better Have A Gun" czy "Sac 2 Germany". Należy jednak podkreślić, że wspomniane piosenki nadal brzmią bardzo melodyjnie. Pozostałe to w sporej mierze niespieszne wibracje, przy których nie sposób nie przytupywać nogą czy nie machać głową. Muzyka E-Moe'a nie jest bynajmniej imprezowa czy klubowa, a przypomina wręcz miejscami złote lata 90. zatokowej sceny. Warto przytoczyć również takie tytuły jak "Anymore", "Cherish The Day" i "Wake Up", które niewątpliwie gros z was powinno kojarzyć ze szlagierami Sade, Rose Royce i Harolda Melvina. Pastisze rapera są całkiem udanymi przeróbkami, za wykonanie których szczerze chylę głowę.

Imponująca strona muzyczna nie poszła na marne, gdyż E-Moe to także uzdolniony emcee. Jego talent przejawia się przede wszystkim w niegłupich rymach, dojrzałych tekstach i swobodzie, z jaką płynie po kolejnych bitach. Brakuje mi czasem większej dawki emocji, gdyż flow gospodarza wydawać się może mało charyzmatyczny. Raper co prawda zmienia niejednokrotnie tonację głosu, ale to taka jego dziwna naleciałość, która nierzadko przejawia się podkreślaniem rymów bądź osobliwymi końcówkami wersów. "Never Quit" serwuje nam całkiem pokaźny zestaw ciekawych opowieści. Już na wstępie usłyszymy o drodze rapera do muzycznego sukcesu, która z pewnością nie była usłana różami. Nie jest to jedyny utwór poświęcony samej muzyce, której E-Moe nieraz oddaje hołd i otwarcie mówi, że bez niej jego życie było by gorsze ("Without Music"). Głębsze myśli artysty odnajdziemy także w "2 The Bone" czy "Anymore", opowiadających o uczuciach mężczyzny do kobiety. Przyjemnie było też posłuchać o zwyczajnej radości z życia, w spokojnych kawałkach takich jak "Cherish The Day" i "Wake Up". Nie mogło także zabraknąć ody do dobrodziejstw płynących z palenia trawy ("Purple Treez"). Niebanalną tematykę świetnie dopełniają piękna produkcja i przyjemny flow rapera. Niektórych zdziwi pewnie spora liczba piosenek, a pośród nich brak skitów. Prawda jest taka, że intro (2 minuty) i outro (5 minut) to jednozwrotkowce z przyśpiewkami, gadaniem i sporą ilością instrumentalnych przeciągnięć. Podobnie zresztą jak #12 i #14, które w trackliście oznaczono jako interlude. Na koniec wspomnę jeszcze o zamorskich kolaboracjach E-Moe'a, które tu objawiają się pod postacią kawałka "Sac 2 Germany", nagranym wespół z berlińskimi wykonawcami. Pozostając nadal w cieniu, raper z Sacramento po raz kolejny udowadnia wielkość swojego talentu i dojrzałość tworzonej muzyki. Mam nadzieję, że pewnego dnia zdobędzie zasłużoną sławę.

Emmanuel, dzięki za wyróżnienie naszej strony na rozkładance projektu.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.