NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Da We Mobb
self titled
Yay Area Entertainment (2010)
good good good good good



01. Intro
02. We Go
03. 2 Da Beat
04. Purple Trees
05. She's Independent
06. Get Money
07. Addicted 2 Da Game
08. Da Show
09. Who's Da Dopest
10. (skit)
11. Da We Mobb
12. Town Behind Me f. Da Laalups & Safi Da One
13. End Of Da Nite
14. U Can't Say Dat f. Agerman
15. Catch U Slippin
16. Out Here Hustlin
17. In Da Bay
18. Tonite We Gonna Smoke f. Smokey
19. Bad Day
20. Call It What U Want
21. Introducing Young Truth - Young Truth
22. Outro (skit)


English review

Da We Mobb consists of 3 young Oakland rappers that go by the names of Zipp, Young Truth and Big A. You haven't probably heard of them yet, as their self titled and at the same time debut album dropped around February / March 2010. To be honest with you, I haven't expected much from the underground, local project, thus I was surprised by the very professional look and feel of the pressing. The cd was released in a digipak of a higher than average quality, because it was wrapped with an additional layer of foil, therefore it will not damage quickly and will definitely last longer.

It is pretty easy to distinguish the group members, as each of them presents a unique style. Zipp seems to be a young cat, because you can still hear him spit adolescent notes; in contrary to Big A, who showcases a low-pitched voice and an emotionless, laidback type of flow. While Young Truth also sounds youngish, but he comes really smooth and versatile, perfectly follows every beat, thanks to which his performances turn out to be extremely melodious and rhythmical. It is audible that these cats are still experimenting with their music and trying out various concepts and styles, at the same time creating songs diversified in terms of feel. Being familiar with rising generation's passions, I'm not surprised at all with recordings that can be labeled as a "posthyphy" movement - this is the term that I invented some time ago, describing a peculiar mixture of hyphy as well as street type of sounds. This trend is mainly represented by such tracks as "2 Da Beat", "Purple Trees" or "Da Show". Producers cared for quality, so they do provide a reasonable dose of entertainment that is far from minimalistic computer sounds. However I mostly enjoyed the parts where Da We Mobb artists treated their craft in a serious way and fortunately there are many of these: "Addicted 2 Da Game", "Who's Da Dopest", "Call It What U Want" and other ones, including the polished and great in many aspects "Bad Day", which speaks of a cumulative misfortune that happened on one day. The above mentioned cuts are characterized by a middle pace and a bit more ambitious lyrical content. Yet the fact remains that the currently reviewed album is not innovative when it comes to subjects which include representing one's area, showcasing the swagga ("Who's Da Dopest"), stacking up the funds ("Get Money"), partying and a few threats ("Catch U Slippin"). I have already pointed out noteworthy appearances by Young Truth, because he constantly serves really smooth verses plus nice rhymes as well as similes. Unfortunately I cannot repeat these statements when I consider Big A's delivery, as his bars are deprived of emotions, he tends to use played-out words and ultimately doesn't grab the listener's attention.

Almost the whole production was brought to you by Smokey, who in my opinion should also be considered a part of the team. I have already mentioned that I mostly enjoyed these calm, serious songs. I got really tired of the whole hyphy movement and feel that its formula doesn't have anything notable to offer any more. Therefore the best cuts definitely include for instance "Addicted 2 Da Game", "Who's Da Dopest", "U Can't Sat Dat", "Bad Day" and more. Apart from him the beats were also handled by Da Laalups and Safi Da One. The first one is a real Richie Rich sound-a-like, however he's not that savage when it comes to music which was proven on "Town Behind Me" - so poor and limited in terms of the number of samples that I can barely listen to it. I also didn't feel the production on "End Of Da Nite" as well as "Tonite We Gonna Smoke". This cd also features a large number of skits in the end of the tracks, which I consider completely redundant, as they do not introduce anything interesting and bore in the long run, making you wait for the subsequent cut. Prank calls are funny, but only for the first time. All in all, Da We Mobb is in the process of creating its own style, so it is not surprising that their debut project has also a few glitches among the positive aspects. All interested fans can buy a copy at CD Baby for $9.99 and visit the group's MySpace page.

Smokey, thank you for providing a copy for the review.



Polish review

Da We Mobb to trzech młodych raperów z Oakland o imionach Zipp, Young Truth i Big A. Zapewne jeszcze o nich nie słyszeliście, bo omawiany, samozwańczy, a zarazem debiutancki krążek ukazał się jakoś na przełomie lutego i marca 2010 roku. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się wiele po podziemnym, lokalnym projekcie, więc zaskoczyło mnie bardzo profesjonalne wydanie. Płyta wyszła w kartonowym pudełku o lepszej niż zwykle jakości, gdyż powleczono go dodatkową warstwą folii (coś jak okładki książek), zatem nie będzie się szybko niszczył.

Dość łatwo odróżnić poszczególnych członków zespołu, ponieważ są niezmiernie charakterystyczni. Zipp wydaje się bardzo młody, gdyż pobrzmiewają u niego jeszcze dziecięce tony; w przeciwieństwie do Big A, który ma wyjątkowo niski głos i laidbackowy, pozbawiony emocji flow. Z kolei Young Truth też brzmi młodo, ale porusza się po podkładach zupełnie swobodnie, bez problemu zalicza każdy bit, dzięki czemu jego wystąpienia okazują się niezwykle rytmiczne. Słychać, że chłopaki dopiero eksperymentują z muzyką i próbują rozmaitych stylów, tworząc przy tym różnorodne klimatycznie kawałki. Znając zamiłowania dorastającego pokolenia, nie dziwią nagrania spod znaku posthyphy - jest to termin, jaki wymyśliłem jakiś czas temu, oznaczający właśnie taką swoistą mieszankę brzmień typu hyphy z ulicznymi. W ten nurt najlepiej wpisują się takie piosenki jak "2 Da Beat", "Purple Trees" czy "Da Show". Jednakże znacznie bardziej wolę, gdy artyści z Da We Mobb podchodzą na poważnie do nagrywanego materiału, a takich kawałków na szczęście nie brakuje: "Addicted 2 Da Game", "Who's Da Dopest", "Call It What U Want" i wiele innych, w tym naprawdę dopracowane pod wieloma względami "Bad Day", opowiadające o pechu kumulującym się w jednym dniu. Powyższe utwory charakteryzują się średnim tempem i trochę bardziej ambitnym przekazem. Choć niestety prawda jest taka, że na omawianym krążku raczej nie usłyszycie nic nowego pod względem tematów, do których zaliczają się reprezentowanie okolicy, przedstawianie siebie w jak najkorzystniejszym świetle ("Who's Da Dopest"), dorabianie się pieniędzy ("Get Money"), imprezowanie i odrobina pogróżek ("Catch U Slippin"). Już wyżej wspomniałem, że najbardziej spodobały mi się wystąpienia Young Trutha, ponieważ wyjątkowo płynnie serwuje kolejne, miłe dla ucha rymy i porównania. Nie mogę niestety tego samego powiedzieć o Big A, gdyż w jego zwrotkach brakuje jakichkolwiek emocji, a przy tym raper używa za dużo ogranych słów, co sprawia, iż w ogóle nie zaskakuje słuchacza.

Prawie że za całość produkcji odpowiada Smokey, którego chyba powinno się uważać za członka zespołu. Już wspomniałem wyżej, że znacznie bardziej trafiły do mnie te spokojniejsze, poważniejsze kawałki. Nurt hyphy już mi się przejadł, a jego formuła ma obecnie niewiele do zaoferowania. Do najbardziej udanych utworów pod względem muzycznym zaliczają się chociażby "Addicted 2 Da Game", "Who's Da Dopest", "U Can't Say Dat" czy "Bad Day". Oprócz niego przy podkładach maczali palce Da Laalups i Safi Da One. Ten pierwszy to istny sobowtór Richie Richa na mikrofonie, ale niestety skomponował również piosenkę "Town Behind Me" w tak oszczędny sposób (brak prawie że jakichkolwiek dźwięków), iż nie potrafię jej słuchać. Do tytułów nieudanych ze względu na produkcję zaliczam jeszcze "End Of Da Nite" oraz "Tonite We Gonna Smoke". Na omawianym albumie denerwują mnie za długie skity umieszczone czasami pod koniec kawałków - są całkowicie zbędne, niczego nie wnoszą, a tylko odwlekają czas usłyszenia następnego utworu. Dowcipy przez telefon może i są zabawne, ale tylko za pierwszym razem. Podsumowując, Da We Mobb dopiero kształtują swój styl, więc nie jest dziwne, iż ich debiutancka płyta pośród zalet posiada też kilka zgrzytów. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do CD Baby, gdzie można kupić projekt za $9.99, i na MySpace zespołu.

Smokey, dzięki za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By khamenei on 15 June 2010
There's an long ass interview with Da We Mobb and Smokey in the Interviews section for yall to read.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.