NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lil Jazz
Gemini Files: East Side Story
Cashflow420 Rec. / Immaculate Music Group / Maddlock Rec. (2009)
good good good good good


Recommended reviews

01. Slow Down
02. Give It Up f. Q-Ball & Mac Lo
03. Hold Up
04. U Don't Wanna
05. Thoroughbred f. Birdman
06. I Used To Have Love For Her f. Jevon
07. I'm Tha Shit
08. Game Check
09. Get Your Fetti On
10. You're My Lady
11. What I Do For A Livin'
12. Club Joint f. Mac Lo, Pizzo & Q-Ball
13. It Will Neva Happen f. Jevon
14. Feel The Tension
15. Turf Deals f. Cali Black
16. Lucky Charmz f. Skip Dog
17. Rezidentz Ov Da Flatz f. Pizzo, No Face Phantom, Young J, Hemi, Mac Lo, Cool V, Lil Dre, J-Dubb & Jum Dog
18. From Da 4


English review

This review will expose my ignorance in terms of Fairfield (707 area code) rap scene. Unfortunately I was so far only fairly aware who in fact represents this city and was familiar merely with endeavors by Pizzo, The Federation and E.Z.S.D. It turns out that I missed out on a lot, because Lil Jazz has indeed plenty to offer. The currently reviewed "Gemini Files: East Side Story" is a sort-of a comeback, as the artist debuted way back in 1996 with a solo "Game4usuckaz" and then came out with a duet recorded together with Skip Dog entitled "Madd Currency" and nothing since then. The very end of 2009 brought the sophomore solo project, after a 9-year hiatus.

Lil Jazz reminds me a bit of the above mentioned Pizzo, but only in terms of voice, because despite his age he's characterized by a high-pitched note and an adolescent tone. However similarities end there, as the artist flows more smoothly and skillfully on various beats. What's interesting he doesn't take a typical for the majority of rappers pause after each bar, which is clearly audible when he shares a track with the likes of Q-Ball or Mac Lo. Due to that he doesn't put such a distinct emphasis on rhymes or punch-lines, rather continues with the rest of the verse, hastily spitting out yet more lines. It shouldn't be considered a disadvantage, more of a relentless type of style. Fans of his previous recordings as well as admirers of 90's West Coast vibes shall note that Cashflow420 Records label cared for the served production to resemble the one from the Golden Era of the Bay Area rap. The major part was handled by K-Lou and T-Roy who created 7 and 5 tracks respectively. The music undoubtedly brings back good memories and in no way sounds like these modern, electronic twangs from computer synthesizers. One of the most important factors is the fact that in the background of numerous songs you'll hear a clear, noticeable sample, thanks to which the whole cut can be recognized right after a few seconds. You may find it on such characteristic tracks as "Hold Up", "U Don't Wanna", "You're My Lady", "From Da 4" and many more. The production as a whole is of an extraordinary quality and is definitely one of the most significant assets of the album. It's important to note that beats do not solely consist of looped pieces; additional vibes do appear unexpectedly and there's often more to come during hooks. The rest of the songs were brought to you by B.C., Money Moe, Tony Tone and Cali Black. On the other hand the subjects of Jazz' verses do not necessarily stun, as they present a rather standard set of possible themes that include presenting one's greatness, lacing others with proper game lessons, stacking up money in "Get Your Fetti On", where the artist mocks people who showcase big rims but cannot afford to pay for gas. What is more, there's a little bit about women ("I Used To Have Love For Her", "You're My Lady"), street hustle and a real solid dose of representing Fairfield with an unquestioned leader in the front row being "Residents Ov Da Flatz" that features 10 full-length verses by more or less known residents of the city. Bear in mind that you receive 18 professional, polished tracks (10 of which are solos!), which doesn't happen often these days. It ultimately means almost 80 minutes of music taken straight from the mid 90's. I repeat this on purpose, as this is definitely a valid point for fans claiming that "they no longer do the rap they used to" or "current recordings are trash". Eventually I'd also like to point out a tiny glitch that came out during mastering phase. On a couple of songs you'll hear infrequent clicks, digital pops; something like vinyl distractions. It's a bit strange, since the overall musical setting is crystal clear and was put work into; it doesn't spoil the the good impression though.

If you're interested in buying the new solo by Lil Jazz, here's a grip of handy links: Cashflow420 Records, Lil Jazz and CD Baby.
Shortly before the premiere, the artist got locked up, so this is probably the last album by Lil Jazz you'll ever see.
Cashflow420, thank you for providing the cd for the review.

Polish review

Ta recenzja obnaży moją ignorancję związaną z rapową sceną Fairfield w okręgu 707. Niestety dotąd miałem jedynie ograniczone pojęcie, kto reprezentuje to miasto, a znane mi były tylko dokonania Pizzo, Federation i E.Z.S.D. Okazuje się, że dużo traciłem, ponieważ Lil Jazz ma sporo do zaoferowania. Omawiany album "Gemini Files: East Side Story" to swego rodzaju powrót do gry, gdyż artysta debiutował w 1996 płytą "Game4usuckaz", a następnie wydał duet ze Skip Dogiem o tytule "Madd Currency" i od tego czasu nic. Końcówka roku 2009 przynosi drugi solowy projekt, po 9 latach przerwy.

Lil Jazz trochę przypomina mi wyżej wspomnianego Pizzo, ale tylko pod względem głosu, ponieważ mimo wieku wciąż charakteryzuje go wysoka nuta i młodzieńcze zabarwienie. Jednakże w tym momencie podobieństwa się kończą, gdyż artysta porusza się znacznie swobodniej po podkładach i umiejętnie płynie po najróżniejszych tempach. Co ciekawe, nie robi on typowych dla większości raperów przerw po wersach, co też wyraźnie słychać, gdy występuje w jednym kawałku z takimi ludźmi jak Q-Ball albo Mac Lo. Nie podkreśla przez to tak wyraźnie rymów i puent, po prostu leci dalej, szybko wypluwając kolejne słowa. Nie należy tego w żadnym razie traktować jako wadę, ot Jazz ma taki niedający chwili wytchnienia styl. Fani jego wcześniejszych nagrań oraz wszyscy miłośnicy westcoastowych brzmień z lat 90. powinni wiedzieć, iż wytwórnia Cashflow420 Records zadbała, by zaserwowana produkcja przypominała tę ze złotych lata Bay Area. Pierwsze skrzypce grali tutaj K-Lou i T-Roy, którzy stworzyli odpowiednio po 7 i 5 podkładów. Muzyka niewątpliwie przywołuje dobre wspomnienia i w żadnym razie nie brzmi jak nowoczesne, stechnicyzowane brzdęki z komputerowych syntezatorów. Najważniejsze jest to, że w tle sporej części piosenek słychać taki wyróżniający się sampel, dzięki czemu można rozpoznawać utwory raptem po paru taktach, a tyczy się to szczególnie tak charakterystycznych piosenek jak "Hold Up", "U Don't Wanna", "You're My Lady", "From Da 4" i wielu innych. Ogólnie produkcja stoi na bardzo wysokim, wręcz zaskakującym poziomie i stanowi niewątpliwie jeden z największych atutów omawianej płyty. Warto także wiedzieć, iż podkłady nie składają się ze zwyczajnie zapętlonych fragmentów; tutaj nowe dźwięki pojawiają się niespodziewanie, a nieczęsto zmieniają się także na czas refrenów. Za resztę bitów odpowiedzialni są B.C., Money Moe, Tony Tone i Cali Black. Natomiast tematyka poszczególnych kawałków już tak nie oszałamia, prezentuje bowiem raczej typowy zestaw uwzględniający prezentowanie siebie, przedstawianie zawiłości gry, zarabianiu kasy w "Get Your Fetti On", gdzie Jazz naśmiewa się z ludzi, co mają wielkie felgi, ale nie stać ich na paliwo. Ponadto co nieco o kobietach ("I Used To Have Love For Her", "You're My Lady"), ulicznych interesach i naprawdę solidna dawka reprezentowania Fairfield, w czym prym zdecydowanie wiedzie ponad ośmiominutowy utwór "Rezidentz Ov Da Flatz", na którym usłyszycie aż 10 pełnowymiarowych zwrotek mniej lub bardziej znanych artystów z tego miasta. Zwróćcie także uwagę, że dostajecie do ręki 18 profesjonalnie wykonanych, w pełni dopracowanych kawałków trwających ponad 3 minuty (10 to solówki!), co dzisiejszymi czasy nie zdarza się tak często. Przekłada się to na prawie 80 minut muzyki brzmiącej jak powtórka z lat 90., co powinno w szczególności zachęcić osoby twierdzące, iż "teraz rap to nie to samo co kiedyś", "już nie nagrywają tak dobrze jak niegdyś". Ostatecznie chciałem jeszcze wytknąć drobną wadę, która pojawiła się w czasie masteringu. Chodzi mi mianowicie o to, że w paru piosenkach słychać momentami drobne szumy, zakłócenia w tle; coś jak trzaski na winylowej płycie. Jest to dosyć dziwne, mając na uwadze krystalicznie czystą i drobiazgową oprawę muzyczną, ale nie przeszkadza w odbiorze.

Jeśli jesteście zainteresowani zakupem tej solówki Lil Jazza, to polecam następujące linki: Cashflow420 Records, Lil Jazz i CD Baby.
Krótko przed premierą albumu artysta trafił za kratki, najprawdopodobniej jest to więc ostatni projekt Lil Jazza, jaki usłyszymy.
Cashflow420, dzięki za udostępnienie płyty do recenzji.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By Shawn Sean on 26 April 2010
Great review on the new Lil Jazz album! I've been waiting for another solo album to drop for years now. Sounds like this one is a must have for cats who like that Bay Area rap flavor!

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.